Superpuchar Hiszpanii góruje finansowo nad Superpucharem Włoch
Superpuchar Hiszpanii rośnie w siłę. Można to zauważyć, porównując obecną edycję z zeszłoroczną. A także gdy spojrzymy na nagrody finansowe w Superpucharze Włoch.
Łączna pula nagród w 2025 roku wynosiła 19 648 486 euro, a podzieliły je między sobą FC Barcelona, Real Madryt, Athletic Club i Mallorca, natomiast teraz to są 23 miliony euro. Te pieniądze trafią do Barcelony, Realu Madryt, Atletico Madryt i Athleticu. Jeśli chodzi o zasady podziału, zaznaczmy, że klubom przyznawana jest część zależna od zdobytych tytułów, historii i oglądalności telewizyjnej.
Kontrowersyjne założenia
Przed rokiem wiele osób w Hiszpanii skarżyło się, że Real Madryt i Barcelona dostali po 6 milionów euro, Athletic Club – 2 miliony euro, a Mallorca zaledwie 850 tysięcy euro. Finalistom przysługiwało także po milionie euro, z kolei triumfator imprezy otrzymał kolejne 2 miliony euro. Athletic Club wzywał organizatorów turnieju do bardziej sprawiedliwego podziału pieniędzy, co nie przyniosło powodzenia.
Dodajmy, że Superpuchar Hiszpanii zapewnia RFEF około 51,9 miliona euro przychodów, należy wskazać na trzy główne źródła: sponsoring (27 milionów euro), organizacja i uczestnictwo (11,5 miliona euro) oraz prawa telewizyjne (12,69 miliona euro). Ponadto około 28 milionów euro zasila futbol niezawodowy.
Jak jest we Włoszech?
Dodajmy, że jeśli chodzi o Superpuchar Włoch, turniej generuje 16,2 milionów euro dla uczestników, a więc dużo mniej niż w przypadku rywalizacji hiszpańskich drużyn. I to mimo że rywalizacja również odbywa się z udziałem czterech zespołów. Prawdopodobnie należy to tłumaczyć tym, że hiszpańskie zmagania uatrakcyjniają znacząco FC Barcelona i Real Madryt. Przypomnijmy, że zarówno włoskie, jak i hiszpańskie drużyny po raz kolejny wybrały się na Bliski Wschód, aby grać w Arabii Saudyjskiej.
Redakcja Sport Marketing
Więcej Ze świata
Iga Świątek została „kelnerką” podczas Australian Open
Iga Świątek zaskoczyła fanów i gości hotelu Crown Towers, gdzie mieszka podczas pobytu w Australii, gdyż przebrała się za kelnerkę w restauracji Marmont, obsługując klientów zupełnie incognito.