12.08.2026 08:33

Bilans Sportu | Łukasz Strzelecki #41. Inwestorzy przechodzą od sponsorowania sportu do jego współposiadania

Przez lata podstawowy model współpracy biznesu ze sportem był stosunkowo prosty. Firma przekazywała pieniądze, a w zamian otrzymywała ekspozycję marki, pakiet świadczeń marketingowych oraz możliwość wykorzystania emocji związanych z klubem, zawodnikiem lub wydarzeniem. Dzisiaj część kapitału zaczyna zadawać inne pytanie: skoro finansujemy rozwój organizacji sportowej, dlaczego nie mielibyśmy uczestniczyć również we wzroście jej wartości?

Bilans Sportu | Łukasz Strzelecki #41. Inwestorzy przechodzą od sponsorowania sportu do jego współposiadania

To zmiana znacznie głębsza niż kolejna modyfikacja oferty sponsorskiej. Partner przestaje być wyłącznie nabywcą świadczeń reklamowych. Staje się współwłaścicielem, inwestorem, a czasem także uczestnikiem najważniejszych decyzji dotyczących strategii, zarządzania i przyszłości organizacji.

Najwyraźniej trend ten widać obecnie w Azji. Europa dostarcza natomiast różnych modeli otwierania sportu na prywatny kapitał – od sprzedaży udziałów w klubach, przez wieloklubowe grupy właścicielskie, po inwestycje w prawa komercyjne całych lig. Polska dopiero wchodzi w ten proces, ale pierwsze transakcje pokazują, że również u nas relacja pomiędzy biznesem a sportem może stopniowo przechodzić od finansowania kolejnego sezonu do budowania wartości organizacji.

Rekordowe 3,69 miliarda dolarów w Azji

Według danych LSEG przytoczonych przez Reutersa wartość fuzji i przejęć związanych ze sportem w regionie Azji i Pacyfiku osiągnęła do 13 lipca 2026 roku rekordowe 3,69 miliarda dolarów. To ponad dwanaście razy więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku i najwyższy wynik od rozpoczęcia zbierania danych w 1980 roku.

Co szczególnie interesujące, globalna wartość sportowych transakcji M&A pozostała w tym samym czasie zasadniczo stabilna i wyniosła 8,34 miliarda dolarów. Nie mamy więc do czynienia wyłącznie ze wzrostem całego rynku. To przede wszystkim bardzo szybkie dojrzewanie sportu jako klasy aktywów inwestycyjnych w Azji.

Zamożne rodziny, family offices i fundusze coraz częściej szukają mniejszościowych udziałów w klubach, ligach, rozgrywkach oraz spółkach technologicznych działających wokół sportu. Pełne przejęcie drużyny jest kosztowne, rzadko dostępne i często ograniczone regulacjami. Pakiet mniejszościowy pozwala natomiast wejść do atrakcyjnego ekosystemu bez konieczności finansowania całej transakcji i przejmowania pełnej odpowiedzialności operacyjnej.

Skalę wzrostu wycen widać między innymi w indyjskiej lidze krykieta IPL. Właściciele Lucknow Super Giants analizują sprzedaż od 5 do 10 proc. udziałów przy wycenie całego klubu sięgającej od 1,8 do 2 miliardów dolarów. W marcu 2026 roku Royal Challengers Bengaluru sprzedano za 1,8 miliarda dolarów grupie inwestorów, w której znalazły się między innymi Bolt Ventures i Blackstone. Dwa miesiące później konsorcjum kierowane przez Lakshmiego Mittala i Adara Poonawallę uzgodniło zakup 93 proc. udziałów w Rajasthan Royals przy wycenie wynoszącej 1,65 miliarda dolarów.  Sport przestaje być w tym modelu wyłącznie kosztownym hobby miliardera. Zaczyna być traktowany jako aktywo, które można profesjonalizować, skalować i w przyszłości sprzedać z zyskiem.

Uwaga kibiców stała się kapitałem

Podstawą tej zmiany jest ograniczona podaż atrakcyjnych aktywów sportowych. Można stworzyć nową platformę streamingową, agencję marketingową albo firmę technologiczną. Znacznie trudniej zbudować od podstaw klub posiadający stuletnią historię, rozpoznawalną markę, miliony kibiców i miejsce w silnie regulowanym systemie rozgrywek.

Liczba klubów uczestniczących w najważniejszych ligach jest ograniczona. Podobnie jak liczba wydarzeń zdolnych zgromadzić przed ekranami dziesiątki milionów widzów. Gdy popyt inwestorów rośnie szybciej niż podaż takich aktywów, rosną również ich wyceny. Drugim motorem są prawa medialne. Nadawcy telewizyjni i platformy cyfrowe konkurują o treści, które trzeba oglądać na żywo. Film, serial lub program rozrywkowy można odtworzyć w dowolnym czasie. Wynik meczu poznany wcześniej radykalnie zmniejsza natomiast wartość późniejszego kontaktu z transmisją.

Sport nadal potrafi w jednym momencie zgromadzić ogromną publiczność. Po 41 spotkaniach mundialu w 2026 roku transmisje chińskiej telewizji CCTV dotarły do 205 milionów unikalnych widzów. Mecz Japonii z Tunezją obejrzało na kanale Nippon TV 39 milionów osób. „Uwaga jest walutą” – powiedział Reutersowi Kiat Lim, singapurski przedsiębiorca związany między innymi z Valencią CF, McLaren Automotive i Salford City FC. Im więcej osób ogląda rozgrywki, tym więcej nadawcy są skłonni zapłacić za prawa. Wzrost wartości praw zwiększa przychody lig, a następnie klubów, podnosząc jednocześnie wartość samych organizacji.

Europa: kapitał kupuje nie tylko kluby

Azjatycki rekord nie jest zjawiskiem odizolowanym. Europa pozostaje najbardziej rozwiniętym rynkiem inwestycji w piłkę nożną, ale kapitał prywatny wchodzi tutaj do sportu kilkoma różnymi drogami. Kupuje całe kluby, obejmuje pakiety mniejszościowe, udziela finansowania dłużnego, tworzy wieloklubowe portfele, a także inwestuje bezpośrednio w spółki zarządzające prawami medialnymi i komercyjnymi lig.

Według UEFA przychody klubów najwyższych europejskich lig miały w 2025 roku przekroczyć 30 miliardów euro. Jednocześnie rekordowe wyceny nie dotyczą już wyłącznie kilkunastu największych marek. Kapitał szuka także klubów z niższych lig, organizacji kobiecych, akademii, obiektów sportowych oraz podmiotów, które mogą zostać włączone do międzynarodowych grup właścicielskich.

CIES Sports Intelligence odnotował 128 zagranicznych inwestycji w analizowanych europejskich ligach w latach 2019–2023. Ponad połowa z nich pochodziła od kapitału prywatnego, a blisko 90 proc. takich transakcji przeprowadzili inwestorzy ze Stanów Zjednoczonych. Jeszcze bardziej znaczący jest rozwój modelu multi-club ownership. Do końca 2023 roku niemal 40 proc. z 341 analizowanych klubów miało na poziomie właścicielskim bezpośrednie powiązanie z innym klubem.

Nie jest to już zatem wyłącznie zakup prestiżowej drużyny. Klub staje się częścią większej platformy. Wspólna grupa może łączyć skauting, analizę danych, rozwój zawodników, transfery, sprzedaż sponsoringu, produkcję treści i ekspansję na kolejne rynki. Jeden podmiot może służyć do rozwijania talentów, drugi do rywalizacji na wyższym poziomie, a kolejny do wejścia na atrakcyjny rynek medialny.

Sponsor kupuje świadczenia. Inwestor kupuje przyszłość

Różnica pomiędzy sponsoringiem a inwestycją kapitałową nie sprowadza się wyłącznie do konstrukcji umowy. Sponsor płaci przede wszystkim za bieżące świadczenia: obecność marki, prawa do wizerunku, ekspozycję podczas transmisji, treści w mediach społecznościowych, hospitality czy możliwość dotarcia do określonej grupy kibiców. Efekt współpracy ocenia przez zasięg, wzrost rozpoznawalności, sprzedaż, relacje biznesowe albo wpływ na reputację.

Inwestor przekazuje kapitał, oczekując wzrostu wartości posiadanych udziałów, dywidendy lub możliwości ich późniejszej sprzedaży. Interesuje go nie tylko wynik kolejnego sezonu, ale również jakość zarządzania, rentowność, wartość praw medialnych, baza kibiców, infrastruktura, akademia, dane, własność intelektualna oraz potencjał ekspansji na nowe rynki.

Pojawienie się inwestora zmienia więc język rozmowy. Przestaje wystarczać informacja, ile razy logo pojawi się na bandach. Trzeba umieć pokazać, w jaki sposób organizacja będzie zwiększać przychody, jakie aktywa rzeczywiście posiada, czy zna i potrafi monetyzować swoją bazę kibiców oraz jaka może być jej wartość za pięć lub dziesięć lat.

Kapitał udziałowy nie jest darowizną ani sponsoringiem podpisanym na dłuższy okres. Wprowadza prawa właścicielskie, oczekiwanie informacji, kontroli, profesjonalnego raportowania oraz jasno określonej ścieżki wyjścia z inwestycji.

Mniejszościowy pakiet może oznaczać realny wpływ

Rosnąca popularność pakietów mniejszościowych pozwala dotychczasowym właścicielom pozyskać środki bez utraty pełnej kontroli nad klubem. Jednocześnie nawet inwestor posiadający kilka lub kilkanaście procent udziałów może oczekiwać miejsca w radzie nadzorczej, dostępu do danych, prawa weta wobec kluczowych decyzji albo wpływu na strategię.

W amerykańskiej NFL fundusze private equity mogą posiadać maksymalnie 10 proc. udziałów w klubie, podczas gdy w innych największych ligach limity sięgają 30 proc. Nie oznacza to jednak braku wpływu. Według PwC pojawienie się funduszy może przesunąć punkt ciężkości z samego wzrostu przychodów i wycen na rentowność organizacji.

To ważna zmiana. W wielu organizacjach sportowych wzrost przychodów niemal automatycznie prowadził dotychczas do wzrostu wydatków na zawodników. Nowy kapitał może domagać się inwestycji w infrastrukturę, technologię, analitykę, sprzedaż, media własne i kompetencje menedżerskie – czyli w obszary, które zwiększają wartość organizacji niezależnie od wyniku pojedynczego sezonu.

Polska: pomiędzy właścicielem, sponsorem i samorządem

Polska znajduje się na wcześniejszym etapie tej transformacji. W naszym sporcie nadal silnie przenikają się trzy role: właściciela, sponsora i instytucji publicznej.

Prywatny przedsiębiorca często nie kupuje klubu dlatego, że oczekuje klasycznej stopy zwrotu. Wchodzi do niego z powodów emocjonalnych, lokalnych lub wizerunkowych, a następnie przez kolejne lata pokrywa straty. Samorząd jest jednocześnie właścicielem, sponsorem, organizatorem infrastruktury i podmiotem odpowiedzialnym politycznie za wyniki klubu. Spółka Skarbu Państwa przekazuje środki w ramach sponsoringu, ale nie otrzymuje udziału we wzroście wartości finansowanej organizacji.

Dlatego w Polsce przejście od sponsoringu do współwłasności nie będzie polegało wyłącznie na znalezieniu bogatszych partnerów. Wymaga zmiany sposobu funkcjonowania klubów.

Ponad połowa klubów Ekstraklasy jest już własnością prywatną, przede wszystkim polskich przedsiębiorców. Jednocześnie część rozpoznawalnych marek przez lata pozostawała pod kontrolą samorządów. Powstawał w ten sposób model, w którym miasto regularnie dokapitalizowywało klub, ale organizacja nie zawsze budowała zdolność do samodzielnego finansowania działalności.

Badania dotyczące Ekstraklasy wskazują, że kluby kontrolowane przez samorządy osiągały słabsze wyniki finansowe niż podmioty prywatne. Nie oznacza to, że każda własność prywatna gwarantuje sukces. Pokazuje jednak, że bez jasno wskazanego właściciela, odpowiedzialności za wynik finansowy i długoterminowej strategii trudniej budować wartość organizacji.

Pogoń i Górnik pokazują kierunek zmian

Przykładem nowej fali inwestycji było przejęcie Pogoni Szczecin w 2025 roku przez kanadyjskiego przedsiębiorcę Alexa Haditaghiego. Transakcja nie była zakupem powierzchni reklamowej, lecz wejściem kapitałowym do klubu posiadającego markę, nowoczesny stadion, dużą społeczność kibiców i potencjał sportowy, który nie został jeszcze w pełni przełożony na sukcesy i wartość komercyjną.

Kolejnym symbolicznym przypadkiem jest Górnik Zabrze. Lukas Podolski najpierw dołączył do klubu jako zawodnik i ambasador, następnie został jego udziałowcem, a w 2026 roku przejął większościową kontrolę od miasta. To niemal podręcznikowy przykład przejścia od emocjonalnego związku i osobistego zaangażowania w markę do jej współposiadania.

Proces ten ma również szerszy wymiar. Polskie miasta coraz częściej stają przed pytaniem, czy ich rolą powinno być wieloletnie prowadzenie zawodowego klubu, czy raczej zapewnienie infrastruktury, szkolenia młodzieży i warunków do rozwoju sportu powszechnego. Sprzedaż udziałów prywatnemu inwestorowi może uwolnić samorząd od konieczności pokrywania bieżących strat, ale tylko wtedy, gdy transakcja zostanie właściwie przygotowana. Prywatyzacja sama w sobie nie jest strategią. Konieczne są sprawdzenie inwestora, zabezpieczenie ciągłości klubu, określenie zasad korzystania z miejskiego stadionu, ochrona nazwy i barw oraz zobowiązania dotyczące akademii i lokalnej społeczności.

Od logo do udziału w wartości

Azja pokazuje tempo napływu nowego kapitału. Europa dostarcza różnych modeli jego wykorzystania – od prywatnej własności klubów, przez wieloklubowe grupy, po inwestycje w prawa komercyjne całych lig. Polska dopiero zaczyna budować rynek, na którym organizacja sportowa może być postrzegana jako aktywo inwestycyjne, a nie wyłącznie beneficjent sponsoringu lub samorządowej dotacji.

Sponsoring nie zniknie. Dla większości firm pozostanie podstawową formą obecności w sporcie. Będzie jednak coraz częściej pierwszym etapem relacji, a nie jej ostatecznym modelem. Partner może rozpocząć od ekspozycji marki, później dostarczyć technologię, wiedzę i kontakty, a następnie objąć udziały w klubie lub konkretnym projekcie komercyjnym.

Granica pomiędzy sponsorem, partnerem technologicznym i inwestorem będzie coraz mniej wyraźna. Zamiast płacić wyłącznie za ekspozycję, firma może współfinansować platformę medialną, akademię, centrum treningowe, halę, system danych albo spółkę zarządzającą prawami komercyjnymi.

Udostępnij
Łukasz Strzelecki

Łukasz Strzelecki

Ekonomista sportu, menedżer i przedsiębiorca, specjalizujący się w finansowaniu i ekonomii sportu, sponsoringu, marketingu sportowym, zarządzaniu organizacjami oraz profesjonalizacji rynku sportowego. Od początku swojej kariery zawodowej związany z motorsportem. Od 2008 roku prowadzi TEAM PROMOTION Marketing Sportowy i PR, a w latach 2008–2017 odpowiadał za promocję i komunikację Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. W 2016 roku, reprezentując sponsora strategicznego PGNiG, uczestniczył w procesie profesjonalizacji polskiej piłki ręcznej i tworzeniu zawodowej PGNiG Superligi. Jest członkiem założycielem Stowarzyszenia Sport Biznes Polska oraz byłym prezesem Fundacji Orły Sportu, która zarządzała programem „Lokalny Animator Sportu”, realizowanym na blisko 2000 obiektów Orlik 2012. Autor monografii poświęconej ekonomicznym aspektom funkcjonowania sportu, wykładowca Uniwersytetu VIZJA i twórca cyklu eksperckiego „Bilans Sportu”, w ramach którego analizuje modele finansowania, sponsoring, infrastrukturę sportową, efektywność programów publicznych oraz ekonomiczne i społeczne oddziaływanie sportu. Obecnie współtworzy kierunek „Biznes w Sporcie” na Uniwersytecie VIZJA oraz rozwija projekty łączące sport, biznes, naukę i nowe technologie.