Sport to nie hobby. To rynek pracy dla 1,6 miliona Europejczyków. A ilu dla Polski?
Kiedy rozmawiamy o sporcie, najczęściej mówimy o wynikach. Liczymy medale, analizujemy pozycję reprezentacji w rankingach, dyskutujemy o wysokości dotacji dla związków, klubów sportowych i potrzebie budowy kolejnych obiektów. Znacznie rzadziej albo wcale zadajemy pytanie, które z perspektywy zarządzania powinno być punktem wyjścia do każdej dyskusji o rozwoju sportu: kto właściwie tworzy ten system?
Motto: „Nie da się zarządzać kapitałem ludzkim, którego wcześniej nie zidentyfikowano i nie opisano”
Nie jest to pytanie retoryczne. Każdy sektor gospodarki rozwija się dzięki kompetencjom ludzi. Sport nie jest wyjątkiem. Dlaczego więc analizujemy go inaczej niż pozostałe sektory? Odpowiedź przynosi najnowszy raport Eurostatu. Pokazuje on zmianę sposobu myślenia. Sport postrzega się tam jako sektor rynku pracy, którego rozwój zależy od jakości kapitału ludzkiego i świadomej polityki kadrowej (Eurostat, Employment in Sport, Statistics Explained, European Commission, 2025).
Skala tego zjawiska jest znacząca. W 2024 r. w sektorze sportu w Unii Europejskiej pracowało około 1,6 mln osób, co odpowiada 0,8% całkowitego zatrudnienia. W ciągu jednego roku liczba ta wzrosła o 6,5%, co pokazuje, że sport nie jest marginalnym obszarem aktywności zawodowej, lecz rozwijającym się segmentem europejskiej gospodarki.
Jednolita metodologia Eurostatu pozwala porównywać rynek pracy w sporcie między państwami. W zarządzaniu obowiązuje prosta zasada – najpierw identyfikuje się zasoby, dopiero później planuje ich rozwój. Każda organizacja najpierw prowadzi ich inwentaryzację. Polski sport nadal nie przeprowadził inwentaryzacji swojego najważniejszego zasobu – ludzi. To właśnie dlatego dyskusja o pieniądzach, infrastrukturze czy reformach często zaczyna się od niewłaściwego miejsca. To właśnie tutaj ujawnia się zasadnicza różnica między Europą a Polską. Europa nie pyta już wyłącznie o liczbę trenerów, zawodników czy klubów. Europejska statystyka obejmuje cały rynek pracy – od zawodników po administrację i usługi sportowe. Dzięki temu opisuje ludzi, ich kompetencje i potencjał rozwojowy. Sport przestaje być postrzegany wyłącznie jako zbiór organizacji. Coraz częściej analizowany jest jako ekosystem ludzi i ich kompetencji.
Czy Polska potrafi odpowiedzieć na te same pytania? Na razie – nie. Polska nie dysponuje krajowym systemem informacji o rynku pracy w sporcie porównywalnym z metodologią stosowaną przez Eurostat. Dane GUS dotyczą przede wszystkim klubów, zawodników, trenerów i infrastruktury. Pozwalają opisać organizację sportu, ale nie jego rynek pracy. Eurostat traktuje sport jako część rynku pracy. Polska statystyka nadal opisuje go głównie jako obszar aktywności społecznej i organizacyjnej.
To nie jest wyłącznie różnica metodologiczna. To różnica filozofii zarządzania. Polska przez lata budowała politykę sportową wokół finansowania organizacji i infrastruktury, podczas gdy Europa coraz częściej koncentruje się na rozwoju kapitału ludzkiego i kompetencji. To właśnie dlatego dyskusja o sporcie w Europie coraz częściej dotyczy ludzi, a w Polsce nadal przede wszystkim organizacji i infrastruktury.
Skutki są konkretne. Państwo, które nie zna struktury własnego rynku pracy, nie potrafi planować kompetencji ani prowadzić długofalowej polityki kadrowej w sporcie. To szczególnie istotne w momencie, gdy Polska deklaruje gotowość ubiegania się o organizację największych wydarzeń sportowych jak Igrzyska Olimpijskie. Organizacja tego historycznego wydarzenia nie kończy się na budowie stadionów. Równie istotne jest wieloletnie przygotowanie menedżerów, specjalistów ds. wydarzeń, marketingu, bezpieczeństwa czy wolontariatu.
Nie jest to zresztą podejście teoretyczne. Przygotowania do Londynu 2012 obejmowały programy rozwoju kompetencji i aktywizacji zawodowej mieszkańców jako element trwałego dziedzictwa IO. Francja przed Paryżem 2024 przygotowała mapę zawodów i zapotrzebowania na kompetencje związane z organizacją wydarzenia, szacując je na około 181 tys. miejsc pracy. Z kolei Queensland, przygotowując się do Brisbane 2032, rozwija system planowania kompetencji, przygotowania kadr oraz współpracę z uczelniami kształcącymi kadry dla organizacji IO. We wszystkich tych przypadkach analiza kompetencji była elementem planowania projektu olimpijskiego. Polska natomiast nie dysponuje nawet narzędziami pozwalającymi określić, jakim potencjałem kadrowym dysponuje dziś sektor sportu i jakich kompetencji będzie potrzebował w przyszłości.
W praktyce oznacza to, że nie potrafimy odpowiedzieć na szereg podstawowych pytań. Ilu menedżerów, specjalistów marketingu, analityków danych, fizjoterapeutów czy zarządców obiektów zawodowo tworzy polski sport? Jakich kompetencji będzie potrzebował polski sport za dziesięć lat? A jakich w 2040 roku, gdy aplikacja Polski okaże się zwycięska…
Podobne wnioski przedstawiła Najwyższa Izba Kontroli, wskazując na brak spójnego systemu rozwoju kompetencji trenerów i instruktorów oraz skutecznego nadzoru nad jakością ich przygotowania (NIK, Kształcenie i doskonalenie trenerów oraz instruktorów sportu, Informacja o wynikach kontroli P/18/024, Warszawa 2019). Problem polskiego sportu nie polega dziś na braku danych, lecz na braku systemowej wiedzy o kapitale ludzkim. Bez niej trudno prowadzić nowoczesną politykę sportową i skutecznie zarządzać rozwojem sektora. Jeżeli uznajemy, że sport wymaga zarządzania aktywami, to jego najważniejszym aktywem są ludzie.
Nie jest to odosobnione podejście. Eurostat, EOSE, OECD i UNESCO zgodnie wskazują, że trwały rozwój sportu opiera się na świadomym rozwoju kapitału ludzkiego. To nie jest jedynie zmiana sposobu prowadzenia statystyk, lecz zmiana filozofii zarządzania sportem.
Zmiana tego podejścia nie wymaga rewolucji instytucjonalnej. Wymaga zmiany sposobu myślenia. Zanim zaczniemy planować kolejne inwestycje, reformy czy kandydatury do organizacji największych imprez sportowych, warto odpowiedzieć na wcześniej zadane prostsze pytania: ilu ludzi naprawdę tworzy polski sport i jakie kompetencje będą potrzebne za dziesięć lat? Bez tej odpowiedzi każda strategia będzie opierała się bardziej na intuicji niż na wiedzy. Europa wie już, kto tworzy jej sektor sportu. Polska wciąż nie potrafi odpowiedzieć na to samo pytanie. A skoro nie potrafimy nawet zidentyfikować kapitału ludzkiego sportu, trudno oczekiwać, że będziemy nim skutecznie zarządzać.
Oto trzy decyzje, od których warto zacząć już dziś:
- Uruchomienie krajowego systemu monitorowania rynku pracy w sporcie zgodnego z metodologią Eurostatu.
- Wprowadzenie prognozowania kompetencji dla całego sektora sportu jako element każdej strategii sportu i przygotowań do dużych wydarzeń.
- Powiązanie finansowania programów rozwoju sportu z rozwojem kapitału ludzkiego, a nie wyłącznie z liczbą obiektów i organizacji.
Damian Drobik
Więcej Aktualności
Omoda wjeżdża do kolarstwa. Chińska marka została sponsorem Tour of Britain, a La Vuelta zyskała nowych partnerów
Organizatorzy największych wyścigów kolarskich w Europie konsekwentnie rozwijają swoje portfolio sponsorów. Przed tegorocznymi edycjami Tour of Britain oraz La Vuelty ogłoszono szereg nowych umów komercyjnych, których celem jest zwiększenie przychodów oraz wzmocnienie międzynarodowej atrakcyjności obu imprez. Wśród nowych partnerów znalazła się m.in. chińska marka motoryzacyjna Omoda.