21.07.2026 09:29

USA w swoim stylu. To był mundial w formacie giga

Zakończyły się mistrzostwa świata 2026, które przez szefa FIFA, Gianniego Infantino, już na długo przed startem turnieju były określane mianem „największej imprezy sportowej w historii”. To pewnie pozostanie kwestią dyskusyjną, ale liczba nie kłamią – mundial miał ogromną skalę.

Udostępnij
WASHINGTON, DC - DECEMBER 04: A detailed view of the FIFA World Cup Trophy during the VIP Welcome Reception ahead of the FIFA World Cup 2026 Official Draw at John F. Kennedy Center for the Performing Arts on December 04, 2025 in Washington, DC.  (Photo by Michael Regan - FIFA/FIFA via Getty Images)
LinkedIn Follow Button – Article Embed


Trybuny wypełnione (niemal) w całości

Przede wszystkim po raz pierwszy w historii w MŚ wzięło udział aż 48 drużyn. Dzięki temu rozegrano 104 mecze, co stanowi absolutny rekord. Naturalnie wiąże się to też z rekordami frekwencji, które FIFA dumnie obwieszcza w swoim oficjalnym serwisie.

Finał Hiszpania – Argentyna na MetLife Stadium w New Jersey zgromadził komplet ponad 80 tysięcy widzów, natomiast mecz o trzecie miejsce pomiędzy Francją a Anglią w Miami – około 65 tysięcy. Łączna frekwencja z obu tych spotkań to zatem 145 tysięcy osób.

A jeszcze przed meczami o medale FIFA poinformowała, że łączna frekwencja na mundialu przekroczyła 6,66 miliona. Dodając decydujące spotkania śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że suma wszystkich widzów na meczach MŚ 2026 to ponad 6,8 miliona osób.

Jak informuje światowa organizacja futbolu, daje to średnią przekraczającą 65 tysięcy kibiców na mecz. Mimo wysokich cen biletów, które po raz pierwszy w historii były „dynamiczne” – a więc nie miały z góry ustalonego cennika, a ich wysokość zmieniała się w zależności od popytu niczym w liniach lotniczych – udało się zapełnić 99,7% trybun.

Dla porównania, przed czterema laty w Katarze średnia wynosiła 53 191 na mecz. W 2018 roku w Rosji była jeszcze niższa – stanęła na poziomie 47 371. Co jednak ciekawe, ostatnim mundialem z większą średnią frekwencją na trybunach był… ten poprzedni w Stanach Zjednoczonych, a więc w 1994 roku. Wtedy odbyło się dużo mniej meczów, bo 52, ale średnio przyciągały one na stadiony po 68 991 ludzi.

16 czerwca, kiedy za oceanem rozegrano mecze Francja – Senegal, Norwegia – Irak, Argentyna – Algieria oraz Austria – Jordania, padł również rekord frekwencji na mundialu jeżeli chodzi o pojedynczy dzień kalendarzowy. Wówczas na czterech spotkaniach pojawiło się łącznie 281 223 kibiców.

Telewizyjne rekordy

Ręce mogli zacierać nie tylko w FIFA, ale i w sieciach telewizyjnych. Dobry przykład płynie ze Stanów Zjednoczonych – inauguracyjny mecz USA z Paragwajem według danych Nielsena obejrzało 25 milionów osób. Liczba ta utrzymywała się  na podobnym poziomie w kolejnych meczach grupowych Amerykanów z Australią oraz Turcją.

Na mundialu w Katarze w 2022 roku, gdzie Stany Zjednoczone doszły do 1/8 finału i odpadły tam z Holandią, ich pierwszy mecz – zremisowany 1:1 z Walią – oglądało niespełna 12 milionów osób. Teraz przed wieloma specjalistami marketingu i ludźmi świata piłki ogromne wyzwanie, aby utrzymać widownię przy futbolu także w kolejnych miesiącach oraz latach.

Jeżeli chodzi o sam niedzielny finał, sukces odnotowała także Telewizja Polska. Jak poinformowano, mecz Hiszpanii z Argentyną łącznie zebrał ponad 9 milionów widzów, z czego 2,74 miliona w samym TVP SPORT, co stanowi historyczny sukces tej stacji.

Premie, jakich wcześniej nie było

FIFA wypłaciła także rekordowe premie federacjom. Organizacja przeznaczyła na ten cel aż 871 milionów dolarów, co oczywiście stanowiło absolutny rekord w historii mistrzostw świata. Aż 51 milionów trafiło na konto Hiszpanii, która wygrała tytuł.

Dzięki mundialowi, światowa organizacja futbolu znacznie urosła w siłę również pod kątem finansowym. Jej zakładany przychód na cały 2026 rok to 8,911 miliarda dolarów, z kolei cztery lata temu było to 7,5 miliarda. Drogie bilety, wypełnione stadiony oraz gigantycznych rozmiarów wydarzenie ma swoje odzwierciedlenie w potędze, jaką zarządza Gianni Infantino.

Były to także mistrzostwa świata niesamowicie otwarte na świat mediów społecznościowych czy influencerów. Po raz pierwszy w historii początki meczów były transmitowane za darmo na YouTube, aby otwierać się na młodsze pokolenie i zachęcać je do zerkania w kierunku piłki nożnej.

Północnoamerykańskie show

Jak podaje FIFA, do obsługi turnieju łącznie wykorzystano 161 tysięcy kilometrów światłowodów. Przesłano także 13 milionów gigabajtów danych w ramach transmisji i funkcjonowania całej imprezy.

Do legendy przejdzie również zakończenie mundialu i half-time show, które ostatecznie potrwało nieco ponad 25 minut. Występ takich artystów jak Justin Bieber, Madonna czy Shakira w otoczeniu piłkarskich gwiazd pokroju Ronaldo i Ronaldinho zapewnia skalę rozmachu, jakiej wcześniej w futbolu jeszcze nie widzieliśmy.

Kolejny mundial odbędzie się w 2030 roku w Hiszpanii, Portugalii i Maroku, a aby uczcić 100-lecie mundialu, po jednym spotkaniu odbędzie się także w Argentynie, Paragwaju oraz Urugwaju. Trudno przypuszczać, by w tych państwach pokuszono się o większy przytup niż w przypadku Meksyku, Kanady, a przede wszystkim Stanów Zjednoczonych.

Udostępnij
Marcin Długosz

Marcin Długosz