09.07.2026 07:54

Mundialowy szum bez logo FIFA. Tak działają marki spoza oficjalnego programu

FIFA sprzedaje sponsorom prawa do znaków, stadionów i oficjalnej komunikacji. Poza tym programem działają jednak marki, które próbują wejść w mundial przez piłkarzy, kibiców, transmisje, sklepy i reakcje po meczach.

Udostępnij
Mundialowy szum bez logo FIFA. Tak działają marki spoza oficjalnego programu
Autor zdjęcia: Open AI

FIFA sprzedała 16 globalnych pozycji sponsorskich przy mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku. Do tego dochodzą umowy regionalne i kategoriowe, m.in. z PIF, Betano, Salesforce, Inter Rapidísimo i Krakenem. Tylko marki z takimi prawami mogą używać znaków FIFA World Cup i komunikować się jako oficjalni partnerzy albo sponsorzy turnieju.

Nike, Pepsi, Modelo, Taco Bell czy Levi’s działają inaczej. Nie pokazują logotypu mistrzostw ani trofeum, tylko korzystają z piłkarzy, reprezentacji, transmisji, sklepów, aplikacji, barów i reakcji kibiców po meczach.

To nie zawsze jest ambush marketing. Problem zaczyna się wtedy, gdy firma bez praw sugeruje oficjalny związek z FIFA albo turniejem.

Marka bez praw FIFA musi uważać na kilka rzeczy:

  • może mówić o piłce, kibicach, reprezentacjach, zawodnikach i oglądaniu meczów, jeśli robi to bez znaków turnieju.
  • nie może używać oficjalnego logo turnieju, trofeum ani pełnej identyfikacji mistrzostw;
  • nie może nazywać się sponsorem, partnerem ani oficjalną marką mundialu;
  • nie może sugerować formalnego związku z FIFA, jeśli go nie ma;

Nike nie ma praw FIFA, ale ma piłkarzy

Najmocniejszy przykład to Nike. Oficjalnym partnerem FIFA w kategorii sprzętu sportowego pozostaje adidas, ale Nike od lat pracuje przy wielkich turniejach przez własne umowy z zawodnikami i federacjami. Przy mundialu 2026 marka pokazała film „Rip the Script”.

W reklamie występują m.in. Cristiano Ronaldo, Kylian Mbappé, Erling Haaland, Vinícius Júnior, Ronaldinho i Zlatan Ibrahimović. Pojawiają się też osoby spoza piłki: LeBron James, Travis Scott, Kim Kardashian, Channing Tatum, LISA i Ted Lasso. Nike nie używa tu znaków FIFA. Buduje własną scenę z piłkarzami, celebrytami, żartem i tempem znanym z dawnych reklam marki.

Kibic nie musi zobaczyć logo turnieju, żeby skojarzyć spot z mundialem. Wystarczą koszulki, buty, zawodnicy, czas publikacji i piłkarska estetyka. Nike nie mówi: „jesteśmy sponsorem FIFA World Cup”. Mówi: „jesteśmy częścią rozmowy o piłce”.

Pepsi bierze język kibiców

W kategorii napojów oficjalnym partnerem FIFA jest Coca-Cola, więc Pepsi nie może komunikować się jak sponsor mistrzostw. Marka poszła w stronę kibicowskiego języka i internetowego sporu o słowo „soccer”.

Kampania „Pepsi Football Nation” opiera się na znanych nazwiskach. Występują w niej m.in. David Beckham, Mohamed Salah, Vinícius Júnior, Alexia Putellas, Florian Wirtz, Lauren James i Gordon Ramsay. Pepsi wykorzystuje hasło „It’s Football, Not Soccer”, zapowiada wtyczkę do przeglądarki i prowadzi akcję z Redditem.

To szczególnie pasuje do turnieju rozgrywanego w USA, Kanadzie i Meksyku. W Stanach Zjednoczonych słowo „soccer” jest codzienne, ale dla wielu kibiców spoza USA brzmi jak błąd albo powód do żartów. Pepsi bierze ten spór i przerabia go na własny temat.

Trzeba przy tym oddzielić Pepsi od innych marek PepsiCo. Lay’s i Doritos mają prawa sponsorskie przy mundialu. Sama Pepsi działa jednak bez oficjalnego statusu w kategorii FIFA World Cup.

Modelo wchodzi przez transmisje i bary

Modelo nie jest oficjalnym sponsorem FIFA World Cup 2026, ale przygotowało dużą akcję piłkarską pod hasłem „Best Seat in the House”. Marka działa w telewizji, internecie, reklamie zewnętrznej, social mediach, barach i sklepach.

Najważniejszy element to współpraca z Telemundo. Modelo sponsoruje przedmeczowe programy przy 104 hiszpańskojęzycznych transmisjach. W kampanii pojawiają się też piłkarze: Edson Álvarez, Raúl Jiménez, Diego Luna, David Ospina i Raphinha.

Marka nie potrzebuje stadionowej bandy reklamowej, żeby być blisko meczu. Bierze miejsca, w których wielu kibiców ogląda mundial: bar, dom, hotel, lotnisko, ekran przed transmisją. Do tego dochodzi limitowana kolekcja z Kappą i piłka zaprojektowana z Jonem-Paulem Wheatleyem.

Taco Bell reaguje po końcowym gwizdku

Taco Bell postawił na moment po meczu. Program L.O.C.O.S., czyli Loss Or Celebration Outcome Support, działa w aplikacji i przy wydarzeniach na żywo. Kibic może wejść w tryb świętowania zwycięstwa albo pocieszenia po porażce. W zamian marka daje jedzenie, nagrody i gadżety.

Akcja ma działać do 13 lipca. Taco Bell nie musi używać oficjalnej nazwy turnieju, żeby trafić w rytm mundialu. Po każdym meczu są zwycięzcy i przegrani. Jedni chcą świętować, inni odreagować wynik. Marka przenosi ten prosty mechanizm do aplikacji.

To różni się od klasycznego sponsoringu. FIFA sprzedaje prawa do znaku, widoczność na obiektach i oficjalne pakiety. Taco Bell bierze zachowanie kibica i dokłada do niego produkt.

Mundial trafia na półki sklepowe

Przy turnieju działa też Mondelēz z kampanią „Summer of Soccer”. W akcji występują Christian Pulisic, Alex Morgan, Sophia Wilson i Pitbull. Promowane są m.in. Ritz, Chips Ahoy!, Sour Patch Kids, Swedish Fish i BelVita.

Mechanizm jest prosty: limitowane produkty, kody QR i konkurs „Score Snack Goals”. Konsument skanuje opakowanie i może walczyć o nagrody do 19 lipca. Mundial przenosi się tu do sklepu i domowego oglądania meczów.

Podobnie, choć bardziej lokalnie, działa Marmite. Marka zmieniła nazwę na WeMite i przygotowała limitowane słoiki dla kibiców Anglii. Na opakowaniach pojawiają się hasła zależne od tego, jak daleko — według kibiców — może dojść reprezentacja: ćwierćfinał, półfinał albo końcowe zwycięstwo.

W Szkocji własny pomysł pokazał IRN-BRU. Marka wróciła do hasła „Made in Scotland from Girders” i przerobiła je na piłkarską pieśń. W reklamie pojawiają się m.in. Susan Boyle, John McGinn i Alex Kapranos z Franz Ferdinand. Całość opiera się na szkockim humorze i reprezentacji, a nie na prawach FIFA.

Levi’s wykorzystał zasłonięte logo

Osobny przypadek to Levi’s. Stadion w Santa Clara, znany przez cały rok jako Levi’s Stadium, podczas mundialu działa pod neutralną nazwą San Francisco Bay Area Stadium. FIFA wymaga takich zmian, żeby chronić sponsorów turnieju i ograniczyć widoczność marek bez praw.

Logo Levi’s na stadionie zostało zasłonięte. Marka przerobiła to na własny żart. Na Instagramie zmieniła zdjęcie profilowe na zasłonięty kształt swojego znaku. Podobny motyw pojawił się też w witrynach sklepów.

W tym przypadku marka nie musiała planować klasycznej kampanii wokół mundialu. Temat dały jej przepisy FIFA. Znak miał zniknąć z obiektu, ale jego kształt zaczął krążyć w social mediach.

Co daje oficjalny status FIFA

Oficjalny partner FIFA dostaje prawa, których te marki nie mają. W pakiecie mogą znaleźć się m.in.:

  • prawo do używania oficjalnych znaków FIFA World Cup;
  • widoczność przy stadionach i w materiałach turniejowych;
  • udział w programach hospitality;
  • możliwość prowadzenia promocji z nazwą mistrzostw;
  • ochrona kategorii przed konkurencją i ambush marketingiem.

FIFA dzieli współpracę na kilka poziomów: FIFA Partner, FIFA World Cup Sponsor, FIFA World Cup Sponsor Plus i regionalny Tournament Supporter. Wejście do programu zależy od wolnej kategorii, regionu, budżetu i braku konfliktu z obecnymi sponsorami. FIFA nie publikuje publicznego cennika takich pakietów.

Marka, która nie ma praw, musi uważać na sposób komunikacji. Nie może udawać sponsora, używać oficjalnych znaków ani sugerować formalnego związku z FIFA. Może jednak mówić o piłce, pokazywać własnych ambasadorów, prowadzić promocje przy meczach, zmieniać opakowania albo komentować sytuacje, które dzieją się wokół turnieju.

Mundial 2026 daje takim markom dużo miejsca poza stadionem. Turniej trwa ponad miesiąc, obejmuje trzy kraje i wiele stref czasowych. Kibice oglądają mecze w domach, barach, hotelach, aplikacjach i na lotniskach. Tam pojawiają się Nike, Pepsi, Modelo, Taco Bell, Mondelēz, IRN-BRU, Marmite i Levi’s — bez oficjalnego pakietu FIFA, ale z własnym sposobem na obecność przy turnieju.

Udostępnij
Joachim Stelmach

Joachim Stelmach