07.05.2026 07:37

„Wspinanie w niezwykły sposób buduje poczucie sprawczości”. Wyjątkowa forma aktywności [WYWIAD]

O tym, jak wspinaczka może stać się nie tylko pasją, ale także misją do zmiany. Rozmowa z Anną Radziejowską, Pełnomocniczką Zarządu Polskiego Związku Alpinizmu (PZA) ds. parawspinaczki oraz współzałożycielką Stowarzyszenia Skocznia.

Udostępnij
Anna Radziejowska, Pełnomocniczka Zarządu Polskiego Związku Alpinizmu ds. parawspinaczki.

Magdalena Bryś, SportMarketing.pl: Zacznijmy od początku – kiedy pojawiła się u Pani pasja do wspinania i gór? Co było tym pierwszym impulsem?

Anna Radziejowska, Pełnomocniczka Zarządu Polskiego Związku Alpinizmu ds. parawspinaczki: – Wspinam się od 30 lat. Pochodzę z Warmii, z pojezierza, które nie obfitowało w skałki. W mojej rodzinie nie było żadnych tradycji wspinaczkowych. Jak to często w życiu bywa, człowieka ciągnie do tego, czego nie ma na co dzień. Na Warmii nie było gór, zawsze chciałam w nie wyjeżdżać.

W liceum byłam typową turystką górską, która każde lato spędzała z plecakiem na południu Polski. Z czasem zaczęłam również jeździć zimą na amatorskie trekkingi. W klasie maturalnej pojechałam na ferie zimowe w polskie Tatry. Podczas wędrówek po szlakach w rejonie Morskiego Oka zobaczyłam ludzi wspinających się zimą na Mnichu. To był ten moment, kiedy pomyślałam: ja też kiedyś będę wisieć na granitowej ścianie.

W drugiej połowie lat 90. rozpoczęłam studia w Warszawie i zapisałam się do Uniwersyteckiego Klubu Alpinistycznego (UKA), do którego należę do dziś. Były to czasy, kiedy kurs taternicki można było zrobić wyłącznie, będąc członkiem klubu, więc to był naturalny krok.

Najpierw ukończyłam kurs skałkowy na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, w Podlesicach, pod okiem Bogdana Krauzego. Po kursie cały sezon spędziłam w skałkach, a zimę na ściance wspinaczkowej w Warszawie. W kolejne wakacje zrobiłam kurs taternicki u Bogusława Szczerby, znakomitego zakopiańskiego instruktora taternictwa.

Dosłownie dzień po zdanym egzaminie, na pożyczonym sprzęcie i z przygodnym partnerem, poszłam wspinać się na Kościelec. To uczucie taternickiej samodzielności i zapach liny na granicie pamiętam do dziś.

Od tamtego czasu praktycznie każdy wiosenny weekend spędzałam w skałkach, a lata w górach. Tego rytmu nie przerwało ani małżeństwo, ani dwukrotne macierzyństwo. Mam zresztą ogromne szczęście, mój mąż, Jakub Radziejowski, jest doskonałym wspinaczem górskim, a od prawie dekady również międzynarodowym przewodnikiem IVBV/IFMGA. Bardzo dużo czasu spędzamy razem w Alpach, a także we wspinaczkowych rejonach całej Europy.

Wspinanie stało się z czasem również pani ścieżką zawodową. Jak wyglądała droga do objęcia funkcji pełnomocniczki ds. parawspinaczki w Polskim Związku Alpinizmu?

– Wspinaczka, która na początku była po prostu przyjemnością, dość szybko stała się moją pasją i naturalnym sposobem spędzania wolnego czasu. Mimo to przez długi czas nie myślałam o niej w kontekście zawodowym.

Jeśli chodzi o drogę zawodową, od zawsze wiedziałam, że chcę pracować dla organizacji trzeciego sektora, czyli organizacji pozarządowych, które sens swojego działania odnajdują w pracy na rzecz społeczeństwa. W mojej rodzinie silne były tradycje nauczycielskie, dlatego od początku bliska była mi edukacja i marzyłam o pracy w organizacjach działających właśnie w tym obszarze.

Przez blisko dziesięć lat pracowałam w kilku polskich i międzynarodowych organizacjach pozarządowych. Na początku zajmowałam się koordynacją projektów, a później rozwijałam się w obszarze marketingu i fundraisingu. Był to bardzo ważny etap w moim życiu zawodowym. Zdobyłam wiele cennych kompetencji i poznałam ludzi, z którymi do dziś utrzymuję relacje.

Mam jednak dość niespokojną naturę i zawsze lubiłam tworzyć nowe rzeczy. Kiedy byłam na urlopie wychowawczym z drugim synem, wspólnie z przyjaciółmi założyliśmy stowarzyszenie Skocznia. Pomysł narodził się z potrzeby znalezienia miejsca w Warszawie, w którym można byłoby stworzyć wielofunkcyjne centrum wspinaczkowe. Choć nasze pierwotne plany ostatecznie nie doszły do skutku, samo stowarzyszenie pozostało i zaczęło rozwijać się w zupełnie nowym kierunku.

Równolegle do pracy zawodowej związanej z edukacją zaczęłam angażować się w działania na rzecz społeczności lokalnej w dzielnicy, w której mieszkam. Początkowo w Skoczni tworzyliśmy ofertę zajęć wspinaczkowych skierowanych do młodzieży z rodzin zagrożonych wykluczeniem społecznym. Przez kilka lat rozwijaliśmy te działania w ramach stowarzyszenia.

Przełom nastąpił w 2020 roku, kiedy zgłosiły się do nas dwie młode kobiety z mózgowym porażeniem dziecięcym z pytaniem, czy one również mogą się wspinać. Współtwórca Skoczni, Jarek Mazur, instruktor Polski Związek Alpinizmu, miał już doświadczenie w pracy z osobami z niepełnosprawnościami. W ten sposób rozpoczęła się nasza przygoda ze wspinaczką osób z niepełnosprawnościami (OzN).

Wizyta Poli i Moniki w Skoczni była dla mnie momentem przełomowym. Praca z nimi okazała się dużym wyzwaniem, zarówno pod względem asekuracji, jak i tworzenia technik wspinaczkowych dopasowanych do ich indywidualnych potrzeb i ograniczeń. Jednocześnie satysfakcja, którą dawały te zajęcia, była ogromna.

Po tych pierwszych spotkaniach wiedziałam już, że nie chcę zajmować się niczym innym. Dosłownie zrezygnowałam z innych aktywności zawodowych i całkowicie skupiłam się na rozwoju wspinaczki osób z niepełnosprawnościami.

Po dwóch latach prowadzenia zajęć i rozwijania działalności stowarzyszenia zaproponowałam Markowi Wierzbowskiemu, obecnemu prezesowi zarządu Polskiego Związku Alpinizmu, a wówczas sekretarzowi Związku, że podejmę się rozwoju sportu osób z niepełnosprawnościami w strukturach PZA. Marek, który jest również współzałożycielem Skoczni, od samego początku bardzo wspierał nasze działania na rzecz osób z niepełnosprawnościami.

Kiedy parawspinaczka zaczęła się rozwijać na świecie, a potem w Polsce?

– Parawspinaczka rozwija się na świecie od około 15 lat, dlatego wcale nie jesteśmy w tej dziedzinie mocno opóźnieni.  Pierwsze zawody odbyły się w 2011r. W 2024 roku zawodnik Skoczni, Bartek Szyszkowski jako pierwszy reprezentował Polskę w międzynarodowych zawodach parawspinaczkowych organizowanych przez International Federation of Sport Climbing, dziś funkcjonującą również pod marką World Climbing. Był to ważny moment dla rozwoju tej dyscypliny w Polsce.

Rok później, w 2025 roku, zarząd Polski Związek Alpinizmu powołał pierwszy historyczny skład kadry narodowej w parawspinaczce. Kadra wystartowała w trzech edycjach zawodów międzynarodowych, a te starty przyniosły pierwszy medal w historii polskiej parawspinaczki.

Brązowy medal zdobyła Agnieszka Kwolek, zawodniczka Skoczni z dysfunkcją wzroku, podczas zawodów Pucharu Świata w Laval we Francji. To był moment przełomowy nie tylko dla naszej organizacji, ale dla całego środowiska parawspinaczkowego w Polsce.

Parawspinaczka rozwija się dziś w niezwykle dynamicznym tempie, co zaskakuje nawet nas, osoby budujące ten system od podstaw. W ciągu zaledwie dwóch lat udało nam się stworzyć kadrę narodową, opracować system szkolenia oraz zdobyć pierwszy medal na arenie międzynarodowej. Nie byłoby to możliwe bez wsparcia Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz organizacyjnego zaangażowania Polski Związek Alpinizmu.

Co równie istotne, parawspinaczka została oficjalnie uznana przez International Paralympic Committee za letnią dyscyplinę paraolimpijską i zadebiutuje podczas Los Angeles 2028 Paralympic Games. To otwiera zupełnie nowy rozdział także dla polskiej parawspinaczki i może być początkiem wielkiej sportowej przygody.

Gdyby ktoś zapytał mnie, czy warto inwestować w parawspinaczkę, odpowiedziałabym bez wahania: tak. Wspinanie w niezwykły sposób buduje poczucie sprawczości, pomaga przełamywać bariery zarówno fizyczne, jak i psychiczne, a satysfakcja, która temu towarzyszy, jest trudna do opisania. To doświadczenie, które naprawdę zmienia ludzi. Polecam każdemu.

Warto dodać, że według ostatniego Narodowego Spisu Powszechnego z 2021 r. odsetek osób z niepełnosprawnościami w Polsce to 14,32% społeczeństwa. To nie jest pomyłka. To ogromna rzesza osób, które mogą się wspinać i do czego gorąco zachęcamy.

Współprowadzi pani też Stowarzyszenie Skocznia, które organizuje sekcje wspinaczkowe dla osób z niepełnosprawnościami oraz zajęcia indywidualne. Proszę opowiedzieć o tej działalności.

– Od ponad sześciu lat w stowarzyszeniu Skocznia prowadzimy zajęcia wspinaczkowe dla dorosłych osób z niepełnosprawnościami. Jesteśmy przekonani, że bardzo niewiele schorzeń rzeczywiście wyklucza możliwość wspinania. Organizujemy zarówno zajęcia indywidualne, jak i regularne sekcje wspinaczkowe. Od trzech lat prowadzimy również programy finansowane przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Uczestnicy naszych zajęć przyjeżdżają do nas z całej Polski. Od początku naszej działalności systematycznie gromadzimy i porządkujemy doświadczenia związane ze wspinaczką osób z niepełnosprawnościami. Efektem tej pracy jest poradnik dotyczący prowadzenia zajęć wspinaczkowych z osobami z niepełnosprawnościami na ściance, który doczekał się już drugiego wydania. Organizujemy szkolenia dla środowiska instruktorów. Tematyka parawspinaczki została również wpisana na stałe do systemu szkolenia PZA.

Parawspinaczka rozwija się dziś bardzo dynamicznie. W zależności od rodzaju schorzenia stosujemy różne systemy asekuracji, indywidualnie dopasowane schematy ruchowe oraz metody treningowe. Organizujemy także zajęcia motoryczne wspierające rozwój parawspinaczy. Skocznia jest pomysłodawcą i współorganizatorem dwóch edycji Otwartych Mistrzostw Polski w Parawspinaczce. Prowadzimy również szerokie działania promocyjne i edukacyjne, których celem jest popularyzacja wspinaczki wśród osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności jako formy aktywności fizycznej i sposobu spędzania wolnego czasu.

W Skoczni nie traktujemy wspinaczki jako formy rehabilitacji. Traktujemy ją przede wszystkim jako aktywność sportową, którą większość osób z niepełnosprawnościami może uprawiać na wysokim poziomie. Oczywiście efekty rehabilitacyjne pojawiają się w sposób naturalny, jednak nie są one głównym celem naszych działań.

Naszym celem jest rozwój sportowy uczestników oraz włączanie osób
z niepełnosprawnościami w główny nurt życia społecznego właśnie poprzez wspinanie, które obecnie przeżywa ogromny rozwój, między innymi dzięki sukcesom polskich zawodniczek na arenie międzynarodowej. Dzięki wspinaczce uczestnicy naszych zajęć, a także zawodnicy kadry narodowej osób z niepełnosprawnościami, zyskują poczucie sprawczości, niezależności
i radość z pełnego uczestnictwa w życiu. O swoich doświadczeniach opowiadają szerzej w materiałach dostępnych na stronie parawspinaczka.pl. Zachęcam do ich obejrzenia.

Poradnik wydany przez Stowarzyszenie Stocznia „Parawspinaczka. Osoby z niepełnosprawnościami na ściance wspinaczkowej”, autorstwa Anny Radziejowskiej.

Co daje Pani wspinanie dziś – po tylu latach, doświadczeniach i pełnionych rolach?  Jakie ma Pani ulubione miejsce do wspinaczki w Polsce, do którego zawsze chętnie wraca?

Dla mnie osobiście wspinanie jest dziś całym życiem. Wspinam się dla siebie, w skałach i górach, ale również w pracy, gdzie mam możliwość wspinać się z ludźmi, na których rozwój mam realny wpływ. To niezwykły przywilej móc towarzyszyć im w tej drodze, obserwować ich postępy, przełamywanie własnych barier i budowanie poczucia sprawczości.

Jeśli chodzi o miejsca, wspinaczkowo szczególnie bliska jest mi hiszpańska Chulilla. To rejon, do którego bardzo chętnie wracam. A z czystego sentymentu zawsze z ogromną przyjemnością wracam także pod Turniaę Lechwora w okolicach Rzędkowic.

Udostępnij
Magdalena Bryś

Magdalena Bryś