Robert Korzeniowski: suma środków prywatnych w polskim sporcie wynosi tylko 25% [WYWIAD]
Polski sport potrzebuje dziś nie tylko medali, ale przede wszystkim nowoczesnego systemu rozwoju aktywności fizycznej. Czterokrotny mistrz olimpijski Robert Korzeniowski w rozmowie dla SportMarketing.pl akcentuje konieczność połączenia ścieżki rozwoju talentu w sporcie wyczynowym ze bazą sportu powszechnego. Mówi także o cyfrowym monitorowaniu rozwoju dzieci, receptach na ruch, kwestiach infrastrukturalnych i wizji organizacji igrzysk olimpijskich w Polsce. Nie brakuje też odniesień do modeli francuskich, skandynawskich czy słoweńskich oraz konkretnych danych pokazujących, gdzie dziś znajduje się polski sport.
Bartłomiej Najtkowski, SportMarketing.pl: W Strategii Rozwoju Sportu – IO Warszawa 2040 uwzględniono cztery obszary: zdrowie, wspólnotę i dumę narodową, kapitał ludzki i społeczny oraz wsparcie systemowe. Kluczowe wydaje się jednak połączenie sportu wyczynowego ze sportem powszechnym. Czy właśnie to jest dziś najważniejsze?
Robert Korzeniowski: – Z pewnością sport wyczynowy powinien być inspiracją dla aktywności fizycznej Polaków. Sukces sportowy zawsze stwarza klimat, który sprawia, że młodzież może identyfikować się ze swoimi ulubieńcami czy ulubienicami. Bez wątpienia to jest potrzebne, natomiast musimy przywiązać wagę do tego, by wdrożyć także odpowiednią ścieżkę rozwoju sportowego talentu i realizowania aktywności sportowej przez całe życie.
Musimy mieć na uwadze etap wczesnej aktywizacji ruchowej dziecka, praktycznie od jego narodzin, ale w sposób w szczególny należy zadbać o okres tak zwanego złotego wieku motorycznego, czyli przedziału 5-10 lat, kiedy to też ujawniają się pierwsze symptomy talentu sportowego. Dzieci są uzdolnione wieloobszarowo. Jedne są utalentowane sportowo, inne artystycznie czy matematycznie. W każdym razie talent powinien zostać zidentyfikowany i jeżeli mamy dziecko utalentowane pod względem sportowym, to ono powinno otrzymać wsparcie w ramach ścieżki rozwoju talentu.
Jeżeli połączymy inspiracje płynące od gwiazd sportu z systemowym wsparciem, rozwojem fizycznym każdego obywatela od najwcześniejszej fazy życia, doskonaleniem talentu, będzie to optymalna sytuacja. Obecnie zdarza się bowiem, że dziecko trenuje sport, w którym nie odniesie sukcesu. Warto więc pokazać takiemu dziecku inny obszar, gdzie można się realizować. Na tym też polega kierowanie ścieżkami rozwoju talentu.
Analizując światowe modele rozwoju sportu, są dziś kraje, na które Polska powinna zwrócić szczególną uwagę?
– Jest wiele krajów, z których rozwiązań na pewno powinniśmy czerpać. Mówiąc o danych cyfrowych i o śledzeniu rozwoju sportowego, warto skorzystać z przykładu słoweńskiego, gdzie aplikacja SloFit pozwala na monitorowanie postępów sportowych, w ogóle rozwoju fizycznego i aktywności fizycznej na różnych etapach życia. Do tych danych mają wgląd rodzice, nauczyciel, trener, samo dziecko, które się rozwija i obserwuje swój progres. Jest to coś, co na pewno warto na naszym rynku w jakiejś spolonizowanej formule wprowadzić.
Obecnie poddajemy analizie ponad trzy milionów danych, trzech milionów uczniów szkół podstawowych, które były objęte testem sprawności fizycznej i to jest świetna podstawa do dalszego monitorowania sprawności dzieci i młodzieży Idealnie byłoby, gdyby zarządzanie takimi danymi mogło odbywać się tak jak zarządzanie danymi medycznymi czy każdą inną dokumentację obywatelską online.
Mocno wybrzmiewa też kwestia zdrowia i aktywności fizycznej jako elementu profilaktyki.
– Bardzo nam zależy na tym, by czerpać z krajów, które mają sukcesy sportowe. Na poziomie zdrowia chcemy wprowadzić do zapisów strategii wątek związany z receptą na ruch, która ma być de facto receptą na zdrowie, opartą na aktywności fizycznej. To są elementy szeroko wprowadzane w krajach skandynawskich, Niemczech, Francji, Holandii.
I to są zalecenia lekarza bądź osoby z zawodu medycznego, które mają sprzyjać profilaktyce chorób cywilizacyjnych i – generalnie rzecz biorąc – unikaniu nadużywania leków w stosunku do leku, jakim jest ruch. Doktor Oczko, lekarz Stefana Batorego, mówił słusznie, że ruch zastąpi prawie każdy lek, podczas gdy wszystkie lekarstwa razem wzięte nie zastąpią ruchu.
A jak powinno wyglądać wsparcie sportu wyczynowego?
– Musimy stworzyć centrum kompetencji, które pozwoli nam na zagospodarowanie tego, co robią dzisiaj Instytut Sportu, Centralny Ośrodek Sportu, uczelnie, które zajmują się kształceniem i badaniami w zakresie wychowania fizycznego. Mamy odniesienie do francuskiego INSEP, który jest zarazem wielkim instytutem badawczym, ale też wsparciem operacyjnym w procesie treningowym, a jednocześnie działa na poziomie regionalnym. To właśnie jest coś, czemu się bacznie przyglądamy.
Sam INSEP jako centrala zarządzająca przygotowaniem 28 dyscyplin może poszczycić się tym, że jego podopieczni zdobyli 34 medale ze 64 wszystkich zdobytych na igrzyskach w Paryżu przez Francuzów. Ponadto większość pozostałych medali była zdobyta przez zawodników przypisanych do regionalnych centrów INSEP-u i uznanych przez INSEP jako ośrodki referencyjne.
Wspomniał pan również o kapitale ludzkim i społecznym. To dziś jeden z największych problemów polskiego sportu?
– Musimy dbać o rozwój kompetencji trenerskich. W istocie należy odbudować zawód trenera jako prestiżową profesję. Ponadto trzeba znacząco zwiększyć liczbę trenerów po to, by byli w stanie podołać zadaniom, jakie przed nimi stoją. W Polsce mamy ponad dwukrotnie mniej trenerów w stosunku do średniej unijnej. Pozwolę sobie na wymowne porównanie: mamy w kraju 37 klubów na 100 tys. mieszkańców, a w Holandii jest ich ponad 250, czyli o wiele więcej. Niemniej, jeżeli chodzi o rozwój sportu, trzeba brać pod uwagę sport pod każdym względem, bo nie dotyczy to tylko sportu olimpijskiego.
Warto starać się także o większe zaangażowanie osób z niepełnosprawnościami w aktywność sportową i kształcenie kadr, które będą z nimi pracować. To pozwoli nam na zwiększenie partycypacji osób z niepełnosprawnościami. Zauważmy, że w Polsce zaledwie 1% osób z niepełnosprawnościami uczestniczy w jakiejkolwiek aktywności sportowej.
Bardzo dużo mówi pan również o wsparciu systemowym i cyfryzacji sportu.
– Wsparcie systemowe postrzegam jako poszukiwanie dróg do tego, by maksymalnie zdigitalizować polski sport w obszarach, w których pozwoli to na lepsze operowanie danymi i znajdowanie optimum, jeżeli chodzi o i ścieżkę rozwoju talentu.
Wsparcie systemowe to są też wszelkiego rodzaju regulacje, które prowadzą do tego, że możemy bardziej efektywnie wykorzystywać środki publiczne a ponadto zwiększyć udział środków prywatnych w przygotowaniach sportowych. Dzisiaj Polska ma zaangażowanie środków prywatnych na poziomie 25%, podczas gdy średnio unijna to jest 60%. I tak to wsparcie systemowe musi być budowane, by nie tyle ubywało pieniędzy publicznych, tylko wzrastała ilość pieniędzy prywatnych i te proporcje się odwracały naturalnie w ten sposób.
Dużo mówi się dziś o organizacji igrzysk olimpijskich w Polsce. Paryż pokazał, że można zrobić igrzyska bez gigantycznych inwestycji infrastrukturalnych.
– Otóż to. Wzgórze Montmartre, arenę wyścigu kolarskiego, zbudowano rzeczywiście kilka wieków temu, Esplanada des Invalides, Pola Marcowe, Wieże Eiffla czy Grand Palais również. To wszystko zostało dostosowane do potrzeb igrzysk. Nie jako obiekty sportowe, tylko obiekty historyczne albo obiekty użyteczności publicznej. Dzięki temu aż 95% obiektów, które wykorzystano na igrzyskach paryskich, to były obiekty istniejące.
Polska za sprawą EURO 2012 również bardzo mocno rozwinęła infrastrukturę sportową.
– Tak, ale potem po EURO 2012 powstało też wiele znakomitych hal sportowych, innych obiektów, które także spełniają światowe kryteria. Dzisiaj, jeżeli rozważamy powstanie jakichś obiektów, które mogą być wykorzystane na igrzyskach, priorytetem jest nie ich rola w trakcie igrzysk, tylko zasadność danej inwestycji na poziomie konkretnego samorządu miejskiego czy regionalnego. Jeżeli mówimy o halach, pływalniach czy renowacjach stadionu, to one przede wszystkim muszą być wykonane tak i tak będą planowane, jak wymaga tego zdrowy rozsądek ekonomiczny i wykorzystanie tych obiektów również po igrzyskach.
Wciąż wraca jednak pytanie o koszty organizacji igrzysk. Ich zwolennicy często podają przykład Barcelona, w której dzięki tej imprezie nastąpił boom turystyczny, jeden z czynników późniejszego rozwoju gospodarczego miasta.
Barcelona jest dobrym przykładem, ale już z innej epoki. Wtedy trzeba było uwzględnić budowanie wielkich obiektów, igrzyska to było tworzenie miasta na nowo. Teraz mamy do czynienia z letnimi igrzyskami, których szacunkowe koszty zamykają się w granicach 10 miliardów euro. W Los Angeles to będzie poziom około 8 miliardów dolarów.
We Francji udział środków prywatnych i publicznych był rozłożony po połowie. W USA to są środki prywatne wyłącznie, które są wielokrotnie niższe, jeżeli chodzi o skalę inwestycyjną niż te, które sprawiały, że igrzyska miały miejsce w Soczi, Rio de Janeiro, czy jeszcze wcześniej w Atenach. Obecnie mamy zupełnie inną koncepcję igrzysk i dlatego też chętnych do realizacji tej imprezy jest dużo więcej, niż było jeszcze 10 lat temu.
Igrzyska muszą być oparte na zasadzie ESG, czyli zrównoważonym rozwoju. Nie mogą być uciążliwe po zakończeniu rywalizacji ze względu na konieczność zadbania o obiekty, które nikomu miałyby nie służyć, a wręcz przeciwnie. Według szacunków Credit Agricole z 2024 roku polskie igrzyska miałyby kosztować w granicach 28-31 miliardów złotych, czyli jesteśmy na poziomie 8-9 miliardów euro. Nie można jednak patrzeć tylko na kwoty netto. Należy pamiętać, że w tych środkach zawierają się inwestycje infrastrukturalne i systemowe, ale też kapitał ludzki: kształcenie ludzi, co będzie służyć przez długie lata. Długo po tym, kiedy zgaśnie znicz olimpijski.
Czy igrzyska w Polsce powinny być mocno rozproszone po kraju?
– Myślę, że warto mówić o tych igrzyskach jako igrzyskach w Polsce. Jednocześnie trzeba być realistą, jeżeli chodzi o stopień rozproszenia, bo nie można ich całkowicie rozproszyć. Niemniej odwołam się do modelu francuskiego, gdzie mieliśmy Paryż i tam zdecydowaną większość dyscyplin sportowych, natomiast w miastach takich jak Lille, Bordeaux, Marsylia, Lyon również były wydarzenia sportowe. Najczęściej były to sporty drużynowe. Żeglarstwo, strzelecko zostało zorganizowane w centralnej Francji. To jest bliskie polskiemu pomysłowi. Tym bardziej że mamy szybkie połączenia kolejowe z całym krajem.
Zarazem nie oznacza tego, że w myśleniu o igrzyskach rozważamy równy podział igrzysk w całym kraju. To nie byłoby zbyt fortunne, jeżeli chodzi o koszty tych igrzysk, bo one muszą być w pewnym stopniu skondensowane. Przykładowo czas przejazdu z wioski czy gdziekolwiek pomiędzy arenami musi być rozsądny i akceptowalny przez wszystkich.
Stadion Narodowy miałby być główną areną igrzysk?
– Z całą pewnością on musiałby przejść transformację, ale myślę, że jest za wcześnie, by mówić o tym, jak miałby wyglądać w detalach. Na pewno na czas igrzysk byłby wykorzystywany do zawodów lekkoatletycznych. Rozbudowa tego stadionu i jego transformacja jest potrzebna dla wszystkich. Mamy na uwadze ograniczenia dzisiejszego stadionu, jeżeli chodzi o organizację najważniejszych imprez piłkarskich. On jest domem reprezentacji Polski, ale – podobnie jak wiele elementów naszej bazy sportowej – będzie musiał być dostosowany nie tylko z uwagi na igrzysk, ale też nowe zadania stojące przed obiektem.
Na koniec – jak dziś wygląda pozycja Polski w międzynarodowych strukturach sportowych i olimpijskich?
– Mamy swoją przedstawicielkę w MKOI. W komisji zawodniczej jest Maja Włoszczowska, we władzach World Aquatics jest Otylia Jędrzejczak, w World Aquatics, w World Sailing Tomasz Chamera, Grzegorz Bachański jest skarbnikiem FIBA. Polak Witold Bańka jest prezydentem WADA. Może nie mamy wielu Polaków w federacjach światowych, ale zajmują oni znaczące pozycje. Z pewnością jednak dla prowadzenia skutecznej dyplomacji sportowej nasze zasoby ludzkie muszą w przyszłości wzrosnąć.
Bardzo ważne będzie to, by instrukcje, jakie w kontekście zasad organizacji przyszłych igrzysk dotrą do nas z Lozanny po 24-25 czerwca, były wykorzystywane w dyplomacji sportowej, biznesowej, rządowej w kontekście organizowanie IO. Chociaż jako Polska mamy bardzo wiele do zaoferowania, w dyplomacji powinniśmy zrobić dużo więcej.
Bartłomiej Najtkowski
Więcej Wywiady
Wielki powrót Tomasza Ćwiąkały. „Gdybym patrzył wyłącznie na finanse, nie robiłbym absolutnie nic poza YouTube’em” [WYWIAD]
Po latach budowania jednej z najmocniejszych piłkarskich marek osobistych w polskim internecie Tomasz Ćwiąkała wraca do Canal+. Ale nie jako ktoś, kto porzuca własny kanał na YouTube. Przeciwnie: dziś łączy telewizję, komentarz meczowy i autorskie formaty w sieci, pokazując, że współczesny dziennikarz sportowy musi być jednocześnie ekspertem, twórcą i przedsiębiorcą.…