Agnieszka Syczewska: piłka kobieca w Polsce nie będzie białą plamą [WYWIAD]
O tym, jak zmienia się współczesna piłka nożna, dlaczego coraz większe znaczenie mają kompetencje miękkie oraz jak budować środowisko sprzyjające rozwojowi całej dyscypliny. Oto rozmowa z Agnieszką Syczewską, Przewodnicząca Komisji Piłki Profesjonalnej, radczynią prawną w Polskim Związku Piłki Nożnej (PZPN).
Magdalena Bryś, SportMarketing.pl: Masz doświadczenie zarówno w klubach piłkarskich (Jagiellonia Białystok, Lechia Gdańsk), jak i dziś w strukturach PZPN. Jak zmienia się perspektywa patrzenia na futbol z poziomu federacji. Zacznijmy jednak od samego początku, jak to się stało, że trafiłaś do piłki nożnej?
Agnieszka Syczewska, Przewodnicząca Komisji Piłki Profesjonalnej, radczyni prawna w Polskim Związku Piłki Nożnej (PZPN): – Dokładnie we wrześniu w tym roku minie 18 lat, odkąd działam w branży piłkarskiej, ale to był zupełny przypadek. Znalazła mnie pani z agencji rekrutacyjnej, która w dodatku wysłała mi błędne ogłoszenie. Była w nim informacja, że poszukiwany jest asystent zarządu do organizacji społecznej, którą Jagiellonia Białystok nigdy nie była. Co prawda interesowałam się piłką nożną, chodziłam na mecze i śledziłam to, co dzieje się w klubie, ale mimo to trafiłam tam kompletnie nieprzygotowana i bez doświadczenia w tej branży. Poszłam na rozmowę rekrutacyjną, nie wiedząc, kto jest potencjalnym pracodawcą, pierwsze pytanie, jakie mi zadano, brzmiało: jak w moim hobby znalazła się piłka nożna. Wtedy dowiedziałam się, że chodzi o pracę w Jagiellonii Białystok. To jednak był dobry moment, żeby zacząć swoją przygodę z piłką. Na pewno nie zakładałam, że zostanę w niej tyle lat – nie planowałam tego i się tego nie spodziewałam. Później wszystko potoczyło się naturalnie, pojawiały się kolejne szanse, a klub, piłka nożna i cała liga dynamicznie się rozwijały. Miałam ogromną przyjemność być częścią tego procesu.
Przez przypadek połączyłaś twoje zainteresowanie piłką nożną ze ścieżką zawodową.
– To było dla mnie zaskakujące, bo początkowo nastawiałam się na szukanie pracy jako prawnik. Byłam przed egzaminem wstępnym na aplikację radcowską i zakładałam, że po jego zdaniu będę szukała pracy w większych, typowo prawniczych kancelariach.
Najpierw pojawiła się Jagiellonia Białystok, w której spędziłam prawie 14 lat, następnie Lechia Gdańsk, a później także Polski Związek Piłki Nożnej, co było już dużą szansą na dalszy rozwój. Z perspektywy czasu widzę, że wszystko potoczyło się bardzo naturalnie, przez kolejne doświadczenia, aż po następne kroki w tej branży.
Przeszłaś z pracy w klubach piłkarskich do struktur federacyjnych. Jak ta zmiana wpłynęła na Twoją perspektywę na piłkę nożną? Czy w ogóle się ona zmieniła?
– Absolutnie się zmieniła. Przede wszystkim odkryłam, jak wiele obszarów działalności obejmuje Polski Związek Piłki Nożnej. Myślę, że większość z nas, zarówno kibiców, jak i osób funkcjonujących w branży, postrzega PZPN głównie przez pryzmat pierwszej reprezentacji mężczyzn: jej wyników, turniejów i medialnego przekazu. Nie ma co ukrywać, to właśnie przyciąga największą uwagę i zainteresowanie Polaków.
Tymczasem ja, poznawałam PZPN od zupełnie innej strony. Odkrywałam działalność takich obszarów jak m.in. Departament Grassroots, czyli wszystko to, co dotyczy upowszechniania i promowania piłki nożnej. Zobaczyłam też, jak rozbudowana jest cała struktura, mało kto zdaje sobie sprawę, że w PZPN funkcjonuje aż 17 reprezentacji narodowych. Dziś patrzę na Związek znacznie bardziej holistycznie, dostrzegam nie tylko działania centralne, ale też ogromną rolę, jaką odgrywają związki okręgowe oraz rozwój piłki na wszystkich poziomach.
Uważam też, że osoby pracujące w klubach i te działające w strukturach federacyjnych powinny mieć też doświadczenie po obu stronach. To bardzo pomaga lepiej zrozumieć, jak funkcjonuje cały ekosystem piłki nożnej i jak skuteczniej w nim działać.
To daje zrozumienie obu stron.
– Wyjście z funkcjonowania w klubie nie było łatwe. W klubie żyje się od meczu do meczu, decyzje trzeba podejmować szybko, często pod presją czasu, a wszystko i tak koncentruje się wokół wyniku. To właśnie od wyniku bardzo wiele zależy.
W Polskim Związku Piłki Nożnej wygląda to zupełnie inaczej. Tych meczów jest mniej, nie funkcjonuje się w takim cotygodniowym rytmie rywalizacji, a przede wszystkim nie da się w krótkim czasie wprowadzić aż tak wielu zmian. To zdecydowanie bardziej złożony i długofalowy proces decyzyjny, z szerszą perspektywą, większą liczbą osób zaangażowanych i wieloma interesariuszami, o których trzeba zadbać.
Jednocześnie to doświadczenie pracy w klubie bardzo pomaga. Łatwiej jest rozmawiać z osobami z tej strony środowiska, rozumieć ich wyzwania i spojrzenie na rzeczywistość. Dzięki temu można lepiej dostrzec, jak jako swego rodzaju regulator rynku piłki nożnej w Polsce wpływamy na funkcjonowanie klubów oraz jakie są realne możliwości i ograniczenia tego wpływu.

To przejście z klubu do federacji było nie tylko zmianą środowiska. Czy też była to zmiana sposobu myślenia o piłce nożnej jako dyscyplinie?
– Na pewno była to inna perspektywa. To właśnie ona najbardziej mi się dziś przydaje, podobnie jak kontakty i fakt, że wcześniej funkcjonowałam w środowisku Ekstraklasy. To zdecydowanie ułatwia działanie, ale też mnie napędza. Dzięki temu, że nadal jestem częścią tego środowiska i współpracuję z ludźmi zaangażowanymi w procesy, którymi się zajmuję, wciąż czuję bliskość piłki nożnej, mimo że nie uczestniczę już bezpośrednio w cotygodniowym rytmie meczowym.
Przejście do Polskiego Związku Piłki Nożnej wymagało jednak zmiany perspektywy. Przez wiele lat byłam skupiona na interesach piłki klubowej, więc naturalnie trzeba było nauczyć się patrzeć szerzej. Nie chodzi jednak o wartościowanie, kto robi więcej ani kto jest ważniejszy w polskiej piłce. Kluczowa jest współpraca wszystkich interesariuszy, zarówno w obszarze piłki amatorskiej, jak i profesjonalnej.
Zresztą dobrze widać to w całej strukturze PZPN. Powszechność i działania grassroots (oddolne, informujące) są fundamentem, ale bez ich kontynuacji w piłce profesjonalnej nie przyniosłyby efektu. Dlatego tak ważne jest holistyczne podejście, zarówno w kontekście regulacyjnym, jak i projektów, które dziś realizujemy w polskiej piłce nożnej.
Wspominasz dużo o oddolnych inicjatywach i projektach, jakie realizujecie w Polskim Związku Piłki Nożnej. Czy jesteś również zaangażowana w prowadzenie takich działań lub zespołów?
– Mam przyjemność angażować się w obszary związane z rozwojem piłki profesjonalnej, klubowej oraz piłki kobiecej, a także w edukację. To trzy kierunki, które są mi dziś szczególnie bliskie i na nich koncentruję swoją pracę.
Niedawno, podczas egzaminu końcowego pierwszego w PZPN kursu dyrektorek sportowych, zadano mi pytanie, w jakim konkretnie kierunku chciałabym się dalej rozwijać. Szczerze mówiąc, nie potrafiłam wskazać tylko jednego. Dopóki mam przestrzeń i czas, chcę angażować się w różne obszary, bo każdy z nich daje mi dużą satysfakcję.
Szczególnie zafascynowała mnie piłka kobieca. Pracując wcześniej w klubie męskim, nie miałam okazji przyglądać się jej bliżej. Dziś widzę, jak ogromny potencjał rozwoju tkwi w tej części futbolu. Obserwując to, co dzieje się na świecie, a także uczestnicząc w rozwoju rozgrywek w Polsce, mam przekonanie, że możemy zrobić jeszcze bardzo dużo.
W Polskim Związku Piłki Nożnej widzę dużą przestrzeń do dalszej profesjonalizacji i wzmacniania piłki nożnej kobiet. Chciałabym, aby mogła ona czerpać z doświadczeń i dobrych praktyk Ekstraklasy i 1. Ligi, które przeszły ogromną drogę rozwoju i dziś stanowią bardzo wartościowy punkt odniesienia.
Uważam, że to właśnie korzystanie ze sprawdzonych modeli i jednoczesne budowanie własnej tożsamości może znacząco przyspieszyć rozwój piłki kobiecej w Polsce.
Jak dziś wygląda podejście do długofalowego rozwoju piłki nożnej w Polsce? Jakie obszary wymagają dziś największych zmian lub inwestycji?
– Po raz kolejny podkreślę ten holistyczny rozwój. Rzeczywiście realizowanych jest wiele inicjatyw, zarówno w zakresie powszechności, jak i profesjonalizacji, i one muszą być prowadzone równolegle. Nie możemy zwiększać zainteresowania piłką nożną wśród dziewczynek i popularyzować tego sportu, jeśli jednocześnie nie zapewnimy im realnych możliwości rozwoju w klubach, ścieżki kariery zawodniczej oraz nie pokażemy im wzorców i konkretnych dróg, którymi mogą podążać.
Bardzo ważny jest również aspekt liderski, czyli zwiększanie obecności kobiet w piłce nożnej nie tylko na boisku, ale także w strukturach zarządczych i organizacyjnych.
Trzeba też jasno powiedzieć, że cele w piłce kobiecej są dziś inne niż w piłce męskiej. Na przykład Ekstraklasa jest obecnie 12 ligą w Europie i funkcjonuje na zupełnie innym poziomie rozwoju niż piłka kobieca, która w Polsce wciąż buduje swoją jakość jako produkt sportowy. W PZPN koncentrujemy się więc m.in. na zwiększaniu zasięgów, rozwijaniu transmisji, wzmacnianiu obecności klubów kobiecych, a także budowaniu zainteresowania wśród kibiców. To wszystko jest ze sobą powiązane i musi rozwijać się równolegle.
Dlatego trudno byłoby mi wskazać najważniejsze cele. W tym przypadku zarówno małe, jak i duże kroki są istotne, a rozwój musi następować jednocześnie na wielu poziomach.

Tak jak wspomniałaś wszystkie te działania, z perspektywy nawet mojej osoby obserwującej i kibicującej kobiecej piłce są bardzo ważne.
– Na pewno dostrzegamy, że w wielu obszarach mamy jeszcze rezerwy i wiemy, w jakim kierunku powinny koncentrować się nasze działania. Nad tym właśnie będziemy pracować wewnętrznie. Nie wierzę jednak, że Polska pozostanie „białą plamą” na mapie rozwoju piłki kobiecej. Patrząc na to, co dzieje się za naszą zachodnią granicą, w Europie i na świecie, jestem przekonana, że ten rozwój jest nieunikniony. Piłka nożna kobiet w Polsce również będzie rosła, a podejmowane działania przyniosą efekty.
Ta dyscyplina potrzebuje jednak naszego zdecydowanego wsparcia oraz działań prowadzonych równolegle w wielu obszarach. Już dziś widzimy pozytywne sygnały, jak choćby rekord frekwencji na meczu Lech Poznań w półfinale Puchar Polski.
Widać, że zainteresowanie rośnie. Trzeba tylko dać temu przestrzeń, uwagę i czas, aby ten potencjał mógł się w pełni rozwinąć.
Sporo mówisz o rozwoju i wspieraniu kompetencji. A jakie kompetencje twoim zdaniem są dziś kluczowe w sporcie, również w jego biznesowym wymiarze?
– W trakcie pracy nad projektami edukacyjnymi w Szkole Trenerów PZPN doszliśmy do jednego, bardzo ciekawego wniosku. Paweł Grycmann – dyrektor Szkoły Trenerów – powiedział coś, co naprawdę dało do myślenia: dziś wiedza jest na wyciągnięcie ręki. Każdy z nas może znaleźć potrzebną informację w 30 sekund, sięgając po telefon. To zmienia wszystko. Jeśli wiedza jest powszechnie dostępna, to samo posiadanie jej przestaje być przewagą. Dlatego coraz większego znaczenia nabierają kompetencje miękkie – i to właśnie one będą wyróżniać liderów przyszłości.
Dla mnie kluczowe są przede wszystkim leadership i komunikacja. Funkcjonujemy dziś w rzeczywistości, w której technologia odgrywa ogromną rolę, również w pracy zawodowej. Pracujemy w środowiskach, gdzie spotykają się różne pokolenia, często nawet cztery generacje jednocześnie, a każde z nich ma inne podejście do pracy, inne wartości i sposób działania. Dlatego właśnie umiejętność zarządzania ludźmi, budowania relacji i skutecznej komunikacji staje się absolutnie fundamentalna. Szczególnie w świecie, w którym technologia i automatyzacja coraz mocniej wpływają na naszą codzienność.
Moim zdaniem to właśnie dobrzy liderzy, potrafiący łączyć ludzi, rozumieć różnorodność i odnajdywać się w dynamicznym, technologicznym środowisku, będą dziś i w przyszłości najważniejsi.
Obserwując twój rozwój kompetencji, realizowałaś się w wielu programach piłkarskich i potwierdzasz swoją osobą, jak edukacja jest bardzo ważna.
– Studia MBA t były dla mnie punktem zwrotnym – choć rozpoczęłam je dopiero po odejściu z klubu, gdy w końcu znalazłam na nie przestrzeń. Kosztowały mnie ogrom pracy i po ich zakończeniu byłam przekonana, że z edukacją kończę raz na zawsze. Myliłam się. Wcześniej znałam tylko klasyczny, pruski model kształcenia – prawo, aplikacja radcowska, wykłady i egzaminy – nasze polskie ZZZ. MBA pokazało mi edukację angażującą, warsztatową, nastawioną na efekty. To mi pokazało zupełnie nowe możliwości rozwoju i proces, który faktycznie rozwija. Zamiast kończyć – zaczęłam FIFA Safeguarding, kurs dyrektorek sportowych PZPN i UEFA Football Law Programme. Uświadomiłam sobie, że edukacja jest absolutnie kluczowa. Dlatego dziś bardzo się cieszę, że mam możliwość rozwijać projekty edukacyjne w Polskim Związku Piłki Nożnej. To będzie również jeden z ważnych elementów nowej strategii, aby nie koncentrować się wyłącznie na szkoleniu trenerów, które i tak stoi na bardzo wysokim poziomie, ale szerzej wspierać całe środowisko piłkarskie.
Bardzo imponuje mi też, jak UEFA podchodzi do edukacji i jak szeroko ją rozwija. To nie tylko programy, ale całe podejście do budowania kompetencji i profesjonalizacji środowiska. To również jeden z kierunków, który jest mi bliski i który warto rozwijać także u nas.
Widzimy wyraźnie globalny trend lifelong learning, czyli ciągłego uczenia się przez całe życie. Pokazuje to choćby zainteresowanie kursem dyrektora sportowego, gdzie na ostatnią edycję zgłosiło się około 80 osób, czyli prawie 4 osoby na jedno miejsce.
Dlatego powinniśmy zrobić wszystko, aby dostarczać środowisku jak najwięcej możliwości rozwoju i tworzyć przestrzeń do wymiany doświadczeń. Bo edukacja to nie tylko wiedza, ale też relacje, inspiracje i praktyczne spojrzenie na wyzwania. Jako federacja możemy wpływać na środowisko piłkarskie na dwa sposoby: jako regulator – przez przepisy, wymogi i sankcje – albo przez edukację. Obie drogi mają swoje miejsce, ale moim zdaniem to edukacja daje trwalsze i głębsze efekty. Regulacja wymusza pewne zachowania, edukacja je kształtuje. Daje narzędzia, buduje świadomość i wspiera tych, którzy naprawdę chcą działać lepiej. Paradoksalnie – mimo prawniczego wykształcenia – to właśnie ta nieregulacyjna rola federacji stała mi znacznie bliższa.
Z twojej perspektywy i doświadczenia, jak zmienia się dziś piłka nożna jako „produkt” – sportowo, biznesowo i wizerunkowo?
– Bardzo mnie ciekawi ten proces. To był zresztą jeden z ważnych elementów prac nad nową strategią piłki nożnej w Polsce. Podczas warsztatów foresightowych zastanawialiśmy się, jak będzie wyglądała przyszłość samej dyscypliny, ale też całego społeczeństwa i sposobu konsumowania sportu.
Nie chodzi już tylko o zdrowie, aktywność fizyczną czy promocję sportu, ale o sam produkt, jakim jest piłka nożna. Coraz częściej prowokuję dyskusję wokół tego, czy na pewno możemy zakładać, że mecz zawsze będzie trwał 90 minut i że odbiorcy będą chcieli oglądać go w całości. Patrząc na to, jak młode pokolenia konsumują treści, pojawia się pytanie, czy jesteśmy dziś w stanie skupić uwagę przez pełne 90 minut bez sięgania po telefon czy przełączania się między różnymi bodźcami.
Widać wyraźnie, że wiele się zmienia. Rynek praw telewizyjnych ewoluuje, pojawiają się nowi gracze, platformy streamingowe i kanały OTT, które również interesują się transmisją sportu. To wszystko wpływa na sposób, w jaki sport jest produkowany i odbierany.
Z drugiej strony obserwujemy też zmiany w samym formacie wydarzeń sportowych, które coraz częściej łączą różne formy rozrywki i angażowania kibiców. To pokazuje, że musimy być bardzo uważni i elastyczni, jeśli chcemy przyciągać uwagę nowych pokoleń i odpowiadać na ich potrzeby.
Dlatego tak ważne jest dostarczanie zróżnicowanego produktu i ciągłe jego rozwijanie. W tym kontekście dla mnie dużą inspiracją jest Ekstraklasa, która potrafi trafiać do bardzo różnych grup odbiorców i szybko reagować na zmieniające się oczekiwania kibiców, zarówno tych młodszych, jak i bardziej doświadczonych. Nie możemy tylko siedzieć i biernie obserwować sytuacji, tym bardziej że sport dynamicznie się zmienia i coraz wyraźniej reaguje na potrzeby odbiorców. Widzimy, że próbuje proponować kibicom zupełnie inny, bardziej angażujący produkt, dlatego tak ważne jest, żeby aktywnie uczestniczyć w tych zmianach i je współtworzyć.

Wracając jeszcze do kobiecej piłki nożnej, co Twoim zdaniem może być dziś największym impulsem rozwojowym w Polsce?
– Tutaj wszystko musi iść równolegle. Potrzebujemy więcej piłkarek, więcej kibiców, profesjonalnych klubów i większego zainteresowania, to jest wszystko połączone.
Patrząc na liczbę zarejestrowanych zawodniczek w Polsce, a następnie porównując ją z innymi federacjami, można powiedzieć, że osiągamy wyniki ponad stan. Mimo relatywnie mniejszej bazy zawodniczek, nasza reprezentacja rywalizowała w ubiegłym roku na mistrzostwach Europy, co jest naprawdę dużym osiągnięciem i pokazuje, jak ogromny postęp został wykonany. Reprezentacje młodzieżowe również odnoszą sukcesy – kadra U17 awansowała na mundial, a już za miesiąc rywalizację w mistrzostwach Europy rozpocznie reprezentacja U19. Co więcej, Polska będzie – obok Hiszpanii – jedyną federacją w Europie, która w tym roku weźmie udział we wszystkich czterech kobiecych turniejach mistrzostw Europy i świata w kategoriach młodzieżowych. Tak, to jest naprawdę ogromny sukces i myślę, że do końca nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele osiągnęła polska piłka kobieca, awansując na tak duże turnieje i prezentując się na nich na bardzo wysokim poziomie, walcząc z najlepszymi. Dlatego bądźmy z tego dumni i nie przestawajmy mówić o piłce nożnej kobiet, bo to właśnie buduje jej widoczność i pozwala jej dalej się rozwijać.
Duża w tym zasługa pracy selekcjonerki Niny Patalon, która od lat konsekwentnie buduje standardy, system, drużynę i osiąga bardzo dobre rezultaty.
To jednak nie oznacza, że możemy zwolnić. Ten rozwój nie wydarzy się bez zaangażowania całego środowiska. Kluczowa jest powszechność, czyli zachęcanie jak największej liczby dziewczynek do gry w piłkę nożną już od najmłodszych lat.
Cieszy mnie również kierunek działań Ministerstwo Sportu i Turystyki, które w swoich planach uwzględnia obecność nauczycieli wychowania fizycznego w klasach 1–3. To szansa, aby piłka nożna była naturalnie obecna na zajęciach i dostępna zarówno dla dziewczynek, jak i chłopców. Równolegle musi rozwijać się piłka klubowa, tak aby dziewczynki wchodzące do tego sportu miały realną ścieżkę kariery. Bardzo ważna jest też praca nad samym produktem i zainteresowaniem kibiców.
Wreszcie jest to również rola mediów. Piłka nożna kobiet wciąż nie jest wystarczająco widoczna, trudno ją znaleźć w przestrzeni medialnej, a zainteresowanie dziennikarzy nadal jest ograniczone. Dlatego każda inicjatywa, każde pytanie i każda publikacja mają znaczenie, bo to właśnie zwiększa widoczność i pomaga budować zainteresowanie. Dziękuję SportMarketing za zainteresowanie tym obszarem i liczne publikacje związane z piłką nożną kobiet.
Co daje ci dziś największą satysfakcję w pracy w sporcie?
– Uwielbiam „dowozić”. W trakcie jednego z kursów robiliśmy test Gallupa i to potwierdziło, że jest to jedna z moich naturalnych cech. Lubię odhaczać kolejne zadania z listy, realizować projekty i doprowadzać je do końca. Zdarza się, że biorę na siebie bardzo dużo, bo czasu zawsze jest mniej niż pomysłów, ale to właśnie mnie napędza. To jest obszar, w którym czuję się najlepiej. To jest też coś, co bardzo cenię w Polskim Związku Piłki Nożnej. Federacja daje ogromne możliwości rozwoju. Jeśli ktoś chce się angażować, to znajdzie tu mnóstwo projektów i ludzi, z którymi praca daje dużą satysfakcję. Trzeba jednak umieć odnaleźć się w tak dużej organizacji i świadomie z tych możliwości korzystać. Z mojej perspektywy to doświadczenie zdecydowanie poszerzyło moje spojrzenie i dało mi znacznie szerszą perspektywę niż ta, którą miałam wcześniej, pracując w klubie. W ostatnim czasie największą satysfakcję dały mi projekty realizowane wspólnie ze środowiskiem jak Akademia Piłkarskich Liderek, warsztaty dla klubów biorących udział w rozgrywkach UEFA czy wspomniany już kurs dyrektorek sportowych.
Zajmujesz się sportem zawodowo, a jak to wygląda u Ciebie prywatnie? Jakie masz swoje pasje sportowe na co dzień?
– Przede wszystkim staram się znajdować więcej czasu dla bliskich. To dla mnie bardzo ważne, żeby po pracy złapać balans, oderwać głowę i po prostu pobyć, poza tym zawodowym tempem. Jeśli chodzi o aktywność, to szukam przestrzeni na sport i ruch, ale też na odkrywanie nowych rzeczy. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie Warszawa. Przyznam, że trochę obawiałam się przeprowadzki, a dziś naprawdę czerpię ogromną przyjemność z tego, co to miasto i ludzie mają do zaoferowania. Dużą rolę odgrywa też dla mnie edukacja, która często łączy się z inspirującymi podróżami i poznawaniem nowych miejsc oraz perspektyw.
Magdalena Bryś
Więcej Wywiady
Monika Płaczkowska: sponsoring to dziś coś więcej niż logo [WYWIAD]
O przejściu z agencji do pracy po stronie marki, ewolucji sponsoringu sportowego, znaczeniu wszelkiego rodzaju aktywacji oraz roli technologii i kobiet w branży sportowej opowiada Monika Płaczkowska, Senior Marketing Manager w firmie Superbet, w rozmowie dla portalu SportMarketing.pl.