04.05.2026 08:39

PGE Narodowy kluczowym miejscem na mapie Warszawy. „W ubiegłym roku stadion odwiedziły ponad 2 miliony osób” [WYWIAD]

PGE Narodowy wchodzi w 2026 rok z ambicją, by znów przesunąć granicę swoich możliwości. Po bardzo dobrym 2024 i jeszcze mocniejszym 2025 roku warszawski stadion celuje w kolejny rekordowy sezon – z kalendarzem pełnym koncertów, wydarzeń sportowych, żużla, driftingu, konferencji i aktywności dla mieszkańców. O tym, jak zarządza się obiektem, który jednego dnia staje się areną meczu reprezentacji, chwilę później przestrzenią koncertową, a następnie torem żużlowym, rozmawiamy z Adamem Soroko, członkiem zarządu PGE Narodowego.

Udostępnij
Adam Soroko, członek zarządu PGE Narodowego

Jakub Kłyszejko, redaktor naczelny portalu SportMarketing.pl: Rok 2026 zapowiada się bardzo ekscytująco. Co sprawia, że może być on rekordowy dla PGE Narodowego?

Adam Soroko, członek zarządu PGE Narodowego: – Myślę, że właściwie wszystko wskazuje na to, że może to być kolejny rekordowy rok. Rok 2024 był dla nas bardzo dobry, 2025 jeszcze lepszy, a założenie na kolejny sezon jest takie, by znów przesunąć granicę. Taka jest zresztą istota naszej działalności – co roku staramy się robić więcej i lepiej.

Mamy bogaty kalendarz koncertowy, wydarzenia sportowe, konferencje, wycieczki po obiekcie i wiele innych aktywności. Oczywiście są pewne ograniczenia – kalendarz, pogoda czy specyfika sezonu stadionowego – ale mimo tego staramy się maksymalnie wykorzystać potencjał obiektu. W tym roku zaczynamy też sezon wcześniej niż zwykle, co samo w sobie jest pewnym novum.

Co najbardziej wyróżnia tegoroczny kalendarz w porównaniu z poprzednimi latami?

– Jeśli chodzi o sport, mamy pewien stały trzon wydarzeń. To przede wszystkim mecze reprezentacji Polski, finał STS Pucharu Polski czy imprezy żużlowe. Od 2015 roku organizujemy u siebie zawody Speedway Grand Prix, a w tym roku szczególnie mocnym punktem będzie finał Drużynowego Pucharu Świata, czyli 2026 BOLL FIM Speedway World Cup – Warsaw To wydarzenie wyjątkowe, bo budzi ogromne emocje reprezentacyjne – cały stadion kibicuje wtedy biało-czerwonym.

Od 2023 roku gościmy także Drift Masters GP Final, czyli finał sezonu driftingowego. To widowiskowa, dwudniowa impreza, która świetnie wpisuje się w charakter stadionu. Poza wydarzeniami cyklicznymi pojawiają się też eventy jednorazowe – wielkie gale czy inne duże imprezy sportowe.

Z kolei koncertowo ten sezon jest bardzo interesujący dlatego, że jest mocno „polski”. W ostatnich latach stadion otworzył się na polskich artystów, ale to działa w obie strony – artyści także otworzyli się na stadion. Kiedyś była obawa, czy polski wykonawca jest w stanie zapełnić taki obiekt. Dziś wiemy, że tak.

Różnorodność wydarzeń jest dziś kluczem do sukcesu stadionu?

– Zdecydowanie tak. Trzeba jednak pamiętać, że jako operator stadionu realizujemy bardzo konkretne zadania. Naszym obowiązkiem jest utrzymanie obiektu, zapewnienie jego dostępności, sprawności technicznej i bezpieczeństwa. To wszystko kosztuje, więc prowadzimy działalność stricte biznesową.

Właśnie dlatego tak ważna jest multifunkcyjność stadionu. Jednym z jej fundamentów jest to, że na co dzień nie mamy tu stałej murawy. To daje nam ogromną elastyczność. Możemy organizować koncerty, żużel, drifting, gale sportowe i wiele innych wydarzeń. Gdyby murawa była na stałe, bylibyśmy w praktyce zamknięci na jedną dyscyplinę.

To od razu wyjaśnijmy – gdzie na co dzień jest murawa?

– Murawę zamawiamy wyłącznie na mecze piłkarskie, przede wszystkim mecze reprezentacji. To nie jest tak, że ona po prostu tu leży i czeka. Każdorazowo trzeba ją przywieźć, rozłożyć, przygotować, a potem zwinąć. To bardzo precyzyjny proces, nad którym czuwa nasz dział techniczny.

Współpracujemy z najlepszymi firmami w Europie i bardzo pilnujemy jakości nawierzchni, bo przy meczach reprezentacji obowiązują najwyższe standardy. Dzięki temu możemy profesjonalnie obsługiwać futbol, a jednocześnie zachować pełną elastyczność stadionu przez resztę roku.

Czyli to w praktyce „murawa mobilna”?

– Można tak powiedzieć. Kupujemy nie samą trawę, ale całą usługę – od przygotowania i transportu po montaż i późniejsze zwinięcie. To skomplikowany proces logistyczny i techniczny, dlatego korzystamy z wyspecjalizowanych partnerów. Na płytę stadionu trzeba najpierw przygotować odpowiednią podbudowę, potem rozłożyć trawę przywożoną w klimatyzowanych ciężarówkach z plantacji. Murawa przechodzi później cały proces odpowiedniej pielęgnacji i przygotowania do meczu. To wszystko musi spełniać wymagania FIFA i UEFA.

Wśród kibiców pojawia się pytanie, czy na PGE Narodowym mógłby odbyć się mecz Igi Świątek. To realny scenariusz?

– Ten stadion można zaadaptować do bardzo wielu rzeczy, więc wyobrażam sobie również kort tenisowy. Skoro jesteśmy w stanie budować boisko piłkarskie, tor żużlowy czy przestrzeń pod drifting, to technicznie można rozważać także inne formaty. Oczywiście to zawsze zależy od organizatorów, związków sportowych i całego ciężaru organizacyjnego. My jako obiekt jesteśmy bardzo elastyczni, ale ostateczna decyzja należy do tych, którzy dane wydarzenie przygotowują.

Jak wyglądają przygotowania do sezonu? Co jest najtrudniejsze, gdy wydarzenia odbywają się niemal tydzień po tygodniu?

– Przygotowania zaczynamy tak naprawdę dużo wcześniej, bo od kontraktowania wydarzeń i układania kalendarza. To jest jeden z najtrudniejszych etapów. Duże koncerty planuje się z bardzo dużym wyprzedzeniem, podobnie część imprez sportowych. Zimą, kiedy nie ma wydarzeń całostadionowych, bardzo intensywnie pracuje dział techniczny. To wtedy wykonywana jest ogromna liczba prac związanych z utrzymaniem obiektu, modernizacjami i podnoszeniem standardów. Mamy na to ograniczone okno czasowe, bo gdy rusza sezon, stadion musi być już gotowy. Później, gdy zaczyna się seria imprez, wchodzimy w tryb ciągłej operacji. Każde wydarzenie wymaga innej konfiguracji stadionu, innej logistyki i innego zaplecza.

Jak długo trwa zmiana konfiguracji stadionu między wydarzeniami?

– To zależy od rodzaju wydarzenia, ale kluczowi są ludzie i dobra organizacja. Czasami między jedną imprezą a drugą mamy bardzo mało czasu. Wtedy wszystko musi zadziałać perfekcyjnie: demontaż po poprzednim wydarzeniu, sprzątanie, przygotowanie infrastruktury i montaż dla kolejnego organizatora. Zdarzają się sytuacje, w których konieczne są niestandardowe rozwiązania. Bywało tak, że przy bardzo gęstym kalendarzu część elementów sceny zostawała na miejscu, a zmieniano tylko wybrane komponenty, bo inaczej nie dałoby się zmieścić kolejnych koncertów w tak krótkich odstępach. To pokazuje, jak ważna jest współpraca i elastyczność po obu stronach.

Co jest najważniejsze w tej współpracy? Macie już rutynę czy każde wydarzenie to osobna historia?

– Komunikacja. To absolutna podstawa. W jednym momencie na terenie stadionu i wokół niego mogą działać trzy strony: operator, organizator wydarzenia, które właśnie się skończyło, i organizator wydarzenia, które zaraz się zacznie.

Oczywiście mamy wypracowane procedury i doświadczenie, ale każde wydarzenie jest trochę inne. Czasem trzeba improwizować, szybko podejmować decyzje i przerzucać zasoby. Jestem naprawdę dumny z całego zespołu, bo mimo ogromnej presji i bardzo wymagającego kalendarza udaje nam się to wszystko spinać.

Oczekiwania organizatorów rosną? Jeśli tak, to w jakich obszarach najbardziej?

– Tak, rosną – i to wyraźnie. Dotyczy to chociażby procesu ticketingu, dostępu doInternetu i ogólnego komfortu widza. Pracujemy nad tym, żeby sieć na stadionie odpowiadała standardom nowoczesnych aren na świecie, żeby przy pełnym obłożeniu nikt nie miał problemu z łącznością czy przesyłaniem danych. To są bardzo konkretne prace techniczne i one będą widoczne wtedy, gdy cały proces zostanie kompleksowo zakończony. Naszym celem jest to, żeby przy kilkudziesięciu tysiącach osób wszystko działało płynnie i bez zakłóceń.

Jak najprościej wyjaśnić podział ról między operatorem a organizatorem wydarzenia?

– Dla widza najważniejsze jest to, żeby wszystko działało dobrze – i on zazwyczaj nie zastanawia się, kto za co odpowiada. Ale ten podział oczywiście istnieje. W przypadku koncertów organizator odpowiada za rider artysty, scenę, nagłośnienie, światło, produkcję i sprzedaż biletów. My natomiast odpowiadamy za wszystko, co wiąże się z realizacją tego wydarzenia w ramach infrastruktury stadionu: kwestie techniczne, bezpieczeństwo, stewarding, sprzątanie, zabezpieczenie medyczne, strefy hospitality i gastronomię.

Mówiąc najprościej: organizator odpowiada za samo widowisko, a my za to, by dało się je bezpiecznie i sprawnie przeprowadzić w warunkach naszego obiektu.

Skoro mowa o gastronomii – to jeden z tematów, do których kibice często wracają. Słychać głosy o wysokich cenach i średniej jakości. Jak pan na to odpowie?

– Jeśli chodzi o ceny, to nie odbiegamy od standardów największych stadionów i aren w Polsce. To jest po prostu określony poziom cenowy dla dużych obiektów eventowych. Gdy porówna się naszą ofertę z innymi dużymi stadionami, nie widać tu jakiejś drastycznej różnicy. Jeśli chodzi o smak czy ocenę jakości, to jest to już w dużej mierze kwestia subiektywna. Każdy ma inne oczekiwania i gusta. Oczywiście analizujemy opinie i staramy się w tym obszarze ciągle rozwijać , ale trzeba też pamiętać, że  oferta gastronomiczna na stadionach, przy kilkudziesięciu tysiącach gości, często rządzi się swoimi prawami.

PGE Narodowy mocno akcentuje dostępność. Jaką rolę odgrywa tu koordynator ds. osób z niepełnosprawnościami?

– To dla nas bardzo ważny obszar i jesteśmy z niego dumni. Koordynator ds. osób z niepełnosprawnościami jest obecny na każdej imprezie całostadionowej i odpowiada za przeprowadzenie takich gości przez cały proces – od wejścia, przez dotarcie na miejsce, aż po bieżące wsparcie w trakcie wydarzenia i po nim To dotyczy nie tylko osób poruszających się na wózkach, ale również tych, które chwilowo potrzebują pomocy, na przykład poruszają się o kulach po kontuzji.  Mamy 111 miejsc dla osób na wózkach i 111 dla opiekunów. To pokazuje skalę tego rozwiązania. Oczywiście staramy się także wspierać osoby z innymi niepełnosprawnościami, nie tylko ruchowymi.

Jakie jeszcze rozwiązania sprawiają, że stadion jest bardziej przyjazny dla osób z niepełnosprawnościami i rodzin?

– Mamy dedykowane windy, odpowiednio przygotowane ciągi komunikacyjne i pełne wsparcie organizacyjne. Poza tym stworzyliśmy także specjalne pomieszczenia dla rodzin z dziećmi – miejsca, w których można spokojnie przewinąć dziecko, nakarmić je, chwilę odpocząć czy się wyciszyć. Chodziło nam o to, by nie ograniczać się wyłącznie do standardowego przewijaka w toalecie, ale stworzyć bardziej komfortową przestrzeń. Takie rozwiązania funkcjonują na dwóch poziomach stadionu. Zależy nam na tym, żeby stadion był przyjazny nie tylko dla widzów wydarzeń, ale po prostu dla ludzi o różnych potrzebach.

Stadion to dziś nie tylko wydarzenia, ale też przestrzeń, która żyje na co dzień. Jaką rolę pełnią błonia i promenady wokół obiektu?

– Traktujemy tę przestrzeń jako połączenie funkcji eventowej i rekreacyjnej. Z jednej strony organizujemy tam koncerty i duże wydarzenia plenerowe. Z drugiej – to miejsce codziennej aktywności mieszkańców.

Wokół stadionu mamy świetną, około kilometrową pętlę, z której korzystają biegacze, rolkarze i rowerzyści. Teren jest otwarty i dostępny. Oprócz tego są tu place zabaw, siłownia plenerowa czy sezonowe korty do padla. Organizujemy też własne aktywności, na przykład zajęcia sportowe w ramach naszych działań społecznych. Jeśli nie ma wydarzenia całostadionowego, staramy się, by ta przestrzeń jak najmocniej służyła mieszkańcom.

Widzicie, że taka codzienna obecność Warszawiaków buduje jeszcze silniejszą więź miasta ze stadionem?

– Zdecydowanie. Potwierdzają to liczby. W ubiegłym roku stadion odwiedziły ponad 2 miliony osób. Jesteśmy dziś jednym z najważniejszych miejsc na mapie Warszawy – nie tylko eventowo, ale też turystycznie i rekreacyjnie.

To ma ogromne znaczenie również dla miasta i jego gospodarki. Wielkie koncerty czy duże imprezy sportowe generują ruch w hotelach, gastronomii, transporcie i usługach. Stadion nie działa więc wyłącznie na własny rachunek – pracuje również na rzecz Warszawy.

Do końca listopada obowiązuje umowa z PGE jako sponsorem tytularnym. Czy trwają rozmowy o przedłużeniu?

– Obowiązuje nas umowa z obecnym partnerem tytularnym i mogę powiedzieć tyle, że jesteśmy z tej współpracy zadowoleni. Co wydarzy się po listopadzie – zobaczymy.

Od lat wraca temat ewentualnego finału Ligi Mistrzów w Warszawie. Czy stadion ma szansę gościć kiedyś taki mecz?

– To temat złożony, bo stadion ma określoną konstrukcję i każda ingerencja w jego pojemność czy układ musi być poprzedzona analizami i ekspertyzami. Dziś równolegle pojawiają się także rozmowy dotyczące dużych projektów infrastrukturalnych związanych z potencjalną organizacją igrzysk olimpijskich. W tym kontekście analizowane są różne scenariusze modernizacji i rozbudowy stadionu, również pod kątem lekkoatletyki i zwiększenia pojemności. To na razie etap analiz i rozmów. Wiemy, jakie są wymagania różnych federacji i organizatorów, ale takie decyzje muszą być częścią szerszego planu.

Jakie są dziś największe ambicje PGE Narodowego na kolejne lata?

– Chcemy, żeby stadion żył jeszcze mocniej i jeszcze dłużej w ciągu roku. Oczywiście na pogodę nie mamy wpływu, ale chcielibyśmy rozszerzać aktywność obiektu także poza główny sezon. Myślimy również o powrocie do niektórych zimowych aktywności rekreacyjnych. Przed nami także kolejne prace inwestycyjne i podnoszenie standardów. Naszą ambicją jest, by na PGE Narodowym odbywały się największe wydarzenia sportowe i koncertowe – zarówno z udziałem światowych gwiazd, jak i polskich artystów. Z tego ostatniego jesteśmy szczególnie dumni. Stadion stał się miejscem nie tylko dla zagranicznych nazwisk, ale także dla największych polskich wykonawców.

A prywatnie – jest jakaś wymarzona impreza albo artysta, którego chciałby pan zobaczyć na PGE Narodowym?

– Nie chciałbym tego ujmować w kategoriach prywatnych marzeń, bo w naszej pracy nie kierujemy się osobistymi preferencjami. To jest biznes i trzeba patrzeć na to, czy dane wydarzenie ma sens organizacyjny, frekwencyjny i biznesowy. W przypadku koncertów dochodzi jeszcze kwestia tras koncertowych i bardzo silnej konkurencji o artystów. Rywalizujemy na co dzień  z obiektami eventowymi zlokalizowanymi w tej części Europy. Dlatego kluczowe są relacje, reputacja obiektu i to, jak promotorzy oceniają współpracę z nami. I właśnie o to chcemy dalej dbać.

Udostępnij
Jakub Kłyszejko

Jakub Kłyszejko