Marcin Animucki w wywiadzie dla Guillema Balagué. Prezes Ekstraklasy o wzroście ligi, frekwencji, Europie i prawach medialnych
Marcin Animucki udzielił obszernego wywiadu wideo Guillemowi Balagué, opublikowanego w serwisie X. Prezes Ekstraklasy mówi w nim o rozwoju ligi, inwestycjach stadionowych, rosnącej frekwencji, strategii europejskiej i wartości praw medialnych.
Guillem Balagué to jeden z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy piłkarskich w Europie. Hiszpan od lat pracuje w międzynarodowych mediach, regularnie współpracuje m.in. z BBC Radio 5 Live i LaLiga TV, a na swoim oficjalnym profilu przedstawia się także jako autor i prezenter zajmujący się futbolem. To właśnie na jego koncie pojawiło się nagranie rozmowy z Marcinem Animuckim, prezesem Ekstraklasy S.A.
W samym wywiadzie Animucki kreśli obraz ligi, która w jego ocenie przeszła w ostatnich latach dużą zmianę organizacyjną i biznesową. Rozmowa zaczyna się od kwestii zarządzania produktem, komercjalizacji i kontroli nad przekazem medialnym. Jak tłumaczy prezes ligi, sam model organizacyjny z czasem rozszerzano.
– Kiedy powstaliśmy w 2005 roku, chodziło tylko o zarządzanie rozgrywkami. Później doszły kolejne elementy. Najpierw komercjalizacja praw telewizyjnych, potem praw marketingowych, a w 2012 roku zapadła decyzja o przejęciu spółki produkcyjnej. Dziś jesteśmy w 100 procentach właścicielem firmy, która produkuje co roku ponad 300 meczów, ale też inne wydarzenia. Dlatego postrzegamy siebie jako organizację działającą w modelu 360 stopni.
W dalszej części rozmowy Animucki wskazuje, że jednym z fundamentów obecnej pozycji ligi była poprawa infrastruktury. Według jego słów duży impuls przyszedł po UEFA Euro 2012, gdy w Polsce powstało ponad 25 nowoczesnych stadionów. Podkreśla też, że zmienił się sam sposób zarządzania klubami, bo do futbolu weszło więcej prywatnych inwestorów, a organizacje zaczęły być prowadzone w bardziej biznesowy sposób.
– Wielki impuls przyszedł po Euro 2012. Państwo, samorządy i kluby mocno zainwestowały. Dziś możemy powiedzieć, że wokół tamtego okresu powstało ponad 25 nowych, nowoczesnych stadionów. To był bardzo mocny ruch w stronę lepszej organizacji. Gdy przyszedłem do Widzewa w 2007 roku, na stadiony chodziło około 1,5 mln ludzi. W tym sezonie będzie to już ponad 4 mln. Jesteśmy dziś na ósmym miejscu w Europie pod względem frekwencji.
W tym fragmencie pojawia się jeden z najmocniejszych wątków całej rozmowy. Animucki nie sprowadza wzrostu Ekstraklasy wyłącznie do poziomu sportowego. Mówi o inwestycjach, poprawie bezpieczeństwa, zmianie profilu właścicielskiego i większym otwarciu stadionów na rodziny, kobiety i dzieci. W jego narracji produkt ligowy urósł dzięki temu, że zmieniono nie tylko futbol, ale też całe otoczenie meczowego doświadczenia.
– Pamiętam moje pierwsze spotkanie z prezesem T-Mobile, który był wtedy sponsorem tytularnym. Myślałem, że to będzie luźna rozmowa powitalna, a dostałem raport liczący 600 stron o zachowaniach na stadionach. Wtedy zrozumiałem, że to jest problem, którym trzeba się zająć. Zaczęliśmy budować specjalną strategię bezpieczeństwa. Były inwestycje w klubach, w infrastrukturę IT, w systemy wejścia i monitoring, bardzo bliska współpraca z policją i lepsza organizacja stewardingu. Zobaczyliśmy też szansę, by na stadionach pojawiało się więcej dzieci i kobiet. I właśnie tak dziś ludzie spędzają weekendy.
Ważną częścią rozmowy jest też Europa. Animucki mówi wprost, że Ekstraklasa nie chciała budować modelu, w którym tylko jeden czy dwa kluby są gotowe do walki w pucharach. Celem było stworzenie środowiska, w którym do gry o Europę przygotowanych będzie więcej zespołów. Z tego punktu widzenia interesujące są jego słowa o podziale pieniędzy.
– Siedem albo osiem lat temu, kiedy zostałem prezesem, spotkaliśmy się z największymi klubami i zaczęliśmy przebudowywać model funkcjonowania Ekstraklasy. Zastanawialiśmy się, czy chcemy mieć jeden lub dwa kluby gotowe na Europę, czy raczej kilka. Uznaliśmy, że liga powinna być zbudowana tak, by trzy, cztery, a może nawet pięć klubów było przygotowanych do gry w europejskich pucharach.
– Zmieniliśmy też model dystrybucji pieniędzy. Połowa środków jest dzielona równo. Potem 45 procent zależy od wyników sportowych, a około 15 procent działa jako premia dla klubów, które grają w kwalifikacjach europejskich pucharów. Do tego dochodzą rankingi sezonowe i historyczne. Chcemy budować mocną grupę klubów zdolnych do gry w Europie, ale jednocześnie zostawić przestrzeń dla ambitnych projektów. Ta równowaga jest dla nas bardzo ważna.
Prezes Ekstraklasy odnosi się również do skutków finansowych udanych występów w Europie. Nie chodzi tylko o premie UEFA. W jego ocenie przekłada się to na większe inwestycje w akademie, ożywienie krajowego rynku transferowego i szerszy wzrost wartości całego systemu.
– Rozmawiałem z właścicielem Jagiellonii Białystok, który powiedział mi, że prawie wszystkie te pieniądze chce zainwestować w rozwój akademii. To mnie cieszy, bo chcemy widzieć coraz bardziej profesjonalne akademie. Ożył też rynek krajowy, który kilka lat temu praktycznie nie istniał. Kluby zaczynają sprowadzać piłkarzy nie tylko z zagranicy, ale też z Polski. Widać więcej ruchu i więcej inwestycji w budowę mocniejszych zespołów.
W rozmowie pojawia się także temat pozycji ligi w rankingu UEFA oraz perspektyw komercyjnych. Animucki mówi, że Polska utrzyma 12. miejsce, a jeszcze kilka lat temu była w okolicach 30. pozycji. Jego zdaniem celem minimum powinno być wejście do pierwszej dziesiątki, bo to oznaczałoby bezpośredni awans mistrza kraju do Ligi Mistrzów. Jednocześnie podkreśla, że rośnie wartość praw medialnych.
– Pięć lat temu byliśmy około 30. miejsca. Kiedy mówiłem, że w kilka lat możemy dojść do 15. pozycji, ludzie patrzyli na mnie jak na szaleńca. A to się wydarzyło. Teraz będziemy na 12. miejscu. Uważam, że musimy dojść przynajmniej do dziesiątki i się tam utrzymać. To byłoby bardzo ważne dla dalszego rozwoju.
– Kiedy przychodziłem do Ekstraklasy kilkanaście lat temu, prawa mediowe były warte około 20 mln euro. Teraz zbliżamy się do poziomu 70-75 mln euro. Mam nadzieję, że w kolejnych cyklach będziemy rywalizować z ligami belgijską i holenderską, które wciąż są trochę przed nami. Widzimy też coraz większe zainteresowanie ze strony platform streamingowych. Polska to duży kraj z bardzo dobrym internetem, a młodsze pokolenia są otwarte na nowe sposoby oglądania futbolu.
Na końcu rozmowy pojawia się jeszcze szersza perspektywa. Balagué sugeruje, że wzrost Ekstraklasy jest częścią większej zmiany gospodarczej i społecznej w Polsce. Animucki przyznaje, że patrzy na futbol właśnie w taki sposób, jako część większego ekosystemu.
– Myślę, że to wszystko jest jednym ekosystemem. Dynamika ostatnich 30-35 lat po zmianie systemu gospodarczego w Polsce dała nam bardzo mocny impuls. Nie tylko przetrwaliśmy trudny czas, ale poradziliśmy sobie choćby z COVID-em w odpowiedni sposób. Dokończyliśmy rozgrywki, zarobiliśmy zaplanowane pieniądze, nikt nie zbankrutował. Byliśmy też pierwszą ligą, która przywróciła kibiców na trybuny.
Cały wywiad Balagué z Animuckim pokazuje więc Ekstraklasę nie tylko jako ligę piłkarską, ale jako projekt biznesowy, medialny i infrastrukturalny. W tej narracji wzrost frekwencji, poprawa bezpieczeństwa, większa obecność prywatnego kapitału, lepsze wyniki w Europie i rosnąca wartość praw medialnych są elementami jednej układanki. A sam fakt, że o tych procesach rozmawia z prezesem ligi jeden z najbardziej znanych hiszpańskich dziennikarzy piłkarskich, pokazuje, że polskie rozgrywki coraz śmielej próbują opowiadać swoją historię również poza własnym rynkiem.