SFD coraz mocniej stawia na sport. „Skala naszego zaangażowania rośnie wykładniczo” [WYWIAD]
Jeszcze kilka lat temu SFD kojarzyło się przede wszystkim z kulturystyką, sportami siłowymi i branżą fitness. Dziś spółka coraz mocniej zaznacza swoją obecność w profesjonalnym sporcie, angażując się w rozgrywki piłkarskie, siatkówkę, międzynarodowe wydarzenia oraz inicjatywy społeczne. Tylko w 2026 roku firma zaangażowała się w 190 wydarzeń, a jej ambicje wykraczają już poza polski rynek. O strategii sponsoringowej, współpracy z Betclic 1 Ligą i ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, partnerstwie z piłkarską reprezentacją Rumunii oraz roli sportu w rozwoju biznesu opowiada Łukasz Świtek, wiceprezes zarządu ds. marketingu SFD S.A.
Jakub Kłyszejko, redaktor naczelny portalu SportMarketing.pl: W ostatnim czasie coraz więcej dzieje się wokół SFD w świecie sportu. Jesteście obecni przy profesjonalnych rozgrywkach, dużych wydarzeniach, ale również inicjatywach skupiających społeczności aktywne fizycznie. Jak dziś wygląda skala waszego zaangażowania w sponsoring sportowy?
Łukasz Świtek, wiceprezes zarządu ds. marketingu SFD S.A: – Rzeczywiście, dzieje się bardzo dużo. Zawsze byliśmy aktywni w sporcie, ale przez wiele lat koncentrowaliśmy się przede wszystkim na kulturystyce, fitnessie oraz sportach sylwetkowych i siłowych. Z tych środowisk się wywodzimy i tam budowaliśmy naszą pozycję. W ostatnich dwóch latach zdecydowanie poszerzyliśmy jednak zakres działalności sponsoringowej. Wchodzimy w kolejne dyscypliny, takie jak piłka nożna, siatkówka, kolarstwo czy bieganie. Coraz mocniej angażujemy się również w wydarzenia rekreacyjne i inicjatywy charytatywne. Chcemy być obecni nie tylko tam, gdzie mamy do czynienia z profesjonalnym sportem, ale także wszędzie tam, gdzie ludzie po prostu chcą się ruszać, rozwijać swoje pasje i prowadzić aktywny styl życia.
Dzisiaj nasze zaangażowanie obejmuje znacznie szersze spektrum dyscyplin i odbiorców niż jeszcze kilka lat temu.
Czy można określić, jak bardzo zwiększyła się skala tego zaangażowania na przestrzeni ostatnich lat?
– Powiedziałbym, że w ostatnim czasie rośnie ona wręcz wykładniczo. Angażujemy się w coraz więcej projektów, a sponsoring sportowy stał się dla nas bardzo ważnym obszarem działalności marketingowej. Dwa lata temu stworzyliśmy nawet specjalny dział odpowiedzialny za tego rodzaju współprace. Od tego momentu rozwijamy go bardzo intensywnie, zwiększając zarówno liczbę realizowanych projektów, jak i różnorodność wydarzeń, przy których jesteśmy obecni.
Do końca października 2026 roku zaangażowaliście się w 190 wydarzeń. To liczba, która robi wrażenie. Co kryje się za tak dużą aktywnością? Przy jakich wydarzeniach można było spotkać SFD i co chcecie dzięki nim osiągnąć?
– W tym roku byliśmy obecni przy kilku naprawdę dużych wydarzeniach sportowych. Byliśmy partnerem mistrzostw świata w koszykówce 3×3 w Warszawie, Pucharu Świata we wspinaczce sportowej na czas w Krakowie, festiwalu sportów wodnych King of the Bay oraz zawodów rowerowych organizowanych w ramach Joy Ride.
To cztery zupełnie różne obszary sportu, które dobrze pokazują, jak szeroko zaczęliśmy działać. Jeszcze kilka lat temu trudno byłoby sobie wyobrazić naszą obecność przy tak zróżnicowanych wydarzeniach. Jednocześnie bardzo ważna jest dla nas działalność społeczna i charytatywna. Angażowaliśmy się między innymi w akcję „Rak nie gra fair”, charytatywny Bieg z Żonkilem czy wydarzenie Heart Drive Pola, podczas którego zbierano środki na pomoc dziewczynce potrzebującej wsparcia.
Jesteśmy także obecni przy wydarzeniach skierowanych do rodzin i dzieci. Przykładem jest Halloween w Energylandii, gdzie przygotowaliśmy własny punkt z różnymi aktywnościami i wyzwaniami dla uczestników. Chcemy w ten sposób łączyć kilka elementów: budowanie rozpoznawalności marki, bezpośredni kontakt z odbiorcami, promowanie aktywności fizycznej, ale również realną pomoc osobom, które jej potrzebują.

Coraz mocniej wchodzicie też do profesjonalnego sportu. Wasze produkty mogą być wykorzystywane zarówno przez zawodowców, jak i osoby trenujące amatorsko. Czy właśnie w piłce nożnej, koszykówce i siatkówce dostrzegacie dziś szczególnie duży potencjał marketingowy?
– Tak, zdecydowanie. Jesteśmy między innymi sponsorem Betclic 1 Ligi oraz ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. To dwie współprace, które pozwalają nam realizować nieco inne cele. Piłka nożna ma ogromną popularność i generuje bardzo duże zasięgi. Dzięki obecności w Betclic 1 Lidze możemy docierać do szerokiego grona odbiorców, również tych, którzy wcześniej nie mieli bezpośredniego kontaktu z naszą marką.
Z kolei współpraca z ZAKSĄ daje nam możliwość budowania bliższych relacji z lokalną społecznością, ale także wzmacniania wizerunku SFD jako marki obecnej w profesjonalnym sporcie.
Co decyduje o tym, że angażujecie się w konkretny projekt? Najważniejsza jest popularność dyscypliny, profil kibiców, zasięg medialny, lokalność czy możliwości przeprowadzenia aktywacji sponsorskich?
– Najważniejsze jest dopasowanie projektu do naszej marki, odbiorców oraz celów biznesowych. To podstawowy czynnik, który bierzemy pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o współpracy.
Oczywiście analizujemy również profil uczestników, potencjalny zasięg, wiarygodność partnera i możliwości komunikacyjne. Bardzo ważne jest też to, jakie aktywacje możemy przeprowadzić w ramach konkretnego partnerstwa. Nie chodzi nam wyłącznie o to, żeby pojawić się ze swoim logotypem przy dużym wydarzeniu. Chcemy, aby dana współpraca miała uzasadnienie marketingowe i biznesowe oraz pozwalała nam nawiązywać wartościowe relacje z odbiorcami.
Wspomniał pan o Betclic 1 Lidze i ZAKSIE. To dwa zupełnie inne modele sponsoringu. Czym z perspektywy SFD różni się współpraca z profesjonalnym klubem siatkarskim od obecności przy całych rozgrywkach piłkarskich?
– Betclic 1 Liga daje nam przede wszystkim szeroki zasięg. Dzięki tej współpracy budujemy rozpoznawalność marki i wzmacniamy jej wiarygodność wśród konsumentów. Piłka nożna jest pod tym względem bardzo atrakcyjną platformą komunikacyjną. W przypadku ZAKSY zależy nam również na skojarzeniach z profesjonalizmem, konsekwencją, pracą zespołową i dążeniem do osiągania wysokich wyników. To wartości, które są nam bliskie i które chcemy komunikować poprzez sport. Oba partnerstwa są więc istotne, ale każde realizuje nieco inne cele.
Różnice widać zapewne również w samych aktywacjach. Inaczej buduje się komunikację wokół jednego klubu i jego lokalnej społeczności, a inaczej wokół osiemnastu zespołów występujących w Betclic 1 Lidze. Jak wygląda to w praktyce?
– Dokładnie tak. W przypadku Betclic 1 Ligi koncentrujemy się przede wszystkim na szerokiej rozpoznawalności marki. Dużą rolę odgrywają tradycyjne media, w szczególności telewizja, a także ekspozycja naszego logotypu na bandach LED podczas meczów.
Przy współpracy z ZAKSĄ możemy działać bardziej bezpośrednio. Regularnie pojawiamy się na wydarzeniach organizowanych przez klub, przygotowujemy własne stoiska i zapraszamy kibiców do kontaktu z marką. Uczestnicy mogą testować nasze produkty, brać udział w konkursach, różnego rodzaju wyzwaniach i aktywnościach przygotowanych specjalnie dla nich. W przypadku Betclic 1 Ligi nie realizujemy takich stacjonarnych działań w tym samym zakresie, ponieważ skala całych rozgrywek jest zdecydowanie większa.

Czy zastanawiacie się jednak nad dalszym wykorzystaniem potencjału współpracy z Betclic 1 Ligą? Na przykład poprzez mocniejsze aktywacje przy hitach kolejki albo najważniejszych meczach sezonu?
– Podstawą naszych działań jest oczywiście ekspozycja logotypu, ponieważ jednym z najważniejszych celów sponsoringu pozostaje budowanie świadomości marki. Jednocześnie staramy się wykorzystywać różne narzędzia komunikacyjne. Są to konkursy, materiały wideo, działania w mediach społecznościowych czy aktywacje skierowane bezpośrednio do kibiców.
Istotnym elementem jest również wsparcie produktowe. Zależy nam na tym, żeby sponsoring nie ograniczał się do samej obecności wizualnej, lecz dawał możliwość angażowania odbiorców w różnych kanałach.
Przy tak dużej liczbie wydarzeń muszę zapytać o bezpośredni kontakt z kibicami i uczestnikami. Co daje wam obecność na miejscu, czego nie można osiągnąć za pośrednictwem internetu czy tradycyjnej reklamy?
– Przede wszystkim spotykamy naszych odbiorców w ich naturalnym środowisku. To osoby, które uprawiają sport, interesują się aktywnością fizyczną albo przychodzą na wydarzenia, ponieważ jest to ich pasja. Możemy z nimi bezpośrednio porozmawiać, poznać ich opinie o naszych produktach, zapytać o potrzeby i zaprezentować nowości.
Taki kontakt pozwala znacznie lepiej budować relacje. Odbiorca nie widzi wyłącznie reklamy, ale ma możliwość spotkania przedstawicieli marki, sprawdzenia produktu i zdobycia własnego doświadczenia. To bardzo ważna wartość, której nie da się w pełni zastąpić komunikacją internetową.
Jak projektujecie takie aktywacje, żeby uczestnik nie tylko zauważył logo SFD, ale rzeczywiście chciał wejść w interakcję z marką, zainteresować się nią albo wypróbować produkt?
– Przede wszystkim staramy się dopasowywać nasze działania do charakteru konkretnego wydarzenia i jego uczestników. Nie wszędzie sprawdzi się dokładnie ten sam model aktywacji. W zależności od wydarzenia organizujemy konkursy, degustacje, testowanie produktów czy różnego rodzaju wyzwania sportowe. Przygotowujemy całe strefy marki, które mają zachęcać ludzi do aktywności i bezpośredniego kontaktu z SFD. Chodzi o to, żeby obecność naszej firmy była dla uczestników atrakcyjna i dawała im coś więcej niż samo zobaczenie logotypu.
A jak mierzycie efektywność tak dużej liczby działań? Co jest dla was najważniejsze: zasięg, wzrost rozpoznawalności marki, liczba interakcji czy zaangażowanie uczestników?
– Łączymy kilka wskaźników. Trzy najważniejsze obszary, które analizujemy, to zasięg, rozpoznawalność marki oraz zaangażowanie uczestników. Nie skupiamy się więc wyłącznie na jednym parametrze. Zależy nam na całościowej ocenie tego, jakie efekty przynosi obecność SFD przy konkretnym wydarzeniu.
Porozmawiajmy przez chwilę o samym biznesie. Mam wrażenie, że skala działalności SFD nie jest jeszcze powszechnie znana. Tymczasem mówimy o firmie, która od wielu lat mocno rozwija się na polskim rynku. Jak duży jest dziś wasz biznes?
– Jesteśmy jednym z liderów, jeśli chodzi o sprzedaż w naszym segmencie na polskim rynku. Skala naszego biznesu jest obecnie naprawdę duża. W 2025 roku wygenerowaliśmy 440 mln zł obrotu. Mamy bardzo szeroką dystrybucję, która obejmuje różne kanały sprzedaży. Nasze produkty są dostępne w sieciach handlowych, marketach, kanale farmaceutycznym, a także na rynkach zagranicznych. Posiadamy również własną sieć sklepów oraz placówki franczyzowe. Łącznie to ponad 100 punktów sprzedaży. Do tego dochodzi oczywiście e-commerce
Warto jednak podkreślić, jak bardzo zmienił się sam charakter naszej działalności. Zaczynaliśmy od typowych odżywek dla sportowców i osób trenujących siłowo. Dzisiaj nasze portfolio jest znacznie szersze. Rozwijamy kategorię żywności funkcjonalnej, produkty z segmentu beauty skierowane między innymi do kobiet, witaminy i suplementy związane ze zdrowiem. Docieramy do różnych grup konsumentów, również osób starszych, które niekoniecznie uprawiają sport, ale chcą zadbać o swoje zdrowie i samopoczucie. W ciągu około 25 lat działalności SFD przeszło ogromną transformację. Dzisiaj jesteśmy biznesem zdecydowanie wykraczającym poza tradycyjny rynek odżywek dla sportowców.

Czy po wynikach sprzedażowych widzicie, że Polacy coraz bardziej świadomie podchodzą do zdrowia i aktywności fizycznej? Z jednej strony często mówi się, że jako społeczeństwo wciąż ruszamy się zbyt mało, ale z drugiej rośnie grupa osób, które inwestują w dietę, regenerację czy suplementację. Jak wygląda to z waszej perspektywy?
– Zdecydowanie dostrzegamy bardzo silny trend związany z dbaniem o zdrowie. Szczególnie mocno przyspieszył on po 2020 roku, kiedy wyraźnie wzrosła świadomość konsumentów. Coraz większe znaczenie ma również trend longevity, czyli długowieczności i świadomego dbania o zdrowie w dłuższej perspektywie. Widzimy także rosnące zainteresowanie kategorią beauty i produktami związanymi z urodą.
Warto jednak pamiętać, że zdrowie jest dzisiaj rozumiane znacznie szerzej niż kiedyś. Nie chodzi już wyłącznie o samą aktywność fizyczną czy przyjmowanie określonych suplementów. Coraz więcej osób zwraca uwagę na zdrowe odżywianie, właściwą suplementację, odpowiednią ilość snu i regenerację. Dużo mówi się o holistycznym podejściu do zdrowia, w którym wszystkie te elementy są ze sobą połączone.
Ruch, zbilansowana dieta, sen i regeneracja tworzą jeden system. Widzimy, że konsumenci są tego coraz bardziej świadomi, a to ma również wpływ na rozwój poszczególnych kategorii produktowych.
Jednym z ciekawszych, a chyba wciąż stosunkowo mało znanych w Polsce przykładów waszego zaangażowania w sport jest współpraca marki ALLNUTRITION z piłkarską reprezentacją Rumunii. To już wyjście poza krajowy rynek sponsoringowy. Dlaczego zdecydowaliście się właśnie na ten kierunek?
– Rumunia jest dla nas bardzo interesującym rynkiem. To kraj bliski nam geograficznie, ale również pod względem wartości i podejścia do rozwoju biznesu. Zdecydowaliśmy się rozwijać tam sprzedaż, ponieważ wierzymy w potencjał tego rynku. Widzimy również po osiąganych wynikach, że jest przestrzeń do dalszego wzrostu. Współpraca z reprezentacją piłkarską Rumunii jest elementem tej strategii. Chcemy dzięki niej zwiększać świadomość naszej polskiej marki wśród rumuńskich konsumentów. Piłka nożna daje ogromne możliwości komunikacyjne, a reprezentacja narodowa jest podmiotem, który budzi emocje i skupia uwagę bardzo szerokiej grupy odbiorców.
Co konkretnie daje wam umowa z rumuńską federacją? Jakie świadczenia sponsoringowe obejmuje i w jaki sposób możecie wykorzystywać wizerunek reprezentacji do budowania rozpoznawalności marki?
– Jesteśmy oficjalnym partnerem reprezentacji Rumunii. W ramach tej współpracy korzystamy ze standardowych świadczeń sponsoringowych, takich jak ekspozycja na bandach LED czy obecność w kanałach mediów społecznościowych. Przygotowujemy również materiały z udziałem zawodników reprezentacji. Możemy komunikować, że jesteśmy jej oficjalnym partnerem, co samo w sobie stanowi istotną wartość wizerunkową.
Przede wszystkim jednak takie partnerstwo pozwala budować rozpoznawalność i zaufanie do marki. Daje nam również skojarzenie z profesjonalnym sportem, wysokim poziomem rywalizacji i wartościami, które są dla nas ważne. Uważam, że to bardzo dobry sposób na zwiększanie świadomości marki podczas rozwijania działalności na nowym rynku.

Czy sponsoring reprezentacji Rumunii był pierwszym krokiem do rozpoczęcia działalności biznesowej w tym kraju, czy wcześniej zdążyliście już zbudować tam odpowiednie kanały sprzedaży?
– Byliśmy już wcześniej obecni na rumuńskim rynku. Prowadzimy tam sprzedaż w kanale e-commerce, mamy rumuński sklep internetowy i cały czas rozwijamy działalność. Widzimy w tym rynku duży potencjał. Sponsoring reprezentacji jest więc kolejnym elementem naszej ekspansji, który ma wspierać rozwój sprzedaży i budowanie rozpoznawalności marki.
A jak wygląda wykorzystanie tej współpracy w praktyce? Organizowaliście już aktywacje skierowane do rumuńskich kibiców? Co planujecie w kolejnych miesiącach, również w kontekście meczu Rumunia – Polska zaplanowanego na 14 listopada?
– Tak, przeprowadzaliśmy już aktywacje przy okazji meczów reprezentacji. Kolejne działania planujemy również 14 listopada. Chcemy coraz mocniej wykorzystywać potencjał tego partnerstwa zarówno w kanałach cyfrowych, jak i w działaniach prowadzonych bezpośrednio na rumuńskim rynku. Będziemy przygotowywać lokalne treści, rozwijać komunikację internetową, ale również angażować kibiców poprzez działania offline. Zależy nam na tym, żeby ta współpraca była widoczna w różnych miejscach kontaktu konsumenta z marką.
Równolegle z rozwojem sponsoringu sportowego bardzo mocno działacie w mediach cyfrowych i współpracujecie z twórcami internetowymi. Jak łączycie te dwa światy, aby komunikacja SFD była spójna i wzajemnie się uzupełniała?
– Budujemy komunikację w modelu 360 stopni, czyli staramy się wykorzystywać wszystkie istotne kanały marketingowe. Sport jest dla nas bardzo ważnym elementem tej strategii, ponieważ dostarcza emocji, dużych zasięgów i wiarygodnego kontekstu dla naszej marki. Dzięki temu naturalnie wpisuje się w sposób, w jaki chcemy komunikować nasze produkty i wartości. Z kolei media cyfrowe pozwalają rozwijać te doświadczenia i podtrzymywać kontakt z odbiorcami już po zakończeniu wydarzenia sportowego. W ten sposób działania sponsoringowe nie funkcjonują w oderwaniu od pozostałych elementów marketingu, lecz stają się częścią szerszej komunikacji.
Profesjonalny sport daje możliwość dotarcia do milionów kibiców, natomiast influencerzy często mają znacznie bliższe relacje z konkretnymi społecznościami. Czy świadomie wykorzystujecie te różnice w planowaniu działań marketingowych?
– Tak, ponieważ oba te obszary mają swoje konkretne zadania. Sport zawodowy pozwala nam budować szeroką rozpoznawalność i docierać do nowych grup odbiorców. To bardzo ważne szczególnie wtedy, gdy zależy nam na zwiększaniu świadomości marki wśród konsumentów, którzy jeszcze jej nie znają. Z kolei twórcy internetowi pomagają budować bliższe relacje z konkretnymi społecznościami. Dzięki nim możemy prezentować produkty w bardziej bezpośredni sposób, dopasowany do zainteresowań i potrzeb określonych grup. Te dwa kanały wzajemnie się uzupełniają i pozwalają nam realizować różne cele komunikacyjne.
W sporcie wiele mówi się obecnie o zmianach w zachowaniu najmłodszych odbiorców. Szesnasto-, siedemnasto- czy osiemnastolatkowie inaczej konsumują treści, oglądają transmisje i korzystają z mediów. Czy dla SFD to również ważna grupa, do której chcecie docierać i budować wśród niej wiarygodność marki?
– Zdecydowanie tak. Zależy nam na docieraniu do młodego pokolenia, ponieważ jest to dla nas wartościowa grupa odbiorców. Musimy jednak pamiętać, że sposób komunikacji z młodymi ludźmi jest dzisiaj zupełnie inny niż jeszcze kilka lat temu. Staramy się więc być obecni przede wszystkim tam, gdzie spędzają najwięcej czasu.
W dużej mierze są to oczywiście media społecznościowe i różnego rodzaju platformy cyfrowe. Jednocześnie chcemy promować wśród młodych ludzi dobre nawyki związane ze zdrowiem i aktywnością fizyczną. Dlatego angażujemy się również w wydarzenia, przy których pojawia się młodzież i gdzie możemy nawiązać z nią bezpośredni kontakt. Łączymy więc obecność w świecie cyfrowym z aktywacjami podczas wydarzeń sportowych. Chcemy docierać do młodych odbiorców w sposób, który będzie dla nich naturalny i interesujący.
Patrząc na rozwój rynku, które obszary sponsoringu sportowego mają pana zdaniem największy potencjał? Czy doświadczenia z Rumunii mogą sprawić, że w kolejnych latach SFD zaangażuje się również w podobne projekty na innych zagranicznych rynkach?
– Myślę, że jest to bardzo prawdopodobny kierunek naszego rozwoju. Widzimy, jak dużo pozytywnych emocji i wartości przynosi nam współpraca z reprezentacją Rumunii. To doświadczenie pokazuje, że sponsoring sportowy może być skutecznym narzędziem wspierającym rozwój marki na zagranicznych rynkach. Dlatego rozważamy kontynuowanie tej strategii i jej dalsze skalowanie. Jeżeli będziemy widzieli odpowiedni potencjał biznesowy i marketingowy, z pewnością będziemy chcieli rozwijać podobne działania w przyszłości.
Na koniec chciałbym zapytać o najważniejszy cel. Gdyby miał pan wskazać jedną rzecz, którą SFD chce osiągnąć dzięki sponsoringowi sportowemu w perspektywie najbliższych kilku lat, co byłoby dla was największym sukcesem?
– Przede wszystkim chcemy zbudować silną i wiarygodną markę, która będzie kojarzona ze wspieraniem sportu oraz aktywnego stylu życia. To jest nasz najważniejszy, długofalowy cel.
Jakub Kłyszejko
Więcej Wywiady
Oktawia Nowacka: medal był spełnieniem marzeń. Później przyszło wypalenie [WYWIAD]
Oktawia Maria Nowacka, polska pięcioboistka, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich, zdobywczyni Pucharu Świata oraz medalistka mistrzostw świata, Europy i Polski, przez lata budowała swoją sportową karierę wokół kolejnych celów i wyników. Dziś, z perspektywy czasu, opowiada o swojej sportowej drodze, spełnieniu największego marzenia, o tym, czego nauczył ją sport i jak…