02.06.2026 07:23

Czesław Lang: dziś wyzwaniem dla Tour de Pologne jest globalizacja [WYWIAD]

Tour de Pologne od lat jest nie tylko największym wyścigiem kolarskim w Europie Środkowo-Wschodniej, ale również jednym z najważniejszych sportowych narzędzi promocji Polski na świecie. Tegoroczna edycja rozpocznie się na Kaszubach – w regionie szczególnie bliskim Czesławowi Langowi. Dyrektor wyścigu w rozmowie ze SportMarketing.pl opowiada o sentymentalnym powrocie na Pomorze, światowym poziomie organizacji Tour de Pologne, rosnącym znaczeniu kobiecego wyścigu, kulisach pozyskiwania sponsorów oraz o tym, dlaczego Polska nie musi mieć żadnych kompleksów wobec Tour de France czy Giro d’Italia.

Czesław Lang: dziś wyzwaniem dla Tour de Pologne jest globalizacja [WYWIAD]
Autor zdjęcia: PressFocus
LinkedIn Follow Button – Article Embed

Bartłomiej Najtkowski, SportMarketing.pl: Tegoroczny Tour de Pologne startuje na Pomorzu, na Kaszubach. To chyba dla pana wyjątkowo osobisty początek wyścigu?

Czesław Lang, dyrektor Tour de Pologne: – Tak, zdecydowanie. Dla mnie to będzie etap niezwykle sentymentalny, ponieważ urodziłem się właśnie na Kaszubach, na Wybrzeżu. Trasa pierwszego etapu prowadzi przez miejsca, które są bardzo mocno związane z moim życiem i moją historią. Będziemy przejeżdżać przez Bytów, Gostkowo i Kołczygłowy. W Kołczygłowach się urodziłem, jest tam dziś nawet szkoła mojego imienia.

W Bytowie zaczynałem swoją kolarską drogę w Ludowym Zespole Sportowym i chodziłem do liceum ogólnokształcącego. Z kolei w Gostkowie się wychowałem, tam chodziłem do szkoły podstawowej i właśnie tam spotkałem człowieka, który tak naprawdę zaraził mnie sportem – Aleksandra Silutę. To był cudowny człowiek, prawdziwy animator sportu, dzięki któremu zacząłem uprawiać sport i odkryłem kolarstwo. Dlatego ten etap będzie dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko sportowym otwarciem wyścigu.

Zatem ten wybór był przemyślany, to idealne miejsce na start?

– Zwróćmy uwagę, że poza aspektem emocjonalnym będzie to też po prostu przepiękny etap. Meta została zaplanowana w Koszalinie, a po drodze rozegramy trzy lotne premie Lotto – w Kartuzach, Bytowie i Polanowie. Do tego dojdą jeszcze dwie premie specjalne. Jedna właśnie w Kołczygłowach – można powiedzieć moja osobista premia – a druga będzie premią Starosty Słupskiego. To wszystko sprawia, że etap będzie bardzo ciekawy zarówno sportowo, jak i krajobrazowo.

Przed samym wjazdem do Koszalina zawodnicy będą musieli pokonać podjazd pod Chełmską Górę. To również miejsce bardzo ważne dla mnie osobiście, bo właśnie tam zdobyłem swoje pierwsze mistrzostwo województwa w przełajach. Tam rozpocznie się walka o koszulkę najlepszego górala. Z kolei klasyfikacja najaktywniejszego kolarza rozstrzygać się będzie na lotnych premiach. Oczywiście cały czas będzie też trwała walka o koszulkę lidera wyścigu, bo na premiach przewidziane są bonifikaty czasowe – 5, 3, 2 i 1 sekunda. To oznacza, że od pierwszego dnia rywalizacja będzie bardzo intensywna.

Do tego dochodzi bardzo wymagający profil etapu – prawie dwa tysiące metrów nad poziomem morza. Góry, lasy, jeziora, piękne miejscowości – naprawdę będziemy mogli pokazać światu niezwykłe Kaszuby. Sam start w Gdyni też będzie wyjątkowy, bo miasto obchodzi swoje stulecie. Prezentację drużyn zorganizujemy na ORP „Błyskawica”. Będzie wojskowa oprawa, hymn narodowy, salwy honorowe oddawane na cześć kolarzy. To wszystko zapowiada się niezwykle uroczyście i widowiskowo.

Warto też zwrócić uwagę na powrót Tour de Pologne do województwa lubuskiego. To chyba także element promocji kolejnego atrakcyjnego regionu Polski?

– Zdecydowanie tak. Rozmawiałem z marszałkiem województwa, z prezydentami Zielonej Góry i Gorzowa Wielkopolskiego, z wójtami i burmistrzami miejscowości na trasie etapu. To będzie bardzo ciekawy, blisko 190-kilometrowy odcinek. Co ważne, jest to także etap symbolicznie dedykowany wybitnym polskim kolarzom związanym z tym regionem – Leszkowi Piaseckiemu z Gorzowa Wielkopolskiego, Zbigniewowi Spruchowi z Zielonej Góry czy Michałowi Palucie ze Strzelec Krajeńskich. Lubuskie to naprawdę bardzo kolarskie województwo.

Dzisiaj Tour de Pologne jest już wydarzeniem absolutnie najwyższej światowej kategorii. Pod względem sportowym jesteśmy w World Tourze, czyli w tej samej elicie, co Tour de France czy Giro d’Italia. Oczywiście mamy mniej etapów i mniej wysokich gór, ale obowiązują nas dokładnie te same regulaminy i standardy organizacyjne. Natomiast jest jeszcze druga bardzo ważna ścieżka, wspomniana przez pana – promocja Polski.

Każdego dnia mamy około pięciu godzin transmisji telewizyjnej. Dzięki temu możemy pokazywać piękno naszego kraju: Pomorze, Lubuskie, Dolny Śląsk, Podhale czy Małopolskę. Potem jedziemy przecież do Karpacza, na Kocierz, do Bukowiny Tatrzańskiej i Wieliczki. Sportowo mamy wszystko: sprinty, górki, jazdę indywidualną na czas. Ale równolegle pokazujemy światu nowoczesną Polskę.

Tour de Pologne ma od lat stałych partnerów telewizyjnych: TVP i Eurosport. Transmisje w tej drugiej stacji, z racji jej zasięgu globalnego, mają trafić do około 70 krajów świata. To ogromna skala promocji?

– Otóż to. I właśnie dlatego tak mocno inwestujemy w tę drugą płaszczyznę wyścigu – nie tylko samą sportową rywalizację. Oczywiście walka kolarzy jest najważniejsza, ale dużo wcześniej na trasę ruszają ekipy przygotowujące materiały o regionach, miastach i gospodarzach etapów. Wychodzimy z założenia, że trzeba się promować i pokazywać światu. Tak samo robią organizatorzy Tour de France czy Giro d’Italia. Tam sport jest spektakularny, ale równie ważna jest promocja kraju, miast i regionów.

Mogę na to spojrzeć z perspektywy czasu, ponieważ organizuję ten wyścig już od 34 lat. Kiedy zaczynałem, na Zachodzie praktycznie nikt nie wiedział, czym jest Tour de Pologne. Przez lata budowaliśmy jego prestiż i dziś jesteśmy tam, gdzie mogliśmy dojść najwyżej – w World Tourze. To elita światowego kolarstwa i ogromna szansa dla Polski. Dzięki temu przyjeżdżają do nas najlepsze drużyny świata. Te same, które ścigają się w Tour de France czy Giro. To oznacza ogromne zainteresowanie mediów. Transmisję realizujemy wspólnie z Telewizją Polską i francuską ekipą specjalizującą się w produkcji największych wyścigów. Są bezprzewodowe kamery na motorach, samoloty, helikoptery – dokładnie ta sama technologia, którą oglądamy podczas Tour de France. Jakość obrazu i realizacji absolutnie nie odbiega od największych wyścigów świata.

A jak wygląda dziś kwestia sponsorów? Z pewnością wiele osób w branży zastanawia się, czy wraz z rozwojem Tour de Pologne łatwiej jest pozyskiwać partnerów.

– To wcale nie jest takie łatwe. Dużym wyzwaniem jest dziś globalizacja. Kiedyś mieliśmy wiele niezależnych marek motoryzacyjnych – Fiat, Peugeot, Citroën i inne – z którymi można było rozmawiać lokalnie. Dziś wszystko jest połączone w globalne struktury, gdzie jedna centrala decyduje o marketingu i sponsoringu dla całego świata. A te centrale najczęściej są w Paryżu czy Berlinie. Łatwiej mają Francuzi czy Włosi, bo są bliżej tych centrów decyzyjnych.

Dlatego w dużej mierze opieramy się na polskich firmach. W tym roku są z nami Orlen, PZU, Lotto. To fundament organizacji wyścigu. Ale te firmy widzą nie tylko wartość promocyjną. One rozumieją też, że Tour de Pologne jest świetnym narzędziem promocji Polski. Pokazujemy, jak zmienia się kraj – nowe drogi, nowoczesne hotele, świetną infrastrukturę, fantastycznych ludzi. A za tym idą także inwestorzy. Ktoś ogląda wyścig i widzi nowoczesną Polskę, dobrze skomunikowaną, atrakcyjną biznesowo. To ma realne przełożenie gospodarcze.

Często mówi się, że Tour de Pologne jest dziś kolarską wizytówką Europy Środkowo-Wschodniej, ale oczywiście nie może być drugim Tour de France. Jak zapatruje się pan na miejsce wyścigu w światowej hierarchii?

– Miejmy na uwadze, że jesteśmy oceniani co roku przez Międzynarodową Unię Kolarską w skali od 1 do 100 – za organizację, bezpieczeństwo, hotele, media i wiele innych elementów. Co istotne, Polska dostaje oceny na poziomie 99,78 punktu. Czasami nawet wyższe niż Tour de France czy Giro d’Italia. Organizacyjnie niczym nie odstajemy zatem od największych wyścigów świata. Mało tego, pod względem hoteli czy bezpieczeństwa często ich przewyższamy. Mamy świetną policję, straż pożarną, nowoczesne zabezpieczenia tras. Ostatnie 300 metrów mety jest wygrodzone specjalnymi płotkami sprowadzanymi z Belgii, używanymi nawet podczas Formuły 1. Naprawdę nie mamy żadnych kompleksów. Dla porównania proszę zobaczyć, jak to niekiedy wygląda we Włoszech.  

Oczywiście nie będziemy Grand Tourem. Nikt nie da Polsce trzytygodniowego wyścigu, bo są tylko trzy takie imprezy – Tour de France, Giro i Vuelta. Ale zaraz po nich są najważniejsze siedmiodniowe wyścigi etapowe świata. I w tym gronie jest właśnie Tour de Pologne.

Mamy też swój własny charakter. To wyścig, który odkrywa gwiazdy. Tutaj błyszczeli Peter Sagan, Remco Evenepoel, João Almeida, Michał Kwiatkowski czy Rafał Majka. Wielu zawodników wygrywało u nas jeszcze jako mało znani kolarze, a później triumfowali w największych wyścigach świata. Tour de Pologne jest bardziej otwarty, bardziej dynamiczny. Tutaj zawodnicy mają więcej swobody niż podczas Grand Tourów, gdzie często całe drużyny pracują tylko dla jednego lidera. Dzięki temu wyścig jest żywy i atrakcyjny, dlatego wszystkie najlepsze ekipy tak chętnie do nas przyjeżdżają.

Coraz mocniej rozwija się też kobiecy Tour de Pologne. Dużo mówi się o zrównaniu nagród finansowych.

– Tak i bardzo się z tego cieszę. Bardzo mocno inwestujemy w kobiecy wyścig. Często dokładam do tego nawet własne pieniądze, by zapewnić transmisje telewizyjne na takim samym poziomie jak u mężczyzn. Są dwie godziny transmisji live, pełna produkcja telewizyjna, transmisje w TVP Sport i Eurosport.

Cała oprawa jest identyczna: podium, dekoracje, bezpieczeństwo, hotele, organizacja – wszystko jest na najwyższym poziomie. W tym roku ogromną rolę odegrało LOTTO i prezes Totalizatora Sportowego Beata Stelmach, która uznała, że kobiety nie powinny zarabiać mniej niż mężczyźni. Dzięki temu premie finansowe zostały zrównane. I mogę śmiało powiedzieć, że to obecnie jedne z najwyższych nagród w kobiecym kolarstwie na świecie.

Jak prezentują się premie finansowe w męskim Tour de Pologne na tle innych wyścigów World Touru?

– System nagród ustalany jest wspólnie przez Międzynarodową Unię Kolarską, związki zawodowe kolarzy i organizatorów. To UCI określa minimalne premie za zwycięstwa etapowe, klasyfikacje i końcowe triumfy. My musimy spełniać wszystkie wymagania, jeśli chcemy utrzymać licencję World Tour.

Oczywiście inaczej wyglądają premie w trzytygodniowym Grand Tourze, a inaczej w siedmiodniowym wyścigu, ale nasze nagrody są naprawdę wysokie i zgodne z najwyższymi standardami światowego kolarstwa. Często dochodzą jeszcze dodatkowe premie od sponsorów czy nagrody specjalne. Jedno jest pewne – zawodnicy na pewno nie dostają mniej niż przewidują światowe standardy.

Udostępnij
Bartłomiej Najtkowski

Bartłomiej Najtkowski