Wojsko dla sportu. Pułkownik Mariusz Denkewicz o wsparciu dla łączących profesjonalny sport ze służbą wojskową [WYWIAD]
Treningi, zgrupowania i starty w najważniejszych zawodach sportowych, a obok tego szkolenia, służba i wojskowe obowiązki. Tak wygląda codzienność żołnierzy-sportowców, którzy muszą pogodzić dwie wymagające role. Centralny Wojskowy Zespół Sportowy wspiera ich w rozwoju zarówno sportowym, jak i wojskowym. Rozmowa z płk. Mariuszem Denkewiczem, Szefem Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego.
Magdalena Bryś, SportMarketing.pl: Panie Pułkowniku, CWZS niedawno obchodził swoje pięciolecie. Jak z perspektywy tych pięciu lat ocenia Pan rozwój zespołu i osiągnięcia reprezentujących go sportowców?
Mariusz Denkewicz, Szef Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego: – Centralny Wojskowy Zespół Sportowy jest przede wszystkim kontynuacją tradycji sportu wojskowego, który w polskiej armii był obecny od wielu lat. Wcześniej nasze struktury sportowe były nawet nieco bardziej rozbudowane niż obecnie i dziś staramy się ponownie dążyć do ich dalszego rozwoju. W latach 80. funkcjonowały kluby wojskowe, które wspierały sport wyczynowy na bardzo wysokim poziomie. Po ich rozwiązaniu powstawały grupy sportowe, a następnie zespoły sportowe. Ostatecznie z pięciu takich zespołów powstał Centralny Wojskowy Zespół Sportowy. Myślę, że była to bardzo dobra decyzja, ponieważ konsolidacja tych struktur pozwoliła stworzyć jedną silną jednostkę, skupiającą w jednym miejscu sportowców reprezentujących wojsko. Dziś jesteśmy dzięki temu bardzo rozpoznawalni, a nazywani jesteśmy „Armią Mistrzów”.
Te pięć lat minęło niezwykle szybko, przede wszystkim dlatego, że mieliśmy bardzo dużo zadań i wyzwań. W tym czasie wzięliśmy udział w dwóch Letnich Igrzyskach Olimpijskich oraz w Zimowych Igrzyskach Wojskowych. Wyniki naszych sportowców mówią same za siebie. Podczas igrzysk w Tokio żołnierze-sportowcy zdobyli 50 procent wszystkich medali wywalczonych przez reprezentację Polski. To naprawdę znaczący wynik i jesteśmy z niego bardzo dumni. W Paryżu medali było mniej, ale procentowo udział żołnierzy-sportowców ponownie wyniósł 50 procent. To pokazuje, jak ważną rolę odgrywają oni w polskim sporcie i jak duży jest ich wkład w sukcesy reprezentacji Polski. Jesteśmy z tego zarówno dumni, jak i zaszczyceni.
Warto również podkreślić, że za sukcesem Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego stoją nie tylko sami zawodnicy, ale także kadra zabezpieczająca i pracownicy zespołu, którzy są wielkimi sympatykami sportu i doskonale rozumieją jego specyfikę. Dzięki temu zespół może sprawnie funkcjonować. Wielu naszych pracowników wcześniej samych było żołnierzami-sportowcami, a dziś znajdują się po drugiej stronie. Bardzo dobrze znają więc problemy i potrzeby zawodników, z którymi na co dzień współpracujemy.
Te pięć lat było okresem wymagającym i pełnym wyzwań, ale jednocześnie możemy być dumni z tego, jak daleko udało nam się zajść. Zbudowaliśmy swoją tożsamość i otrzymaliśmy własne symbole. Z okazji pięciolecia zespołu otrzymaliśmy proporzec oraz flagę dowództwa. Obecnie staramy się również o własny znak, tak zwaną korpusówkę. To wszystko są elementy, które budują tożsamość Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego, jednoczą naszych sportowców i jednocześnie pomagają promować ich zarówno na arenie międzynarodowej, jak i na wszystkich szczeblach działalności sportowej.

To jeszcze, nawiązując do tego, co Pan Pułkownik powiedział o Waszym zespole. Większość koordynatorów ma bardzo długą i bogatą ścieżkę sportową, dzięki czemu doskonale zna specyfikę sportu i problemy, z jakimi na co dzień mierzą się zawodnicy.
– Mamy wśród koordynatorów również medalistów olimpijskich. Myślę, że ten dobór jest naprawdę wyśmienity. Dzięki temu nasza praca jest tak skuteczna i satysfakcjonująca – po prostu rozumiemy sportowców i znamy ich potrzeby. To są prawdziwi pasjonaci sportu i właśnie dlatego ten system tak dobrze działa.
Centralny Wojskowy Zespół Sportowy skupia zawodników z bardzo różnych dyscyplin – od lekkiej atletyki i kajakarstwa po sporty walki czy wspinaczkę. Co decyduje o tym, że dany sportowiec trafia do CWZS i jakie cechy są dla najważniejsze przy wyborze zawodników?
– W pierwszej kolejności kandydat musi przejść szkolenie podstawowe i złożyć przysięgę. Zanim jednak do tego dojdzie, musi przejść przez komisję lekarską, Rejonową Wojskową Komisję Lekarską (RWKL), która ocenia jego zdolność do służby.
Jeżeli kandydat pomyślnie przejdzie ten etap, ukończy szkolenie podstawowe i złoży przysięgę, zaczynamy oceniać jego potencjał sportowy. Stworzyliśmy w zespole dwa rankingi. Pierwszy to ranking do przeszkolenia. Kandydat musi mieć już określone wyniki sportowe albo wyraźne perspektywy ich osiągnięcia. Patrzymy również na młodych, utalentowanych zawodników, którym możemy stworzyć odpowiednie warunki, aby w przyszłości mogli walczyć o najwyższe medale igrzysk olimpijskich.
Jeżeli zawodnik przejdzie szkolenie, trafia do drugiego rankingu – rankingu do wcielenia do Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego. Zależało nam na tym, aby decyzje nie były podejmowane jednoosobowo, dlatego stworzyliśmy Komisję Oceny i Selekcji Zawodników. W jej skład wchodzą koordynatorzy, szef Wydziału Sportowego, szef Wydziału Ogólnego oraz ja. Wspólnie analizujemy wszystkie najważniejsze aspekty dotyczące danego zawodnika. Bierzemy pod uwagę jego aktualny poziom sportowy, możliwości rozwoju, wiek, dotychczasowe wyniki, a także takie kwestie jak na przykład to, czy kończy szkołę wojskową. Tych czynników jest naprawdę bardzo dużo. Każdy z nich jest odpowiednio punktowany, a suma punktów pozwala stworzyć ranking.
Następnie Komisja Oceny i Selekcji Zawodników decyduje, kogo powinniśmy wcielić do „Armii Mistrzów”. Koordynatorzy wykonują przy tym ogromną pracę, ponieważ nie patrzymy wyłącznie na aktualne wyniki zawodnika, ale również na jego potencjał i możliwości rozwoju w dłuższej perspektywie.
Bardzo zależy nam na tym, żeby dawać szanse młodym zawodnikom. Chcemy ich promować nie tylko za to, co już osiągnęli, ale również za to, co mogą osiągnąć w przyszłości. Dużą satysfakcję daje nam świadomość, że to właśnie my stworzyliśmy młodemu zawodnikowi odpowiednie warunki i daliśmy mu możliwość rozwoju oraz walki o najwyższe sportowe cele.

Żołnierz-sportowiec musi łączyć wymagającą służbę z treningiem na najwyższym poziomie. Jak w praktyce wygląda pogodzenie tych dwóch światów i jakie wsparcie otrzymują zawodnicy?
– To nie jest łatwe zadanie. Zawodnicy, którzy do nas trafiają, funkcjonują właściwie w dwóch światach i muszą je ze sobą pogodzić – w świecie żołnierza zawodowego i w świecie sportowca wyczynowego. A przecież sport na najwyższym poziomie sam w sobie wymaga ogromnego zaangażowania, czasu i wyrzeczeń.
Nasi sportowcy spędzają na zgrupowaniach ponad 200, a czasem nawet 300 dni w roku. Jednocześnie muszą znaleźć czas, żeby spełnić wszystkie wymagania związane ze służbą wojskową – uczestniczyć w szkoleniach wojskowych i realizować pozostałe obowiązki żołnierskie.
Jako zespół staramy się im to maksymalnie ułatwiać. Każdego zawodnika traktujemy indywidualnie. Analizujemy jego kalendarz startów i zgrupowań, a następnie wspólnie ze związkami sportowymi ustalamy, kiedy najlepiej zrealizować poszczególne szkolenia. To bardzo istotne, ponieważ musimy pogodzić wymagania związane ze służbą z przygotowaniami do najważniejszych zawodów.
Myślę, że na ten moment całkiem dobrze nam się to udaje. Co ważne, widzimy efekty tej pracy również później. Nasi sportowcy po zakończeniu służby w Centralnym Wojskowym Zespole Sportowym trafiają do jednostek wojskowych i bardzo dobrze odnajdują się w roli żołnierzy. Są naprawdę wybitnymi żołnierzami, a ich dowódcy są bardzo zadowoleni z ich pracy.
Można więc powiedzieć, że już na etapie funkcjonowania w Centralnym Wojskowym Zespole Sportowym przygotowujemy ich do tej dwutorowości – łączenia kariery sportowej ze służbą wojskową. Mamy zresztą wiele takich przykładów, również w naszym zespole, gdzie osoby, które wcześniej były sportowcami, dziś pełnią funkcje koordynatorów i tworzą kadrę zabezpieczającą funkcjonowanie naszych mistrzów.

CWZS współpracuje z polskimi związkami sportowymi w wielu różnych dyscyplinach. Jak w praktyce wygląda ta współpraca i co jest najważniejsze, aby wspólnie stworzyć zawodnikom jak najlepsze warunki do rozwoju?
– Na obecną chwilę koordynujemy 26 dyscyplin sportowych i współpracujemy z 24 związkami. Tak naprawdę tych związków jest znacznie więcej, ponieważ utrzymujemy również kontakty z tymi, w których obecnie nie mamy jeszcze swoich zawodników. Staramy się je wspierać i rozwijać współpracę z myślą o przyszłości, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że struktura dyscyplin
w Centralnym Wojskowym Zespole Sportowym będzie się zmieniać.
Mam nadzieję, że wraz z rozwojem zespołu pojawią się możliwości włączania kolejnych dyscyplin – zarówno tych o charakterze wojskowym, jak i olimpijskich.
Współpraca ze związkami sportowymi wkracza na coraz wyższy poziom. Podpisaliśmy już porozumienia z około 17 związkami, a kolejne są w przygotowaniu. Jesteśmy w bardzo bliskim kontakcie, ponieważ mamy wspólne cele i zadania. Nasi koordynatorzy ściśle współpracują ze związkami, trenerami kadr narodowych i środowiskiem sportowym.
Musimy wiedzieć, co dzieje się w poszczególnych dyscyplinach, jakie są potrzeby zawodników i gdzie możemy się wzajemnie uzupełniać. Właśnie temu służy ta współpraca – żeby zarówno związek, jak i Centralny Wojskowy Zespół Sportowy mogli jak najlepiej wspierać zawodników.
Myślę, że podpisywane porozumienia, stały kontakt ze związkami i trenerami kadr narodowych oraz wspólne rozwiązywanie problemów sprawiają, że ta współpraca jest coraz lepsza. A jej efekty widzimy również w wynikach naszych sportowców. Mamy wspólny cel i wspólne zadania, dlatego musimy realizować je razem.
Czy poza związkami sportowymi współpracujecie również z innymi instytucjami lub organizacjami? Jakie podmioty są dla Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego ważnymi partnerami?
– Do naszych najważniejszych zadań należy również współpraca z Ministerstwem Sportu i Turystyki oraz z PKOl, z którymi mamy podpisane porozumienia.
Cieszy nas, że Ministerstwo Sportu dostrzega nasz wkład w rozwój polskiego sportu i mocno nas w tym zakresie wspiera. Jesteśmy również obecni podczas prac komisji sejmowych, gdzie często przedstawiani jesteśmy jako przykład tego, jak powinno funkcjonować wsparcie sportu przez służby mundurowe. To z kolei daje nam dodatkowe możliwości rozwoju.
Nie możemy też zapomnieć o Ministerstwie Obrony Narodowej i Centrum Operacyjnym MON, które zapewniają nam bardzo duże wsparcie i tworzą warunki do dalszego rozwoju Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego.
Bardzo ważną rolę odgrywa również Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych, które na każdym kroku wspiera nasze działania i pomaga nam w realizacji naszych zadań.

Panie Pułkowniku, jak widzi Pan przyszłość Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego? Czy są dyscypliny lub obszary, które w najbliższych latach będą dla CWZS szczególnie ważne?
– Zależy nam wszystkim na dalszym rozwoju Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego. Tak samo patrzy na to Ministerstwo Sportu, które dostrzega duży potencjał naszego zespołu w kontekście wspierania polskiego sportu.
Na obecną chwilę liczba etatów typowo sportowych jest jednak ograniczona i wynosi ponad 200 stanowisk. To sprawia, że mamy pewne ograniczenia w przyjmowaniu kolejnych zawodników. Niebawem kolejne igrzyska, a myśląc o przyszłych sukcesach olimpijskich, musimy przede wszystkim inwestować w młodzież. To właśnie wśród młodych zawodników widzimy potencjał, który w przyszłości może przełożyć się na medale olimpijskie.
Liczę na to, że Centralny Wojskowy Zespół Sportowy będzie się dalej rozwijał, a współpraca ze wszystkimi podmiotami, z którymi działamy, będzie jeszcze lepsza. Dziś jest już na bardzo wysokim poziomie. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda nam się podpisać porozumienia ze wszystkimi zainteresowanymi związkami sportowymi. To jednak wymaga czasu.
Naszym celem jest również jeszcze silniejsze połączenie Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego ze związkami sportowymi. W niektórych z nich już dziś nasi koordynatorzy pełnią funkcję trenerów kadr narodowych, zasiadają w zarządach, a także sami nasi zawodnicy angażują się w działalność związków.
Chcielibyśmy, aby w przyszłości nasi koordynatorzy we wszystkich współpracujących z nami związkach odgrywali znaczącą rolę. Zależy nam na stałej, bezpośredniej wymianie informacji, która pozwoli nam szybciej reagować na potrzeby zawodników i wspólnie rozwiązywać pojawiające się problemy. Wszystko po to, abyśmy mogli razem pracować nad jednym celem – systematycznym podnoszeniem poziomu polskiego sportu.
Jak ważne jest dla CWZS wyszukiwanie i rozwijanie młodych talentów? Czy ma Pan poczucie, że wśród młodych sportowców są już zawodnicy, którzy w przyszłości mogą osiągać sukcesy?
– Już dziś obserwujemy zawodników, którzy mają 16 lat i pokazują duży potencjał. Oczywiście do wojska można wstąpić dopiero po ukończeniu 18. roku życia, ale my chcemy znacznie wcześniej dostrzegać tych młodych ludzi, którzy wyróżniają się sportowo. Chodzi o to, żeby w odpowiednim momencie stworzyć im warunki do rozwoju i później cieszyć się z ich sukcesów oraz zdobywanych medali.
Niestety, najwięcej talentów tracimy właśnie w wieku 19–20 lat. To moment, w którym młodzi sportowcy muszą podjąć decyzję, co dalej ze swoim życiem i karierą. Jeżeli odpowiednio wcześnie uda nam się ich wyłowić i zaproponować im dobre warunki do rozwoju, mamy szansę zatrzymać te talenty w sporcie i dać im możliwość reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej oraz walki o najwyższe laury.
To jest chyba jedno z naszych najważniejszych zadań na przyszłość – stworzenie grupy młodych, perspektywicznych zawodników i danie im szansy na rozwój. Oczywiście nie każdy z nich ostatecznie osiągnie najwyższy poziom, ale uważam, że właśnie takie podejście może być receptą na przyszłe sukcesy. Chcielibyśmy, aby polska reprezentacja w kolejnych latach zdobywała nie osiem medali mistrzostw Europy, ale zdecydowanie więcej.

Na koniec chciałabym co najbardziej ceni Pan w sporcie i w pracy z żołnierzami-sportowcami – rywalizację, wyniki, możliwość obserwowania ich rozwoju, a może emocje, które towarzyszą ich sukcesom?
– Każdy mówi o wynikach, ale wynik jest tak naprawdę etapem końcowym. Żeby go osiągnąć, nasi sportowcy muszą wykonać ogromną pracę, często przez cztery lata, aby przygotować się do najważniejszych zawodów. Oczywiście jesteśmy niezwykle dumni, kiedy podczas ceremonii rozbrzmiewa polski hymn i widzimy naszych zawodników na najwyższym stopniu podium. Trzeba jednak pamiętać, ile pracy i wyrzeczeń potrzeba, żeby do tego momentu dojść.
Dla mnie najważniejsze są właśnie ta praca, determinacja i charakter – nieustanna chęć doskonalenia się i walki o to, żeby być coraz lepszym w swojej dyscyplinie i konkurencji. To cechy, które najbardziej cenię u naszych sportowców. Bardzo ważna jest również ich zadaniowość.
To szczególnie widać wtedy, kiedy zaczynają funkcjonować także jako żołnierze. Mamy wiele przykładów pokazujących, jak dobrze potrafią odnaleźć się w tej roli. Nasi żołnierze-sportowcy, aby uzyskać stopień podoficerski, muszą ukończyć kurs podoficerski razem z żołnierzami z innych jednostek.
Na początku często są nieco zagubieni, bo trafiają w zupełnie nowe środowisko i muszą zmierzyć się z innymi wymaganiami. Jednak finalnie potrafią ukończyć kurs z wyróżnieniami. To ogromna satysfakcja i powód do dumy, bo pokazuje, że ich zaangażowanie przekłada się nie tylko na wyniki sportowe, ale również na służbę wojskową.
Są to naprawdę wyjątkowe osoby. Nie każdy jest w stanie jednocześnie sprostać wymaganiom służby wojskowej i sportu wyczynowego. Dlatego należy ich za to szczególnie cenić, szanować i być dumnym z tego, co osiągają – zarówno na arenach sportowych, jak i w służbie.
Magdalena Bryś
Więcej Wywiady
Zbigniew Boniek dla SportMarketing.pl opowiada o swojej karierze po… karierze, czyli stworzeniu firmy Go&Goal oraz założeniu adresów mailowych piłkarskim klubom [WYWIAD]
Zbigniewa Bońka nie trzeba nikomu przedstawiać. Wybitny piłkarz, po karierze także trener, oraz przez dwie kadencje prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. Mało jednak kto wie, że "Zibi" był jednym z pierwszych osób, która stworzyła w Polsce profesjonalną agencję marketingową. Skąd u niego takie zainteresowania? O tym opowiedział w wywiadzie dla…