Artur Popko o sile polskiej siatkówki: „Nie potrzeba żadnej rewolucji” [WYWIAD]
Złoto olimpijskie drużyny Huberta Wagnera w Montrealu w 1976 roku na trwałe umieściło siatkówkę wśród najważniejszych dyscyplin w Polsce. Pół wieku później jej siła nie opiera się już wyłącznie na sukcesach reprezentacji. To także profesjonalne ligi, coraz większe przychody klubów, silni sponsorzy, pełne hale, wysoka oglądalność i system szkolenia dostarczający kolejne pokolenia zawodników. Artur Popko, prezes Polskiej Ligi Siatkówki, w rozmowie dla SportMarketing.pl opowiada o drodze od olimpijskiego złota do jednego z najmocniejszych siatkarskich rynków świata, największej umowie sponsorskiej w historii PLS oraz o tym, co trzeba zrobić, by obecna pozycja polskiej siatkówki była trwała także przez kolejne dekady.
Bartłomiej Najtkowski, SportMarketing.pl: Co złoto drużyny Huberta Wagnera dało polskiej siatkówce poza samym wynikiem sportowym? Czy był to początek budowania jej długofalowej wartości i popularności?
Artur Popko, prezes Polskiej Ligi Siatkówki: – Tak, zdecydowanie. Trzeba jednak pamiętać, że lata 70. nie są mitem założycielskim wyłącznie dla polskiej siatkówki. W tym samym czasie sukcesy odnosiła piłkarska reprezentacja Polski prowadzona przez Kazimierza Górskiego, świetne wyniki osiągali lekkoatleci, a w Montrealu brązowy medal zdobyli także polscy piłkarze ręczni.
Dla siatkówki najważniejsze było to, że dołączyła do tego pociągu sukcesów polskiego sportu. Później przyszły oczywiście lepsze i gorsze lata, ale od 1976 roku siatkówka na stałe funkcjonuje w świadomości kibiców jako dyscyplina sukcesu. Pamięć o mistrzach olimpijskich z Montrealu odegrała ogromną rolę w budowaniu popularności siatkówki na przełomie XX i XXI wieku.
Jak zmieniało się zarządzanie polską siatkówką: od klubów funkcjonujących w dawnym modelu do zawodowej ligi, profesjonalnych struktur i organizacji budowanych w długim horyzoncie?
– Zmieniło się całkowicie. Sukces w Montrealu został osiągnięty w czasach PRL, kiedy sport funkcjonował w zupełnie innym modelu. Kluby były finansowane przez państwowe resorty, a zawodnicy formalnie pozostawali amatorami, uprawiającymi sport z pasji, a nie jako zawód.
Przełom nastąpił w 2000 roku wraz z powstaniem Polskiej Ligi Siatkówki i rozpoczęciem profesjonalizacji rozgrywek. Dzisiaj zawodnicy zarabiają dobre pieniądze, w naszej lidze występują światowej klasy siatkarze z zagranicy, a polscy zawodnicy w większości nie chcą wyjeżdżać, bo poziom sportowy i finansowy ligi jest bardzo wysoki. Nawet jeśli decydują się na zagraniczny kontrakt, często szybko wracają do Polski.

Jaką rolę w rozwoju dyscypliny odegrały telewizja, sponsorzy, samorządy i prywatny kapitał? Które z tych elementów dziś najmocniej napędzają jej wartość biznesową?
– Nie da się wskazać jednego najważniejszego elementu, bo wszystkie są ze sobą ściśle powiązane. Nie byłoby popularnej siatkówki bez sponsorów i samorządów, ale nie byłoby ich także bez telewizji. Z kolei bez sponsorów poziom sportowy byłby znacznie niższy, a wtedy trudno byłoby zainteresować telewizję.
To system naczyń połączonych. Mamy sponsorów zarówno z sektora publicznego, jak i prywatnego, którzy wspólnie pracują na sukces ligi, a w konsekwencji całej polskiej siatkówki.
Czy potencjał popularności polskiej siatkówki jest dziś w pełni wykorzystywany komercyjnie? Gdzie wciąż są największe rezerwy wzrostu?
– Uważam, że rozwijamy się we właściwym tempie. Każdego roku Polska Liga Siatkówki wypracowuje dla klubów coraz większe przychody, a same kluby również skuteczniej pozyskują środki z rynku.
Nie mam poczucia, że marnujemy szansę. Wręcz przeciwnie – rozwój jest przemyślany i stopniowy, a to bardzo ważne. Zbyt szybki wzrost również może być problemem, dlatego warto budować ten sukces konsekwentnie i długofalowo.

Co musi wydarzyć się dziś, aby w 2076 roku można było mówić nie tylko o wielkiej historii sportowej, ale także o trwałym sukcesie ekonomicznym i organizacyjnym polskiej siatkówki?
– Nie potrzeba żadnej rewolucji. Już dziś mamy prawdopodobnie najlepszą ligę świata, a na pewno jesteśmy w ścisłym światowym TOP 3. Większość klubów jest mądrze zarządzana, powstają nowe hale, które wypełniają się kibicami, a oglądalność telewizyjna i frekwencja na meczach utrzymują się na bardzo wysokim poziomie.
Wszystkie spotkania TAURON Ligi i TAURON Ligi Kobiet są transmitowane w telewizji. To pokazuje, jak ogromny postęp wykonaliśmy od 2000 roku. Konsekwentnie rozwijamy ligę i ciężko pracujemy nad dalszym umacnianiem jej pozycji.
W jaki sposób zapewnić polskiej siatkówce dalszy rozwój sportowy: od skutecznego szkolenia młodzieży po utrzymanie konkurencyjności klubów na arenie europejskiej?
– Polski system szkolenia jest stawiany za wzór i trudno znaleźć dyscyplinę, która miałaby równie skuteczny dopływ młodych talentów. Co roku do lig trafiają zawodniczki i zawodnicy świetnie przygotowani do rywalizacji na najwyższym poziomie.
W tym roku uruchamiamy program certyfikacji akademii siatkarskich, do którego udało się przekonać Ministerstwo Sportu i Turystyki. To może być milowy krok w profesjonalizacji szkolenia. Obok dobrze funkcjonujących Szkół Mistrzostwa Sportowego i Siatkarskich Ośrodków Szkolnych powstanie sieć kilkudziesięciu certyfikowanych akademii, które pod nadzorem i przy wsparciu Fundacji Siatkarska Polska będą prowadzić szkolenie młodzieży. W dużej części będą to akademie klubów TAURON Ligi i TAURON Ligi Kobiet, co jeszcze bardziej wzmocni zaplecze naszych lig zawodowych.

Które momenty w rozwoju zawodowej siatkówki były z perspektywy prezesa przełomowe, a które najtrudniejsze? Jak w tym czasie nowe technologie zmieniały zarządzanie ligą, przygotowanie sportowe i doświadczenie kibiców?
– Takich momentów było wiele. W reprezentacyjnej siatkówce przełomem były pierwsze sukcesy nowej ery – srebrny medal mistrzostw świata w 2006 roku oraz mistrzostwo Europy w 2009 roku. Kolejnym ogromnym krokiem były mistrzostwa świata w 2014 roku. Nie tylko je wygraliśmy, ale przede wszystkim znakomicie wypromowaliśmy siatkówkę, czego symbolem był mecz otwarcia na PGE Narodowym.
W siatkówce klubowej przełomami były pierwsze sukcesy PGE Skry Bełchatów w Lidze Mistrzów, a następnie era europejskiej dominacji ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Liga z roku na rok staje się coraz atrakcyjniejsza i to jest najważniejsze.
Z organizacyjnego punktu widzenia mam jednak wrażenie, że właśnie przeżywamy kolejny przełom. To podpisanie największej w historii Polskiej Ligi Siatkówki umowy sponsorskiej z TAURON Polska Energia, obejmującej wszystkie cztery ligi oraz rozgrywki Pucharu i Superpucharu Polski. Jestem przekonany, że ta współpraca będzie silnym impulsem do dalszego rozwoju całej polskiej siatkówki.
Bartłomiej Najtkowski
Więcej Wywiady
„110 lat historii na jednym boisku”. Jak Legia Warszawa chce świętować jubileusz?
Ponad 60 byłych zawodników, specjalne stroje, kolekcjonerskie karty, całodniowe atrakcje dla kibiców i transmisja telewizyjna. Legia Warszawa przygotowuje kulminacyjny punkt obchodów 110-lecia klubu. O tym, dlaczego jubileuszowy mecz nie ma być projektem nastawionym na zysk, jak historia staje się aktywem marketingowym, co klub oferuje partnerom i w jaki sposób chce…