Premia za wyczyny, nie tylko za wyniki. Czym jest system „Golden Crowns” na lekkoatletycznych ME?
Ruszyły lekkoatletyczne mistrzostwa Europy. Najlepsi przedstawiciele „królowej sportu” stanęli do walki o medale w angielskim Birmingham. Warto podkreślić, że walka będzie się toczyła nie tylko o miejsca na podium. Do zgarnięcia będą tzw. „Golden Crowns”. Na czym polega innowacyjny system, który zadebiutował podczas poprzedniego czempionatu?
Skąd wziął się pomysł
Inicjatywę Gold Crown wprowadzono po raz pierwszy podczas ME, które w 2024 roku odbyły się w Rzymie. Celem było skłonienie zawodników i zawodniczek również do walki o spektakularne wyniki, a nie wyłącznie o medale. W klasycznym formacie mistrzostw zawodnik, który wygra finał z przeciętnym wynikiem, otrzymuje złoty medal na równi z tym, kto pobił rekord w innej dyscyplinie. Gold Crown to zmieniło – nagradza jakość, nie tylko kolejność w klasyfikacji.
System opiera się na tabelach punktowych World Athletics. Tabele przypisują każdemu wynikowi konkretną liczbę punktów, niezależnie od konkurencji, co pozwala porównywać ze sobą chociażby rzut dyskiem z biegiem na 1500 metrów czy skokiem o tyczce.
Jak działa system kategorii
Zawodnicy rywalizują o Złote Korony w pięciu grupach, osobno dla kobiet i mężczyzn:
- Sprinty i biegi przez płotki – 100 m, 200 m, 400 m, 100 m ppł (kobiety) lub 110 m ppł (mężczyźni), 400 m ppł
- Biegi średnie i długie – 800 m, 1500 m, 5000 m, 10 000 m, 3000 m z przeszkodami
- Rzuty – kula, dysk, oszczep, młot
- Skoki – wzwyż, o tyczce, w dal, trójskok
- Drogi, wieloboje i sztafety – maraton, chód, dziesięciobój/siedmiobój, sztafety 4×100 m i 4×400 m
W każdej grupie Złotą Koronę odbiera jeden zawodnik – ten, którego wynik z finału uzyska najwyższą punktację w tabelach World Athletics. Nie liczy się zatem ani liczba startów, ani medale zdobyte w innych konkurencjach. Sam wynik z jednego finału decyduje o wszystkim.
System zadziałał w Rzymie
Pierwsza edycja nagród przyniosła wyniki, które dobrze zobrazowały sposób działania mechanizmu. W rzutach wśród mężczyzn Złotą Koronę zdobył Włoch Leonardo Fabbri za pchnięcie kuli na 22,45 m, za co otrzymał 1267 punktów według tabel World Athletics. U kobiet w tej samej kategorii triumfowała Chorwatka Sandra Elkasevic z wynikiem 67,04 m w rzucie dyskiem (1201 punktów).
W skokach najwyżej punktował Armand Duplantis, który skoczył o tyczce 6,10 m i ustanowił rekord mistrzostw (1294 punkty). Natomiast wśród kobiet koronę w tej grupie zdobyła Niemka Malaika Mihambo za skok w dal na 7,22 m (1275 punktów).
W sprintach i biegach przez płotki nagrody przypadły Karstena Warholma i Femke Bol. Oboje startowali w biegu na 400 m przez płotki — Norweg pobił rekord mistrzostw, Holenderka uzyskała ówczesny wynik najlepszy na świecie w sezonie.

Biegi średnie i długie zdominowali Jakob Ingebrigtsen, który w Rzymie wygrał podwójnie – na 1500 m i 5000 m, oraz Nadia Battocletti, która zrobiła to samo u kobiet na 5000 m i 10 000 m. W grupie drogi, wieloboje i sztafety złote korony trafiły do Johannesa Erma (Estonia, dziesięciobój: 8764 pkt, co dało 1245 punktów WA) i Nafissatou Thiam (Belgia, siedmiobój: 6848 pkt / 1242 punkty WA).
Jak będzie teraz?
Na Alexander Stadium w Birminghamie zasady pozostają bez zmian. Łączna pula nagród Gold Crown wynosi 500 tysięcy euro, każdy z dziesięciu zwycięzców dostanie 50 tysięcy euro. Zawody trwają do 16 sierpnia.
System nagród sprawia, że nawet zawodnik, który nie wywalczy złotego medalu, może wyjechać z Birmingham z dodatkowym czekiem na 50 tysięcy euro – o ile jego wynik okaże się najwyżej punktowanym w swojej grupie.
Nagrody Gold Crown to nieduże pieniądze na tle kontraktów reklamowych największych gwiazd, ale ich wartość symboliczna jest wyraźna: to próba przesunięcia akcentu z samego faktu wygranej na jej styl i jakość.
Mateusz Tudek
Więcej Finanse
Mohamed Salah wybrał Turcję zamiast Arabii Saudyjskiej i MLS. W tle nie tylko pieniądze, ale też podatki
Mohamed Salah tego lata zakończył swoją dziewięcioletnią przygodę z Liverpoolem i zdecydował się na kierunek, którego jeszcze kilka miesięcy temu trudno było się spodziewać. Egipcjanin podpisał dwuletni kontrakt z Trabzonsporem. Nie wybrał Arabii Saudyjskiej ani Major League Soccer, choć z obu kierunków mógł otrzymać bardzo lukratywne propozycje.