13.08.2026 08:51

Gianni Infantino kontra reszta świata. Burzliwa walka szefa FIFA nabiera rozpędu

Minął już niemal miesiąc od zakończenia mistrzostw świata w Ameryce Północnej, które szef FIFA, Gianni Infantino, dumnie określał mianem „największego wydarzenia sportowego w historii”. I gdy wydawało się, że pozycja Szwajcara jest mocna jak nigdy, z powodu swoich zakusów biznesowych musi zmierzyć się z krytyką, która może doprowadzić nawet do utracenia przez niego reelekcji na stanowisku.

Udostępnij
Gianni Infantino kontra reszta świata. Burzliwa walka szefa FIFA nabiera rozpędu
LinkedIn Follow Button – Article Embed


Infantino na czele potęgi

Infantino rządzi światową organizacją piłkarską już od ponad dziesięciu lat – konkretnie od lutego 2016 roku. Pod jego wodzą FIFA zorganizowała między innymi mundiale 2022 i 2026, które przyniosły znaczne wpływy do budżetu. Obecnie pieniądze, którymi dysponuje podmiot, szacuje się nawet na 15 miliardów dolarów, co stanowi rekordowy wyczyn.

Niedawno zakończone MŚ w Ameryce Północnej były pierwszymi w historii, na których wystąpiło aż 48 drużyn. To wygenerowało większą liczbę meczów – łącznie odbyło się ich aż 104. Wzmocniło to pozycję negocjacyjną FIFA w kwestii sprzedaży praw transmisyjnych, co dodatkowo wpłynęło pozytywnie na i tak już niezwykle opasły budżet organizacji.

Szwajcar rozszerzając formułę mundialu doskonale wiedział, co robi – skorzystały na tym przede wszystkim kraje Afryki czy Azji, a więc konfederacji, które nie odnoszą wybitnych sukcesów, ale mają wiele krajów, a co za tym idzie – znaczną liczbę głosów we wszelkiego rodzaju głosowaniach. A to kluczowe dla Infantino zbliża się wielkimi krokami.

Gianni Infantino a reelekcja w FIFA. W tle chęć częściowej prywatyzacji mundialu

W marcu przyszłego roku bowiem w Maroku odbędą się wybory na szefa FIFA. Obecny sternik organizacji zamierza ubierać się o trzecią – i zgodnie ze statutem ostatnią – kadencję. A żeby po nią sięgnąć, musi przekonać do siebie federacje na całym świecie. Tak, aby mieć ich po swojej stronie więcej od jakiegokolwiek oponenta.

Polskie porzekadło polityczne mówi, że wybory wygrywa się w Końskich, a nie w Warszawie. Infantino ma natomiast świadomość, że przewodzenie FIFA zgarnia się po mniejszych krajach afrykańskich i azjatyckich, nie zaś koniecznie mając za sobą europejskie potęgi. Sprawa zaczęła się jednak komplikować.

Choć Szwajcar przez cały czas musiał mierzyć się z oskarżeniami o komercjalizację mundialu i przesadne pójście w optymalizację zysków, to jednak najnowsze informacje – które światło dzienne ujrzały już po MŚ 2026 – przelały czarę goryczy. Wszystko po tym, jak opublikowano wieści, że Infantino planuje sprzedać 20% udziałów w mistrzostwach świata prywatnym inwestorom mogącym potem zarabiać na organizacji największego wydarzenia każdego czterolecia w świecie futbolu.

UEFA utworzy koalicję anty-Infantino?

Na takie informacje momentalnie zareagowała UEFA. Europejczycy, którzy od dawna żyli z FIFA w napiętych stosunkach, od razu opublikowali kontrujący komunikat. Podkreślili, że jeśli faktycznie światowa organizacja częściowo sprywatyzuje MŚ, to reprezentacje spod egidy UEFA – a więc, poza Argentyną czy Brazylią, zdecydowanie najlepsze i największe na świecie – całkowicie zbojkotują jakiekolwiek imprezy organizowane przez Infantino i jego ekipę.

Co więcej, do protestu UEFA przyłączyły się AFC oraz CONCACAF, a więc organizacje sprawujące pieczę nad federacjami azjatyckimi i północnoamerykańskimi. Choć bunt samej Europy byłby niewystarczający do obalenia Szwajcara, to już koalicja krajów Starego Kontynentu z Azją i Ameryką Północną mogłaby już dotychczasowego szefa skutecznie obalić.

Na nieco ponad pół roku przed decydującymi wydarzeniami dla przyszłości FIFA w kolejnych latach, trwa przeciąganie liny. Wygląda na to, że Infantino udało się wokół siebie skupić kraje Ameryki Południowej – oficjalnie poparli go chociażby Argentyńczycy – a walka o jak najwięcej głosów trwa także w Afryce.

Niewykluczone, że w swojej wyborczej walce Szwajcar nie cofnie się nawet przed przyznaniem Maroku praw do organizacji finału MŚ 2030. Kraj ten zorganizuje turniej wespół z Portugalią i Hiszpanią. I choć wydawało się, że decydujący mecz odbędzie się w Barcelonie lub Madrycie, to ponoć w zamian za głos Infantino jest w stanie oddać to spotkanie Afrykańczykom.

Walka w FIFA dopiero się rozkręca

Dzięki rządzeniu FIFA, obecny szef tej organizacji zarabia rocznie 5-6 milionów euro. Dzięki globalnym kontaktom oraz powiązaniom z wieloma możnymi tego świata, realne pieniądze inkasowane przez Szwajcara z cała pewnością są większe. Obecnie gra nie toczy się jednak tyle o świetną wypłatę, co o możliwość dalszego realnego wpływu na świat piłki nożnej i układania jej według własnej wizji.

Jeszcze podczas trwającego mundialu w Ameryce Północnej Infantino przyznał, że FIFA poważnie rozważa rozszerzenie mundialu do 64 drużyn już podczas najbliższej edycji. To oznaczałoby szansę na kolejne głosy, gdyż kilkadziesiąt krajów z zadowoleniem przyjęłoby informację o dużo większych szansach dostania się na mistrzostwa świata.

Najbliższe miesiące pokażą, do czego ostateczne zaprowadzi Infantino stosowana przez niego polityka. Możemy być świadkami bardzo brudnej gry i kto wie, czy nie najostrzejszej walki o stołek szefa FIFA w historii.

Udostępnij
Marcin Długosz

Marcin Długosz