Lech TV zachwycił kulisami mistrzostwa Polski. „Tego typu materiałów nie da się zaplanować od A do Z”
Kulisy mistrzostwa Polski przygotowane przez Lech TV pokazały, jak dziś powinny wyglądać nowoczesne klubowe media. Ponad godzinny materiał opublikowany przez Lecha Poznań nie był jedynie standardowym zapisem świętowania po zdobyciu tytułu, ale pełnoprawną opowieścią o emocjach, napięciu i kulisach pracy drużyny na ostatniej prostej sezonu. Kamery towarzyszyły zespołowi już od przedmeczowej odprawy, przez treningi i pobyt w Radomiu, aż po nocne świętowanie z kibicami po powrocie do Poznania.
Najpierw zwycięstwo na boisku, później wspólna feta z fanami na stadionie, radość w szatni, świętowanie w autokarze, spontaniczny postój przy autostradzie i swoista kulminacja przy Bułgarskiej o piątej rano, gdzie na nowych mistrzów Polski czekały tłumy kibiców. To właśnie takie momenty sprawiły, że materiał odbił się szerokim echem również poza środowiskiem kibiców Lecha. Klubowa telewizja nie pokazała wyłącznie sukcesu sportowego, ale przede wszystkim emocje ludzi, którzy ten sukces tworzyli.
Musiało być spontanicznie
Piotr Przyborowski, content creator Lech TV, podkreśla w rozmowie dla SportMarketing.pl, że realizacji takiego projektu nie da się dokładnie rozpisać wcześniej. Kluczowe jest reagowanie na wydarzenia i umiejętność uchwycenia autentycznych emocji.
– Tego typu materiałów nie da się zaplanować od A do Z, bo zawsze o wszystkim i tak decyduje to, co wydarzy się na boisku. Mieliśmy przeczucie, poparte rzecz jasna sytuacją w tabeli, że możemy zdobyć to mistrzostwo w Radomiu. Dlatego też postanowiliśmy, że warto być bliżej zespołu również w dniach poprzedzających to spotkanie. Stąd też wynikała nasza obecność w tygodniu na odprawie dotyczącej tego rywala, w szatni czy treningu zespołu.
Chcieliśmy pokazać w ten sposób pokazać, jak zespół żyje tym meczem już na kilka dni przed jego startem. O tym dość trafnie wypowiedział się Pablo Rodriguez, notabene świetny showman do tego typu akcji. Przyznał w rozmowie z Mikaelem Ishakiem, że nasi kibice chcą zobaczyć nie tylko to, jakimi jesteśmy piłkarzami na murawie podczas meczu, ale również pragną być jak najbliżej zespołu poza tymi 90 minutami. I to próbowaliśmy oddać – zresztą nie tylko w tym materiale, ale na przestrzeni całego sezonu. Nasza ekipa wykonała potem kawał świetnej pracy w Radomiu, a przede wszystkim podczas powrotu do Poznania. A tego, co się tam działo, zaplanować się już nie dało.
Kibice dostrzegli autentyczność
Właśnie ta spontaniczność stała się największą siłą materiału. W kulisach nie ma poczucia sztuczności czy wyreżyserowanych scen. Widać naturalne reakcje piłkarzy, emocje sztabu i ogromną więź pomiędzy drużyną a kibicami. Szczególnie mocno wybrzmiewają sceny z szatni oraz momenty tuż przed wyjściem na boisko.

Piotr Przyborowski przyznaje, że to właśnie „ludzkie” pokazanie zespołu było dla niego najważniejsze.
– Nie mam może ściśle jakiejś ulubionej sceny czy kadru, ale na pewno cieszę się z tego, w jaki „ludzki” sposób udało nam się w tym materiale, ale również w całym sezonie przedstawić sztab trenerski oraz cały zespół. Dobrze widać to na przykładzie trenera Nielsa Frederiksena. W tych kulisach od początku widzimy, jak próbował zniwelować ewentualny stres dotyczący tak ważnego spotkania.
Podkreślał to już na treningu przedmeczowym, ale i potem również tuż przed pierwszym gwizdkiem w Radomiu. W ogóle uwielbiam te ujęcia z szatni na chwilę przed wyjściem na boisko. Widać wtedy te prawdziwe emocje na ich twarzach, co też ma wpływ na ich odbiór wśród kibiców. Natomiast cała pomeczowa celebra oraz radość w podróży do Poznania i już na Enea Stadionie to czysta esencja tego, co chcieliby oglądać nasi fani, a dla nas ogrywanie i montowanie takich materiałów to też prawdziwa przyjemność.
Kolejorz wyznacza trendy
Nie ulega wątpliwości, że wspomniana już autentyczność sprawia, iż materiał ogląda się bardziej jak sportowy dokument wysokiej klasy niż klasyczne klubowe kulisy. Lech TV od dłuższego czasu buduje narrację wokół drużyny w sposób znacznie bardziej nowoczesny niż większość polskich klubów, a mistrzowskie kulisy są tego najlepszym przykładem.
Piotr Przyborowski zwraca uwagę, że samo przygotowanie projektu było ogromnym logistycznym wyzwaniem, ponieważ klub równolegle prowadził także transmisje na żywo.
– Warto pamiętać o tym, że w tym przypadku mieliśmy do czynienia ze złożoną realizacją. Oprócz samych kulis, które w sumie współtworzyło aż siedem osób, przygotowaliśmy też dwa IRL. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że w obecnym, niesamowicie szybkim świecie natychmiastowy dostęp do takich materiałów ma znaczenie. Dlatego właśnie nadawaliśmy na żywo zarówno z szatni, jak i po powrocie do Poznania prosto sprzed stadionu. Oczywiście tego typu projekty zawsze wiążą się z pewnego rodzaju ryzykiem – nigdy nie wiemy, co się wydarzy – ale tu obyło się bez żadnych perturbacji. Inaczej jest w przypadku kulis – tu kluczowe jest, aby po prostu wszystko nagrać.
Montaż takiego materiału, szczególnie biorąc pod uwagę konieczność tłumaczenia wypowiedzi, to spore wyzwanie. Oczywiście technologia pomaga tu coraz bardziej, ale kiedy mówimy o napisach z języka angielskiego na polski, wciąż duża część tej pracy spoczywa na nas. Niemniej, to bez wątpienia było jedno z największych wyzwań podczas mojej pracy w Lechu. Chociaż na przestrzeni całego tego sezonu wydarzyło się sporo równie ciekawych przedsięwzięć. Z dużym rozmachem opakowaliśmy europejskie puchary, przygotowując tam nie tylko standardowe kulisy czy przedmeczowe live’y, ale również materiały dotyczące miast, w których graliśmy. Dla mnie osobiście świetnym doświadczeniem była też realizacja filmu dokumentalnego „The Poznań” na temat słynnego kibicowskiego tańca, których rozsławił nie tylko Lecha, ale i całe miasto. Do tego było jeszcze przecież wideo z koszulkami dla braci Gallagher. Naprawdę to był sezon, w którym się nie nudziliśmy. I mamy nadzieję, że w tym przyszłym będzie dziać się jeszcze więcej.
Najważniejsza była euforia
Równie ciekawie o całym projekcie opowiada Maciej Sypuła, koordynator Lech TV. Zwraca uwagę, że mimo trudnych warunków technicznych sama realizacja była przede wszystkim ogromną przyjemnością.
– Przede wszystkim chciałbym, żeby to jedno zdanie wybrzmiało najmocniej – realizacja tego mistrzowskiego materiału nie była trudna, a niesamowicie przyjemna i tak jest za każdym razem, kiedy razem z naszym klubem możemy świętować sukcesy. Chociaż oczywiście, wchodząc w szczegóły, to pod względem czysto technicznym nie były to rzeczywiście najłatwiejsze warunki do realizacji nagrań wideo – słabe oświetlenie w środku nocy, czy to to na parkingu przy autostradzie, czy wewnątrz autokaru z piłkarzami, a do tego płonące wszędzie dookoła race.
Nie był to jednak dla nas pierwszy materiał realizowany w takich warunkach, więc mamy już doświadczenie, jak sobie z tym poradzić, by jak najlepiej zaprezentować to później widzom i myślę, że udało się to zrobić w odpowiedni sposób. Tłumy kibiców to z kolei nigdy nie jest dla nas żaden kłopot, a rzecz, która nas bardzo cieszy, bo to dla nich istnieje klub i dla nich pracujemy także my. Od lat mamy bardzo dobre relacje z naszymi fanami, którzy wiedzą, że realizujemy nagrania dla klubu i zawsze starają się maksymalnie ułatwiać nam naszą pracę, dzięki czemu nie było na przykład problemu, by jedna z osób mogła razem z piłkarzami i kibicami znaleźć się na dachu busa na parkingu przy autostradzie, gdzie odbyła się część mistrzowskiego świętowania i z tej niecodziennej perspektywy realizować nagrania, a jak nietrudno się domyślić, liczba miejsc była tam ograniczona – mówi Maciej Sypuła.
I dodaje:
– Surowego materiału nagraniowego było rzeczywiście dużo, dlatego proces montażu podzieliliśmy pomiędzy trzy osoby i każda z nich spędziła nad swoją częścią finalnego materiału kilkanaście godzin. W całą realizację było zaangażowanych oczywiście więcej osób, bo każdy materiał naszej klubowej telewizji jest efektem pracy zgranego zespołu – w tym przypadku w finalnym materiale pojawiają się ujęcia zrealizowane przez siedem różnych osób.
Nie można przespać ważnych momentów
Koordynator Lech TV podkreśla również, że współczesne klubowe media muszą działać błyskawicznie i dostarczać kibicom treści praktycznie w czasie rzeczywistym.
– Na szczęście nie było to dla naszej telewizji pierwsze mistrzostwo i jesteśmy przekonani, że nie ostatnie, więc nie nazwałbym tego trudnym przedsięwzięciem. Chociaż oczywiście, staramy się rozwijać, iść z duchem czasu i mamy świadomość tego, że treści obecnie konsumuje się błyskawicznie, w czasie rzeczywistym, dlatego też oprócz standardowej rejestracji materiału pod późniejsze mistrzowskie kulisy, z momentu celebracji w szatni prowadziliśmy też równolegle transmisję na żywo na trzy nasze klubowe platformy – YouTube, Instagram i TikTok. Dzięki temu każdy z kibiców mógł poczuć się tak, jakby był tam razem z piłkarzami w szatni i świętował wspólnie z nimi. Zresztą, zdradzając trochę kulisów, część tych transmisji była prowadzona przez samych piłkarzy, na przykład Alego Gholizadeha, który na kilka minut wcielił się w rolę prowadzącego transmisję na nasz Instagram.
W sobotę ma być szaleństwo
Co istotne, to jeszcze nie koniec futbolowego święta w Poznaniu. A zatem także osoby realizujące projekty w ramach Lech TV będą mogły ponownie wykazać się kreatywnością.
– Teraz przed nami kolejne bardzo przyjemne wyzwanie, czyli oficjalne świętowanie mistrzostwa Polski na naszym stadionie, a później przejazd przez Poznań mistrzowskim autobusem i wspólna feta z kibicami na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Tutaj poprzeczka dla naszej telewizji idzie w górę, bo pokazanie w tego w odpowiedni sposób wymaga zaangażowania jeszcze większej liczby osób, bo cała feta będzie przez długi czas toczyć się w dwóch miejscach równocześnie (autokar na ulicach miasta oraz kibice świętujący już na terenie MTP).
Będziemy oczywiście realizować transmisję na żywo z przejazdu autobusu z piłkarzami, chcemy też w czasie rzeczywistym dostarczać kibicom jak najwięcej nagrań na wszystkie nasze platformy social media. A mistrzowskie kulisy na sam koniec zepną całe świętowanie w jedną całość. Montaż tego materiału, z kilkudziesięciu godzin nagrań z kilkunastu kamer, będzie oczywiście sporym wyzwaniem, ale jest to wyzwanie, do którego podchodzi się z szerokim uśmiechem na twarzy. I tak będzie także tym razem – podsumowuje Maciej Sypuła.
Bartłomiej Najtkowski
Więcej Marketing
Wojciech Szczęsny będzie miał własne… lody
Wojciech Szczęsny został twarzą nowej kampanii marki Koral i, jak się okazuje, doczeka się także własnych lodów. Produkt ma trafić do sklepów jako jeden z hitów lata 2026.