20.05.2026 07:59

Polska zorganizuje wielką imprezę. „Widać lekki hype na koszykówkę” [WYWIAD]

O początkach koszykówki 3×3 w Polsce, organizacji mistrzostw świata na placu Defilad, kulisach współpracy z FIBA i przyszłości tej dyscypliny rozmawiamy z Przemysławem Żółtowskim, Managerem ds. Organizacji Imprez w Polskim Związku Koszykówki.

Udostępnij
Przemysław Żółtowski: koszykówka 3x3 ma szansę wypłynąć na szerokie wody

Jakub Kłyszejko, redaktor naczelny SportMarketing.pl: Kiedy po raz pierwszy usłyszałeś o koszykówce 3×3?

Przemysław Żółtowski, menedżer ds. organizacji imprez w Polskim Związku Koszykówki: – Moje początki z koszykówką 3×3 sięgają 2015 roku. Wtedy jako Polski Związek Koszykówki po raz pierwszy organizowaliśmy mistrzostwa Polski w tej odmianie koszykówki. Udało nam się wtedy uzyskać także pierwszy tzw. quest, czyli rodzaj licencji uprawniającej zwycięzcę turnieju finałowego mistrzostw Polski do wyjazdu na turniej rangi World Tour.

W tamtym czasie było to coś wyjątkowego. Mieliśmy już w Polsce zespoły, które próbowały rywalizować na najwyższym poziomie: Dzikie Węże, 3×3 Kołobrzeg, ekipę Piotrka Renkiela z Gdańska. Natomiast właśnie 2015 rok traktuję jako początek mojej drogi z koszykówką 3×3.

Od tamtego czasu minęło już wiele lat. Jak bardzo zmieniła się ta dyscyplina?

– Zmieniło się bardzo dużo – zarówno organizacyjnie, jak i sportowo. Cykl mistrzostw Polski, który rozpoczęliśmy w 2015 roku, trwa do dziś i z każdym rokiem się rozwija. W ostatnich sezonach mieliśmy około 20 turniejów w cyklu, co pokazuje, że jest duże zainteresowanie ze strony promotorów, organizatorów i zawodników.

W tym roku nieco zmniejszyliśmy liczbę turniejów, żeby popracować nad ich jakością. Ostatnie 10 lat to jednak ogromna zmiana. W tym czasie udało nam się zorganizować kilka dużych imprez w koszykówce 3×3. Jedną z nich były mistrzostwa świata U23 w Lublinie w 2023 roku. To było dla nas ważne przetarcie przy organizacji dużych eventów. Później przyszedł EuroBasket, a teraz mamy mistrzostwa świata seniorów w koszykówce 3×3.

Czy koszykówka 3×3 była kiedyś przez PZKosz traktowana jako sport drugiej kategorii?

– Nie powiedziałbym, że PZKosz traktował ją jako sport drugiej kategorii. To była po prostu dyscyplina, która musiała i nadal musi się rozwijać. Rok 2015 był momentem, w którym koszykówka 3×3 na poważnie wróciła do Polskiego Związku Koszykówki.

Od tamtego czasu dbamy o jej właściwy kierunek rozwoju. Pomogły w tym sukcesy sportowe: dwa awanse męskiej reprezentacji na igrzyska olimpijskie, brązowy medal mistrzostw świata w 2019 roku, pamiętny rzut Mike’a Hicksa, a później brąz mistrzostw Europy w 2021 roku i rzut Przemka Zamojskiego na tle Wieży Eiffla w meczu z Rosjanami. To są momenty, które chcemy pamiętać i pokazywać jako kwintesencję koszykówki 3×3.

Do tego dochodzi organizacja wydarzeń. Mieliśmy mistrzostwa świata U23 w Polsce, organizowaliśmy turniej Women’s Series, dwa razy gościliśmy turnieje Nations League. Teraz czas na kolejny duży krok, czyli seniorskie mistrzostwa świata.

Pamiętasz moment, w którym koszykówka 3×3 przestała być traktowana jak streetballowy dodatek, a zaczęła być postrzegana jako pełnoprawna dyscyplina sportu?

– Myślę, że przełomowy był 2019 rok i brązowy medal mistrzostw świata. Wtedy naprawdę dużo się zmieniło. Wzrosło zainteresowanie zawodników, kibiców i środowiska koszykarskiego. Niestety później przyszedł COVID, który trochę zahamował ten rozwój, ale w 2021 roku brązowy medal mistrzostw Europy znów podgrzał atmosferę.

Od 2019 roku trener reprezentacji Polski i Polski Związek Koszykówki konsekwentnie kładą jeszcze większy nacisk na tę konkurencję olimpijską. W 2022 roku powstała też profesjonalna drużyna — LOTTO 3×3 Team, występująca w rozgrywkach FIBA jako Warsaw Lotto. To pozwoliło pójść tej dyscyplinie w jeszcze bardziej profesjonalnym kierunku.

Dziś łatwiej tłumaczy się sponsorom, samorządom i mediom, czym jest koszykówka 3×3?

– Zdecydowanie tak. Świadomość jest dużo większa. Przy okazji mistrzostw świata widzimy duże zainteresowanie zarówno instytucji publicznych, jak i firm prywatnych. Organizacja tak dużej imprezy w Warszawie pozwoliła koszykówce 3×3 wypłynąć na szerokie wody. W ostatnich dniach ogłosiliśmy kilku nowych partnerów mistrzostw świata. To w dużej mierze partnerzy komercyjni, którzy wcześniej nie inwestowali w koszykówkę albo robili to w mniejszym stopniu. Teraz ta impreza okazała się dla nich atrakcyjnym magnesem promocyjnym, co bardzo nas cieszy.

Jednym z dużych partnerów wydarzenia jest InPost. Co dla pana oznacza zaangażowanie tak dużej firmy?

– Partnerów komercyjnych jest więcej, a ich zainteresowanie przekłada się na rangę wydarzenia. Z każdym z nich chcemy zbudować atrakcyjną strefę kibica atrakcjami dużą ilością atrakcji. Każdy partner dokłada swoją cegiełkę do tego, żeby osoby, które przyjdą na plac Defilad w dniach 1–7 czerwca, czuły się częścią wydarzenia. Oprócz samej rywalizacji sportowej będzie wiele atrakcji wokół areny. Strefa partnerska i strefa kibica będą otwarte dla wszystkich. Mecze sesji porannych w dniach 1–4 czerwca również będą dostępne bez biletów. Biletowane będą dopiero sesje wieczorne.

Czym dla ciebie osobiście jest organizacja mistrzostw świata w Warszawie?

– To na pewno bardzo duże wydarzenie. Jeśli myślimy o kolejnych imprezach koszykarskich w Polsce, to wyżej są już właściwie tylko mistrzostwa świata seniorów w koszykówce 5×5, a tam budżety i wymagania organizacyjne są ogromne. W ostatnich latach organizowaliśmy już duże wydarzenia: EuroBasket, turniej prekwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich w Gliwicach, mistrzostwa świata U23 w Lublinie. Teraz mamy mistrzostwa świata 3×3 w Warszawie. W przyszłym roku zorganizujemy młodzieżowe mistrzostwa Europy kobiet U20.

Dla nas organizacja takich imprez jest ważnym elementem budowania popularności koszykówki. Sukces sportowy reprezentacji to jedno, ale duże wydarzenia, pełne hale, aktywacje marketingowe i większa dostępność produktów reprezentacyjnych — koszulek, bluz czy gadżetów — również budują świadomość kibica.

Czym organizacja mistrzostw świata 3×3 różni się od klasycznego turnieju 5×5?

– Ilość pracy jest podobna, ale specyfika zupełnie inna. W koszykówce 5×5 wchodzimy do gotowego obiektu, hali, która już stoi, ma zaplecze, infrastrukturę, prąd, szatnie i trybuny. W 3×3 wchodzimy na plac, rozglądamy się i nie ma nic. Z tego „nic” trzeba zbudować coś dużego. Na Placu Defilad powstanie arena o wymiarach około 50 na 50 metrów. To będzie ogromna konstrukcja, która z pewnością będzie widoczna z daleka. Lokalizacja jest wyjątkowa — blisko Pałacu Kultury i Nauki, Muzeum Sztuki Nowoczesnej i centrum Warszawy. Chcemy, żeby koszykówka była obecna właśnie w takich miejscach.

Co daje taka lokalizacja, a co komplikuje z punktu widzenia organizatora?

– Daje ogromną widoczność, ale wiąże się też z wieloma wyzwaniami. Najbardziej prozaiczny przykład to demontaż latarni na Placu Defilad. Nie jesteśmy w stanie postawić areny, jeśli teren nie będzie odpowiednio przygotowany i pusty. Kolejna sprawa to zasilanie. Plac ma ograniczenia prądowe, więc część infrastruktury trzeba zasilać z agregatów. Takich organizacyjnych detali jest mnóstwo. W hali wiele rzeczy jest gotowych, a tutaj wszystko trzeba zbudować od podstaw: arenę, zaplecze, strefy sponsorskie, namioty, branding. To trudne, ale jednocześnie pokazuje, że koszykówkę 3×3 można rozgrywać właściwie wszędzie.

Jak wygląda współpraca z FIBA przy takim turnieju? Ile jest miejsca na kreatywność organizatora, a ile elementów jest ściśle określonych?

– Przy każdej takiej imprezie podpisujemy umowę z FIBA. Otrzymujemy od nich tzw. handbook, czyli dokument z wytycznymi dotyczącymi organizacji wydarzenia. Jest tam opisanych bardzo wiele kwestii, które trzeba uwzględnić. To nie jest dokument, który blokuje kreatywność. Raczej pomaga organizatorowi. Każdy kraj ma swoje przepisy i regulacje, więc do wytycznych FIBA dochodzą jeszcze lokalne uwarunkowania. Mamy też dostęp do materiałów z poprzednich imprez: zdjęć, nagrań, dokumentacji. To duże wsparcie.

Kontakt z FIBA odbywa się regularnie: są wideorozmowy, maile, grupy robocze. Po stronie federacji zaangażowanych jest wiele osób, od operacji, sportu, sędziów, brandingu, infrastruktury. Każdy pilnuje swojego obszaru, żeby wydarzenie było zorganizowane na odpowiednim poziomie.

Jakie detale organizacyjne w 3×3 są szczególnie ważne, choć kibice mogą ich nie zauważyć?

– Takich detali jest bardzo dużo. Z perspektywy kibica najciekawsza może być sama budowa areny. To proces, który potrwa około tygodnia. Na miejscu będzie pracowało około 100 osób, przyjedzie kilkanaście tirów ze sprzętem. To wszystko trzeba skoordynować. Pierwszym elementem, który stanie na placu, będzie zadaszenie: 36-metrowy dach nad kortem centralnym. Dopiero później powstanie reszta infrastruktury. Kibic przychodzi na gotowy produkt, ale za tym stoi ogrom pracy logistycznej.

Co jest najtrudniejsze na kilka tygodni przed wydarzeniem? Logistyka, komunikacja, współpraca z partnerami?

– Każdy obszar jest trudny na swój sposób, ale mamy już wypracowany model działania. Pomogły nam poprzednie imprezy. Mamy dobrą komunikację wewnętrzną, dobry kontakt ze sponsorami i wsparcie instytucji publicznych, miasta Warszawy oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki. Naszym celem jest to, żeby wydarzenie zostało bardzo dobrze odebrane w Polsce i za granicą. Warszawa jest świetnie skomunikowana, więc liczymy też na kibiców z innych krajów. Ostatnie mistrzostwa świata odbywały się poza Europą, w Mongolii, a kolejna edycja zaplanowana jest w Singapurze. Warszawa jako europejska lokalizacja, jest dużym plusem.

Do kogo przede wszystkim chcecie dotrzeć przy okazji tych mistrzostw?

– Koszykówka 3×3 jest dla wszystkich. To chcemy wykorzystać. To szybki sport: mecze są krótkie, gra się 10 minut albo do 21 punktów. W koszykówce 5×5 kibic spędza w hali około dwóch godzin, ogląda cztery kwarty. W 3×3 po kilkunastu minutach wynik może być już rozstrzygnięty i zaczyna się kolejny mecz.

To może przyciągnąć osoby, które nie zawsze mają czas albo chęć, żeby iść na klasyczny mecz koszykówki. Można przyjść, obejrzeć jeden mecz i zostać dłużej albo pójść dalej. Chcemy zaprosić rodziny z dziećmi, młodzież, fanów koszykówki, turystów i osoby przypadkowe, które będą w okolicy. Koszykówkę 3×3 można też oglądać właściwie wszędzie. FIBA streamuje swoje imprezy na YouTubie, więc wystarczy smartfon, można śledzić mecze w metrze, w szkole czy gdziekolwiek indziej.

Polska bywa określana przez FIBA jako jeden z pionierów koszykówki 3×3. Z czego to wynika?

– Na początku duże znaczenie miało zaangażowanie sportowe. Mieliśmy kilka drużyn w cyklu FIBA Pro Circuit: Kołobrzeg, Gdańsk, Kraków, Warszawa. One dość szybko zaczęły grać w 3×3. Mamy też międzynarodowego sędziego Marka Maliszewskiego, który jest w koszykówce 3×3 od samego początku i był już dwa razy na igrzyskach olimpijskich. Teraz jego kolejnym dużym przystankiem będą mistrzostwa świata. Do tego dochodzi organizacja kilku imprez międzynarodowych. Myślę, że FIBA ma do nas zaufanie. Wie, że kiedy rozmawiamy o współpracy, to jesteśmy w stanie dowieźć wydarzenie na wysokim poziomie. Chcemy pokazywać, że Polska potrafi organizować duże imprezy.

Czy sukcesy reprezentacji zostały odpowiednio wykorzystane marketingowo?

– To temat na dłuższą rozmowę. Natomiast patrząc na ostatnie wydarzenia, szczególnie EuroBasket 2025, widać lekki hype na koszykówkę. Coraz więcej ludzi zaczęło się nią interesować. Pomagają też wyniki reprezentacji. Seniorzy dobrze rozpoczęli kwalifikacje do mistrzostw świata, dziewczyny również osiągają bardzo dobre rezultaty w kwalifikacjach do mistrzostw Europy. To buduje świadomość kibica i zachęca do oglądania reprezentacji. Równolegle toczą się rozgrywki ligowe, które też cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Męska ekstraklasa wchodzi w fazę play-off, w pierwszej lidze jesteśmy blisko finału. To wszystko napędza koszykarską atmosferę.

Mistrzostwa świata w Warszawie mogą być przełomowym momentem dla rozwoju koszykówki 3×3 w Polsce?

– Zdecydowanie tak. Właśnie po to organizujemy tę imprezę. Chcemy ją wykorzystać jako trampolinę promocyjną. Zarówno dla dzieci, jak i dla wszystkich osób związanych z koszykówką. W tym roku rozegramy też cykl mistrzostw Polski, który zaczyna się za kilka dni i zakończy się w połowie sierpnia wielkim finałem na rynku w Katowicach. Myślimy również o kolejnych wydarzeniach w przyszłym roku — być może turnieju młodzieżowym 3×3 albo turnieju rangi quest. Sportowo też patrzymy w przyszłość. Trenerzy reprezentacji męskiej i żeńskiej budują składy z myślą o igrzyskach olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku. Wszystkie ręce na pokład. Chcemy, żeby koszykówka 3×3 wypłynęła na szerokie wody.

Jak definiujesz swoją rolę przy tym wydarzeniu?

– Lubię pracę z ludźmi i pracę zespołową. Pełnię rolę dyrektora imprezy, ale to nie jest tak, że sam jestem odpowiedzialny za całe wydarzenie. Współpracuję z ludźmi, którzy są bardzo pomocni i dzięki naszej wspólnej pracy udaje się organizować takie imprezy.

Jestem z tego bardzo dumny i bardzo im wdzięczny. Każdy wnosi swoją cegiełkę. Oczywiście na końcu trzeba to wszystko skoordynować i pokierować całością, ale poprzednie wydarzenia pozwoliły nam obrać właściwy kierunek. Z imprezy na imprezę staramy się wprowadzać nowe udogodnienia i rozwiązania, które zaciekawią kibica.

Powiedziałeś kiedyś, że organizacja eventu opiera się na detalach. Jakie detale zdecydują o sukcesie warszawskiej imprezy?

– Na pewno bardzo duży nacisk kładziemy na entertainment, czyli wszystko to, co będzie działo się na arenie między meczami. Nie chcę jeszcze zdradzać szczegółów, bo kibice zobaczą to na miejscu, ale atrakcji będzie dużo. Chcemy, żeby ludzie przychodzili na arenę już od samego rana, gdy będą rozgrywane pierwsze mecze. Będziemy zapraszać szkoły, grupy dzieci i młodzieży, domy dziecka. Pomysłów na aktywizację jest sporo.

Ważne są też gadżety i pamiątki z imprezy. Przy EuroBaskecie to się świetnie sprawdziło. Chcemy, żeby każdy mógł kupić pamiątkę: breloczek, magnes, koszulkę reprezentacji czy maskotkę. Maskotka wydarzenia została już pokazana, trwa także konkurs na wybór jej imienia. To również element promocji imprezy.

Co było dotychczas najbardziej satysfakcjonującym momentem pracy przy koszykówce 3×3?

– Na początku ubiegłego roku dostałem telefon z FIBA i zostałem zaproszony na kurs dla supervisorów. Od zeszłego roku jestem supervisorem FIBA 3×3. Takich osób na świecie jest obecnie tylko 19. Dla mnie to duża nobilitacja. Dostałem szansę współpracy z międzynarodową federacją koszykówki dzięki doświadczeniu i temu, co udało mi się zrobić przy koszykówce 3×3. W zeszłym roku byłem m.in. na mistrzostwach świata U23 w Chinach, gdzie obserwowałem wydarzenie od środka, żeby część wzorców przenieść na nasz event.

Jak wygląda praca supervisora FIBA 3×3?

– W skali roku dostaje się kilka nominacji. Byłem m.in. na turniejach Women’s Series, kwalifikacjach do mistrzostw Europy, turniejach Nations League i mistrzostwach świata U23. Rola supervisora jest inna niż moja obecna rola przy mistrzostwach w Warszawie. Supervisor odpowiada przede wszystkim za aspekty sportowe. FIBA wysyła na turniej swoich ludzi, którzy współpracują z organizatorem na miejscu. Są osoby odpowiedzialne za sport presentation, za boisko, za kwestie techniczne. Jest też court marshal, czyli osoba pilnująca tego, co dzieje się przy boisku: wzywa drużyny, sprawdza stroje, kolory, elementy wyposażenia i zgodność z przepisami. Przy dużych turniejach, trwających dłużej niż dwa dni, pracuje zwykle dwóch supervisorów, żeby zabezpieczyć wszystkie elementy sportowe.

Gdzie widzisz polską koszykówkę 3×3 za pięć lat?

– Przede wszystkim chciałbym, żeby koszykówka 3×3 ponownie odniosła sukces sportowy i żeby przełożyło się to na udział kolejnej reprezentacji w igrzyskach olimpijskich. To moje małe marzenie. Chciałbym też, żeby cykl mistrzostw Polski dalej się rozwijał. Myślimy o nowej formule ligi 3×3, która mogłaby objąć nie tylko kluby ekstraklasy, ale też niższe klasy rozgrywkowe. Chodzi o to, żeby możliwość gry w 3×3 była większa niż tylko w okresie wakacyjnym. To wszystko jest do zrealizowania w ciągu najbliższych pięciu lat, ale wymaga pracy wielu ludzi i dobrych rozwiązań organizacyjnych. Cały czas podpatrujemy inne kraje i promotorów, uczymy się i budujemy tę dyscyplinę.

Czy koszykówka 3×3 może stać się w Polsce dyscypliną masową: obecną w szkołach, na lekcjach WF-u i boiskach miejskich?

– Uważam, że tak. Jest wiele osób, również w FIBA, które są przekonane, że za kilkanaście lat koszykówka 3×3 może nawet częściowo wypierać koszykówkę 5×5. Przede wszystkim dlatego, że jest łatwiej dostępna. Żeby grać w 3×3, nie potrzeba 10 czy 12 zawodników. Wystarczy trzech. To szansa dla mniejszych miast i mniejszych klubów. Ostatnio byłem na turniejach młodzieżowych mistrzostw Polski organizowanych przez PZKosz. W dwa dni przewinęło się ponad 100 drużyn w różnych kategoriach wiekowych.

Było wiele zespołów, które nie uczestniczą w rozgrywkach 5×5, bo nie mają wystarczającej liczby zawodników albo nie są w stanie rywalizować w tradycyjnym systemie. W 3×3 dostępność jest dużo większa. To ogromna szansa dla mniejszych ośrodków.

Jak patrzysz na podejście koszykarzy 5×5 do odmiany 3×3? Coraz więcej znanych nazwisk chce być blisko reprezentacji.

– Lista zawodników zainteresowanych 3×3 zdecydowanie się zwiększa. W ostatnim czasie przy kadrze byli m.in. Adrian Bogucki czy Dominik Grudziński. Widzieliśmy też, że podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu wystąpił Michał Sokołowski.

To pokazuje, że koszykówka 3×3 nie ogranicza się już tylko do zawodników, którzy od początku grali w tej odmianie. Przemek Zamojski przeszedł z koszykówki 5×5, mając na koncie wiele tytułów mistrza Polski i z sukcesami odnalazł się w 3×3. Wielu zawodników z dorobkiem sportowym może być zainteresowanych podobną drogą. Na razie część koszykarzy łączy 5×5 i 3×3, ale w perspektywie kilku lat i takie jest też myślenie FIBA — zawodnicy będą musieli wybierać. Ta dyscyplina się profesjonalizuje. Sędziowie są już coraz częściej wyspecjalizowani tylko w 3×3, zawodnicy również docelowo powinni koncentrować się na jednej odmianie.

Oczywiście dziś koszykówka 3×3 nie generuje takich pieniędzy jak 5×5, ale to kwestia kilku lat, żeby różnice zaczęły się zmniejszać.

Jak oceniasz sportowe szanse polskich reprezentacji na mistrzostwach świata?

– Na początku doprecyzuję: to nie było losowanie, tylko rozstawienie na podstawie rankingu z określonego dnia. Faktycznie męska reprezentacja trafiła do bardzo mocnej grupy. Będzie mierzyć się m.in. z Łotwą, Stanami Zjednoczonymi i Mongolią, czyli drużynami, które w ostatnich latach bardzo dużo pokazywały w koszykówce 3×3. Ja jednak mocno wierzę w obie nasze reprezentacje. Mam wrażenie, że podczas imprez narodowych często mamy szczęście i potrafimy wychodzić z trudnych sytuacji. W 2023 roku panowie przegrali dwa pierwsze mecze, potem wygrali dwa kolejne i z bilansem 2–2 wyszli z pierwszego miejsca w grupie. Wierzę, że teraz też zaprezentują się na tyle dobrze, że będziemy ich oglądać nie tylko w fazie grupowej.

Gdybyś jednym zdaniem miał przekonać osobę, która nigdy nie widziała koszykówki 3×3, żeby przyszła na mistrzostwa świata, jak by pan to zrobił?

– Przyjdź i zobacz: to szybka, zwinna, efektowna odmiana koszykówki dla wszystkich.

Udostępnij
Jakub Kłyszejko

Jakub Kłyszejko