03.07.2026 05:02

Bartosz Kusior: PGE Narodowy to serce polskich emocji [WYWIAD]

Kibice widzą 90 minut meczu lub kilka godzin koncertu. Za kulisami pracuje jednak ogromny zespół, który przez wiele dni przygotowuje stadion do każdego wydarzenia. O technologii, logistyce, marketingu i przyszłości PGE Narodowego opowiedział dla SportMarketing.pl Bartosz Kusior, członek zarządu obiektu.

Udostępnij
Bartosz Kusior: PGE Narodowy to serce polskich emocji [WYWIAD]

Jakub Kłyszejko, redaktor naczelny portalu SportMarketing.pl: Z zewnątrz może się wydawać, że przygotowanie murawy na PGE Narodowym to sprawna, szybka operacja. W praktyce to chyba jednak bardziej zabieg chirurgiczny. Co decyduje o tym, że w tak krótkim czasie jesteście w stanie przygotować boisko na najwyższym europejskim poziomie?

Bartosz Kusior, członek zarządu PGE Narodowego: – Przygotowanie murawy faktycznie jest złożonym procesem, jednocześnie musi być przeprowadzone bardzo precyzyjnie – można powiedzieć, że właściwie chirurgicznie. PGE Narodowy posiada najwyższą, czwartą kategorię w klasyfikacji UEFA, co pozwala na organizację najważniejszych i najbardziej prestiżowych imprez piłkarskich w Europie. Oznacza to, że musimy zapewnić produkt najwyższej jakości również w obszarze murawy.

Już na około miesiąc przed meczem, jeszcze na plantacji, nasi eksperci sprawdzają jakość darni – m.in. wytrzymałość, wilgotność, system korzeniowy, skład traw i gleby. Tylko najlepiej oceniona murawa trafia na stadion. Około 2 tygodnie przed pierwszym gwizdkiem trawa jest wycinana, transportowana w kontrolowanych warunkach chłodniczych i układana na stadionie w ciągu 2–3 dni – zwykle odbywa się to 7–14 dni przed meczem.

Trzeba przy tym pamiętać, że PGE Narodowy jest obiektem multifunkcyjnym. Możemy dostosowywać go do różnego rodzaju wydarzeń. Jeśli mówimy o imprezach piłkarskich, najpierw na płycie układana jest podbudowa, a dopiero na niej pojawia się murawa. Później wykonuje się wszystkie zabiegi pielęgnacyjne, takie jak m.in. wałowanie, koszenie, podlewanie, nawożenie czy szczotkowanie.

Istotny jest też okres roku. Mecze odbywają się w różnych warunkach pogodowych i wegetacyjnych. Inaczej zachowuje się trawa w marcu, a inaczej latem. Mamy podgrzewaną płytę, więc w razie potrzeby włączamy ogrzewanie, żeby trawa miała jak najlepsze warunki.

Jakie są najmniej oczywiste czynniki wpływające na jakość murawy? Kibice słyszą zwykle o wilgotności, cyrkulacji powietrza czy oświetleniu. A co jeszcze ma znaczenie?

– Przede wszystkim należy podkreślić, że cały proces opiera się na bieżących pomiarach i szybkich decyzjach – naszym celem jest bowiem osiągnięcie idealnych parametrów dokładnie w dniu meczu. Najważniejsze jest to, żeby kibic widział piękną, zieloną murawę, a zawodnicy – zarówno podczas treningu, jak i meczu – czuli, że jest ona bezpieczna i odpowiednio przygotowana. Co w konsekwencji będzie powodować wiele strzelonych bramek przez naszą reprezentacji i ich wygrane.

W przygotowaniu murawy większym wyzwaniem jest sama technologia czy zarządzanie czasem?

– W przypadku naszego stadionu powiedziałbym, że przede wszystkim zarządzanie czasem. Oczywiście technologia ma znaczenie, ale najważniejsi są ludzie. Powtarzam to często: poza wszystkimi kwestiami technicznymi, kluczowy jest zespół.

Mamy zatrudnionych pracowników, którzy funkcjonują razem na stadionie od wielu lat i bardzo dobrze znają ten obiekt. Dzięki temu potrafią przewidywać potencjalne problemy i eliminować je jeszcze na etapie przygotowań. Efektem końcowym musi być idealny „produkt”, który przed meczem jest dodatkowo sprawdzany przez federacje piłkarską.

Elementem, który zawsze trzeba brać pod uwagę, jest pora roku. Jeśli zaczynamy sezon marcowym meczem, trawa jest bardziej „uśpiona” i trzeba ją pobudzić do życia. Wtedy murawę trzeba ułożyć odpowiednio wcześniej. Latem wygląda to inaczej – trawa jest w innym stanie wegetacji i inaczej reaguje.

Kalendarz stadionu jest bardzo napięty. Jak układanie murawy łączy się z innymi wydarzeniami?

– To jedno z większych wyzwań. Jeśli tydzień po meczu piłkarskim mamy koncert albo odwrotnie – najpierw koncert, a potem mecz – trzeba bardzo precyzyjnie zaplanować wszystkie działania. Po meczu należy szybko usunąć murawę, uprzątnąć płytę i przygotować ją pod kolejne wydarzenie: scenę koncertową, drifty, żużel czy inną imprezę.

To jest duża operacja logistyczna. Jedna ekipa demontuje elementy poprzedniego wydarzenia, druga czeka w blokach startowych, by wprowadzić nowe. PGE Narodowy był budowany kilkanaście lat temu, a technologie od tego czasu bardzo się rozwinęły. Na niektórych nowoczesnych stadionach murawa wjeżdża i wyjeżdża automatycznie. U nas jest układana w sposób tradycyjny, ale robimy to perfekcyjnie.

Zresztą zachęcam, żeby zobaczyć stadion z ułożoną murawą nawet wtedy, kiedy jest pusty. Warto skorzystać z opcji wycieczki po stadionie z przewodnikiem zwłaszcza wtedy, gdy znajduje się on w meczowej odsłonie.

Które elementy stadionu wymagają największej uwagi technicznej na co dzień?

– PGE Narodowy to nie tylko mecze czy koncerty – to żywy organizm, który funkcjonuje 365 dni w roku. Bardzo dużym wyzwaniem jest utrzymanie pełnej gotowości infrastruktury każdego dnia, niezależnie od tego, czy na obiekcie jest kilkadziesiąt tysięcy osób, czy tylko pracownicy. Przez stadion przebiega  ogromna liczba najróżniejszych instalacji – kabli, systemów wentylacyjnych i innych elementów infrastruktury.

Niezbędne jest ciągłe monitorowanie stanu konstrukcji i instalacji technicznych; zarządzanie zużyciem energii, optymalizacja kosztów eksploatacji; utrzymanie systemów bezpieczeństwa w pełnej gotowości przez całą dobę; koordynacja prac serwisowych tak, aby nie zakłócały bieżącej działalności obiektu.

Technologie idą do przodu, dlatego staramy się zmieniać te elementy, które można usprawnić bez bardzo głębokiej ingerencji budowlanej. Nie ma chyba obszaru, który mógłby nas szczególnie zaskoczyć, choć oczywiście zdarzają się sytuacje nieprzewidziane, na które reagujemy na bieżąco.

Duża część tej pracy pozostaje niewidoczna dla kibiców czy uczestników koncertów. My działamy trochę w cieniu, ale właśnie dzięki temu stadion funkcjonuje na tak wysokim poziomie. Jeśli podczas wydarzenia wszystko działa perfekcyjnie, to znak, że tysiące codziennych działań technicznych zostało wykonanych właściwie.

Dziś symbolem biznesowego prestiżu na stadionach są loże VIP i strefy hospitality. Jak zmieniły się oczekiwania najbardziej wymagających klientów?

– PGE Narodowy zarządza obecnie 63 lożami. Mamy loże wynajmowane długoterminowo oraz na pojedyncze wydarzenia – w zależności od potrzeb klienta.

Na przestrzeni ostatnich lat nie tyle zmieniły się oczekiwania klientów wynajmujących loże VIP na PGE Narodowym a sam ich profil. Rynek klienta premium zauważalnie się powiększył, co powoduje zwiększenie zainteresowania wynajmem lóż VIP. O ile wcześniej bardzo wielu klientów wybierało u nas loże tylko na poszczególne wydarzenie, teraz większość wynajmuje je długoterminowo, co zapewnia im dostęp do wydarzeń całostadionowych przez cały sezon.

Partnerzy biznesowi wybierają PGE Narodowy w głównej mierze ze względu na neutralność obiektu, który kojarzony jest przez pryzmat prestiżu i dobra narodowego. Nie ma tutaj miejsca na klubowe konflikty czy atmosferę sporu pomiędzy kibicami zwaśnionych drużyn. W tym kontekście obiekt pozwala na stworzenie stref VIP dla gości z całej Polski, a nie tylko miłośników danego klubu piłkarskiego Jesteśmy domem polskiej reprezentacji i miejscem organizacji najbardziej spektakularnych wydarzeń muzycznych. Różne drużyny rozgrywają u nas mecze, choćby w ramach finału Pucharu Polski. Mam też wrażenie, że forma kibicowania na naszym obiekcie też jest bardziej „narodowa” i rodzinna. Przychodzą naprawdę różne grupy kibiców.

Klienci między innymi dzięki rekomendacjom z wolnego rynku dowiadują się o ofercie lóż VIP. Wynajmują je na np pojedynczy event, a doświadczenie z uczestnictwa w koncercie czy wydarzeniu sportowym wywiera na nich tak pozytywne wrażenie, że decydują się na wynajem długoterminowy. Co istotne, większość umów na wynajem lóż VIP podpisywana jest na kilka lat. Niektórzy z klientów są z nami nawet od 7 lat, inni po „przetestowaniu” innych obiektów wracają na PGE Narodowy, gdyż to właśnie tutaj doświadczyli najwyższego standardu obsługi.

Czy dzisiejszy klient kupuje przede wszystkim dobre miejsce, catering czy raczej emocje i przestrzeń biznesową?

– Decyzja o loży VIP na PGE Narodowym to nie jest wybór między dobrym miejscem, cateringiem a emocjami. Biznes szuka dziś synergii tych wszystkich elementów. Doskonała widoczność i gastronomia na poziomie premium to dla naszych klientów oczywisty standard – fundament, na którym budujemy coś znacznie cenniejszego. Klient biznesowy inwestuje przede wszystkim w prestiżową przestrzeń do budowania relacji oraz w unikalne emocje.

Naszą rolą jest stworzenie takich warunków, by gospodarz loży mógł w pełni skupić się na swoich gościach. Dlatego nasza oferta jest całkowicie elastyczna – od standardowego, najwyższej jakości serwisu bufetowego, przez dedykowaną obsługę kelnerską, aż po personalizowane akcenty, jak oprawa jubileuszowa czy dedykowane menu. Jesteśmy w stanie zaadaptować tę przestrzeń do najbardziej wymagających scenariuszy biznesowych.

Czy oczekiwania klientów VIP różnią się w zależności od wydarzenia: meczu reprezentacji, koncertu czy imprezy korporacyjnej?

– Zdecydowanie tak. Choć standard hospitality zawsze pozostaje na najwyższym poziomie, to cel spotkania dyktuje zupełnie inne oczekiwania gości.

Można powiedzieć, że podczas meczów reprezentacji dominuje networking – loża staje się prestiżowym narzędziem biznesowym, gdzie relacje buduje się w atmosferze wspólnych, sportowych emocji. Na koncertach światowych gwiazd biznes schodzi nieco na dalszy plan, a kluczowy staje się prestiżowy lifestyle i czyste przeżycia artystyczne. Z kolei imprezy korporacyjne to czas na pełną indywidualizację – loża zamienia się wtedy w spersonalizowaną wizytówkę firmy, gdzie liczy się precyzja logistyczna i realizacja konkretnych celów wizerunkowych klienta.

Kibice żartują czasem, że na Narodowym brakowało już chyba tylko skoków narciarskich. To realny pomysł?

– Na ten moment nie prowadzimy rozmów dotyczących organizacji skoków narciarskich na PGE Narodowym. Natomiast rzeczywiście pojawiają się klienci zainteresowani organizacją mniej standardowych wydarzeń sportowych – takich, które wykraczają poza piłkę nożną czy żużel.

Przykładem takiego wydarzenia był HYROX.

– HYROX jest doskonałym dowodem na to, że PGE Narodowy to obiekt absolutnie wielofunkcyjny, potrafiący elastycznie reagować na najciekawsze globalne trendy. Kolejna edycja tego wydarzenia na naszym stadionie i imponująca frekwencja tylko potwierdzają, że ten format na stałe wpisał się w  kalendarz obiektu.

Co ciekawe, ta niesamowita energia udzieliła się również naszemu zespołowi – grupa naszych pracowników podjęła to wyzwanie, z sukcesem kończąc zawody, z czego jestem ogromnie dumny. To zresztą idealnie podsumowuje filozofię HYROX-a: to niezwykle wymagająca fizycznie dyscyplina, która od uczestników wymaga potężnego przygotowania i determinacji. Na PGE Narodowym celebrujemy każdą formę przekraczania własnych granic – niezależnie od osiągniętego czasu, liczy się sam fakt podjęcia wyzwania i satysfakcja na mecie.

Wspomniał pan o wysokiej jakości obsługi. Co można zrobić, żeby każdy gość poczuł się traktowany indywidualnie?

– Indywidualizacja obsługi na obiekcie tej skali to wyzwanie, które opieramy na filozofii „Guest Experience”. Chcemy, aby każdy, kto przekracza próg PGE Narodowego, czuł, że jest dla nas wyjątkowym gościem.

W strefie VIP ta indywidualizacja oznacza podejście wręcz concierge’owskie – dedykowany personel nie tylko realizuje zamówienia cateringowe, ale wręcz antycypuje potrzeby gości, dbając o ich absolutny komfort i prywatność. Jednak te wysokie standardy przenosimy również na trybuny ogólnodostępne. Nasz zespół stewardów nie jest tam tylko po to, by dbać o bezpieczeństwo, ale przede wszystkim, by budować atmosferę otwartości, służyć proaktywną pomocą i wsparciem logistycznym. Niezależnie od formatu biletu, naszym celem jest, aby każdy opuszczał stadion z poczuciem najwyższego komfortu.

Współpracujecie z wieloma rozpoznawalnymi markami. Co stadion może zaoferować partnerom, czego nie daje klasyczna kampania reklamowa?

– Można powiedzieć, że klasyczna kampania reklamowa kupuje wyłącznie zasięg i czas antenowy. PGE Narodowy oferuje coś znacznie potężniejszego: unikalny kontekst emocjonalny i prestiż. Nasz obiekt naturalnie skupia wokół siebie najsilniejsze marki, liderów w swoich segmentach rynku, co tworzy wyjątkową synergię. Współpraca z nami to nie jest pasywna ekspozycja logo.

Dajemy naszym partnerom możliwość bycia częścią wielkich, narodowych emocji – sportowych i kulturalnych. Przewaga nad tradycyjnymi mediami polega na wielowymiarowości: od zaawansowanych aktywacji konsumenckich, przez branded content realizowany w naszych przestrzeniach, aż po obecność w strefach VIP. Łączymy siłę naszej marki z kapitałem naszych partnerów, dzięki czemu tworzymy unikalne punkty styku z klientem, których nie da się odtworzyć w żadnym innym kanale reklamowym.

Jakie unikalne narzędzia marketingowe dajecie partnerom? Czy kluczowa jest ekspozycja w dniu wydarzenia, aktywacje dla kibiców, a może emocje związane z obecnością na stadionie?

– Prawdziwa siła PGE Narodowego polega na tym, że oferujemy partnerom całoroczny, 365-dniowy cykl obecności marki i narzędzia, które redefiniują tradycyjny marketing. Nie wierzymy w szablony – dla każdego partnera tworzymy dedykowany ekosystem. Doskonałym przykładem jest nasza współpraca z MultiSport. Zamiast klasycznej reklamy, wspólnie stworzyliśmy nowoczesną strefę aktywności na błoniach PGE Narodowego. Dzięki temu marka jest obecna w życiu mieszkańców Warszawy każdego dnia, promując zdrowy styl życia w jednej z najlepszych przestrzeni plenerowych w stolicy.

Z kolei np. z 4F postawiliśmy na innowacje technologiczne i immersive marketing. W ich loży biznesowej pojawił się zaawansowany hologram jednego z naszych wybitnych siatkarzy. To nie tylko prestiżowy element wizerunkowy dla gości VIP.

Z markami takimi jak iTaxi budujemy z kolei synergię logistyczną i technologiczną – ich obecność w naszej przestrzeni to element strategii smart city i ułatwianie mobilności tysiącom naszych gości.

Podsumowując: loża czy przestrzeń wokół stadionu, to dla nas czysta karta, którą wspólnie z partnerem zmieniamy w autonomiczną, spersonalizowaną wizytówkę jego marki.

PGE Narodowy wynajmuje także powierzchnie biurowe. Posiadanie biura na stadionie to nietypowy, ale prestiżowy benefit. Jaki jest profil firm, które decydują się na taki najem?

– Struktura naszych najemców idealnie odzwierciedla dynamikę nowoczesnego rynku. Z jednej strony gościmy korporacje i instytucje w ramach najmu długoterminowego. Z drugiej – odpowiadamy na potrzeby sektora MŚP oraz startupów, oferując nowoczesne przestrzenie typu flex office i coworking.

Adres PGE Narodowego to dla każdej z tych firm potężna dźwignia wizerunkowa i kapitał zaufania. Ten brand działa na rynku jak synonim sukcesu i stabilności – natychmiast podnosi prestiż przedsiębiorstwa w oczach jego kontrahentów.

Dodatkowym, absolutnie unikalnym benefitem, którego nie zaoferuje żaden tradycyjny biurowiec, jest możliwość obcowania z żywym organizmem stadionu. Nasi najemcy na co dzień mogą śledzić fascynujące, zaawansowane procesy logistyczne i technologiczne towarzyszące transformacjom obiektu pod największe wydarzenia w tej części Europy. To niezwykle inspirujące środowisko pracy.

Co jeszcze przyciąga najemców na stadion?

– Bezdyskusyjnie dostępność komunikacyjna i unikalne położenie w samym sercu Warszawy. W realiach biznesowych stolicy czas to najcenniejsza waluta, dlatego lokalizacja biura stanowi kluczowy czynnik przyciągający najemców. PGE Narodowy funkcjonuje w praktyce jako potężny, multimodalny hub logistyczny.

Bezpośrednia bliskość  metra, stacji kolejowej łączącej nas z głównymi dworcami i lotniskiem, a także rozbudowana sieć tramwajowa i autobusowa sprawiają, że jesteśmy idealnie skomunikowani z każdą częścią stolicy. Jeśli dodamy do tego świetny dojazd samochodowy i dedykowaną strukturę parkingową, otrzymujemy obiekt, do którego partnerzy biznesowi oraz pracownicy naszych najemców mogą dotrzeć szybko i bezkontaktowo. To gigantyczny atut, który firmy wykorzystują m.in. jako benefit w procesach rekrutacyjnych.

Jak zarządzać przestrzenią biurową i eventową, kiedy jednocześnie na stadionie powstaje infrastruktura pod koncert albo mecz?

– Zarządzanie obiektem o tak potężnej skali i wielofunkcyjności wymaga najwyższej precyzji logistycznej. PGE Narodowy został zaprojektowany w sposób strefowy – posiadamy niezależne ciągi komunikacyjne, dedykowane windy i osobne wejścia, co na co dzień zapewnia naszym najemcom pełną autonomię i komfort pracy, nawet podczas zaawansowanych przygotowań do meczów czy koncertów.

Specyfika funkcjonowania obiektu polega jednak na tym, że w dniach największych wydarzeń masowych obiekt przechodzi w tzw. tryb ekskluzywnej konfiguracji eventowej. Podstawą naszej współpracy z biznesem jest tu pełna transparentność i partnerstwo – kalendarz tych wydarzeń jest znany i precyzyjnie planowany z ogromnym wyprzedzeniem, co pozwala naszym najemcom na idealne dostosowanie swojego rytmu pracy.

Bezpieczeństwo wydarzeń na kilkadziesiąt tysięcy osób to priorytet takiego miejsca. Jak wygląda współpraca waszego działu bezpieczeństwa z organizatorami, w tym z zagranicznymi promotorami największych gwiazd muzyki?

– Bezpieczeństwo wydarzeń tej skali to zaawansowany proces logistyczny, realizowany w oparciu o rygorystyczne przepisy ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Największym wyzwaniem jest tu symbioza działań kilkuset osób pracujących jednocześnie na obiekcie – od stewardów i ochrony, po służby państwowe i miejskie, takie jak Policja, PSP, SOP, ZTM czy ZDM i wiele innych. Współpracując z zagranicznymi promotorami, bezkompromisowo integrujemy wytyczne z tzw. security riders światowych gwiazd z polskim prawem i komfortem dziesiątek tysięcy fanów.

Sercem całego systemu i centrum dowodzenia w dniach wydarzeń jest nasz zaawansowany Control Room. To właśnie tam zbiegają się systemy monitoringu, łączności i kluczowe informacje, umożliwiając natychmiastową koordynację i analizę ryzyka w czasie rzeczywistym. Ostateczny sukces tak potężnej operacji zawsze leży w perfekcyjnym planie, transparentnej komunikacji i precyzyjnym podziale odpowiedzialności.

Jak wygląda współpraca stadionu ze służbami – policją, strażą pożarną, ratownictwem medycznym, ochroną i organizatorami wydarzeń? Kto podejmuje kluczowe decyzje?

– Kwestia decyzyjności i podziału odpowiedzialności podczas imprez masowych jest precyzyjnie i restrykcyjnie uregulowana przepisami polskiego prawa, w szczególności Ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych. Na PGE Narodowym nie ma miejsca na uznaniowość.

Na czele operacji zabezpieczenia wydarzenia stoi zawsze Szef Bezpieczeństwa Organizatora, który zarządza podległymi mu służbami porządkowymi i stewardami. Wszystkie decyzje kluczowe dla przebiegu imprezy zapadają w naszym Control Roomie w drodze ścisłej, wypracowanej procedury współpracy. Przepisy prawa jasno definiują również momenty i warunki, w których – w ramach formalnych procedur – koordynację nad danym obszarem zabezpieczenia mogą przejąć np. wyspecjalizowane jednostki Policji. To standardowe mechanizmy ustawowe, które gwarantują pełną ciągłość operacyjną i najwyższy poziom bezpieczeństwa publiczności w każdym, nawet najbardziej wymagającym scenariuszu.

Co jest dziś największym wyzwaniem w bezpieczeństwie wydarzeń masowych?

– Bez wątpienia największym wyzwaniem jest skala oraz zarządzanie dynamiką tłumu w czasie rzeczywistym. Przy kilkudziesięciu tysiącach uczestników – niezależnie od tego, czy zajmują miejsca na trybunach, czy przemieszczają się w strefach promenad – kluczowa jest pełna płynność logistyczna.

Naszym zadaniem jest stała optymalizacja tego procesu i zapobieganie powstawaniu tzw. wąskich gardeł. Staramy się proaktywnie nawigować ruchem na całym obiekcie, dbając o komfort i bezpieczeństwo widzów. W dniach największych eventów PGE Narodowy musi funkcjonować i funkcjonuje jak perfekcyjnie zaprojektowana, bezawaryjna maszyna logistyczna.

Jak zarządzić momentem opuszczania stadionu przez kilkadziesiąt tysięcy osób?

– To rzeczywiście klasyczne studium przypadku z zakresu logistyki masowej. PGE Narodowy w konfiguracji meczowej to dokładnie 58 850 miejsc siedzących, a średni czas bezpiecznego opuszczenia trybun przez tak gigantyczną publiczność wynosi nieco ponad 10 minut. To naprawdę imponujący standard.

Ten sukces operacyjny wynika z perfekcyjnie zaprojektowanej, strefowej architektury obiektu i pełnej drożności ciągów komunikacyjnych. Poza bramami stadionu proces płynnie przejmują zintegrowane służby miejskie oraz policja, które koordynują mobilność pieszą i kołową. Biorąc pod uwagę fakt, że mówimy o bezpiecznym rozproszeniu kilkudziesięciu tysięcy ludzi w samym sercu tętniącej życiem metropolii, cały ten system działa z chirurgiczną precyzją.

W którym momencie pojawia się poczucie, że wszystko zadziałało tak, jak powinno? Kiedy stadion jest wypełniony po brzegi, czy dopiero wtedy, gdy ludzie opuszczą obiekt?

– Dla managera zarządzającego tak wielofunkcyjną areną ten moment satysfakcji nadchodzi falami. Kluczowa jest dla mnie bezpośrednia obserwacja emocji – od ekscytacji widzów przekraczających bramy stadionu, po ich uśmiech, gdy opuszczają obiekt po udanym koncercie czy meczu.

Być gospodarzem takiego miejsca to ogromna odpowiedzialność, dlatego zawsze staram się być blisko ludzi i procesów operacyjnych na żywo. PGE Narodowy to serce polskich emocji. Sukces operacyjny oznacza, że cała potężna machina logistyczna działa bezszelestnie w tle, pozwalając ludziom po prostu celebrować chwile. Jesteśmy organizacją uczącą się – uważnie wsłuchujemy się w głosy i ewaluacje naszych gości, stale podnosząc poprzeczkę i redefiniując standardy obsługi na polskim rynku.

Jak buduje się marketing obiektu, który z jednej strony jest symbolem narodowych emocji, a z drugiej musi działać jak nowoczesne przedsiębiorstwo? Czy marketing PGE Narodowego trochę buduje się sam?

– To mit, że silna marka broni się sama. Status ikony i symbolu narodowych emocji to ogromny przywilej, ale w realiach rynkowych – także ogromne wyzwanie komercyjne. Rynek rozrywki i dużych eventów dynamicznie ewoluuje, a konkurencja nie śpi. Nasz marketing to zaawansowane zarządzanie marką premium. Łączymy to, co z pozoru odległe: tożsamość kulturową z efektywnością biznesową. Sukces tej strategii to zasługa naszego zespołu ekspertów. To dzięki ich kompetencjom ta potężna machina logistyczna nie tylko odpowiada na globalne trendy, ale wręcz je kreuje, umacniając naszą pozycję lidera w tej części Europy.

Jakie wydarzenie było dla zespołu PGE Narodowego największym sprawdzianem organizacyjnym w ostatnich latach?

– Dla naszego zespołu największym sprawdzianem nigdy nie jest pojedyncze, nawet największe wydarzenie, ale dynamika i tempo transformacji obiektu. Prawdziwym wyzwaniem logistycznym jest dla nas skrajnie krótkie okno operacyjne, w którym musimy całkowicie zmienić przeznaczenie płyty stadionu.

Spektakularnym przykładem są sytuacje, gdy zaledwie w kilkadziesiąt godzin po masowym koncercie muzycznym musimy przekształcić arenę w profesjonalny tor żużlowy lub  do driftu. Wymaga to zaawansowanej inżynierii: od budowy tymczasowej, wielowarstwowej konstrukcji, przez zachowanie rygorystycznych parametrów technicznych, profilu i wilgotności nawierzchni narzucanych przez międzynarodowe federacje sportowe, aż po jej późniejszy, błyskawiczny demontaż. Nasze portfolio operacyjne udowadnia, że dzięki unikalnemu know-how jesteśmy w stanie zrealizować każdy, nawet najbardziej śmiały projekt inżynierii eventowej.

Czyli mecz tenisowy na Narodowym też byłby możliwy?

– Nie chciałbym parafrazować znanego powiedzenia, że „Rzeczy niemożliwe robimy od ręki, a na cuda potrzebujemy trochę czasu”, ale faktycznie wiele wydarzeń można u nas zaplanować i zaprojektować. Oczywiście są rzeczy, których fizycznie nie dałoby się zrobić, na przykład lot balonem wewnątrz stadionu. Ale na błoniach? Czemu nie. Oczywiście po uzyskaniu odpowiednich zgód.

Na koniec: jaki mit dotyczący PGE Narodowego chciałby Pan obalić? Co często się mówi, a w rzeczywistości wygląda inaczej?

– Najchętniej obaliłbym mit, że za dźwięk podczas koncertu odpowiada wyłącznie PGE Narodowy. Arena wielofunkcyjna to wymagające środowisko inżynieryjne. Każde wydarzenie muzyczne to autonomiczna produkcja – to zespół produkcyjny artysty projektuje, przywozi i konfiguruje systemy nagłośnieniowe pod konkretne widowisko. Dowodem na to są wydarzenia, które pod tym kątem zbierały u nas bardzo pozytywne recenzje – idealnym przykładem może być choćby podwójny koncert Dawida Podsiadły. Brzmiał znakomicie, a  potwierdzały to licznie komentarze i opinie zgromadzonej publiczności.

Doskonale rozumiemy jednak rosnące oczekiwania publiczności. Zamiast szukać usprawiedliwień, działamy proaktywnie. Jesteśmy po audycie eksperckim w obszarze akustyki i planujemy konkretne modernizacje technologiczne infrastruktury stadionu. Naszym celem jest stałe podnoszenie poprzeczki i dawanie organizatorom narzędzi do tego, by każde widowisko na PGE Narodowym było perfekcyjne.

Udostępnij
Jakub Kłyszejko

Jakub Kłyszejko