24.07.2026 08:12

Kolejny sezon, kolejny rekord? Boom na Ekstraklasę trwa w najlepsze

PKO Bank Polski Ekstraklasa rośnie w siłę nie tylko sportowo, ale także organizacyjnie. Przy tym z roku na rok bije kolejne rekordy frekwencji. Prezes ligi, Marcin Animucki, zapowiada, że jest w stanie się założyć, że również rozpoczynający się sezon 2026/2027 przyniesie jeszcze lepsze wyniki na trybunach.

Udostępnij
2023.09.28 Poznan Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024 Lech Poznan - Rakow Czestochowa N/z Kibice Lecha Poznan kibic fani fans fan supporters Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2023.09.28 Poznan
Football Polish PKO Ekstraklasa season 2023/2024 
Lech Poznan - Rakow Czestochowa 
Kibice Lecha Poznan kibic fani fans fan supporters 
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus
LinkedIn Follow Button – Article Embed


Sezon 2025/2026 na trybunach w liczbach

Na koniec maja tego roku Ekstraklasa odtrąbiła gigantyczny sukces frekwencyjny. Jeszcze nigdy w historii nie było takiego zainteresowania oglądaniem meczów ligi polskiej na żywo jak w ostatnich miesiącach.

Według oficjalnych danych zaprezentowanych przez Ekstraklasę, sumaryczna liczba widzów w całym poprzednim sezonie wyniosła 4 150 000. To wzrost o ponad 7 procent w porównaniu z edycją 2024/2025, w której łączna liczba widzów nie przekroczyła 3,9 miliona.

Niezwykle okazale wygląda także średnia frekwencja na ligowych spotkaniach. Wyniosła ona bowiem dokładnie 13 577. Analogicznie rok wcześniej było to niespełna 12,7 tysięcy. Nie dość, że liczba ustabilizowała się na etapie znacznie przekraczającym 10 tysięcy, to dodatkowo istotnie wzrosła.

Wydarzenie bez precedensu przyniosła ostatnia kolejka minionego sezonu. Na stadionach pojawiło się wówczas 178 030 kibiców i jest to najlepszy wynik w historii jeżeli chodzi o pojedynczą serię gier. Średnia osiągnęła niemal niebotyczną jak na polskie warunki liczbę 20 tysięcy – konkretnie 19 781.

Jeżeli chodzi o konkretne kluby, w przyciąganiu kibiców na stadion królował mistrz Polski, Lech Poznań. Jako jedyny przekroczył barierę 30 tysięcy średniej frekwencji. Domowe spotkania „Kolejorza” oglądałona żywo średnio 31 065 osób.

Kto za plecami Poznaniaków? Jeżeli chodzi o pierwsze dwa miejsca, mieliśmy sytuację identyczną jak w ligowej tabeli – za Lechem uplasował się Górnik Zabrze. Klub ze Śląska osiągnął średnią frekwencję na poziomie 23 888. Podium z wynikiem 23 490 skompletowała natomiast Legia Warszawa.

Siła tkwi w beniaminkach

Czy w kolejnym sezonie może paść nowy rekord? Wszystko wskazuje na to, że jak najbardziej. Przede wszystkim należy wyjść z założenia, że moda na Ekstraklasę nie słabnie, a tylko wzrasta, zatem piętnaście klubów pozostających w lidze na kolejny sezon powinno osiągnąć odpowiednie wyniki.

W jedną albo drugą stronę szalę mogą przechylić beniaminkowie. Na zaplecze spadły ekipy Lechii Gdańsk, Arki Gdynia oraz Bruk-Betu Termaliki Nieciecza. O ile drużyny znad morza przekraczały 10 tysięcy średniej frekwencji (14 906 Lechii oraz 10 611 Arki), o tyle „Słonie” przyciągały na trybuny najmniej osób w lidze – średnio 3791.

Posiłki, które nadchodzą z Betclic 1. Ligi, wyglądają w tym zakresie co najmniej obiecująco. Wisła Kraków oraz Śląsk Wrocław zajęli pierwsze dwa miejsca nie tylko pod względem sportowym, ale i frekwencyjnym. Średnia na trybunach w przypadku „Białej Gwiazdy” wyniosła 27 011, natomiast Wrocławianie mogą pochwalić się rezultatem 16 795.

W obu przypadkach są to zatem wartości przekraczające wyniki Lechii i Arki, w przypadku Wisły nawet znacznie. A przecież w Ekstraklasie pod względem przyciągania kibiców na trybuny powinno być jeszcze łatwiej, ponieważ będzie oferowane im widowisko sportowe na jeszcze wyższym poziomie.

Niewielką różnicę powinniśmy zaobserwować w przypadku Bruk-Betu i Wieczystej Kraków, a więc trzeciego z ekstraklasowych beniaminków. Na zapleczu Krakowianie mieli 2639 średniej frekwencji w Sosnowcu, teraz będą rozgrywali domowe spotkania w Grodzie Kraka dołączając na obiekt do Wisły. Nie powinno być zatem gorzej, a teoretycznie może zaobserwujemy lekką poprawę, co oznaczałoby praktycznie zrównanie się z rezultatem ekipy z Niecieczy.

„Jestem pewien, że kolejny rekord zostanie pobity”

Z tego wszystko klaruje nam się zatem jasny obraz sytuacji – kluby Ekstraklasy mają w swoich rękach absolutnie wszystko, aby za rok liga mogła ogłosić ponownie pobicie sezonowego rekordu frekwencji. Na takim właśnie stanowisku stoi także prezes ligi, Marcin Animucki.

– Jestem w stanie się z państwem założyć, że ten rekord zostanie pobity – stwierdził na środowym spotkaniu z dziennikarzami przy okazji prezentowania spotu na 100-lecie Ekstraklasy.

– Widać niesamowity boom na Ekstraklasę. Ta dynamika, zwłaszcza po covidzie, jest niezwykła. Przekroczone zostały kolejne granice – dwa miliony, trzy miliony, w zeszłym sezonie już nawet cztery miliony – cieszy się Animucki.

I kontynuuje: – Teraz do Ekstraklasy wchodzą tacy beniaminkowie, których do końca nie można nazwać beniaminkami, czyli Wisła Kraków oraz Śląsk Wrocław. Dodatkowo jest Wieczysta Kraków stanowiąca niezwykle ambitny projekt sportowy, występująca na dużym stadionie Wisły. To daje duże perspektywy jeszcze większych wzrostów.

– Jestem pewien, że kolejny rekord zostanie pobity – podkreśla prezes Ekstraklasy.

Sezon, który potrwa od 24 lipca do 22 maja, odpowie nam zatem na tę kwestię. Oto zestaw par na pierwszą kolejkę sezonu 2026/2027:

Piątek, 24 lipca:

18:00: Radomiak Radom – Wieczysta Kraków

20:30: Pogoń Szczecin – Legia Warszawa

Sobota, 25 lipca:

14:45: Jagiellonia Białystok – Korona Kielce

17:30: Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław

20:15: Lech Poznań – Cracovia

Niedziela, 26 lipca:

14:45: Raków Częstochowa – Wisła Płock

17:30: Widzew Łódź – Motor Lublin

20:15: Wisła Kraków – GKS Katowice

Poniedziałek, 27 lipca:

19:00: Zagłębie Lubin – Piast Gliwice

Udostępnij
Marcin Długosz

Marcin Długosz