02.07.2026 09:07

Wimbledon ma sponsorów, ale nie sprzedaje im całego kortu

Na liście partnerów turnieju są Rolex, IBM, Slazenger, Ralph Lauren, Range Rover, Barclays czy Emirates. W głównym kadrze meczowym Wimbledonu nadal nie ma jednak naming rights, band LED, reklam na siatce ani ściany logotypów za zawodnikami.

Udostępnij
Wimbledon ma sponsorów, ale nie sprzedaje im całego kortu
Autor zdjęcia: Press Focus

Tegoroczny Wimbledon trwa od 29 czerwca do 12 lipca 2026 roku. W transmisji z All England Clubu widać przede wszystkim trawę, białe stroje, ciemnozielone elementy kortu, zegar, tablicę wyników i osoby pracujące przy meczu. Sponsorzy są obecni, ale zwykle dostają konkretne miejsce: przy czasie, danych, piłkach, strojach, transporcie, wodzie, płatnościach albo hospitality.

Rolex przy czasie, IBM przy danych, Slazenger przy piłkach

Wimbledon nie jest turniejem bez reklam. Różnica polega na tym, że reklama rzadko działa tu jak osobny element doklejony do kortu.

Slazenger dostarcza piłki na Wimbledon od 1902 roku. To jedna z najdłuższych nieprzerwanych współprac sponsorskich w sporcie. Marka jest obecna przy każdej wymianie, bo jej produkt jest częścią meczu.

Rolex jest związany z turniejem od 1978 roku i pojawia się przy zegarach. IBM współpracuje z Wimbledonem od 1990 roku i odpowiada za dane, statystyki, aplikację oraz produkty cyfrowe. Ralph Lauren ubiera sędziów, oficjeli i osoby podające piłki od 2006 roku. W czerwcu 2026 roku marka i All England Lawn Tennis Club ogłosiły kolejne wieloletnie przedłużenie umowy.

Ten układ różni się od wydarzeń, w których głównym produktem dla sponsora jest powierzchnia reklamowa. Na Wimbledonie partner częściej dostaje funkcję. Rolex mierzy czas, IBM przetwarza dane, Slazenger daje piłki, Ralph Lauren odpowiada za stroje, a Range Rover za transport.

Wimbledon ogranicza także sponsorów zawodników

Na Wimbledonie mniej miejsca mają nie tylko sponsorzy turnieju, ale też marki współpracujące z zawodnikami. Biały dress code ogranicza widoczność projektów odzieżowych Nike, adidasa, Lacoste, On, Asics czy New Balance.

Regulamin wymaga, by strój był prawie całkowicie biały. Dotyczy to koszulek, spodenek, sukienek, czapek, opasek, skarpet, butów, podeszew i widocznych elementów bielizny. Kolorowe wykończenia są dopuszczone tylko w bardzo małym zakresie. Od 2023 roku zawodniczki mogą nosić ciemniejsze spodenki pod spodem, ale podstawowa zasada białego stroju pozostała.

Dla marek sportowych oznacza to inne warunki niż w Melbourne, Paryżu czy Nowym Jorku. Na Australian Open albo US Open zawodnik może wyjść w stroju z wyraźniejszym kolorem, motywem i kampanijnym przekazem. Na Wimbledonie produkt musi zmieścić się w kodzie turnieju. Logo pozostaje, ale strój nie może stać się pełnym billboardem.

Widać to też przy wejściowych stylizacjach. Naomi Osaka podczas tegorocznego Wimbledonu pojawiła się w białym stroju inspirowanym japońskim ubiorem ceremonialnym. Projekt był komentowany w mediach modowych, ale nadal musiał przejść przez zasady All England Clubu. Ten sam mechanizm dotyczy mniejszych elementów: torby, butów, opasek czy rękawów.

Czysty kadr nie oznacza mniejszego biznesu

Brak band LED i komercyjnej nazwy kortu nie oznacza, że Wimbledon sprzedaje mniej. Część pieniędzy znajduje się poza tym, co widać w podstawowej transmisji: w hospitality, debenture’ach, sklepach, kolekcjach odzieżowych, produktach licencyjnych, aplikacji, danych i prawie do używania znaku turnieju w komunikacji marek.

Według „Guardiana” pula nagród Wimbledonu 2026 wynosi 64,2 mln funtów, o 20 proc. więcej niż rok wcześniej. Gazeta podała też, że odpowiada to około 14,4 proc. przychodów turnieju. Zawodnicy chcieli dojść w tym roku do 16 proc., czyli około 71 mln funtów, a w dłuższej perspektywie domagają się od Szlemów poziomu 22 proc. przychodów.

Spór o prize money pokazuje skalę wydarzenia. Wimbledon wygląda w kadrze spokojniej niż wiele innych turniejów, ale działa w tym samym systemie wielkich praw mediowych, sprzedaży biletów, kosztów organizacji i rosnących oczekiwań zawodników.

Debenture’y i hospitality działają poza linią końcową

Jednym z najmocniejszych produktów komercyjnych Wimbledonu są debenture’y. To pięcioletnie prawa do miejsc premium, sprzedawane na Centre Court i No.1 Court. W przypadku cyklu 2026–2030 miejsce na Centre Court kosztowało przy emisji 116 tys. funtów. Posiadacz dostaje bilety na każdy dzień turnieju oraz dostęp do osobnych przestrzeni klubowych i gastronomicznych.

Do tego dochodzą pakiety hospitality dla firm i zamożnych kibiców. To część turnieju, której widz przed telewizorem zwykle nie widzi. Obok kortu może nie być ściany reklam, ale kilka metrów dalej działają restauracje, bary, strefy dla gości, sklepy i prywatne przestrzenie partnerów.

Taki układ pozwala Wimbledonowi sprzedawać wydarzenie na kilku poziomach. Transmisja zachowuje prosty obraz meczu, a droższe produkty są przeniesione do miejsc, które nie zasłaniają gry.

Australian Open sprzedaje cały teren Melbourne Park

Największy kontrast widać przy Australian Open. Turniej w Melbourne ma rozbudowaną listę partnerów, podzieloną na kilka poziomów. Głównym partnerem jest Kia, a wśród partnerów stowarzyszonych i pozostałych są m.in. ANZ, Rolex, Louis Vuitton, Marriott, New Balance, Pirelli, Bupa, Chubb, Chemist Warehouse czy Visit Victoria.

Australian Open sprzedaje nie tylko mecze, ale też cały teren Melbourne Park. W kompleksie funkcjonują sponsorowane nazwy aren, m.in. Kia Arena i ANZ Arena. Na miejscu są strefy marek, gastronomia, muzyka, aktywacje, wydarzenia przed startem głównej drabinki i formaty dla kibiców, którzy niekoniecznie zaczynają wizytę od biletu na największy kort.

Według „The Australian” edycja 2026 przyciągnęła ponad 1,35 mln odwiedzających, a prawie 250 tys. osób pojawiło się na terenie imprezy jeszcze przed pierwszym meczem turnieju głównego. Gazeta podała też, że Kia obchodziła 25-lecie współpracy z AO, a logo marki było widoczne przez około 40 proc. czasu transmisji meczów.

Roland-Garros ma inny problem z reklamami przy korcie

Roland-Garros ma silny obraz telewizyjny: mączka, zieleń trybun i paryski stadion. Reklamy przy korcie są jednak znacznie bardziej widoczne niż na Wimbledonie.

W 2026 roku rozmowa o nośnikach reklamowych w Paryżu dotyczyła już nie tylko ekspozycji, ale też bezpieczeństwa. Zeynep Sönmez musiała wycofać się z debla po tym, jak potknęła się o tablicę reklamową Lacoste i uderzyła w ścianę. Katie Boulter miała podobny problem, a Iga Świątek mówiła, że układ kortów powinien zostać ponownie przeanalizowany.

To jest praktyczna różnica między Szlemami. Na Roland-Garros reklamy przy korcie są częścią obrazu i infrastruktury meczu. Na Wimbledonie większość partnerów nie wchodzi tak mocno w przestrzeń bezpośrednio za linią końcową.

US Open rozwija stadionowy produkt premium

US Open idzie w stronę jeszcze większego wydarzenia stadionowego. USTA prowadzi przebudowę Billie Jean King National Tennis Center i Arthur Ashe Stadium za 800 mln dolarów. Projekt ma zakończyć się przed US Open 2027.

Plan obejmuje m.in. 2000 dodatkowych miejsc courtside, dwa nowe poziomy luksusowych apartamentów, więcej przestrzeni gastronomicznych i handlowych oraz nowe centrum dla zawodników za 250 mln dolarów. USTA finansuje inwestycję bez pieniędzy publicznych. Od 2025 roku główna drabinka US Open trwa 15 dni, dzięki niedzielnemu startowi.

W Nowym Jorku komercja jest mocniej związana z produktem stadionowym: miejscem, wejściem, klubem, apartamentem, gastronomią i widocznością w obiekcie. Wimbledon też ma segment premium, ale w transmisji z kortu centralnego ta część biznesu jest mniej widoczna.

Cztery Szlemy sprzedają inne rzeczy

Wszystkie turnieje Wielkiego Szlema mają sponsorów, oficjalnych dostawców, prawa mediowe, bilety premium i hospitality. Różnica polega na tym, co trafia do głównego obrazu meczu.

Wimbledon zostawia najczystszy kadr i przypisuje partnerów do konkretnych funkcji. Australian Open sprzedaje szerzej teren Melbourne Park, aktywacje marek i sponsorowane nazwy aren. Roland-Garros mocniej korzysta z nośników przy kortach. US Open rozbudowuje produkt stadionowy, oparty na najdroższych miejscach, lożach, klubach i dłuższym kalendarzu imprezy.

Dlatego Wimbledon nie jest przykładem turnieju bez marketingu. Jest przykładem turnieju, w którym większość marketingu nie trafia bezpośrednio na tło za zawodnikami.

Finał kobiet zaplanowano na 11 lipca, a finał mężczyzn na 12 lipca. Do końca turnieju w transmisji będą powtarzać się te same elementy: zegar Rolex, dane IBM, piłki Slazenger, stroje Ralph Lauren i mało reklamowej przestrzeni za linią końcową.

Udostępnij
Joachim Stelmach

Joachim Stelmach