Kryspin Baran: tworząc klub, nie zakładaliśmy, że dotrze on do najwyższej klasy rozgrywkowej [WYWIAD]
Dlaczego Aluron postawił na siatkówkę, jak rodził się siatkarski projekt w Zawierciu i z czego wynika dynamiczny rozwój klubu? W rozmowie ze SportMarketing.pl prezes Aluronu i Warty Zawiercie, Kryspin Baran, opowiada o budowaniu sportowej marki od podstaw, pracy z młodzieżą oraz realiach finansowych siatkówki.
Bartłomiej Najtkowski, SportMarketing.pl: Dlaczego przed laty Aluron zainwestował akurat w siatkówkę?
Kryspin Baran, prezes firmy Aluron i Warty Zawiercie: – Wychodzę z założenia, że działania sponsoringowe nie powinny na siłę kreować nowych, nieznanych obszarów w społeczeństwie. Najlepsza i największa szansa na sukces jest wtedy, kiedy klub czy sponsor próbuje rozbudzić tlące się pozytywne emocje.
W związku z tym muszę wspomnieć, że historia siatkówki w Zawierciu sięga lat 60-tych i wówczas był to wysoki poziom, szczególnie w młodzieżowym wydaniu. Wówczas zespoły młodzieżowe zdobywały nawet mistrzostwa Polski, co się odbiło szerokim echem. Nawet do chwili obecnej ci zawodnicy, którzy występowali w tych zespołach młodzieżowych, są prezesami firm sponsorujących nasz klub.
Można zwrócić uwagę na pewną ciągłość?
– Owszem, zależało nam na takiej nici połączenia. To istotne, że Aluron w tym przypadku nie wyważał otwartych drzwi. Przeciwnie, w odważny sposób podjął te tlące się emocje i je pobudził ponownie. Lokalna społeczność bardzo szybko podchwyciła nasze działania.
A propos pracy z młodzieżą – czy od początku, dokonując tej inwestycji, Aluron postawił na stworzenie takich warunków dla adeptów z myślą o przyszłości? W założeniu miał to być projekt długofalowy?
– Nie ma co ukrywać, że tworząc klub, nie zakładaliśmy, że zajdzie on do najwyższej klasy rozgrywkowej. Zwyczajnie chcieliśmy prowadzić lokalny klub, by mieć z tego satysfakcję. Natomiast to, że ja i moi koledzy przed laty chętnie uczestniczyliśmy w zajęciach pozalekcyjnych, wówczas nazywanych SKS-ami, sprawiło, iż szkolenie młodzieży rozpoczęliśmy od początku. Ono jednak nie było ukierunkowane na kreowanie gwiazd i wyłapywanie talentów.
Priorytet stanowiło uzupełnienie luki zajęć pozalekcyjnych. W obecnych czasach, w roku 2026, w którym rozmawiamy, ta oferta zajęć pozalekcyjnych jest szersza, natomiast gdy tworzyliśmy klub w 2012 roku, była to ewidentnie luka edukacyjna i obszar sportowych zajęć pozalekcyjnych był pierwszym do szukania oszczędności ekonomicznych, do cięcia kosztów przez dyrektorów szkół.
W związku z tym tych zajęć było bardzo niewiele i my od tego zaczęliśmy. Złożyliśmy oferty szkołom, w których odbywały się zajęcia pozalekcyjne dla dzieci i młodzieży z siatkówki. Prosiliśmy tylko o udostępnienie hali, a sami oferowaliśmy sztab szkoleniowy i narzędzia. To chwyciło, aczkolwiek nie zakładaliśmy, że przerodzi się to w występowanie młodzieży w rozgrywkach ogólnopolskich.
Co było punktem przełomowym, jeśli chodzi o rozwój seniorskiej drużyny? Wiemy, że Warta Zawiercie ma za sobą występy na arenie międzynarodowej, ale co sprawiło, że ten rozwój był tak dynamiczny? Czy można wskazać jakiś sezon?
– Ewidentnym przełomem, o czym często wspominam w wywiadach, było zainspirowanie nas przez trenera Sucha, by złożyć aplikację do występowania w PlusLidze. Pierwotnie tego, jako jeden z lepszych klubów pierwszej ligi, nie zakładaliśmy. To było takie odważne popchnięcie przez bardziej doświadczoną osobę w sporcie, natomiast takiego jednego przeskoku, cezury pomiędzy klubem nieśmiałym, amatorskim a odważnym, profesjonalnym – nie dostrzegam.
Na przestrzeni lat zdarzały się momenty kryzysowe, np. w pandemii?
– Pandemia stanowiła wyzwanie dla nas wszystkich i również dla budżetów klubów. Niemniej muszę wspomnieć, że klub, którego tradycję kultywujemy, czyli seniorska Warta Zawiercie, dwukrotnie upadała w latach 90. właśnie z powodów ekonomicznych. W związku z tym od samego początku chciałem, by budżet klubu był zbilansowany.
Niezależnie od mojej pewności siebie czy świadomości ekonomicznej wiedziałem, że nie można opierać funkcjonowania klubu na jednym przedsiębiorstwie. Dlatego jestem bardzo zadowolony, że wielu poważnych partnerów w międzyczasie do klubu dołączyło i w chwili obecnej finansowanie Aluronu jest na zasadach rynkowych oraz na poziomie takim, jak inni sponsorzy tytularni. Czysto teoretycznie, gdyby w firmie Aluron przyszedł trudniejszy moment, jak to ma miejsce w Zaksie Kędzierzyn-Koźle, nasz klub musiałby wprowadzić pewne oszczędności, ale jego żywot nie jest zagrożony.
Jeśli spojrzymy na polski sport, na pewno pod względem finansowym w grach zespołowych góruje PKO BP Ekstraklasa. A na jakim poziomie jest budżet siatkarskiego klubu z aspiracjami?
– Nie sposób nie zauważyć, że piłka nożna ma inny potencjał przychodowy. Jednym z jego elementów są transfery – przy umiejętnym zarządzaniu nimi jest szansa na uzyskanie bardzo dobrego wyniku finansowego nawet w krótkim okresie. Każdy sukces sportowy – nie tylko na arenie krajowej, ale tym bardziej międzynarodowej – jest wysoko wynagradzany i nagrody są bardzo duże.
Dzień meczowy to również inne przychody w przypadku stadionów mieszczących kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy widzów, w porównaniu do hal na 2–3 tysiące osób. Do tego dochodzą prawa mediowe, które w skali globalnej są bardzo drogie. Siatkówka tego potencjału nie ma.
Nie ma praktyki transferów odpłatnych, hale są niewielkie, dzień meczowy daje ograniczone przychody, a prawa mediowe są stosunkowo tanie. To wszystko sprawia, że budżety klubów wahają się pomiędzy kilkoma milionami – żeby się utrzymać – a kilkunastoma milionami, żeby walczyć o medal. I taki jest ten przedział. Na dziś nie ma dużego potencjału, by te budżety znacząco rosły z powodów, o których powiedziałem.
Bartłomiej Najtkowski
Więcej Wywiady
Annamaria Sobierajska: Wielkopolska staje się zagłębiem jeździectwa [WYWIAD]
Pasja rozpoczęta w dzieciństwie przerodziła się w sposób na życie i ścieżkę zawodową. O świecie wyścigów konnych, zmianach w branży i pracy w mediach opowiada Annamaria Sobierajska w rozmowie dla portalu SportMarketing.pl.