Takiego finału mundialu jeszcze nie było. Szaleństwo obfitości
Już w niedzielę o 21:00 czasu polskiego w New Jersey rozpocznie się finał mistrzostw świata, w którym Hiszpania zmierzy się z Argentyną. Po raz pierwszy w historii mundialu decydujące o tytule spotkanie będzie miało tak bogato rozbudowaną otoczkę. Jak przystało na Stany Zjednoczone, szykuje się prawdziwe show.
Na długo przed startem turnieju szef FIFA, Gianni Infantino, zapowiadał wydarzenie jako „największą imprezę sportową w historii”. Rozmach przedsięwzięcia był ogromny – 104 mecze, trzech gospodarzy i ambicje, aby faktycznie zaszokować świat skalą wszystkiego.
Jak można się było zatem spodziewać, ogromny nacisk położono na zorganizowanie finału z należytym przytupem. Już teraz wiadomo, że tegoroczny mecz o mistrzostwo świata pod wieloma względami będzie takim, jakiego nie byliśmy świadkami jeszcze nigdy w historii.
Half-time show
Na pierwszy plan wysuwa się half-time show. Rozwiązanie znane z futbolu amerykańskiego zagości także i w piłce nożnej. Z tego powodu przerwa pomiędzy pierwszą a drugą połową nie potrwa zwyczajowego kwadransa, ale aż nawet do 30 minut.
Co przygotowali organizatorzy? Wszyscy, którzy pojawią się na trybunach MetLife Stadium, będą mogli ujrzeć występ gwiazd najwyższego formatu. Zaśpiewają Shakira, Justin Bieber, Madonna, Burna Boy, Gustavo Dudamel, PS22 Chorus oraz południowokoreański zespół BTS.
Za artystyczną aranżację całego przedsięwzięcia będzie odpowiadała inna gwiazda światowej muzyki, Chris Martin. To właśnie według scenariusza nakreślonego przez lidera Coldplay odbędą się występy artystów, których FIFA zatrudniła do uczynienia finałowej przerwy absolutnie niezwykłym wydarzeniem.
Będzie się działo także przed meczem
Otoczka, jaką zbudowano wokół finału mistrzostw świata, nie będzie jednak dotyczyła wyłącznie okresu pomiędzy pierwszą a drugą połową. Kibice zgromadzeni na stadionie otrzymają dodatkowe atrakcje już od 90 minut przed rozpoczęciem spotkania, a więc od godziny 19:30 czasu polskiego.
W programie widnieją występy wokalistki Nicole Scherzinger oraz Laury Pausini. Swoją przestrzeń artystyczną otrzyma także znany na świecie streamer IShowSpeed, który ogląda mecze północnoamerykańskiego mundialu z trybun i regularnie relacjonuje swoje przygody podczas turnieju.
Nie zabraknie również uroczystego wykonania hymnu Stanów Zjednoczonych, a więc kraju stanowiącego arenę finału mistrzostw świata i państwa, które zorganizowało najwięcej meczów mundialu goszczonego wspólnie z Kanadą oraz Meksykiem. Zadba o to piosenkarka Jennifer Hudson.
Przewidziany jest także występ gwiazdy „Mission: Impossible”, Toma Cruise. Na murawie stadionu w New Jersey ujrzymy także jeszcze inną sławę świata muzyki, Robbiego Williamsa. Mnogość zaproszonych artystów i rozpoznawalność ich nazwisk powoduje, że obfitość programu artystycznego przed i w trakcie finału mistrzostw świata budzi gigantyczne wrażenie.
Kosmiczne ceny
MetLife Stadium, na którym na co dzień występują drużyny NFL – New York Giants oraz New York Jets – może pomieścić około 82,5 tysiąca widzów. Oczywiście wszystkie bilety na finał mundialu dawno zostały wyprzedane, a żeby je nabyć, trzeba było wyłożyć ogromne pieniądze.
Jeszcze w kwietniu wejściówki na mecz finałowy kosztowały nawet i ponad 10 tysięcy dolarów za ten z najtańszej kategorii, a ponad 30 tysięcy dolarów za bilety w rzędach w pobliżu boiska. Jak analizuje „New York Times”, im bliżej samego spotkania, tym mocniej spadały ceny na rynku wtórnym – w odsprzedaży można zgarnąć wejściówkę za 1500-2000 dolarów, co oczywiście i tak pozostaje ogromnym wydatkiem za wejście na stadion.
Na trybunach MetLife Stadium w niedzielny wieczór czasu polskiego pojawi się między innymi Donald Trump. To właśnie prezydent Stanów Zjednoczonych wespół z szefem FIFA, Giannim Infantino, ma wręczyć trofeum drużynie, która wygra mistrzostwo świata 2026.
Przed nami ogromne emocje piłkarskie, ale i niemniejsze przeżycia dla tych, którzy uwielbiają śledzić marketingowo-artystyczną oprawę wydarzeń sportowych z najwyższej półki.
Marcin Długosz
Więcej Ze świata
Walka o polskiego kibica na rynku portugalskim. Do Porto dołącza Benfica
Za 17 milionów euro z FC Koeln do Benfiki przeniósł się Jakub Kamiński. Oznacza to, że liga portugalska będzie stanowiła w przyszłym sezonie jeszcze większą gratkę dla polskiego kibica. Dwa największe kluby z Portugalii mogą prześcigać się o przyciąganie uwagi Polaków.