Sebastian Świderski: jeśli chodzi o MŚ w Polsce, Kraków był naturalnym wyborem [WYWIAD]
Polska od lat uchodzi za jednego z liderów na siatkarskiej mapie globu, a już wkrótce zorganizuje mistrzostwa świata. O kulisach organizacji imprezy tej rangi, pozycji Polski na arenie międzynarodowej, rosnącej globalizacji dyscypliny, a także o wyzwaniach klubowych i szkoleniu młodzieży mówi w rozmowie dla SportMarketing.pl Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej.
Bartłomiej Najtkowski, SportMarketing.pl: Dlaczego Kraków będzie gospodarzem nadchodzących mistrzostw świata w siatkówce?
Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej: – W stolicy województwa małopolskiego organizowane były już wielkie imprezy siatkarskie, jak Puchar Polski, turnieje klubowe czy Memoriał Wagnera. To największa hala w Polsce. Na mistrzostwa świata angażujemy różne duże ośrodki i hale, ale taka impreza w Polsce przez najbliższe lata raczej się nie powtórzy. Rozmawialiśmy więc z osobami kierującymi największymi obiektami i miastami, ale w ostatecznym rozrachunku Kraków był naturalnym wyborem jeżeli chodzi o mecze fazy finałowej.
To oznacza, że decyzja była raczej przesądzona? Nie rozważaliście innych opcji?
– Były inne możliwości, ale kluczowa była dostępność. Dziś hale są rezerwowane nawet z dwuletnim wyprzedzeniem, więc musieliśmy patrzeć przede wszystkim na to, które obiekty są dostępne.
Jak możemy ocenić infrastrukturę siatkarską w Polsce na tle Europy? Z kim konkurujemy?
– Na pewno bardzo mocne są Włochy, ponieważ mają sporo dużych hal powyżej 12 tysięcy miejsc. Są też pojedyncze nowoczesne obiekty w innych krajach, jak Serbia czy Francja. Natomiast Polska wyróżnia się rozmieszczeniem tej infrastruktury, ponieważ mamy kilka dużych hal w różnych miastach. Przy mistrzostwach świata angażujemy aż pięć ośrodków, z czego cztery to największe obiekty w kraju. W Olsztynie z kolei jest akurat nowy obiekt, trochę mniejszy, ale również zasługuje na taką imprezę. Dodatkowo samorząd, kibice, miasto łakną wielkich imprez i to sprawia, że nasza decyzja właśnie była skierowana do tego miasta.
Czy przy wyborze gospodarzy dużych imprez liczą się wyniki sportowe reprezentacji?
– Nie bezpośrednio. Przykładem są mistrzostwa świata na Filipinach czy w Tajlandii. Zauważmy, że tamte reprezentacje nie odnoszą wielkich sukcesów, a mimo to otrzymały organizację. Kluczowe są inne czynniki: oglądalność, potencjał kibicowski, turystyka. Liczy się to, czy ludzie przyjdą do hali i będą oglądać mecze – nie tylko swojej reprezentacji.
Czyli siatkówka coraz bardziej staje się globalnym sportem?
– Dokładnie. Federacja światowa chce rozwijać dyscyplinę poza Europą. Azja – Japonia, Chiny, Filipiny czy Tajlandia – to ogromne rynki. Kibice tam interesują się nie tylko swoją reprezentacją, ale też konkretnymi zawodnikami z innych krajów. Dlatego organizacja imprez poza Europą będzie coraz częstsza.
Czy może pan już podać szacunkowe koszty organizacji tego czempionatu?
– Na dziś trudno to przewidzieć. Sytuacja gospodarcza jest bardzo dynamiczna – kursy walut, ceny energii, paliwa nie utrzymują się na stabilnym poziomie. Wszystko się zmienia, więc podawanie konkretnych kwot na tym etapie byłyby tylko zgadywaniem.
Ma pan za sobą wiele lat gry na najwyższym poziomie, a czy w innych federacjach rośnie rola byłych zawodników i trenerów?
– Tak, to wyraźny trend. Coraz więcej byłych siatkarzy obejmuje stanowiska w federacjach. To dobry kierunek, ale muszą oni współpracować z doświadczonymi działaczami. Sama wiedza sportowa nie wystarczy – potrzebne jest zaplecze organizacyjne.
Przejdźmy do siatkówki klubowej. Dlaczego w wielu dużych miastach brakuje silnych drużyn?
– Chociaż mamy siatkówkę na wysokim poziomie w Warszawie czy Gdańsku, rzeczywiście warto zwrócić uwagę na pewną istotną kwestię. Spójrzmy na kilka miast wojewódzkich. Białystok: piłka nożna, Kielce: piłka nożna, piłka ręczna, Wrocław: piłka nożna, żużel, Poznań: głównie piłka nożna. W Katowicach środowisko sportowe też ma siatkówkę, piłkę nożną, hokej, ale widać, że te największe ośrodki to jednak jest głównie piłka nożna i to też wiąże się ze sponsoringiem, więc trudno przebić się przez futbol czy chociażby żużel w miastach, w których speedway jest wręcz religią To kwestia konkurencji. W dużych miastach sponsorzy częściej inwestują właśnie w te dyscypliny. Dlatego siatkówka często rozwija się w mniejszych ośrodkach.
Czyli mniejsze miasta mają większe szanse?
– Na pewno to dobrze, że w Polsce są też takie ośrodki jak np. Zawiercie. Należy docenić to, że w stosunkowo małym mieście prężnie działa biznes prywatny i to pozwala zbudować bardzo mocną drużynę, która walczy o mistrzostwo kraj czy zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Jak na dłoni widać, że te małe ośrodki doskonale sobie radzą.
Wydaje się, że kluby siatkarskie, w przeciwieństwie do piłkarskich, nie mogą liczyć na takie wsparcie spółek Skarbu Państwa jak futbolowe projekty?
– Trzeba mieć na uwadze, że spółki Skarbu Państwa często poprzez sport realizowały funkcje społecznej odpowiedzialności biznesu, czyli CSR – finansując projekty, które nie tylko dawały rozrywkę, ale przede wszystkim dawały jakiś impuls rozwoju i prestiż lokalnym społecznościom. Jeżeli chodzi o siatkówkę, to niestety, tej funkcji nie spełniają już w Kędzierzynie, Policach czy Jastrzębiu. Mam nadzieję, że to odejście nie jest ostateczne i spółki powrócą do tych dobrych, w moim odczuciu, praktyk. Na szczęście Bogdanka jest nadal z klubem Lublina i dzięki jej wsparciu lubelscy kibice cieszyli się z tytułu mistrza Polski.
Na koniec – jakie projekty realizuje związek w zakresie szkolenia młodzieży?
– Najważniejsze są dwa programy. Pierwszy to Kinder Joy of Moving – skierowany do najmłodszych dzieci, które zaczynają swoją przygodę z siatkówką. Drugi to Siatkarskie Ośrodki Szkolne – nasz flagowy projekt, obejmujący setki trenerów i tysiące młodych zawodników w całej Polsce.
A co dalej dla najbardziej utalentowanych?
– Najlepsi trafiają do szkół mistrzostwa sportowego w Spale i Szczyrku. To tam kształcą się przyszli reprezentanci Polski i rozwijają swoje umiejętności na najwyższym poziomie. Trzeba zwrócić uwagę na to, że realizując te projekty dla adeptów, uwzględniamy także siatkówkę plażową, która jest również ważną dyscypliną dla PZPS.
Bartłomiej Najtkowski
Więcej Wywiady
Legia Ladies. Od pomysłu do realnej zmiany w kobiecej piłce [WYWIAD]
Jej droga zaczęła się w Brazylii, gdzie jako kilkuletnia dziewczynka grała w piłkę z chłopcami. Później była sportowa ścieżka w USA, praca agentki piłkarskiej i doświadczenia w świecie mediów, aż po odważną decyzję o przeprowadzce do Polski i rozpoczęciu wszystkiego od nowa. Amanda Pietrzak – dyrektor operacyjna i członkini zarządu…