09.10.2026 07:59

Dwaj mocni gracze zwiększyli wyniki. Frekwencja w Ekstraklasie wciąż rośnie

Za nami dziewięć pierwszych kolejek sezonu PKO Bank Polski Ekstraklasy 2026/2027. Od piątku liga polska wraca do gry i zamierza piąć się wyżej także pod względem frekwencyjnym. Kto w tej materii może poszczycić się najbardziej po pierwszych tygodniach rozgrywek?

Udostępnij
Dwaj mocni gracze zwiększyli wyniki. Frekwencja w Ekstraklasie wciąż rośnie
Autor zdjęcia: Press Focus

Wisła i Śląsk podwyższyli średnią

W ostatnim czasie Ekstraklasa przyzwyczaiła nas do rozwoju na wielu polach. Jednym z nich jest to frekwencyjne. Co roku liga ogłasza kolejne rekordy dotyczące liczby osób pojawiających się na meczach.

W sezonie 2025/2026 łączna frekwencja wyniosła 4 150 000, natomiast średnia widzów była na poziomie 13 577. Nikt nie zamierzał na tym poprzestawać. Wobec awansu takich marek jak Wisła Kraków czy Śląsk Wrocław, cel mógł być tylko jeden – kolejny rok, kolejny rekord.

I to właśnie Biała Gwiazda pokazuje, ze pod względem wielkości klubu jej miejsce zdecydowanie jest pośród najlepszych w kraju. To beniaminek z Małopolski przewodzi ze średnią liczbą 32 216 osób, które pojawiły się na trybunach stadionu przy ulicy Reymonta. To niemal stuprocentowe wypełnienie obiektu, które wynosi 33 130.

Na kolejnych miejscach są ekipy, które znalazłby się na zeszłorocznym podium. To Górnik Zabrze, Legia Warszawa oraz Lech Poznań. Jako jedyne, poza wspomnianą już Wisłą, są w stanie utrzymywać średnią frekwencję na poziomie 26-27 tysięcy.

Frekwencyjną siłę beniaminków potwierdza Śląsk Wrocław. Klub ten przyciąga na stadion średnio 19 089 osób, co daje mu piąte miejsce w rankingu. Zeszłosezonowi spadkowicze, a więc Lechia Gdańsk, Arka Gdynia oraz Bruk-Bet Termalica Nieciecza, byli odpowiednio na lokatach numer siedem, dwanaście oraz osiemnaście. Nie da się zatem ukryć, że sportowy układ sił bardzo pomógł Ekstraklasie także, jeśli chodzi o frekwencję.

Na drugim biegunie te same kluby

Praktycznie nie zmienił się zestaw klubów, które nie są w stanie wzbić swojej średniej frekwencji na poziom 10 tysięcy. Poniżej tej liczby znajdują się niezmiennie Radomiak Radom, Wisła Płock, Zagłębie Lubin, Piast Gliwice oraz Raków Częstochowa. Najsłabszy w zeszłym sezonie Bruk-Bet na szarym końcu zmieniła natomiast Wieczysta Kraków.

Średnia frekwencja na meczach Ekstraklasy 2026/2027 jest póki co wyższa niż na przestrzeni całych poprzednich rozgrywek. Wynosi ona 15 576, a zatem wynik z ostatniego sezonu przebija o niemal równe dwa tysiące.

Z całą pewnością trzeba wziąć pod uwagę, że do tej pory mówiliśmy o większości meczów rozgrywanych w dobrej, letniej aurze, która sprzyjała odwiedzaniu stadionów i emocjom na świeżym powietrzu. Sytuacja może ulec pewnemu pogorszeniu późniejszą jesienią bądź zimą.

Nie ma jednak cienia wątpliwości, że Ekstraklasa ponownie celuje w rekord frekwencyjny. Zeszłoroczne TOP3 obudowane beniaminkami o wielkich społecznościach – przede wszystkim Wisłą, ale także Śląskiem – to motory napędowe ligi, jeżeli chodzi o przyciąganie kibiców na trybuny.

Średnia frekwencja klubów na obecnym etapie sezonu 2026/2027 PKO Bank Polski Ekstraklasy (źródło: Transfermarkt)

Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko obserwować rozwój sytuacji i cieszyć się pozytywnym odbiorem ligi w kraju. Wypełnione stadiony to bowiem świetne wieści dla każdego – ligi, klubów, sponsorów, telewizji, telewidzów, a przede wszystkim samych kibiców.

Udostępnij
Marcin Długosz

Marcin Długosz

Dziennikarz sportowy zajmujący się przede wszystkim piłką nożną – zarówno w wydaniu krajowym, jak i zagranicznym. W Sportmarketing.pl często ukazuje finansowe i medialne oblicze futbolu. Prowadzi cykl "Sport i Pieniądze", który przedstawia wpływ ekonomiczny na różne dyscypliny. Mocno związany z ligą włoską, fan Milanu i długiego biegania