Magda Sołtys: nasze działania budujemy na wartościach, które daje sport [WYWIAD]
Sport to nie tylko rywalizacja i wyniki, ale także wartości, które kształtują człowieka na całe życie. Porozmawialiśmy z Magdą Sołtys, dyrektorką ds. komunikacji i promocji w Fundacji Wybiegaj w Przyszłość o misji wspierania młodych sportowców, budowaniu przyszłości po zakończeniu kariery oraz o wartościach, które sport wnosi do życia i codziennych działań.
Magdalena Bryś, SportMarketing.pl: Skąd pomysł na stworzenie Fundacji Wybiegaj w Przyszłość? Jak zaczęła się jej historia?
Magdą Sołtys, dyrektorką ds. komunikacji i promocji w Fundacji Wybiegaj w Przyszłość: – Fundacja powstała z inicjatywy Ady i Tomka Smokowskich. Oboje są ogromnymi fanami sportu w bardzo szerokim znaczeniu. Kiedy zapytałeś, skąd w ogóle wziął się ten pomysł, od razu wróciły wspomnienia z naszych początków. Wszystko zaczęło się od organizacji zawodów biegowych 1MILA. Był to wyjątkowy projekt, jedyna taka impreza lekkoatletyczno-biegowa na stadionie skierowana do amatorów.
Na co dzień ludzie biegają w parkach, lasach czy po ulicach, ale stadion lekkoatletyczny rzadko jest dla nich naturalnym miejscem. My chcieliśmy to zmienić i przybliżyć świat lekkoatletyki zwykłym biegaczom. Sami nigdy nie byliśmy zawodnikami, nie trenowaliśmy profesjonalnie, ale od zawsze byliśmy kibicami i pasjonatami tej dyscypliny. Od tego wszystko się zaczęło. Spotykaliśmy wielu biegaczy, w tym młodych sportowców, którzy dopiero szukali swojej drogi i zastanawiali się, czy chcą rozwijać się w sporcie wyczynowym. W pewnym momencie poczuliśmy, że chcemy zrobić coś więcej niż tylko organizować kolejne wydarzenia. Chcieliśmy realnie wspierać młodych sportowców. I trochę egoistycznie mieć kiedyś satysfakcję, że oglądając ich na wielkich międzynarodowych imprezach, będziemy mogli pomyśleć, że dołożyliśmy do tego swoją cegiełkę.
Tak narodził się pomysł wsparcia młodych lekkoatletów. Od pięciu lat rozwijamy program stypendialno-edukacyjny „Wybiegaj w Przyszłość”. Zaczęliśmy od ośmiorga stypendystów i krok po kroku budujemy coś coraz większego. Od początku zależało nam jednak na tym, żeby nie ograniczać się wyłącznie do wsparcia finansowego. Oczywiście pieniądze są ważne w rozwoju sportowym, ale równie ważna jest edukacja, budowanie świadomości i pomaganie tym młodym ludziom w stawaniu się po prostu dojrzałymi, mądrymi ludźmi. Może brzmi to trochę górnolotnie, ale prawda jest taka, że spośród wszystkich osób trenujących tylko niewielki procent trafia na absolutny szczyt. Natomiast sama droga sportowa, sam proces treningu i rozwoju, jest niezwykle wartościowy i kształtuje człowieka na wielu poziomach. Dlatego chcieliśmy wspierać ich właśnie w tej drodze. Bo w Polsce naprawdę mamy talenty na światowym poziomie. To są niesamowici młodzi ludzie z ogromnym potencjałem. Często brakuje im nie tylko środków finansowych, ale też wiedzy i świadomości, jak planować swój rozwój, gdzie szukać przewag, nad czym pracować i jak mądrze budować swoją karierę.
Odpowiadacie poprzez swoje działania na potrzebę wyszukiwania i rozwoju młodych talentów w lekkoatletyce.
– Jedno pokolenie powoli schodzi ze sceny. Wielkie nazwiska kończą kariery, ich czas naturalnie dobiega końca. Z kolei młodzi zawodnicy dopiero wchodzą na międzynarodową arenę i uczą się, jak funkcjonować w sporcie na najwyższym poziomie. Widzimy więc swoją dużą rolę właśnie w budowaniu tego mostu i pomaganiu im przejść ze sportu młodzieżowego do seniorskiego. To jest moment, na którym tracimy naprawdę wielu zawodników. My wspieramy osoby między 17. a 22. rokiem życia, a to jest bardzo wymagający etap życia, nie tylko sportowo, ale przede wszystkim życiowo. To czas dojrzewania, podejmowania ważnych decyzji, wyboru szkoły, studiów, pracy, zastanawiania się, w którą stronę pójść. Do tego lekkoatletyka jest bardzo specyficzną dyscypliną, bo bycie zawodowym sportowcem często istnieje bardziej z nazwy niż w realiach finansowych. W przeciwieństwie do piłki nożnej czy innych sportów zespołowych, gdzie są kluby, kontrakty i jasno zbudowany system, w lekkiej atletyce ta ścieżka wygląda zupełnie inaczej. Tutaj życie sportowca bardzo często opiera się na stypendiach, przede wszystkim tych ministerialnych, przyznawanych przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Właśnie dlatego ten etap przejścia do sportu seniorskiego jest tak wymagający. Jeśli w tym momencie młody zawodnik nie dostanie wsparcia, bardzo łatwo może zrezygnować, mimo ogromnego talentu i potencjału. My staramy się być właśnie wtedy obok.
Trzeba pamiętać, że jeśli chcemy mieć mistrzów, to najpierw musimy zbudować szeroką bazę. To oczywiście łączy się ze sportem powszechnym, aktywnością fizyczną i szerzej z kulturą fizyczną w Polsce, ale na końcu są konkretni młodzi ludzie, których po prostu trzeba wesprzeć.
Dzisiaj wielu młodych zawodników nie widzi swojej przyszłości w sporcie. Nie widzą perspektywy na stabilne, godne życie, na możliwość zarabiania, planowania przyszłości, założenia rodziny czy budowania poczucia bezpieczeństwa, którego przecież potrzebuje każdy człowiek. Właśnie tutaj widzimy swoją rolę. Chcemy wypełnić tę lukę i być obok nich dokładnie w tym momencie, w którym najczęściej rezygnują. To nie są tylko nasze obserwacje, to potwierdzają również dane. Wystarczy spojrzeć na statystyki Polskiego Związku Lekkiej Atletyki dot. liczby zawodników w poszczególnych kategoriach wiekowych i bardzo wyraźnie widać, jak z roku na rok, z jednej kategorii do kolejnej, odpada nawet około 50 procent zawodników. To są ogromne spadki. A przecież wśród tych osób są naprawdę gigantyczne talenty. Dlatego tak ważne jest, żeby dać im nie tylko nadzieję, ale też konkretne narzędzia, dzięki którym będą mogli dalej rozwijać swoją karierę. My dajemy im wsparcie finansowe, ale za tym idzie też coś więcej. Dajemy im wiedzę, edukację, dostęp do ludzi i poczucie, że nie są w tej drodze sami. To często właśnie takie wsparcie decyduje o tym, czy ktoś zostanie w sporcie, czy z niego odejdzie.

A czym kierujecie się w swoich działaniach?
– Naszymi wartościami są właśnie te wartości, które niesie ze sobą sport. Sport wielu osobom kojarzy się przede wszystkim z medalami, sukcesami i wielkimi emocjami, ale dla nas sport to narzędzie rozwoju i pozytywnej społecznej zmiany. To pracowitość, dyscyplina, odpowiedzialność za własny rozwój, konsekwencja i wytrwałość, szczególnie wtedy, kiedy pojawiają się trudności, porażki czy momenty zwątpienia.
To także szacunek. Do siebie, do przeciwnika, do zasad, do trenera i do ludzi, z którymi wspólnie pracuje się na wynik. Bo sukces zawodnika nigdy nie jest efektem pracy jednej osoby. Za każdym wynikiem stoi cały zespół ludzi, relacje, współpraca i wzajemne zaufanie.
Sport to również uczciwość, gra fair play, etyka, odwaga, umiejętność panowania nad emocjami i stresem, determinacja, ale też pokora, która dziś bywa trochę zapomnianą wartością, a naszym zdaniem jest absolutnie fundamentalna. To umiejętność przyjmowania zarówno zwycięstw, jak i trudniejszych momentów, wyciągania wniosków i szukania rozwiązań.
To także budowanie pewności siebie, kompetencji, umiejętności osiągania celów, ale patrząc szerzej, również zdrowy styl życia, troska o zdrowie fizyczne i psychiczne oraz budowanie poczucia wspólnoty i przynależności.
Pod każdą z tych wartości podpisujemy się obiema rękami. To właśnie na nich budujemy naszą fundację, sposób pracy i relacje z młodymi zawodnikami. Bo dla nas to nigdy nie były tylko pieniądze. My jesteśmy z nimi w stałym kontakcie, rozmawiamy, słuchamy ich, znamy ich codzienne wyzwania. Jesteśmy dla nich wsparciem nie tylko w sporcie, ale też po prostu w życiu.
Wspomniałaś o wsparciu, które oferujecie, nie tylko finansowym, w formie stypendiów, ale także edukacyjnym i budującym świadomość. Widzę też, że ważnym elementem jest takie codzienne towarzyszenie podopiecznym, trochę w formule mentoringu, choć może nie do końca sformalizowanego. Jak wygląda to wsparcie w praktyce?
– Rzeczywiście, można powiedzieć, że w pewnym sensie przygotowujemy ich do życia, nie tylko tego sportowego Tworzymy dla nich treści edukacyjne, organizujemy warsztaty, prowadzimy podcasty, w których rozmawiamy o tym, jak naprawdę wygląda droga sportowca i z ilu elementów składa się kariera.
Bo kariera sportowa to nie jest tylko wykonanie treningu. To cały system naczyń połączonych, który musi ze sobą współgrać. Oczywiście jest sfera stricte sportowa, ale w nią w ogóle nie ingerujemy. Każdy z naszych stypendystów pracuje ze swoim trenerem i to absolutnie nie jest nasza rola. Naszym zadaniem jest pokazanie im, o jakie obszary jeszcze trzeba zadbać, żeby ten rozwój był pełny. To między innymi budowanie własnej marki, umiejętność tworzenia relacji i sieci kontaktów, radzenie sobie ze stresem, presją, hejtem, ale też z sukcesem, bo to również bywa dużym wyzwaniem. Uczymy ich kontaktu z mediami, organizujemy wywiady, zapraszamy do podcastów, angażujemy ich w działania fundacji i nasze wydarzenia, żeby mogli sprawdzić się w różnych rolach i budować nowe kompetencje.
Bardzo ważnym elementem jest też edukacja finansowa. Otrzymują od nas wsparcie finansowe, ale jednocześnie uczą się odpowiedzialnego zarządzania tymi środkami. Przygotowują plan wydatków, raportują, na co przeznaczają pieniądze, a my pomagamy im podejmować rozsądne decyzje i myśleć długofalowo.
Chcemy, żeby rozumieli, że rozwój sportowy to nie tylko trening, ale świadome budowanie całej swojej przyszłości. Bardzo ważnym elementem naszej pracy jest też budowanie wśród młodych zawodników świadomości tak zwanej kariery dwutorowej, czyli łączenia sportu z edukacją i rozwojem poza sportem. To dla nas niezwykle istotne, bo kariera sportowa, szczególnie w sporcie indywidualnym, może zakończyć się bardzo nagle, czasem z dnia na dzień. Niestety mało kto z młodymi sportowcami o tym rozmawia. A my chcemy, żeby już na tym etapie myśleli szerzej o swojej przyszłości, odkrywali swoje mocne strony, budowali kompetencje i szukali obszarów, które mogą stać się dla nich naturalną drogą po zakończeniu kariery sportowej.
Dlatego stworzyliśmy cały blok działań poświęcony właśnie temu obszarowi. Zaczynamy od bardzo praktycznych rzeczy, takich jak skuteczna nauka, zapamiętywanie czy organizacja czasu, żeby łatwiej było godzić szkołę, studia i treningi. Idziemy też dalej, pomagając im poznawać swoje predyspozycje, badać kompetencje zawodowe i odkrywać, w jakich obszarach mogą realizować się również poza sportem.
Chcemy, żeby moment zakończenia kariery nie był dla nich szokiem ani początkiem kryzysu, tylko naturalnym przejściem do kolejnego etapu życia. Bo wielu sportowców mierzy się później z pytaniem „co dalej?” i bardzo często nikt wcześniej nie pomógł im się na ten moment przygotować. My chcemy to zmieniać.

Przez wiele lat sport staje się częścią tożsamości. A kiedy kończy się kariera zawodowa, pojawia się często pytanie: jak odnaleźć siebie na nowo i zdefiniować się poza sportem?
– Bardzo ważne jest dla nas też to, żeby pomóc im budować siebie nie tylko jako sportowców, ale też jako ludzi. Żeby mieli świadomość, że sport jest częścią ich życia, ale nie całym ich życiem. Żeby potrafili w odpowiednim momencie na nowo się zdefiniować, wiedzieli, gdzie szukać wsparcia i nie bali się po nie sięgać. My trochę otwieramy im oczy na obszary, o których często wcześniej nawet nie myśleli. Duża część tematów, z którymi do nas przychodzą, dotyczy psychologii sportu, psychodietetyki czy szeroko rozumianego dobrostanu w procesie treningowym. To są obszary, które bezpośrednio wpływają na ich rozwój, a jednocześnie bardzo często nie mają z kim o tym porozmawiać. Dlatego organizujemy warsztaty, konsultacje i spotkania ze specjalistami, żeby mogli dostać realne wsparcie wtedy, kiedy naprawdę go potrzebują.
Zależy nam też na tym, żeby nie być dla nich kolejną instytucją, która mówi, jak powinno się coś robić. Chcemy być partnerem, kimś bliskim, komu można zaufać, z kim można porozmawiać szczerze o tym, z czym naprawdę się mierzą. Właśnie dzięki temu często odkrywamy rzeczy, które z zewnątrz wydają się oczywiste, a w praktyce okazują się ogromnym problemem. Na przykład podczas Mistrzostw Polski U20 i U23, czyli najważniejszych zawodów dla wielu młodych sportowców, zauważyliśmy, że często brakuje tam najbardziej podstawowego wsparcia. Nie ma fizjoterapeuty, nie ma psychologa, czasem nie ma nawet dostępu do wody czy miejsca, gdzie można na chwilę odpocząć między startami.
Dlatego w zeszłym roku pojawiliśmy się tam jako fundacja z własną strefą wsparcia. Postawiliśmy prosty namiot, zapewniliśmy wodę, kawę, fizjoterapeutów i psychologów sportu, żeby każdy zawodnik mógł przyjść, odpocząć, skonsultować się, porozmawiać albo po prostu na chwilę złapać równowagę przed kolejnym startem.
To było dla nas bardzo poruszające, bo później, kiedy pytaliśmy ich, co było dla nich najważniejsze, okazało się, że nie stypendia, a to, że po prostu byliśmy tam z nimi w tym jednym, najważniejszym dla nich dniu. To dało nam ogromną lekcję. Czasem nie potrzeba wielkich, skomplikowanych projektów. Czasem największą wartością jest po prostu być obok wtedy, kiedy ktoś naprawdę tego potrzebuje. I właśnie takie momenty dają nam największą satysfakcję.
Chciałam dopytać też o waszych stypendystów i stypendystki. Jakie to są osoby? Czy pochodzą z różnych części Polska? I czy są jakieś historie podopiecznych, które szczególnie was poruszyły albo zostały z wami na dłużej?
– Rekrutacja do naszego programu jest otwarta dla wszystkich. Zgłaszają się do nas właściwie najlepsi młodzi lekkoatleci w swoich kategoriach wiekowych z całej Polski. Sam proces selekcji jest długi i bardzo wymagający. Bierzemy pod uwagę cztery kryteria. Pierwszym są oczywiście wyniki sportowe. Drugim sytuacja materialna kandydatki lub kandydata. Trzecim wyniki w nauce. Czwartym autoprezentacja, bo każdy z uczestników musi przygotować krótki materiał wideo, w którym opowiada o sobie, swojej drodze i o tym, dlaczego to właśnie on powinien znaleźć się w programie. Co ważne, każde z tych kryteriów ma dla nas taką samą wagę. Nie tworzymy rankingu opartego wyłącznie na wynikach sportowych, bo za każdym zgłoszeniem stoi człowiek, jego historia i bardzo często konkretne życiowe wyzwania.
Zależy nam przede wszystkim na tym, żeby wspierać osoby, które naprawdę tego wsparcia potrzebują. Zdarzało się, że zgłaszały się do nas osoby z fenomenalnymi wynikami, ale jednocześnie z bardzo stabilnym zapleczem, zarówno finansowym, jak i organizacyjnym. I mieliśmy poczucie, że oni sobie poradzą. A nasze możliwości są ograniczone, dziś możemy objąć wsparciem około dwudziestu stypendystów w roku, więc musimy podejmować bardzo odpowiedzialne decyzje.
Dlatego często wybieramy tych, którzy oprócz ogromnego talentu sportowego mają po prostu trudniej. Czasem mierzą się z problemami finansowymi, czasem rodzinnymi, czasem życiowymi. I właśnie wtedy czujemy, że nasze wsparcie może naprawdę coś zmienić.
Przez te pięć lat poznaliśmy wiele niezwykłych historii. Jedną z tych, które szczególnie zapadły mi w pamięć, jest historia Bartka Kisiela, który jest z nami już trzeci rok.
Bartek pochodzi z bardzo trudnego środowiska i wychowuje się w rodzinie zastępczej. Jego droga od samego początku nie była łatwa. Został zauważony podczas szkolnych zawodów i „przygarnięty” do grupy treningowej przez Piotra Rostkowskiego, trenera ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Szklarskiej Porębie, który nie tylko jest świetnym szkoleniowcem, ale też człowiekiem z ogromną misją społeczną.
Niesamowite działanie!
– Mamy też wiele historii, które pokazują, że nasze wsparcie nie zawsze wygląda standardowo. Często staramy się po prostu odpowiadać na bardzo konkretne, czasem zupełnie nieoczywiste potrzeby młodych sportowców.
Jednym z takich przykładów był Mateusz Śmiertka, nasz stypendysta z pierwszego roku działalności Fundacji. Mateusz jest osobą dotkniętą obustronnym niedosłuchem, co w sporcie, szczególnie w kontekście koordynacji ruchowej, orientacji przestrzennej i codziennego funkcjonowania w treningu, jest ogromnym wyzwaniem.
Poza stypendium, które otrzymywał, podjęliśmy decyzję o sfinansowaniu profesjonalnego aparatu słuchowego. Dzięki temu mógł trenować i rozwijać się na najwyższym poziomie. To był dla nas jeden z tych momentów, które pokazują, że czasem realna zmiana zaczyna się od jednej, bardzo konkretnej decyzji.
W tym roku mamy w programie Carmen Nowicką, wieloboistkę, której historia również jest niezwykła. Carmen wychowywała się i trenowała w Niemczech, ale podjęła odważną decyzję, żeby zrezygnować z tamtej drogi, przeprowadzić się do Polski, reprezentować kraj swoich rodziców i budować tutaj swoją sportową przyszłość. Kiedy do nas trafiła, nie miała jeszcze wyników dających dostęp do systemowego wsparcia czy stypendiów. Nie miała też zaplecza ani poczucia bezpieczeństwa. Ale zobaczyliśmy w niej ogromny potencjał, determinację i niezwykłą wolę walki.
Dziś jest halową mistrzynią Polski U23, srebrną medalistką seniorskich Mistrzostw Polski, startowała również w Mistrzostwach Europy w swojej kategorii wiekowej. Trenuje w Warszawie pod okiem Marka Rzepki, w barwach AZS AWF Warszawa, mieszka w akademiku i naprawdę widać, jak rozwinęła skrzydła. To był dla niej ogromny życiowy krok, zostawić rodzinę, dotychczasowe życie i postawić wszystko na jedną kartę. Ale dziś widać, że ta decyzja zaczyna przynosić niesamowite efekty – jestem zresztą przekonana, że sami się o tym przekonacie, patrząc na występy Carmen w tegorocznym sezonie!
Mieliśmy też w programie Martynę Krawczyńską, wybitnie utalentowaną biegaczkę średniodystansową, która mimo bardzo trudnych doświadczeń życiowych, nie zrezygnowała ze swojej drogi. W młodym wieku straciła mamę, w najtrudniejszych momentach ogromnym wsparciem okazał się dla niej trener, Andrzej Korytkowski, który stał się dla niej niemal rodziną.
Dziś Martyna ma na koncie kilkadziesiąt medali mistrzostw Polski i wciąż się rozwija. I takich historii naprawdę mamy wiele.
Takich historii jest wiele więcej, ale jeśli miałabym wskazać kolejną osobę, która jest dla mnie samej ogromną inspiracją, to na pewno byłaby to Ania Matuszewicz. To skoczkini w dal i absolutnie wyjątkowa młoda zawodniczka.

Co ma w sobie wyjątkowego?
– To dziewczyna, która już dziś osiąga wyniki na światowym poziomie. Była 7. na Halowych Mistrzostwach Świata w Nankin, jest halową rekordzistką Polski (6,77m!) i stale udowadnia, że należy do europejskiej, a coraz częściej także światowej czołówki.
Ale to, co robi na mnie jeszcze większe wrażenie, dzieje się poza stadionem. Ania właśnie kończy prawo na Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Łączy sport na najwyższym poziomie z wymagającymi studiami i robi to z niesamowitą dojrzałością, organizacją i świadomością.
Patrząc na nią, naprawdę trudno się nie zachwycić. Ma 23 lata, a jej mental, odpowiedzialność i sposób myślenia są imponujące. To jest ten typ człowieka, przy którym człowiek sam zaczyna zadawać sobie pytanie, jak to możliwe, że w tak młodym wieku można mieć w sobie tyle determinacji, pokory i sprawczości.
To, co jest w naszej pracy najpiękniejsze, to moment, kiedy widzimy, że sport rzeczywiście daje tym młodym ludziom szansę. Czasem wręcz pomaga im uratować siebie, odzyskać wiarę, poczucie sprawczości i kierunek.
My chcemy po prostu być obok. Czasem wsparcie finansowe daje im możliwość trenowania bez ciągłego stresu, opłacenia mieszkania, przeprowadzki do nowego miasta czy skupienia się na sporcie.
Jakie macie plany na kolejne działania?
– Na pewno chcemy dalej rozwijać to, co już dziś działa i w czym widzimy realne efekty. Naturalnym kierunkiem jest dla nas także myślenie o rozszerzaniu działań na kolejne dyscypliny, choć na ten moment to wciąż jest etap planów i budowania konkretnej strategii.
Natomiast to, o czym marzymy już dziś, to jeszcze większy wpływ na rozwój młodych sportowców, ale też szerzej, na sposób myślenia o sporcie w Polsce. Chcemy, żeby polski sport rozwijał się nowocześnie, świadomie i bardziej holistycznie. Żeby zawodnik był postrzegany nie tylko przez pryzmat wyniku, ale jako człowiek, którego rozwój wymaga wielu elementów działających razem.
Jednym z naszych największych celów jest dziś zacieśnienie współpracy z trenerami. To nie jest łatwe, bo na co dzień pracujemy przede wszystkim z młodymi zawodnikami. Nasze treści trafiają również do rodziców i szkoleniowców, ale widzimy, że właśnie w tym środowisku jest ogromna potrzeba dalszej edukacji i budowania świadomości.
Bo bez świadomości nie ma rozwoju. Trzeba rozumieć, że kariera sportowa to nie jest wyłącznie wykonywanie treningu. To również zdrowie psychiczne, regeneracja, edukacja, budowanie relacji, komunikacja, a dziś także świadome budowanie swojego wizerunku.
Młody sportowiec, który w przyszłości chce współpracować ze sponsorami i partnerami, musi rozumieć, jak budować swoją markę, jak komunikować się ze światem i jak tworzyć wokół siebie społeczność. Dziś obecność w mediach społecznościowych czy umiejętność opowiadania swojej historii to nie dodatek. To realny element budowania kariery.
Bez partnerów biznesowych i sponsorów w wielu dyscyplinach po prostu trudno myśleć o długofalowym rozwoju. Dlatego naszym marzeniem jest również budowanie silniejszego połączenia między młodym sportem a biznesem. Chcemy tworzyć model, w którym młodzi sportowcy nie są pozostawieni sami sobie, ale od początku uczą się funkcjonować w profesjonalnym środowisku, rozwijać swój talent i budować przyszłość także poza stadionem.
Właśnie w tym widzimy naszą rolę. Nie tylko wspierać pojedyncze kariery, ale krok po kroku zmieniać sposób myślenia o sporcie w Polsce.
A jakie są twoje pasje sportowe? Czy na pierwszym miejscu jest bieganie?
– Naprawdę kocham sport i jestem z nim związana właściwie od zawsze. Przez moment wydawało mi się nawet, że zostanę zawodową narciarską, ale życie dość szybko zweryfikowało te marzenia.
Biegam, jeżdżę na rowerze, na rolkach, pływam, biegam i jeżdżę na nartach, gram w piłkę nożną, czasami w padla – próbuję różnych aktywności, testuję nowe dyscypliny. Ruch to moja forma wyrazu.
Ale w sporcie fascynuje mnie nie tylko sam ruch. Fascynują mnie przede wszystkim ludzie i to, jak zachowują się w sportowym środowisku. Mam poczucie, że sport amatorski to przestrzeń, w której dużo łatwiej o autentyczność, o prawdziwe emocje, o szczere relacje. Nikt niczego nie udaje. Jest radość, jest frustracja, czasem smutek, czasem ogromna satysfakcja. To wszystko jest bardzo prawdziwe i chyba właśnie dlatego tak mnie do tego świata ciągnie.
Bardzo lubię funkcjonować w społecznościach sportowych, poznawać ludzi, obserwować ich i być częścią tej energii.
Sport zawodowy to oczywiście zupełnie inny świat niż sport amatorski, ale jedno bez drugiego nie istnieje. Bo bez wielkich sportowców, bez idoli, bez ludzi, którzy inspirują kolejne pokolenia, sport powszechny też bardzo by na tym stracił.
Bo ilu młodych ludzi zaczyna trenować właśnie dlatego, że zobaczyli kogoś takiego, jak Robert Lewandowski, Ewa Pajor czy Natalia Bukowiecka. Sport potrzebuje takich postaci, bo to one często rozpalają marzenia i pokazują, że naprawdę można zajść bardzo daleko.
Magdalena Bryś
Więcej Wywiady
Michał Alster, właściciel kikfit: nie sprzedawałbym usługi, z której sam nie chciałbym korzystać [WYWIAD]
Jeszcze kilka lat temu rozwijał restauracje kikfit Bar, pierwotny biznes, z którego z czasem wyrosła marka cateringowa kikfit. Dziś stoi na czele jednej z najbardziej wyrazistych firm cateringu dietetycznego w Polsce. Michał Alster opowiada o filozofii kikfit, jakości bez kompromisów, współpracy ze sportowcami i rynku, który jego zdaniem, dopiero zaczyna…