28.10.2026 08:50

Bilans Sportu | Łukasz Strzelecki #52. Dotacje do zwrotu. Ile publicznych pieniędzy polski sport musi oddać?

Miliony złotych trafiają każdego roku z budżetów samorządów i państwa do klubów, związków sportowych oraz organizatorów wydarzeń. Znacznie rzadziej dowiadujemy się, ile z tych pieniędzy zostało zakwestionowanych, ile podlega zwrotowi, a ile rzeczywiście odzyskano. Przypadki z Ostrowa Wielkopolskiego, Kołobrzegu i Gorzowa pokazują, że problem nie sprowadza się wyłącznie do błędów księgowych. Dotyczy jakości zarządzania sportem, nadzoru nad środkami publicznymi oraz odpowiedzialności za finansowanie, które coraz częściej staje się warunkiem funkcjonowania profesjonalnych klubów.

Bilans Sportu | Łukasz Strzelecki #52. Dotacje do zwrotu. Ile publicznych pieniędzy polski sport musi oddać?

150 tysięcy złotych, które otwiera szerszą dyskusję

W Ostrowie Wielkopolskim pojawiły się informacje o żądaniu zwrotu 150 tys. zł z dotacji przyznanej koszykarskiej Stali S.A. Miasto rzeczywiście przyznało spółce 500 tys. zł w ramach konkursu rozstrzygniętego 7 maja 2026 roku, co potwierdza zarządzenie prezydenta miasta nr 1204/IX/2026. Zadanie dotyczyło udziału drużyny w rozgrywkach Orlen Basket Ligi w sezonie 2025/2026.

Według opublikowanego 23 października wpisu lokalnego profilu informacyjnego ostrowski magistrat zakwestionował 150 tys. zł, a termin ich zwrotu upłynął 2 października. Autor publikacji wskazuje, że do 23 października środki nie wpłynęły do miejskiej kasy. Jeśli te informacje się potwierdzą, chodziłoby o 30% przyznanej dotacji.

Sama kwota przyznanego wsparcia jest potwierdzona oficjalnym dokumentem. Natomiast przyczyna zakwestionowania wydatków, podstawa prawna żądania, jego aktualny status oraz informacja o dokonaniu zwrotu wymagają potwierdzenia w dokumentach urzędowych i stanowisku klubu.

Sprawa zwraca uwagę również ze względu na kalendarz. Z opublikowanego opisu wynika, że okres realizacji zadania rozpoczął się 8 maja, czyli w dniu ostatniego meczu zespołu w sezonie, i trwał do 31 lipca. Nie oznacza to automatycznie nieprawidłowości. Organizacja udziału w rozgrywkach obejmuje przecież również zobowiązania i czynności związane z zakończeniem sezonu. Pokazuje jednak, jak ważne jest precyzyjne określenie celu dotacji, harmonogramu oraz katalogu kosztów kwalifikowanych.

Najistotniejsze pytanie nie brzmi więc, czy drużyna zakończyła sezon. Brzmi: za jakie konkretnie działania miasto zapłaciło i które z nich zostały prawidłowo udokumentowane?

Kołobrzeg: prawie 900 tysięcy złotych objętych decyzjami

Znacznie dalej pod względem formalnym zaszła sprawa MKP Kotwica Kołobrzeg. W 2025 roku klub otrzymał na działalność drużyn seniorskich 1 362 080 zł miejskiego wsparcia. Po weryfikacji rozliczenia magistrat wydał decyzję o zwrocie 871 683,54 zł. To niemal 64% dotacji przeznaczonej na ten cel. Oddzielna decyzja dotyczyła 21 880,55 zł z dotacji dla grup młodzieżowych.

Jednym z problemów wskazanych przez miasto było rozliczanie kosztów poniesionych w 2024 roku, czyli poza okresem objętym odpowiednią umową. W maju 2026 roku Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało w mocy decyzję dotyczącą kwoty 871 683,54 zł. Z kolei należność dotycząca szkolenia młodzieży została skierowana do egzekucji przez Krajową Administrację Skarbową.

Jest jednak zasadnicza różnica między decyzją o zwrocie pieniędzy a ich odzyskaniem. Potwierdzenie obowiązku zwrotu nie oznacza jeszcze, że samorząd dysponuje już tymi środkami. Z punktu widzenia ekonomii sportu jest to podwójny problem. Najpierw publiczne pieniądze zostają przekazane na określone zadanie, a następnie samorząd musi ponosić koszty administracyjne i organizacyjne związane z ich odzyskiwaniem. Jeżeli beneficjent doświadcza trudności finansowych, egzekucja należności może dodatkowo się wydłużać.

Gorzów Wielkopolski: dotacje rozliczane po latach

W styczniu 2026 roku władze Gorzowa Wielkopolskiego poinformowały o decyzjach dotyczących zwrotu około 1,5 mln zł przez trzy podmioty działające pod szyldem Stali Gorzów.

Z przedstawionych przez magistrat informacji wynikało, że sprawa dotyczyła około 712 tys. zł w przypadku stowarzyszenia sportowego, 789 tys. zł w przypadku żużlowej spółki Stal Gorzów S.A. oraz około 5 tys. zł w odniesieniu do podmiotu prowadzącego sekcję piłki ręcznej.

Kontrolą objęto dotacje z lat 2019–2023. Samorząd wskazywał między innymi na niezgodności między deklarowanym przeznaczeniem finansowania a przedstawionymi dokumentami księgowymi. Przywoływane w lokalnych mediach przykłady obejmowały rozliczanie transportu silników lub rodzin zawodników w ramach kosztów przewozu sportowców, a także przedstawianie rachunku za catering jako dokumentu dotyczącego opłat licencyjnych.

Sprawa odsłania problem, o którym w dyskusji o profesjonalizacji sportu mówi się zdecydowanie za rzadko: nieprawidłowości mogą ujawnić się wiele lat po wypłacie dotacji, kiedy zmienił się zarząd klubu, skład drużyny, a niekiedy nawet sytuacja finansowa organizacji.

Kto powinien wtedy ponosić odpowiedzialność? Klub jako osoba prawna, poprzednie kierownictwo, osoby odpowiedzialne za księgowość, a może również instytucja, która przez kilka lat nie dostrzegła problemu?

Odpowiedzialności tych podmiotów nie należy utożsamiać, ale opóźnienie kontroli zwiększa ryzyko, że konsekwencje dawnych decyzji obciążą aktualne funkcjonowanie organizacji.

Iława: 74,5 tysiąca złotych, których ostatecznie nie zażądano

Nie każda historia o zwrocie dotacji kończy się jednak obowiązkiem oddania pieniędzy. W 2025 roku Urząd Miasta Iławy poinformował 13 klubów sportowych o konieczności zwrotu 10% otrzymanych środków. Łącznie chodziło o 74 550 zł. Powodem było, według magistratu, niewłaściwe wykonywanie obowiązków informacyjnych, między innymi dotyczących eksponowania znaków miasta i informacji o finansowaniu.

Kluby zakwestionowały zasadność takiego rozstrzygnięcia. Ostatecznie, jak wynika z odpowiedzi urzędu opublikowanej przez lokalne media, 19 września 2025 roku magistrat wysłał pisma o odstąpieniu od roszczeń, uwzględniając argumenty organizacji oraz poprawę realizacji obowiązków.

Ten przypadek jest szczególnie interesujący. Pokazuje, że mechanizmy kontroli są potrzebne, ale same również wymagają proporcjonalności, konsekwencji i rzetelnej oceny okoliczności. Dotacja powinna być rozliczana zgodnie z umową. Jednak żądanie jej zwrotu nie może zastępować właściwej interpretacji zapisów kontraktu ani procedury wyjaśniającej.

Od 366 złotych do ponad 5 milionów. Różne skale, różne problemy

W grudniu 2025 roku wójt gminy Czarnków wydał decyzję nakazującą Klubowi Sportowemu Sokół Gębice zwrot 366,03 zł z odsetkami. Powodem było poniesienie wydatku po terminie wynikającym z zasad rozliczania zadania.

To przykład sprawy, w której kwota jest niewielka, ale znaczenie ma zgodność rozliczenia z warunkami finansowania.

Z kolei sprawozdanie gminy Września za 2024 rok pokazuje zupełnie inną sytuację. Spośród 705 tys. zł przyznanych ośmiu klubom na wspieranie sportu wykorzystano 704 044 zł, a 956 zł wykazano jako środki zwrócone. Taki zwrot niewykorzystanej części dotacji jest normalnym elementem rozliczenia i sam w sobie nie świadczy o żadnym nadużyciu.

Jeszcze innej skali dotyczy spór o dofinansowanie rozbudowy hali sportowej w Ostrowie Wielkopolskim. Według lokalnej publikacji, opartej na korespondencji z Ministerstwem Sportu i Turystyki, resort domaga się od spółki BM SLAM sp. z o.o. zwrotu 5,05 mln zł. Według stanu opisanego 8 października 2026 roku nie odzyskano kwoty głównej, a decyzja administracyjna nakazująca zwrot nie została jeszcze wydana.

To odrębna sprawa dotycząca innego podmiotu niż koszykarska Stal S.A. i nie należy łączyć odpowiedzialności obu spółek. Zestawienie tych przykładów prowadzi do istotnego wniosku: pod wspólnym określeniem „zwrot dotacji” kryją się zarówno prawidłowe rozliczenia niewykorzystanych pieniędzy, spory o dokumentację, formalne decyzje o zwrocie, jak i wieloletnie postępowania o odzyskanie milionów złotych.

NIK: 2,5 miliona złotych nieprawidłowo wykorzystanych dotacji

Problem nie ogranicza się do samorządów i klubów ligowych. W kwietniu 2025 roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wyniki kontroli działalności polskich związków sportowych. W pięciu kontrolowanych związkach wykazano nieprawidłowości w wykorzystaniu i rozliczeniu dotacji dotyczące łącznie 2,5 mln zł.

Wśród ustaleń znalazły się wydatki na pikniki rodzinne w wysokości 694,5 tys. zł, wydatki związane z zakupami bez procedury wymaganej umową na kwotę 1,8 mln zł, koszty poniesione po okresie realizacji zadania lub nieopłacone w kwocie 37 tys. zł, zawyżone koszty wynagrodzeń koordynatorów w wysokości 20 tys. zł oraz wydatki niezwiązane z zadaniami na 6,1 tys. zł.

Co szczególnie istotne, NIK wykazała również nieterminowy zwrot niewykorzystanych dotacji o łącznej wartości 249,8 tys. zł przez pięć związków sportowych. Nie oznacza to, że całe 2,5 mln zł stanowi kwotę prawomocnie nakazaną do zwrotu. Są to ustalenia kontroli obejmujące różne rodzaje nieprawidłowości. Natomiast 249,8 tys. zł dotyczyło środków faktycznie zwróconych, lecz po terminie.

W tej różnicy kryje się istota rzetelnego raportowania finansów sportu. Wykrycie nieprawidłowości, ustalenie należności i odzyskanie pieniędzy to trzy oddzielne zdarzenia.

Regionalne izby obrachunkowe: problem zaczyna się również w urzędach

Wyniki kontroli koordynowanej przez regionalne izby obrachunkowe, obejmującej finansowanie sportu przez samorządy w latach 2017–2018, pozwalają spojrzeć na problem od strony instytucji przyznających środki.

W 44 spośród 55 skontrolowanych jednostek stwierdzono łącznie 285 nieprawidłowości w analizowanym obszarze udzielania i rozliczania dotacji. Oznacza to, że problem występował w 80% jednostek objętych tą konkretną kontrolą. Nie jest to jednak wskaźnik opisujący wszystkie samorządy w Polsce.

Kontrolerzy wskazywali między innymi na błędy w procedurach konkursowych, niedostosowanie dokumentów, nieprawidłowe zawieranie umów oraz udzielanie finansowania w niewłaściwym trybie. Warto zatem odwrócić perspektywę. Jeżeli klub nieprawidłowo rozlicza dotację, nie zawsze oznacza to wyłącznie brak kompetencji po stronie beneficjenta. Niekiedy problem zaczyna się od niedostatecznie precyzyjnego konkursu, źle przygotowanej umowy albo niewystarczającego nadzoru ze strony samorządu.

Dotacja to nie sponsoring. A pieniądze publiczne mają różne drogi do sportu

W Polsce profesjonalne kluby korzystają dziś z kilku strumieni finansowania publicznego: dotacji samorządowych, umów promocyjnych, kontraktów sponsorskich ze spółkami komunalnymi, finansowania infrastruktury, a niekiedy również zaangażowania kapitałowego samorządu.

Nie można tych instrumentów wrzucać do jednego worka. Dotacja jest przekazywana na konkretny cel i podlega właściwym dla niej zasadom wykorzystania oraz rozliczenia. Umowa sponsorska albo promocyjna ma inny charakter: w zamian za środki finansowe powinno być realizowane określone świadczenie, na przykład ekspozycja marki, promocja miasta lub inne uzgodnione działania marketingowe.

W materiałach dotyczących Stali Ostrów wskazano łączne wsparcie na poziomie 2,634 mln zł w 2026 roku, z czego 1,7 mln zł miały stanowić dotacje, a 934 tys. zł środki przekazane przez ostrowskie spółki miejskie. Liczby te wymagają niezależnego potwierdzenia oraz sprawdzenia charakteru poszczególnych umów, zanim można je traktować jako pełny bilans finansowania.

Jednak już sam sposób przedstawienia tych danych pokazuje potrzebę nowego standardu przejrzystości. Mieszkaniec powinien wiedzieć nie tylko, ile pieniędzy otrzymał klub, ale także z jakiego źródła, na jakiej podstawie, za co i z jakim rezultatem.

Pięć liczb, które powinien publikować każdy samorząd

Z perspektywy ekonomii sportu proponowałbym wprowadzenie prostego, corocznego publicznego rejestru rozliczeń finansowania sportu.

Dla każdego beneficjenta powinny być ujawniane co najmniej następujące wielkości: kwota przyznana, kwota prawidłowo rozliczona, kwota zakwestionowana, kwota wynikająca z ostatecznej decyzji o zwrocie oraz kwota rzeczywiście odzyskana.

Dopiero wtedy można obliczać wskaźniki mające rzeczywistą wartość zarządczą: udział zakwestionowanych wydatków, skuteczność odzyskiwania należności, przeciętny czas rozliczenia dotacji i liczbę przypadków zakończonych korektą dokumentacji bez obowiązku zwrotu.

To pozwoliłoby również odpowiedzieć na pytanie, którego dziś niemal nikt nie stawia w debacie o finansowaniu sportu: jaki odsetek publicznych pieniędzy przeznaczonych na sport generuje problemy rozliczeniowe i ile kosztuje ich usuwanie?

Warto przy tym pamiętać, że kontrola nie powinna polegać wyłącznie na szukaniu uchybień po zakończeniu sezonu. Jej częścią musi być wcześniejsze przygotowanie budżetu, wsparcie organizacyjne dla klubów, bieżąca weryfikacja wydatków oraz jednoznaczne zasady dokumentowania kosztów.

Sport potrzebuje pieniędzy. Ale jeszcze bardziej potrzebuje zaufania

Publiczne finansowanie sportu ma uzasadnienie ekonomiczne i społeczne. Kluby budują lokalną tożsamość, tworzą ofertę aktywności fizycznej, szkolą młodzież, generują wydarzenia i wzmacniają atrakcyjność miast.

Te korzyści nie zwalniają jednak z obowiązku rozliczania pieniędzy podatników. Nie chodzi o to, aby każdą pomyłkę w fakturze przedstawiać jako aferę albo podważać zasadność dofinansowania sportu wyczynowego. Chodzi o stworzenie systemu, w którym klub zna reguły, samorząd skutecznie nadzoruje ich przestrzeganie, a mieszkańcy mogą sprawdzić rezultat wydatkowania pieniędzy.

Przypadek Ostrowa Wielkopolskiego jest dobrym punktem wyjścia do tej rozmowy. Kołobrzeg i Gorzów pokazują skalę możliwych zobowiązań. Iława przypomina, że decyzje o zwrocie również wymagają kontroli. NIK i RIO udowadniają natomiast, że problem ma wymiar znacznie szerszy niż pojedyncze kluby.

Polski sport nauczył się zabiegać o publiczne pieniądze. Kolejnym etapem jego profesjonalizacji musi być umiejętność ich przejrzystego rozliczania. Bo wartość finansowania publicznego nie kończy się w momencie przelewu na konto klubu. Kończy się dopiero wtedy, gdy można wykazać, co dzięki tym środkom osiągnięto.

Udostępnij
Łukasz Strzelecki

Łukasz Strzelecki

Ekonomista sportu, menedżer i przedsiębiorca, specjalizujący się w finansowaniu i ekonomii sportu, sponsoringu, marketingu sportowym, zarządzaniu organizacjami oraz profesjonalizacji rynku sportowego. Od początku swojej kariery zawodowej związany z motorsportem. Od 2008 roku prowadzi TEAM PROMOTION Marketing Sportowy i PR, a w latach 2008–2017 odpowiadał za promocję i komunikację Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. W 2016 roku, reprezentując sponsora strategicznego PGNiG, uczestniczył w procesie profesjonalizacji polskiej piłki ręcznej i tworzeniu zawodowej PGNiG Superligi. Jest członkiem założycielem Stowarzyszenia Sport Biznes Polska oraz byłym prezesem Fundacji Orły Sportu, która zarządzała programem „Lokalny Animator Sportu”, realizowanym na blisko 2000 obiektów Orlik 2012. Autor monografii poświęconej ekonomicznym aspektom funkcjonowania sportu, wykładowca Uniwersytetu VIZJA i twórca cyklu eksperckiego „Bilans Sportu”, w ramach którego analizuje modele finansowania, sponsoring, infrastrukturę sportową, efektywność programów publicznych oraz ekonomiczne i społeczne oddziaływanie sportu. Obecnie współtworzy kierunek „Biznes w Sporcie” na Uniwersytecie VIZJA oraz rozwija projekty łączące sport, biznes, naukę i nowe technologie.