Barcelona i Villarreal nie zagrają w USA
W wyniku protestów, które miały miejsce chociażby na początku meczów ostatniej kolejki LaLiga, władze rozgrywek postanowiły, że zaplanowane na 21 grudnia spotkanie Villarrealu z Barceloną nie dojdzie do skutku w Miami. Opór pozostałych klubów w tej sprawie okazał się kluczowy.
Grudniowy mecz miał odbyć się na Florydzie, by promować hiszpańską piłkę za oceanem. Jest to element szerszej strategii – tak tłumaczyła to La Liga. Jednak osoby związane z hiszpańską piłką głośno zaprotestowały, co dało efekt.
– Ta decyzja zniekształca rozgrywki. Gra u siebie to nie to samo, co gra na wyjeździe. Granie na wyjeździe jest bardzo trudne, co widzieliśmy w meczach z naszym udziałem z Realem Sociedad i Getafe. Wyjazd z Villarrealem jest trudny. Niesprawiedliwe jest zmienianie zasad w trakcie sezonu bez konsultacji z nami – powiedział grający w Realu Madryt Thibaut Courtois.
Kto żałuje?
Chociaż nawet trener Barcelony Hansi Flick narzekał na rozgrywanie meczu z dala od Hiszpanii, na innym kontynencie, to np. prezes klubu Joan Laporta zacierał ręce. A w swojej retoryce nie ukrywał, że to spotkanie pozwoli sporo zarobić klubowi, któremu wciąż daleko jest do pełnej stabilizacji finansowej.
Redakcja Sport Marketing
Więcej Ze świata
Drużyny wyruszają na MŚ 2026, ich bazy już czekają. Ile FIFA za to zapłaci?
Już w przyszłym tygodniu, 11 czerwca, rozpoczną się mistrzostwa świata 2026. Będą rozgrywane aż w trzech krajach. Komplet 48 uczestników turnieju potwierdził już miejsca, które obierze za swoje bazy na czas trwania imprezy.