08.07.2026 09:05

Kamil Majchrzak o współpracy z KGHM, awansie do TOP 50 i walce z tenisową elitą [WYWIAD]

Awans do czołowej pięćdziesiątki rankingu ATP, pierwszy w karierze tytuł ATP 250 i zwycięstwa nad zawodnikami ze światowej czołówki. Kamil Majchrzak ma za sobą przełomowe miesiące, choć sam przyznaje, że apetyt po Wimbledonie był znacznie większy. W rozmowie dla SportMarketing.pl opowiada o współpracy z KGHM, kulisach pozyskiwania sponsorów w zawodowym tenisie, mentalnej stronie rywalizacji oraz planach na drugą część sezonu.

Udostępnij
Kamil Majchrzak o współpracy z KGHM, awansie do TOP 50 i walce z tenisową elitą [WYWIAD]

Jakub Kłyszejko, redaktor naczelny portalu SportMarketing.pl: Jesteśmy dziś na wydarzeniu, które ma chyba bardziej biznesowy niż sportowy charakter. Powiedz, czy tenisiście znajdującemu się blisko światowej czołówki łatwo jest dziś znaleźć sponsora?

Kamil Majchrzak, najlepszy polski tenisista, obecnie numer 65 na świecie: – Generalnie nigdy nie jest to łatwe, zwłaszcza w naszym kraju. Natomiast moje ostatnie lata pod tym względem wyglądają bardzo dobrze. Właśnie teraz współpracowałem z KGHM podczas Wimbledonu, więc na pewno cieszę się, że mogłem reprezentować taką markę i taką firmę. Nie jest łatwo znaleźć sponsorów, ale jest to możliwe i mam wrażenie, że pod tym względem sytuacja wygląda coraz lepiej.

Wasza współpraca obejmuje na razie Wimbledon i US Open?

Tak. Na razie umówiliśmy się na dwa największe turnieje, które pozostały w tym roku. Myślę jednak, że zarówno ja, jak i KGHM liczymy, że w przyszłym roku przerodzi się to w coś większego. Teraz mamy czas na wzajemne poznanie i sprawdzenie współpracy. Ze swojej strony staram się jak najlepiej prezentować zarówno siebie, jak i firmę – nie tylko poprzez wyniki sportowe, ale również przez odpowiednią postawę i profesjonalne reprezentowanie partnera. Mam nadzieję, że będę się z tej roli dobrze wywiązywał.

Jak wygląda kwestia sponsorów u tenisisty na twoim poziomie? Gdyby ktoś chciał się do ciebie zgłosić, to masz jeszcze miejsce na kolejnych partnerów?

Właśnie dlatego umówiliśmy się z KGHM tylko na Wimbledon i US Open, ponieważ mam już inne zobowiązania sponsorskie. Zarówno ATP, jak i regulaminy turniejowe ograniczają liczbę oraz wielkość logotypów, które możemy mieć na strojach. Na turnieje poza Wimbledonem i US Open mam już innych partnerów. Oczywiście jestem również zabezpieczony pod względem sprzętowym i odzieżowym. Jedno z tych zobowiązań sprawia jednak, że nie mogę mieć tego partnera podczas Wimbledonu i US Open, dlatego pojawiła się możliwość współpracy z KGHM.

Ostatnie tygodnie spędziłeś w Londynie. Jak podsumujesz ten okres i dotychczasową część sezonu?

Sam Wimbledon zakończyłem porażką w drugiej rundzie po pięciosetowej batalii. Zdecydowanie liczyłem na więcej i wierzyłem, że mogę wygrać nie tylko ten mecz, ale może również kolejne spotkania, zwłaszcza że miałem bardzo udany sezon na trawie. Kilka tygodni wcześniej wygrałem swój pierwszy turniej rangi ATP 250, więc szkoda tego spotkania. Taki jest jednak urok sportu i tenisa – to bardzo wyrównana dyscyplina, a mecze często rozstrzygają pojedyncze piłki i detale. Niestety tym razem były one po stronie przeciwnika.

Z drugiej strony, w tym roku po raz pierwszy awansowałem do czołowej pięćdziesiątki rankingu ATP. Cały czas się rozwijam, wygrałem wspomniany turniej, dlatego patrzę długofalowo. Wiem, w jakim kierunku chcę się rozwijać i konsekwentnie podążam tą drogą.

W jednym z turniejów pokonałeś trzech zawodników z czołowej dziesiątki rankingu ATP. Czy to pokazuje, jak blisko jesteś już światowej elity?

To, że mogę z nimi rywalizować, grać na wysokim poziomie i toczyć wyrównane mecze, wiedziałem od dawna. Często jednak brakowało tej kropki nad „i”, czyli po prostu wygrywania takich spotkań. Teraz pokazałem samemu sobie, że mogę z nimi wygrywać i myślę, że to jest bardzo ważny sygnał dla mojej głowy. Tak naprawdę każdy rywal jest w zasięgu. Każdego można pokonać – trzeba tylko konsekwentnie robić właściwe rzeczy, niezależnie od wyniku i realizować założenia na mecz. Teraz wiem, że mogę wygrywać z najlepszymi i do tego będę dążył.

Wspomniałeś o głowie. Na najwyższym poziomie właśnie mental często decyduje, bo umiejętności tenisistów są już bardzo zbliżone.

Myślę, że wszystko ma znaczenie – od głowy, przez uderzenia, przygotowanie fizyczne, zdrowie, aż po dbanie o ciało i radzenie sobie z kontuzjami. Każdy element wpływa na kolejny. Ja akurat w kwietniu i maju przez dwa miesiące musiałem pauzować z powodu problemów z kolanem, ale udało się stosunkowo szybko opanować sytuację, zanim uraz stał się poważniejszy. Dzięki temu mogłem wrócić do treningów i turniejów, rozegrać dużą liczbę spotkań i odbudować rytm meczowy. W sporcie kluczowa jest ciągłość – zarówno w rozwoju, jak i w treningu. Tylko wtedy można progresować. Każdy aspekt jest ważny i każdy wpływa na następny.

Jak wyglądają twoje plany na najbliższe tygodnie?

Za trzy tygodnie przenoszę się do Stanów Zjednoczonych. Rozpocznę od turnieju ATP 500 w Waszyngtonie, następnie zagram dwa turnieje rangi ATP Masters 1000 – w Montrealu i Cincinnati, a później wystąpię w US Open.

Polscy kibice będą mogli jeszcze zobaczyć Kamila Majchrzaka na krajowych kortach w tym sezonie?

Obawiam się, że nie. Nie mamy już w Polsce turniejów najwyższej rangi, a reprezentacyjnie w Pucharze Davisa trafiliśmy na Australię i zagramy mecz na wyjeździe. Niestety, w tym roku nie będzie mi już dane wystąpić w turnieju rozgrywanym w Polsce.

Udostępnij
Jakub Kłyszejko

Jakub Kłyszejko