Monika Pyrek: staram się pokazać dzieciom, że sport uczy nas, że możemy pokonywać własne bariery [WYWIAD]
Monika Pyrek od lat wykorzystuje swoje doświadczenie sportowe, by zachęcać dzieci i młodzież do aktywności fizycznej. Prowadzona przez nią fundacja realizuje projekty skierowane zarówno do najmłodszych, którzy dopiero poznają różne dyscypliny sportu, jak i do młodych zawodników rozwijających już swoje kariery. Monika Pyrek Camp, KINDER Joy of moving Alternatywne Lekcje WF, e-platforma Siła Sportu, Monika Pyrek Tour czy Fundusz Stypendialny „Skok w marzenia” mają wspólny cel – pokazać, że sport może być nie tylko rywalizacją, ale przede wszystkim drogą do rozwoju, budowania pewności siebie i realizowania własnych marzeń.
Bartłomiej Najtkowski, SportMarketing.pl: Monika Pyrek Camp to jeden z najważniejszych projektów pani fundacji. Jak narodził się ten pomysł?
Monika Pyrek: – To jest tak naprawdę nasz pierwszy fundacyjny projekt upowszechniający sport. Organizujemy go już od ponad 10 lat. To pionierski projekt, którego celem jest aktywizowanie dzieci i pokazywanie im różnych konkurencji lekkoatletycznych, a w szczególności skoku o tyczce, który naturalnie jest mi szczególnie bliski.
Pomysł polegał również na tym, żeby oswoić tę konkurencję. Skok o tyczce jest trudny, można powiedzieć, że to jedna z najtrudniejszych konkurencji lekkoatletycznych, ale nie jest przecież czymś niemożliwym do uprawiania. Stąd pomysł na projekt skierowany do uczniów z najmłodszych klas szkół podstawowych – od zerówki do czwartej klasy. Pokazujemy dzieciom poprzez zabawy, czym jest lekkoatletyka i jak wygląda trening lekkoatletyczny. Jest on bardzo wszechstronny: są biegi, skoki, rzuty, ćwiczenia sprawności gimnastycznej, równowagi. Oczywiście wisienką na torcie jest skok o tyczce. Dzieci skaczą do basenu z kulkami albo na dmuchaniec, który jest przygotowany w formie zeskoku do skoku o tyczce. Wszystko odbywa się przy asekuracji instruktora. Dla mnie jest to jednak przede wszystkim niezwykle urokliwy projekt, który pokazuje prawdziwą, najszerszą dziecięcą radość.
Jako dorośli zapominamy o małych rzeczach, które potrafią sprawiać ogromną radość. Polecam każdemu, kto chce przypomnieć sobie, jakie emocje towarzyszyły nam kiedyś w najpiękniejszych chwilach, by przyszedł na takie zajęcia ze swoimi dziećmi. Ten projekt ma również inne zadanie – chcemy pokazywać dzieciom, że przełamywanie własnych barier prowadzi do rozwoju. Skok o tyczce jest taką przysłowiową barierą, obawą czy strachem przed czymś. Kiedy jednak spróbujemy swoich sił, okazuje się, że może to być po prostu piękne przeżycie i ogromna radość z tego, że sobie poradziliśmy, a wcześniej wydawało się to niemożliwe.
Pokazujemy od najmłodszych lat, że warto próbować różnych aktywności, aby dowiedzieć się, jaki mamy potencjał. Wiele dzieci nie ma możliwości sprawdzenia swojego potencjału sportowego albo zamyka się w swoich obawach, które z czasem narastają. Dzięki temu, że wezmą udział w sportowej zabawie, może się okazać, że zrobią ogromny krok naprzód w budowaniu pewności siebie.
Czy taka próba aktywizacji najmłodszych może być odpowiedzią na problemy, o których coraz częściej się mówi – chociażby częste zwolnienia z WF-u czy otyłość wśród dzieci? Czy widzicie, że zainteresowanie projektem rośnie?
– Zainteresowanie jest bardzo duże i zastanawiamy się, jak poradzić sobie z tak dużą liczbą uczestników. Przede wszystkim obserwuję ogromną ciekawość wśród dzieci. Jeżeli poda się im daną rzecz w bardzo przystępny i zabawowy sposób, bez konieczności udowadniania nie wiadomo czego, dzieci chcą próbować. Dzieci nie znają swoich ograniczeń, dopóki ktoś im o nich nie powie.
Dlatego, szczególnie w programach skierowanych do najmłodszych, trzeba pokazywać jak najwięcej różnych dyscyplin sportowych. Tak, aby dzieci poznały swoje możliwości, znalazły sport, który sprawia im największą radość i przyjemność, z którym być może zostaną na całe życie. Nie chodzi oczywiście o to, żeby każde z tych dzieci zostało profesjonalnym sportowcem. Gdyby tak było, myślę, że wszyscy bylibyśmy bardzo zadowoleni. Naszym celem jest, żeby dołożyć wszelkich starań, by dzieci poznały radość ze sportu.
One myślą tu i teraz, nie zastanawiają się nad przyszłością. To jest jednak nasza rola – by zarazić je pasją do sportu już teraz, tak aby została z nimi jak najdłużej. Dzięki temu będziemy sprawniejszym społeczeństwem. Dzieci w młodszych klasach mają ogromną ilość energii, którą można spożytkować w bardzo pozytywny sposób. Aktywność sportowa jest w tym wieku czymś bardzo naturalnym.
Mówi się przecież, że klasy 1–3 to złoty wiek rozwoju. Trzeba ten moment wykorzystać, by dzieci były sprawne przez całe życie. Ale także po to, by odnaleźć te osoby, które mają talent sportowy. W ten sposób realizujemy właściwie dwa cele jednocześnie. Przy każdym projekcie, który organizujemy w danym mieście, podpowiadamy, gdzie mogą kontynuować swoją przygodę ze sportem. Przedstawiamy na przykład trenera z danej miejscowości, który prowadzi zajęcia na co dzień. Nie chodzi zresztą wyłącznie o kluby sportowe. Są również programy ministerialne, takie jak Aktywna Szkoła czy Mały Mistrz. One dzieją się na co dzień właśnie w szkołach, więc dzieci mogą bezpośrednio po swoich zajęciach kontynuować sportową przygodę.
Monika Pyrek Camp jest częścią programu Wielki Mistrz Ministerstwa Sportu i Turystyki. Dla mnie kluczowe jest pokazywanie dzieciom, że każdy wielki mistrz zaczynał właśnie od lekcji WF-u. Każdy zaczynał tak jak one. Dzięki temu, że znalazł swój sport i miał sportowe marzenia, mógł osiągnąć wiele i stać się wielkim sportowcem.
Jest pani również zaangażowana w projekt Platforma Siła Sportu. Czy jego zadaniem jest między innymi edukowanie nauczycieli, by wiedza dotycząca sportu była później odpowiednio przekazywana dzieciom i by praktyka była na odpowiednim poziomie?
– Platforma Siła Sportu jest naturalną kontynuacją tego, co robimy podczas wydarzeń sportowych. Naszym zadaniem jest pokazanie dzieciom, że sport jest fajną przygodą, ale warto tę przygodę kontynuować. Stąd pomysł na platformę. Powstała zona resztą w czasie pandemii, jako odpowiedź na potrzebę wsparcia nauczycieli i rodziców w nauczaniu online.
Na platformie pokazujemy, poprzez różnego rodzaju materiały – instruktaże, wideo-instruktaże, bajki sportowe, gry i zabawy oraz podcasty – jak aktywizować dzieci już od wieku przedszkolnego. Często zapraszamy gwiazdy sportu, by z własnej perspektywy pokazały, jak można przekazać dzieciom konkretne umiejętności albo po prostu opowiedziały swoją historię.
Mamy również wsparcie psychologiczne. Staramy się pomagać pod tym względem rodzicom i nauczycielom, by wspierać ich pracę. Z każdej strony próbujemy pokazywać, że sport jest bardzo pomocny w harmonijnym rozwoju młodego człowieka. Mam świadomość, sama będąc rodzicem, jak trudno, przy wszystkich zajęciach, które mamy i wydłużającym się dniu pracy, znaleźć jeszcze siłę na wymyślanie atrakcji dla dzieci.
Stąd pomysł na gotowe gry i zabawy, które rodzice dostają właściwie do ręki. Staramy się również edukować w kierunku pokazania, że sport może być sposobem na budowanie więzi między rodzicem a dzieckiem. Widzimy wtedy, jak dziecko reaguje na różne emocje związane z wygraną czy przegraną. Nawet jeżeli pojawiają się trudniejsze emocje, możemy pomóc dziecku sobie z nimi poradzić. Takie same emocje będą mu przecież towarzyszyć chociażby podczas zawodów szkolnych czy na lekcji WF-u.
Jako rodzice mamy więc realny wpływ na to, żeby pomóc dziecku nauczyć się radzić sobie z takimi emocjami.
Tych projektów skierowanych do dzieci jest kilka. Oprócz Monika Pyrek Camp jest jeszcze Monika Pyrek Tour czy KINDER Joy of moving Alternatywne Lekcje WF. Wszystko jest ze sobą w pewien sposób powiązane?
– Tak, każdy z naszych projektów jest naturalną kontynuacją poprzedniego. Monika Pyrek Tour to już zawody, więc tutaj wychodzimy do konkretnej grupy – dzieci, które rozpoczęły swoją przygodę ze skokiem o tyczce w klubach sportowych. Przy okazji zawodów mamy jednak również strefy aktywności dla dzieci. Zapraszamy przedszkolaków, dzieci ze szkół podstawowych, a nawet całe rodziny. Często przychodzą dziadkowie i babcie z wnukami. Przy okazji zawodów pokazujemy też moc kibicowania.
Z kolei KINDER Joy of moving Alternatywne Lekcje WF to nasz flagowy projekt. Jest skierowany do klas 4–8 szkół podstawowych. To projekt multisportowy, który opiera się na połączeniu sportu z nowymi technologiami.
Pokazujemy sport dzieciom poprzez to, co obecnie najbardziej je interesuje, czyli urządzenia interaktywne i symulatory sportowe. Wbrew pozorom jest tutaj bardzo dużo tradycyjnych form ruchu. Nie ma tutaj bezpośredniej rywalizacji. To nie są zawody, to projekt upowszechniający aktywność fizyczną. Na każdej stacji dziecko może zmierzyć swój wynik, ale przede wszystkim świetnie się bawi. W taki sposób śmielej podchodzi do próby, czerpią z tego radość i wszystko łatwiej przychodzi. Dzieci oczywiście zapisują swoje wyniki, ale nie rywalizują bezpośrednio ze sobą. Brak takiej bezpośredniej rywalizacji ma konkretny cel.
Chcemy uzmysłowić dziecku, że najważniejszy jest jego własny rozwój – bycie każdego dnia lepszym od siebie z wczoraj. To jest droga do rozwoju, a sport jest pięknym narzędziem, by się tego nauczyć. Jeżeli na WF-ie nauczymy się dawać z siebie odrobinę więcej każdego dnia, to zaowocuje to w każdej innej dziedzinie życia i będzie to bardzo skuteczna droga rozwoju. Oczywiście możemy inspirować się kolegami, koleżankami czy idolami, ale tak naprawdę praca nad sobą daje najlepsze efekty i pcha nas do przodu.
Podczas naszych lekcji dzieci mają na przykład stację przeciągania liny, gdzie siłują się z symulatorem. Jest strzał na bramkę, podczas którego mierzymy prędkość uderzenia. Jest również bieg sprinterski na 30 metrów, którego czas mierzymy tak jak na mistrzostwach świata – za pomocą fotokomórek. Mamy mobilną ściankę wspinaczkową, trenażery rowerowe, ergometry wioślarskie, refleksomierze oraz stoły, które sprawdzają różne możliwości – od czasu reakcji, przez reakcję na kolory, po częstotliwość ruchu. Wszystko jest przygotowane w formie mini-testów, które dzieci wykonują kilka razy. Dzięki temu uczą się, że każda kolejna próba jest właśnie kolejnym krokiem w rozwoju własnych umiejętności.
To projekt, który realizujemy już dziesiąty rok i jest naszym największym przedsięwzięciem. Jest częścią wieloletniego programu społecznej odpowiedzialności Grupy Ferrero realizowanego na całym świecie, opartego na metodologii Joy of moving. Każdego roku bierze w nim udział około 6 tysięcy dzieci z całej Polski.
Z kolei w warsztatach lekkoatletycznych, w tym roku szacowaliśmy liczbę uczestników na około 2 tysiące, ale już teraz widzimy, że będzie ich około 2,5 tysiąca, jeśli nie więcej.
Skoro tak szczegółowo opowiedziała pani o inicjatywach dla dzieci, warto też wspomnieć o projekcie skierowanym do młodzieży, która już od dłuższego czasu ma do czynienia z lekkoatletyką. Mam na myśli „Skok w marzenia”.
– Tak, to fundusz stypendialny. Od niego wszystko się zaczęło. Najpierw powstał pomysł na fundusz stypendialny, a później powstała fundacja, która miała zajmować się jego obsługą księgową i organizacyjną. Co roku wybieramy od 10 do 14 stypendystów, w zależności od tego, jakie fundusze uda nam się pozyskać. Od dwóch lat naszym partnerem jest marka Persil, która wspiera nas w tych działaniach.
Raz w roku odbywa się nabór. W przyszłym tygodniu będziemy ogłaszać kolejnych nowo wybranych stypendystów – będzie to już dziesiąta edycja funduszu. Powiem szczerze, że jest to najtrudniejszy wybór w moim życiu. Co roku wpływa bardzo dużo wniosków i szalenie trudno jest wybrać tych 10–14 sportowców, których chcemy wesprzeć. Tak naprawdę chciałoby się wspierać wszystkich, bo ich marzenia są przepiękne, a ich pasja – niezwykła.
Przez te lata, przez 10 edycji funduszu stypendialnego, fundacja wspólnie z partnerami przekazała już ponad milion złotych na ten cel. To cudowna sprawa, że można wspierać młodych ludzi i pomagać im realizować pasję. Dla mnie jest to pewnego rodzaju spłata długu wdzięczności, który sama kiedyś zaciągnęłam. Na początku swojej przygody ze sportem otrzymywałam wsparcie od innych organizacji i doskonale wiem, jak ważne dla młodego człowieka jest, po pierwsze, poczucie, że ktoś go docenia, a po drugie – posiadanie własnego budżetu, który może przeznaczyć na potrzeby sportowe i edukacyjne.
Fundacja sięga również po zupełnie inne formy przekazu?
– Rzeczywiście. Warto zwrócić uwagę na spektakl sportowy, który tworzymy razem z Teatrem Lalkowym Pleciuga ze Szczecina. Opowiada historię pięściarki Helenki, która mierzy się z różnymi przeciwnościami losu, między innymi z akceptacją swoich wyborów przez rodziców, i mimo wszystko podąża za swoimi marzeniami.
To cudowny, edukacyjny, familijny spektakl, który pokazuje przede wszystkim drogę do realizacji marzeń – sportowych, ale nie tylko. Dowodzi też tego, jak ważne jest wsparcie najbliższych osób, przede wszystkim rodziców oraz jak rozwijająca się pasja może wciągnąć w nią również przyjaciół.
Moim skromnym zdaniem jest to świetny spektakl, który wzrusza, ale też daje refleksję na temat sportowych pasji naszych dzieci. Pokazuje, dlaczego warto dzieciaki wspierać w tym kierunku, przy czym nie chodzi wyłącznie o pasję sportową. Sport po prostu potrafi bardzo wyraźnie unaocznić pewne mechanizmy, które później możemy przenieść na inne dziedziny życia.
To bez wątpienia ciekawa próba dotarcia do dzieci w zupełnie inny sposób – poprzez opowieść.
– Zdecydowanie. Staramy się pokazywać sport i jego wartości wieloma formami przekazu. Robiliśmy również konferencję dotyczącą dwutorowej kariery sportowej. Od przyszłego roku będziemy realizować międzynarodowy projekt dotyczący właśnie dwutorowej kariery sportowej, który nazywa się „Next Game”. Szczegóły będę mogła jednak zdradzić dopiero na początku stycznia.

Bartłomiej Najtkowski
Więcej Kobiety | Sport | Biznes
Chelsea nawiązuje globalną współpracę z chińskim producentem samochodów GAC
Chelsea zaprezentowała opinii publicznej globalne partnerstwo z GAC, jednym z czołowych producentów samochodów na świecie. GAC został Oficjalnym Partnerem Motoryzacyjnym klubu. W ramach partnerstwa globalna społeczność kibiców Chelsea zostanie połączona z coraz szerszą obecnością GAC na rynkach motoryzacyjnych na świecie, co ma ułatwić dotarcie do kibiców i klientów w Wielkiej…