Jak będzie wyglądać przyszłość polskiej koszykówki? Analiza bieżącej sytuacji
Przez lata największym problemem polskiej koszykówki był brak pieniędzy. Brakowało sponsorów, brakowało dużych partnerów biznesowych, brakowało sukcesów, które mogłyby przyciągnąć uwagę kibiców i mediów. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Koszykówka ma za sobą najlepszy okres od wielu lat – wróciła na mistrzostwa świata, osiągnęła historyczny wynik na EuroBaskecie, organizowała największe turnieje międzynarodowe i przyciągnęła sponsorów, o których wcześniej mogła jedynie marzyć.
Według informacji SportMarketing.pl w najbliższym miesiącu znacząco zmieni się jednak układ piramidy sponsoringowej. Z Polską Ligą Koszykówki i Polskim Związkiem Koszykówki prawdopodobnie zrezygnuje Orlen oraz Bank PEKAO SA, a współpracę z Polskim Związkiem Koszykówki i Polską Ligą Koszykówki ma zakończyć również Suzuki i Aerowatch. To kolejne zmiany w piramidzie sponsoringowej, po wcześniejszym zakończeniu współpracy z Enea oraz Krajowa Grupa Spożywcza SA czy Totalizator Sportowy, który promował się przy koszykówce 3×3.
Pod kątem biznesowym, to bardzo ważny moment. Nie dlatego, że odchodzą konkretne firmy. Znacznie ważniejsze jest to, co ich odejście pozwoli zweryfikować. Po raz pierwszy od dawna pojawia się bowiem pytanie, czy ostatnie sześć–siedem lat było początkiem trwałego rozwoju, czy jedynie wyjątkowo korzystnym okresem, którego nie uda się już powtórzyć.
Ostatnie sześć–siedem lat niemal w całości pokrywa się z okresem, w którym najważniejszą postacią polskiej koszykówki był Radosław Piesiewicz. Dziś jego nazwisko budzi kontrowersje, zwłaszcza w kontekście działalności w Polskim Komitecie Olimpijskim, ale trudno znaleźć w XXI wieku drugi okres, w którym koszykówka rozwijałaby się równie dynamicznie pod względem finansowym, organizacyjnym i sportowym.
Jeszcze w 2016 roku, kiedy Tauron zakończył sponsoring tytularny Polskiej Ligi Koszykówki, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Liga miała problem ze znalezieniem partnera o podobnej skali, a rozmowy z potencjalnymi sponsorami częściej kończyły się odmową niż podpisaniem umowy. Trudno było przekonać rynek, że warto inwestować w dyscyplinę pozostającą w cieniu piłki nożnej czy siatkówki.
Później nastąpiła zmiana. Najpierw pojawiła się Energa, następnie Orlen. Do koszykówki dołączyły Enea, Suzuki, Bank Pekao SA, Krajowa Grupa Spożywcza, Lotos, Aerowatch czy 4F. Totalizator Sportowy z kolei związał się z koszykówką 3×3.
Zmieniła się również pozycja koszykówki w telewizji. Jeszcze kilka lat wcześniej Polska Liga Koszykówki płaciła za obecność w Polsacie Sport i mogła liczyć na pojedyncze transmisje. Dziś transmitowane są wszystkie mecze ligi, a według informacji z rynku Polsat płaci za prawa telewizyjne około 20 mln złotych za 7-letni kontrakt. Ponad dwukrotnie większe są także koszty produkcji telewizyjnej, co także wzięła na siebie Telewizja Polsat.
Zmieniała się również sama liga. Weszła Legia Warszawa, marka o ogromnym potencjale marketingowym. Na najwyższy poziom wrócił Śląsk Wrocław, najbardziej utytułowany klub w historii polskiej koszykówki. Liga zaczęła odzyskiwać ośrodki, które przez lata stanowiły fundament tej dyscypliny. Skalę tej zmiany najlepiej oddają liczby.

W 2016 roku przychody Polskiego Związku Koszykówki ze sprzedaży i działalności statutowej wynosiły około 18 mln złotych, a wraz z dotacjami publicznymi – niespełna 29 mln.
W 2024 roku było to już odpowiednio blisko 34 mln złotych przychodów własnych i niemal 70 mln złotych łącznie z dotacjami. Oznacza to, że zarówno przychody komercyjne, jak i całkowity budżet związku w ciągu ośmiu lat wzrosły mniej więcej dwuipółkrotnie. Podobny kierunek widać po stronie Polskiej Ligi Koszykówki, która prowadzi rozgrywki: jej przychody wzrosły z około 2,6 mln złotych w sezonie 2017/18 do 23,6 mln złotych w sezonie 2024/25 – a więc niemal dziewięciokrotnie.
Dla wielu działaczy największą zmianą nie były nawet kolejne logotypy pojawiające się na parkietach czy koszulkach. Znacznie ważniejsze było poczucie, że po raz pierwszy od dawna można myśleć o rozwoju, a nie wyłącznie o przetrwaniu kolejnego sezonu. Finanse były jednak tylko częścią tej historii. Nawet najlepszy sponsor nie wygrywa meczów i nie buduje zainteresowania kibiców. W tym samym czasie przyszły bowiem sukcesy sportowe, których wcześniej brakowało.
Po 52 latach reprezentacja Polski wróciła na mistrzostwa świata. W 2022 roku zajęła czwarte miejsce na EuroBaskecie, stając się największą sensacją turnieju. Trzy lata później Polska z powodzeniem zorganizowała fazę grupową EuroBasketu w Katowicach, pokazując, że potrafi nie tylko rywalizować sportowo, ale również przeprowadzać duże wydarzenia na najwyższym poziomie organizacyjnym. Warto podkreślić, że sportów postawiono na budzącego emocje Igora Milicicia, pod którego skrzydłami reprezentacja Polski zajęła 4.miejsce na EuroBaskecie 2022, a w 2025 roku odpadła w ćwierćfinale z Turcją.
Równolegle rozwijała się koszykówka 3×3. To właśnie ona doprowadziła Polskę na igrzyska olimpijskie w Tokio i Paryżu, a także sprawiła, że FIBA coraz chętniej przyznawała Polsce organizację kolejnych imprez mistrzowskich. Najpierw były mistrzostwa świata U20 w Lublinie, później mistrzostwa świata seniorów w Warszawie. Jeszcze kilkanaście lat temu taki scenariusz wydawałby się mało prawdopodobny.
To właśnie ten element budził zresztą najwięcej dyskusji. Krytycy wskazywali, że znacząca część sukcesu finansowego opierała się na relacjach ze spółkami Skarbu Państwa i trudno jednoznacznie ocenić, na ile był to efekt atrakcyjności samego produktu, a na ile konsekwencja realiów politycznych i biznesowych tamtego czasu.
Według szacunków osób znających kulisy PZKosz i PLK może utracić nawet 60-70 procent wpływów do obecnej piramidy sponsoringowej. Łączna wartość kończących się umów może sięga ok. 15 mln złotych rocznie – nie licząc świadczeń barterowych. Dla dyscypliny, która jeszcze niedawno miała problem ze znalezieniem strategicznych partnerów, jest to zmiana o ogromnej skali.
W nową rzeczywistość wchodzi Grzegorz Bachański, który ponownie stanął na czele Polskiego Związku Koszykówki. To postać dobrze znana środowisku i człowiek, który przez lata współpracował z Radosławem Piesiewiczem przy budowie obecnego modelu funkcjonowania koszykówki. Paradoks jego sytuacji polega jednak na tym, że przejmuje organizację znajdującą się w dobrej kondycji finansowej, bez długów i problemów, które przez lata były codziennością wielu polskich związków sportowych. Jednocześnie obejmuje środowisko przyzwyczajone do sukcesów, dużych sponsorów i wysokich ambicji. Dziś nikt nie będzie rozliczał władz związku z samej stabilizacji. Stabilizacja była celem dekadę temu. Teraz oczekiwaniem jest rozwój.
Bartłomiej Najtkowski
Więcej Sponsoring
„Hydration break” jako przerwa reklamowa? Mamy komentarz TVP
Trwający mundial przyniósł kilka nowości dla piłkarzy i kibiców. Jedną z nich jest „hydration break”, czyli przerwa na nawodnienie. Czas poświęcony na uzupełnienie płynów mogą wykorzystywać reklamodawcy. Okazuje się jednak, że nie wszyscy. Jak ta sprawa wygląda z perspektywy nadawcy mistrzostw? Poprosiliśmy Telewizję Polską o komentarz w tej sprawie.