Przepis antydopingowy niezgodny z francuską konstytucją. W Polsce byłoby tak samo?
W sporcie przywykliśmy myśleć, że sankcje dyscyplinarne to sprawa wewnętrzna: regulowana przepisami międzynarodowych federacji sportowych lub krajowych związków sportowych, rozstrzygana przez organy sportowe, oceniana według reguł, które sport ustala sobie sam. 3 lipca 2026 r. francuska Rada Konstytucyjna przypomniała, że tak nie jest. Uznała przepis antydopingowy za niezgodny z francuską konstytucją, bo państwo nie powiedziało wystarczająco precyzyjnie, za co i o ile zaostrza karę. Warto zadać pytanie, na które w Polsce nikt dotąd nie odpowiedział: czy analogiczny zarzut miałby zastosowanie i u nas?
Sprawa zaczęła się od zawodnika, który został posądzony o naruszenie przepisów antydopingowych. Francuska Agencja Antydopingowa po rozpoznaniu sprawy nałożyła na niego sankcję, ale – z uwagi na okoliczności obciążające – zamiast standardowej kary 4 lat zawieszenia, nałożyła na niego karę 5 lat zawieszenia. Mołdawski zawodnik MMA, startujący dla polskiej organizacji i walczący we Francji, w ramach odwołania zakwestionował podstawę prawną zaostrzenia dyskwalifikacji. Rada Stanu (Conseil d’État) skierowała pytanie do Rady Konstytucyjnej w ramach tzw. QPC, czyli priorytetowego pytania o zgodność z konstytucją. Decyzja zapadła 3 lipca 2026 roku.
Zakwestionowany przepis francuskiego kodeksu sportu pozwalał Francuskiej Agencji Antydopingowej wydłużyć okres dyskwalifikacji o dodatkowe dwa lata, jeżeli agencja ustaliła, że zachodzą „okoliczności uzasadniające zwiększenie okresu zawieszenia”. Wymiar zaostrzenia miał zależeć od wagi naruszenia i charakteru tych okoliczności, a zawodnik mógł się bronić, wykazując, że nie dopuścił się naruszenia świadomie. Czego przepis nie zawierał? Definicji ani katalogu owych okoliczności. Ani jednego przykładu.
Rada Konstytucyjna oparła rozstrzygnięcie, uwaga na art. 8 Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela z 1789 r. i wywodzonej z niego zasadzie ustawowej określoności czynów zabronionych i kar. Punkt pierwszy: zasada ta obejmuje nie tylko kary orzekane przez sądy karne, ale każdą sankcję o charakterze represyjnym – a więc również sportową. Punkt drugi, ciekawszy, to rozróżnienie dwóch konstrukcji. Czym innym są kryteria indywidualizacji kary, w ramach których organ porusza się wewnątrz ustawowych widełek, a czym innym ustawowa przyczyna zaostrzenia kary, która sam pułap zagrożenia podnosi. Rada uznała, że francuski przepis należy do drugiej kategorii: zwiększa sankcję za naruszenie, którego znamiona są już kompletne. A skoro tak, ustawodawca nie mógł poprzestać na ogólnym odesłaniu do „okoliczności” – musiał je zdefiniować. Skutek: przepis niekonstytucyjny, a stwierdzenie niekonstytucyjności obejmuje wszystkie sprawy niezakończone prawomocnie w dniu publikacji decyzji.
To nie jest tylko ciekawostka z francuskiego podwórka. Uchylony przepis był transpozycją art. 10.4 Światowego Kodeksu Antydopingowego, który identyczną konstrukcję – do dwóch dodatkowych lat za „okoliczności obciążające” – powiela w porządkach krajowych na całym świecie. Problem nie jest więc francuski. Jest systemowy.
Problem ten może dotyczyć również Polski – analogiczny przepis został wprowadzony do Przepisów Antydopingowych POLADA. Czyli możemy mówić, że przepis jest niekonstytucyjny? Na pewno byłoby na to za wcześnie.
W Polsce architektura regulacji antydopingowych jest inna i właśnie ta różnica jest najistotniejsza. Ustawa z 21 kwietnia 2017 r. o zwalczaniu dopingu w sporcie nie zawiera katalogu sankcji dyscyplinarnych. W art. 5 ust. 1 pkt 2 ustawy powierza POLADA zadanie „ustanawiania reguł dyscyplinarnych dotyczących dopingu w sporcie”. Wymiar kar, w tym instytucja okoliczności obciążających, znajdują się natomiast w Przepisach Antydopingowych POLADA, a więc w akcie podustawowym przyjmowanym przez samą agencję. Francja miała ten przepis w ustawie i dlatego mógł zostać skontrolowany w ww. trybie. W Polsce nie ma go w ustawie w ogóle.
Czy to problem? Z perspektywy polskiego standardu konstytucyjnego – być może potencjalnie większy niż francuski. Trybunał Konstytucyjny konsekwentnie przyjmuje, że gwarancje z art. 42 ust. 1 Konstytucji obejmują nie tylko odpowiedzialność karną sensu stricto, lecz każdą odpowiedzialność o charakterze represyjnym, w tym dyscyplinarną.
Jest jednak jedno „ale” i to poważne. Zawodnik w ramach francuskiego systemu rozpatrywania spraw dopingowych miał sąd. Rada Stanu mogła skierować pytanie do Rady Konstytucyjnej i to zrobiła. W polskich sprawach dopingowych orzeka dwuinstancyjny Panel Dyscyplinarny działający przy POLADA, a droga zaskarżenia prowadzi co do zasady do arbitrażu sportowego (np. w sprawach zawodników klasy międzynarodowej do Court of Arbitration for Sport z siedzibą w Lozannie), nie do sądu państwowego (aczkolwiek obecnie już jesteśmy w toku kilku spraw, w których wykazujemy, że postanowienia Panelu Dyscyplinarnego stanowią „wyrok sądu polubownego”, który może być zaskarżony w drodze skargi o jego uchylenie do sądu powszechnego – to jednak temat na odrębną publikację).
Innymi słowy: polski zarzut merytoryczny może być nawet mocniejszy od francuskiego, ale droga do jego postawienia jest znacznie bardziej skomplikowana.
Co to oznacza w praktyce? Że argument konstytucyjny w polskich sprawach dopingowych najpewniej nie pojawi się tak szybko. Francuska decyzja nie jest oczywiście w Polsce precedensem wiążącym. Jest jednak argumentem porównawczym – ale argumentem mocnym, bo pochodzi od sądu konstytucyjnego państwa działającego w tym samym systemie antydopingowym i odnosi się dokładnie do tej samej konstrukcji normatywnej.
To powinno skłaniać do refleksji. A warto też pamiętać o kalendarzu, bo od 1 stycznia 2027 r. obowiązywać będzie nowa wersja Światowego Kodeksu Antydopingowego, a wraz z nią nowe przepisy krajowe. Być może to moment, w którym można rozważyć weryfikację opisanego problem systemowo, zamiast czekać, aż rozstrzygnie go za nas orzecznictwo. Czas pokaże.
Łukasz Klimczyk – radca prawny, partner w SLK Partners, kieruje praktyką prawa sportowego i esportowego. Autor posiada bogate doświadczenie w reprezentowaniu sportowców w postępowaniach dyscyplinarnych, w szczególności w sprawach antydopingowych, przed krajowymi i międzynarodowymi trybunałami arbitrażowymi, w tym przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu (CAS). Jest członkiem krajowych i międzynarodowych organizacji, w tym Polskiego Towarzystwa Prawa Sportowego oraz International Sports Lawyers Association. Kancelaria reprezentowała sportowca w przedstawionej w publikacji we współpracy z francuskim zespołem procesowym.
Łukasz Klimczyk
Więcej Eksperci
Bilans Sportu | Łukasz Strzelecki #42. Partner całej uczelni, nie tylko jednej drużyny. Nowa era sponsoringu akademickiego
Dwie rekordowe umowy zawarte w Stanach Zjednoczonych pokazują, że sponsoring sportu akademickiego wchodzi w zupełnie nową fazę. Ohio State University podpisał kontrakt z JPMorganChase obejmujący wszystkie 36 sekcji sportowych uczelni, a University of Notre Dame związał się z SoFi, włączając do współpracy 26 zespołów.