22.07.2026 08:17

Hiszpania triumfuje, a Baskowie się nie cieszą. „Reprezentacja Hiszpanii po raz ostatni rozegrała mecz w Kraju Basków w 1967 roku”

Hiszpania wygrała w finale mundialu z Argentyną 1:0. Zwycięskiego gola strzelił Ferran Torres, natomiast w trakcie turnieju ważne role w ekipie La Roja odgrywali Baskowie: Unai Simón, Mikel Merino i Mikel Oyarzabal. Jednak w regionie, z którego pochodzą ci piłkarze, piłkarska kadra wzbudziła sceptycyzm…

Hiszpania triumfuje, a Baskowie się nie cieszą. „Reprezentacja Hiszpanii po raz ostatni rozegrała mecz w Kraju Basków w 1967 roku”
Autor zdjęcia: Press Focus
LinkedIn Follow Button – Article Embed

Choć sukces reprezentacji Hiszpanii wywołał euforię w większości kraju, w Kraju Basków tradycyjnie towarzyszyły mu również głosy sprzeciwu. Jak wygląda bojkot mundialu w baskijskiej przestrzeni publicznej? Czy można mówić o ostentacyjnym manifestowaniu odrębności i nasileniu nastrojów nacjonalistycznych oraz separatystycznych? O komentarz poprosiliśmy hispanistę, historyka z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza i autora książek naukowych o futbolu, prof. Filipa Kubiaczyka.

– Byłbym daleki od generalizowania. Nie wszyscy Baskowie bojkotują mundial i nie kibicują hiszpańskiej reprezentacji. To postawa charakterystyczna zwłaszcza dla przedstawicieli środowisk nacjonalistycznych i separatystycznych o poglądach lewicowych, ale nie tylko. To właśnie oni za każdym razem, kiedy reprezentacja Hiszpanii gra na mistrzostwach Europy czy świata i idzie jej dobrze, podkreślają, że kibicują wyłącznie reprezentacji baskijskiej, która ich reprezentuje, domagają się jej oficjalnego włączenia w struktury UEFA i FIFA, organizują antyhiszpańskie protesty i działania (jak np. ataki na sklepy w Kraju Basków i Nawarze, z których wynoszono koszulki i symbole reprezentacji Hiszpanii, czy osoby ubrane w koszulki reprezentacji i eksponujące narodowe symbole), sprzeciwiają się wyrażaniu zgody przez władze baskijskich miast na organizowanie stref kibica z telebimami, w których Baskowie mogliby oglądać mecze i kibicować Hiszpanii i zwiększają swoją aktywność w mediach społecznościowych.

Dokładnie to samo ma miejsce podczas tego mundialu, a apogeum osiągnęło przez meczem finałowym, o czym świadczy skala wpisów popierających oficjalne uznanie reprezentacji baskijskiej i zachęcających do publicznego kibicowania Argentynie z baskijską flagą (ikurriña) w ręku – mówi profesor Filip Kubiaczyk.

Historyczne brzemię

Naukowiec z UAM podkreśla jednak, że obraz baskijskiego społeczeństwa jest znacznie bardziej złożony.

– Wielu Basków od zawsze kibicuje reprezentacji Hiszpanii. Przez długi czas, ze strachu będącego wynikiem działalności organizacji terrorystycznej ETA i traumy, jaką wywołała ona w baskijskim społeczeństwie ,czyniło to w sferze prywatnej. W ostatnich latach, coraz więcej Basków, zwłaszcza młodzież, decyduje się na publiczne okazywanie swojego wsparcia dla hiszpańskiej kadry, mimo ryzyka (obelgi, fizyczne ataki), jakie nadal się z tym wiąże. Są wśród nich osoby, dla których piłka nożna to przede wszystkim sport, i które sprzeciwiają się jej upolitycznianiu – akcentuje hispanista.

Baskowie w kadrze, ale nie wszyscy są z nich dumni

W finałowym triumfie Hiszpanii ogromną rolę odegrali piłkarze z Kraju Basków. Unai Simón należał do najlepszych bramkarzy turnieju, Mikel Merino dał sporo drużynie jako joker, a Mikel Oyarzabal był jednym z liderów ofensywy. Czy ich sukces budzi dumę w regionie?

– Myślę, że od 2024 r. można mówić o radykalizacji takich postaw wśród wspomnianych wyżej środowisk. Ma to związek przede wszystkim z tym, że, w ostatnim czasie prym w hiszpańskiej kadrze wiodą piłkarze z Kraju Basków i Nawarry, jak Unai Simón, Mikel Oyarzabal, Mikel Merino czy Nico Williams. Zgodnie z narodowym i nacjonalistycznym dyskursem baskijskim za sprawą gry w hiszpańskiej reprezentacji są oni postrzegani jako zdrajcy (traidoreak) – takie hasła w odniesieniu do Oyarzabala i Merino pojawiły się w miejscowości Elorrio (Bizkaia) podczas Euro 2024.

Powinni ono bowiem stanowić trzon oficjalnej baskijskiej reprezentacji piłkarskiej, włączonej w struktury UEFA i FIFA. Za to, że do tego nie doszło baskijscy nacjonaliści i separatyści obwiniają bowiem Hiszpanię jako państwo. Fakt, że tak znakomici piłkarze reprezentują Hiszpanię, jest dla nich bardzo bolesny, stoi bowiem w sprzeczności z propagowanym przez nich ideałem baskijskości. A zgodnie z nim bycie Baskiem wyklucza bycie Hiszpanem i reprezentowanie hiszpańskiego narodu.

Bardziej radykalni niż Katalończycy?

Zdaniem prof. Kubiaczyka różnice pomiędzy Krajem Basków a Katalonią są dziś wyraźnie dostrzegalne także w podejściu do reprezentacji Hiszpanii.

– Powiem tak: piłkarska reprezentacja Hiszpanii po raz ostatni zagrała mecz w Kraju Basków w 1967 r., czyli… 59 lat temu! Do Katalonii wróciła po 18 latach nieobecności w 2022 r. i ponownie w 2026 r. Co prawda oba mecze towarzyskie (z Albanią i Egiptem) rozegrała na stadionie Espanyolu, a nie Camp Nou, nie powinno to nam jednak przesłaniać zauważalnej zmiany w podejściu do reprezentacji w tym regionie. Duża w tym zasługa aktywnie działającego stowarzyszenia „Barcelona z reprezentacją”, które za cel stawia sobie normalizację meczów hiszpańskiej kadry i kibicowania jej w katalońskiej stolicy. Jeśli do tego dodamy niedoszłe mecze Hiszpanii na San Mamés w ramach EURO 2020 po zamianie miasta-gospodarza z Bilbao na Sewillę (w wyniku presji środowisk nacjonalistycznych i separatystycznych) oraz wypowiedzi baskijskich polityków na temat meczów La Roja, stanie się to jeszcze bardziej widoczne.

Warto przywołać kilka przykładów z trwającego mundialu: podczas gdy Juan Mari Aburto, burmistrz Bilbao mówił w mediach o „braku zainteresowania” i „społecznej potrzebie” uzasadniających zorganizowanie przez władze miasta strefy kibica z telebimem dla Basków, którzy chcieliby obejrzeć finałowy mecz z Argentyną, a Imanol Pradales, lehendakari, premier baskijskiego rządu, zapytany o to, czy chciałby obejrzeć mecz Hiszpanii na San Mamés, odpowiedział, że tak, ale tylko, gdyby była to rywalizacja z reprezentacją Kraju Basków, Joan Laporta, prezes FC Barcelony udał się do Stanów Zjednoczonych, aby wpierać hiszpańską kadrę w meczu z Albicelestes.

W żaden sposób nie zmienia to oczywiście politycznych poglądów Laporty, który jest zdeklarowanym zwolennikiem niepodległości Katalonii. Generalnie w obu regionach od dawna są widoczne zarówno głosy wsparcia, jak i niechęci do reprezentacji Hiszpanii, Moim zdaniem, w ostatnim czasie skala tej niechęci w Kraju Basków jest jednak większa niż w Katalonii – podsumowuje prof. Filip Kubiaczyk.

Udostępnij
Bartłomiej Najtkowski

Bartłomiej Najtkowski