03.09.2026 08:09

Więcej niż mecz. Warsaw FC buduje swoją społeczność. Damian Gawrych o rozwoju piłki ulicznej [WYWIAD]

Piłka nożna, miejska kultura i ludzie, których łączy wspólna pasja. Warsaw Football Club powstał z potrzeby stworzenia społeczności, w której sport jest pretekstem do spotkania, integracji i rozwijania własnych pasji. O tym, skąd wziął się pomysł na klub, czym jest street football i dlaczego na boisku liczy się nie tylko wynik, porozmawialiśmy z Damianem Gawrychem, założycielem klubu.

Udostępnij
Więcej niż mecz. Warsaw FC buduje swoją społeczność. Damian Gawrych o rozwoju piłki ulicznej [WYWIAD]

Magdalena Bryś, SportMarketing.pl: Skąd wziął się pomysł na stworzenie Warsaw Football Club (Warsaw FC) i czym właściwie jest piłka nożna uliczna – nie tylko jako forma gry, ale także jako kultura i sposób budowania społeczności?

Damian Gawrych, założyciel Warsaw FC: – Pomysł na Warsaw FC wziął się z potrzeby zbudowania społeczności opartej na kulturze piłki ulicznej. Chciałem stworzyć miejsce, w którym piłka nożna nie będzie tylko sportem, ale pretekstem do spotkania się ludzi o podobnym podejściu i różnych zajawkach. Piłka uliczna to trochę inny sposób myślenia o futbolu, niż ten, który znamy z dużych boisk i profesjonalnych rozgrywek. Jej korzenie są związane z miejskimi boiskami, podwórkami i przestrzeniami, gdzie do gry nie potrzeba było trenera, sędziego, rozbudowanej infrastruktury ani jedenastu zawodników. Wystarczyła piłka, kilka osób i kawałek przestrzeni. Charakterystyczna jest przede wszystkim mała liczba zawodników, małe boisko, dużo kontaktu z piłką i bardzo szybkie tempo gry. Gra jest bardziej spontaniczna, kreatywna i bezpośrednia. Liczy się technika, refleks, umiejętność gry jeden na jeden, podejmowanie ryzyka i efektowne zagrania. Dla mnie street football to przede wszystkim kultura. To sposób spędzania czasu i budowania relacji. Dlatego w Warsaw FC sport łączy się z innymi pasjami – muzyką, designem, fotografią, filmem czy jedzeniem. Chcemy, żeby wokół boiska powstawała społeczność, a nie tylko grupa ludzi, która przychodzi rozegrać mecz i idzie do domu. Jednocześnie ważny jest dla nas niski próg wejścia. Nie musisz być zawodowym piłkarzem, nie musisz należeć do klubu i tak naprawdę nie musisz mieć żadnych umiejętności. 

Czy od początku wiedziałeś, że budujesz społeczność, a nie tylko klub piłkarski?

– Na początku chciałem stworzyć społeczność i zespół „ponad podziałami”, dotyczył on środowiska freestyle football, panna football, znajomych i właśnie osób z boisk osiedlowych, których poprzez komunikacje w social mediach zapraszałem na wydarzenia. Przykładem takiego social clubu jest Venice Beach Football Club, który inspirował mnie od wielu lat do realizacji projektu. Nadawanie ponownego życia przestrzeniom w infrastrukturze miasta to dobry krok do ich rewitalizacji, takie społeczności jak nasza są często impulsem dla tych zmian. Zawsze wśród społeczności znajdą się osoby, które chcą przełożyć swój potencjał i talent na sportowy sukces. Warsaw FC jest częścią Światowej Federacji ISFA, w ten sposób wypełniam tę potrzebę i rozwijam klub sportowo. Efektem tego są między innymi nadchodzące Mistrzostwa Świata 3×3, na których Warsaw FC będzie reprezentować Warszawę. To dla naszych zawodników ogromna szansa, żeby sprawdzić się na międzynarodowym poziomie i powalczyć o sportowy sukces w dyscyplinie, którą sami tworzymy i rozwijamy w Polsce. 

Gdzie w Warszawie można spotkać Warsaw FC i jak wyglądają wasze spotkania? Kto może dołączyć do wspólnej gry?

– Naszym głównym miejscem spotkań plac na Cyplu Czerniakowskim pod Mostem Łazienkowskim. Pozwala nam to na regularną grę, bez odwoływania wydarzeń ze względu na deszcze. Do naszych wydarzeń może dołączyć każda zainteresowana osoba. Nie trzeba być zawodnikiem, żeby stać się częścią Warsaw FC. Nasz klub tworzą nie tylko gracze, ale również fotografowie, operatorzy, muzycy i osoby związane z szeroko rozumianą kulturą miejską. Można zagrać z nami 3 na 3 lub przyjść ze swoim dj setem, zrobić zdjęcia czy video. Wszyscy na tym wspólnie korzystamy. Idą za tym wartości i realizacje zadań, które dostrzega i ma w swoich programach nawet miasto. Dołączają do nas dzieci, często już sami, inni z rodzicami, którzy również grają. Dojeżdża młodzież z dzielnic objętych inwestycjami wyrównawczymi między innymi z Pragi Północ. Spotkania są bezpłatne, co wielu umożliwia regularny udział. Poznawanie nowych ludzi to nasza specjalność, w każdym wydarzeniu mamy nowe twarze, które często z czasem okazują się stałymi bywalcami. Dajemy szanse na integracje osób z zagranicy, sport jest tego świetną okazją. Nasz otwarty i przyjazny format sprawia, że ludzie czują się tu dobrze, chcą wracać, a kiedy raz nie przyjdą, mają poczucie, że coś ich ominęło. To dla mnie jedna z najbardziej satysfakcjonujących obserwacji.

Jak definiujesz sukces społeczności sportowej?

– Sukcesem społeczności będzie dla nas sytuacja, w której choć trochę zmieni ona czyjeś życie na lepsze, wypełni potrzebę sportową, społeczną czy artystyczną. Jeżeli po powrocie z ustawek opowiadasz o tym, co cię tu spotkało, rodzinie, przyjaciołom czy znajomym, to również jest dla nas sukces. Każdy w tej społeczności odnosi swoje osobiste sukcesy. Czasem już sam dojazd na spotkanie jest wyzwaniem. Odwiedzają nas przecież ludzie z całej Polski. Patrzę na tych świetnych ludzi i widzę ich zmiany oraz progres w umiejętnościach, formie fizycznej, ale przede wszystkim uśmiechy na twarzach. I zawsze na koniec pojawia się zmęczenie. Mimo że rywalizacja ma u nas przede wszystkim formę zabawy, wszyscy chcą wypaść jak najlepiej. Starają się nie tylko dla siebie, ale również dla kolegi czy koleżanki z zespołu. To właśnie buduje tę społeczność. Autentyczność pojawia się wtedy, gdy bez reklamy w internecie na twoje wydarzenie przychodzą nowi ludzie, którzy dowiedzieli się o nim od naszych graczy. To dla mnie jeden z najlepszych dowodów na to, że Warsaw FC naprawdę działa.

Jakie marzenie związane z Warsaw FC jeszcze czeka na realizację?

– Jest ich kilka. Niektóre właśnie realizuję, inne napotykają problemy, które najwyraźniej wymagają czasu. Jesteśmy cierpliwi. Aktualnie jesteśmy w trakcie spełniania naszego marzenia. We wrześniu wyjeżdżamy na Mistrzostwa Świata 3×3 w Utrechcie. Dla mnie to piękna historia początku naszego klubu. Po pięciu latach treningów i gry trafiamy w miejsce, w którym spotkamy najlepszych zawodników na świecie w tej dyscyplinie. Moim wielkim marzeniem jest również odmalowanie przestrzeni, z której korzystamy, aby jeszcze mocniej zaznaczyć naszą obecność na mapie aktywności w Warszawie. W ten sposób chcemy pokazać zarówno miastu, jak i mieszkańcom, że nasze aspiracje wykraczają poza sport. Chcemy być częścią tego miasta i aktywnie wpływać na jego lokalną społeczność.

Udostępnij
Magdalena Bryś

Magdalena Bryś

Absolwentka Szkoły Głównej Handlowej, Uniwersytetu Warszawskiego, Erasmus University Rotterdam, European Academy of Diplomacy, Cannes Lions School oraz Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Posiada doświadczenie w budowaniu strategii komunikacji, rozwoju społeczności oraz sprzedaży produktów w obszarze consultingu, innowacji oraz programów executive education. Jako dziennikarka sportowa pisze o wyzwaniach sportowych i podróżach dla kilku marek, angażuje się w promowanie kobiecego sportu na poziomie różnych dyscyplin oraz marek prowadzonych przez kobiety.