Maja Włoszczowska: w kontekście organizacji igrzysk olimpijskich w Polsce najważniejsze aspekty to strategia i infrastruktura [WYWIAD]
O perspektywie zorganizowania przez Polskę igrzysk olimpijskich, wnioskach płynących z zawodów w Paryżu i Mediolanie oraz o kontrowersjach związanych z dopuszczeniem białoruskich sportowców do rywalizacji rozmawiamy z Mają Włoszczowską, członkinią Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.
Bartłomiej Najtkowski, SportMarketing.pl: Na jakim etapie są obecnie prace związane z potencjalną kandydaturą Polski do organizacji igrzysk olimpijskich?
Maja Włoszczowska, dwukrotna medalistka olimpijska i członkini Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego: – W trakcie igrzysk olimpijskich w Milano-Cortina odbyło się spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z prezydent MKOl Kirsty Coventry, podczas którego prezydent Nawrocki oficjalnie wyraził nasze zainteresowanie organizacją igrzysk w Polsce. Później miało miejsce także spotkanie robocze przedstawicieli MKOL z polską delegacją. Równolegle ministerstwo sportu pracuje obecnie nad całą strategią rozwoju polskiego sportu, której częścią byłoby ubieganie się o IO. Obecnie czekamy na nowe dyrektywny z MKOl.
Od momentu objęcia stanowiska przez nową prezydent MKOl Kirsty Coventry prowadzone są konsultacje „Fit for the Future”, w ramach których analizowane są wszystkie aspekty funkcjonowania ruchu olimpijskiego, w tym również sposób wyboru gospodarzy igrzysk. Dopiero po zakończeniu tych konsultacji dowiemy się, czy i jakie zmiany zostaną wprowadzone.
Czy problemem nie jest to, że wciąż stosunkowo niewielu Polaków działa w międzynarodowych strukturach sportowych?
– Nie wiem, czy nazwałabym to problemem. Wszyscy mają takie same szanse na świecie. Uważam, że Polaków jest coraz więcej w międzynarodowych organizacjach sportowych. Mamy Otylię Jędrzejczak w World Aquatics, Tomasza Chamerę w World Sailing, jest także Witold Bańka, przewodniczący WADA.

Oczywiście, jeśli chcemy skutecznie ubiegać się o organizację igrzysk, dobrze byłoby mieć jak najwięcej przedstawicieli w tych strukturach. Jednak jeszcze ważniejsze są konkretny pomysł, strategia i wizja. Musimy wiedzieć, gdzie igrzyska miałyby się odbywać, jakie obiekty wykorzystamy, które mogłyby być tymczasowe, a jeśli coś miałoby powstać od podstaw – jaki będzie jego długofalowy plan wykorzystania. Kluczowe jest to, aby infrastruktura służyła później lokalnym społecznościom.
Dodatkowo powinniśmy kontynuować organizację największych wydarzeń sportowych. Mieliśmy już EURO 2012 czy igrzyska europejskie. Im więcej mistrzostw świata i innych dużych imprez będziemy gościć, tym większą wiarygodność zdobędziemy jako potencjalny gospodarz igrzysk.
Czy koncepcja organizacji igrzysk rozproszonych po kilku regionach jest optymalnym rozwiązaniem?
– Moim zdaniem nie. Dużo nauczyliśmy się na przykładzie igrzysk Milano-Cortina. Dopuszczenie takiej formuły miało sprawić, że organizacja będzie tańsza i bardziej zrównoważona. W praktyce okazało się jednak, że koszty wcale nie spadły. Owszem, można było wykorzystać istniejące obiekty i zaangażować kilka regionów, ale jednocześnie znacząco wzrosły koszty logistyczne. Było to bardziej skomplikowane zarówno dla komitetu organizacyjnego, narodowych komitetów olimpijskich, jak i dla kibiców.
Szczególnie odczuły to mniejsze reprezentacje, które dysponują ograniczoną liczbą osób w sztabie i muszą przemieszczać się między różnymi lokalizacjami. Wpłynęło to również na doświadczenie samych sportowców. Ideą igrzysk jest zgromadzenie wszystkich uczestników w jednym miejscu, a sercem wydarzenia jest wioska olimpijska. W przypadku Milano-Cortina było ich aż siedem. To nie tylko kwestia kosztów, ale także atmosfery i doświadczenia olimpijskiego. Dlatego im bardziej scentralizowaną koncepcję igrzysk jesteśmy w stanie zaproponować, tym lepiej.
Czego Polska mogłaby nauczyć się od organizatorów igrzysk w Paryżu?
– Przede wszystkim wykorzystania obiektów tymczasowych. Francuzi pokazali to znakomicie, organizując zawody na placu Concorde czy w otoczeniu Wieży Eiffla. Takie rozwiązania nie tylko nadały igrzyskom wyjątkowy charakter i promowały miasto, ale były również uzasadnione ekonomicznie.
Duże wrażenie robiła także komunikacja. Poruszanie się po Paryżu było bardzo wygodne. Kibice mogli w ciągu jednego dnia bez większych problemów przemieszczać się między różnymi arenami i oglądać wiele wydarzeń sportowych. Oczywiście niektórych dyscyplin nie da się zorganizować w jednym miejscu. Sporty wodne wymagają dostępu do morza czy odpowiednich akwenów. W Paryżu część eliminacji odbywała się poza stolicą, ale finały były już rozgrywane w stolicy Francji. To istotna różnica.
Pojawiają się głosy, że kandydatura Polski na igrzyska w 2044 roku mogłaby zostać oparta na symbolice 100. rocznicy Powstania Warszawskiego, przejściu stolicy o tragicznego wydarzenia do obserwowanego teraz dynamicznego rozwoju. Czy taka narracja może być atutem?
– Każdy pomysł na ciekawą narrację jest wartością dodaną. Tego typu symbolika może pomóc w budowaniu przekazu wokół kandydatury. Nie będzie jednak czynnikiem decydującym. Znacznie ważniejsze pozostają kwestie logistyczne, infrastrukturalne i organizacyjne.
Istotne jest również pokazanie, jak ważne są dla nas idee olimpijskie. MKOl zwraca uwagę nie tylko na kwestie finansowe czy techniczne, ale także na to, czy dane społeczeństwo żyje sportem i czy organizacja igrzysk ma być impulsem do dalszego rozwoju aktywności sportowej.
Czy istnieje ryzyko, że ewentualna zmiana rządu mogłaby zagrozić ciągłości projektu? W czasach rosnącej polaryzacji wypracowanie konsensusu ponadpartyjnego w wielu sprawach jest coraz trudniejsze.
– Mam nadzieję, że nie musimy się o to obawiać. Dotychczas bowiem przedstawiciele różnych środowisk politycznych deklarowali zainteresowanie organizacją igrzysk olimpijskich. Wierzę, że możliwe jest wypracowanie porozumienia ponad podziałami i że będzie to projekt łączący, a nie dzielący.
Oczywiście gwarancje rządowe są absolutnie niezbędne przy ubieganiu się o organizację igrzysk. Później jednak za przygotowanie wydarzenia odpowiada już przede wszystkim komitet organizacyjny. Dlatego ważne jest, aby taki projekt miał charakter długofalowy i nie był uzależniony wyłącznie od bieżącej sytuacji politycznej.
Abstrahując do igrzysk, przejdźmy do kwestii dopuszczenia do rywalizacji sportowców z Białorusi pod narodową flagą. Jak pani ocenia tę decyzję MKOI, biorąc pod uwagę, że terytorium Białorusi było wykorzystywane przez Rosję do agresji na Ukrainę?
– To bardzo trudny temat, zwłaszcza z perspektywy Polski. Mogę jednak przede wszystkim przedstawić stanowisko MKOl, który podkreśla, że w świecie, w którym niestety przybywa konfliktów i napięć geopolitycznych, sport powinien pozostać jedną z niewielu przestrzeni łączących ludzi ponad podziałami.
Decyzja o zniesieniu rekomendacji jest więc związana z coraz większą ilością konfliktów oraz ze zbliżającymi się kwalifikacjami do Igrzysk w Los Angeles. Pamiętajmy jednak, że finalne decyzje należą do federacji sportowych. Niektóre już dopuściły z flagą i hymnem nie tylko zawodników z Białorusi ale także Rosji. Są też takie, które podtrzymują sankcje..
Bartłomiej Najtkowski
Więcej Kobiety | Sport | Biznes
Otylia Jędrzejczak: ogromnym wyzwaniem była odbudowa wizerunku Polskiego Związku Pływackiego [WYWIAD]
Zarządzanie polskim sportem to dziś nie tylko walka o medale, lecz także o wizerunek, finansowanie i rozwój młodego pokolenia. Otylia Jędrzejczak, prezes Polskiego Związku Pływackiego, w wywiadzie dla SportMarketing.pl opowiada o wyzwaniach związanych z kierowaniem związkiem, roli kobiet w sporcie, budowaniu fundamentów pod przyszłe sukcesy oraz projektach, które mają realnie…