Mohamed Salah wybrał Turcję zamiast Arabii Saudyjskiej i MLS. W tle nie tylko pieniądze, ale też podatki
Mohamed Salah tego lata zakończył swoją dziewięcioletnią przygodę z Liverpoolem i zdecydował się na kierunek, którego jeszcze kilka miesięcy temu trudno było się spodziewać. Egipcjanin podpisał dwuletni kontrakt z Trabzonsporem. Nie wybrał Arabii Saudyjskiej ani Major League Soccer, choć z obu kierunków mógł otrzymać bardzo lukratywne propozycje.
Odpowiedź jest bardziej skomplikowana niż trywialne „Salah chciał dużo zarabiać”. W jego decyzji spotykają się pieniądze, podatki, europejska piłka, niezwykle zaangażowana baza kibicowska oraz wartość marketingowa samego zawodnika. W przypadku jednej z największych gwiazd światowego futbolu wszystkie te elementy mają znaczenie.
Wybór nieoczywisty
Jak zauważa The Guardian, Salah mógł bez większego problemu zaakceptować lukratywne propozycje z Saudi Pro League czy MLS. Wybrał jednak ligę, która nadal funkcjonuje w europejskiej strefie UEFA i zapewnia mu możliwość rywalizacji na kontynencie. Trabzonspor musi przejść rundy kwalifikacyjne, by znaleźć się w fazie ligowej Ligi Europy.
Co istotne, Egipcjanin nie trafił do żadnego z trzech stambulskich gigantów, tylko do Trabzonu, który chce rzucić wyzwanie po raz kolejny stołecznym dominatorom. To ważne, bo dla 34-letniego zawodnika przejście do Turcji nie oznacza całkowitego odcięcia się od europejskiego futbolu.
17 mln euro netto rocznie. Konstrukcja kontraktu robi różnicę
Finansowy wymiar transferu jest oczywiście imponujący. Według informacji ujawnionych przez Trabzonspor Salah ma otrzymywać 10 mln euro podstawowego wynagrodzenia rocznie oraz gwarantowany bonus w wysokości 7 mln euro rocznie. Łącznie daje to 17 mln euro netto za sezon i 34 mln euro netto w ciągu dwóch lat. I właśnie słowo „netto” jest tutaj kluczowe.
W Turcji wynagrodzenia piłkarzy są wypłacane netto, a klub bierze na siebie związane z nimi zobowiązania podatkowe. W efekcie Salah ma zarabiać o około 50 proc. więcej niż wynosiło jego ostatnie wynagrodzenie w Liverpoolu, jeśli spojrzeć na kwotę faktycznie pozostającą do jego dyspozycji.
To zupełnie zmienia sposób patrzenia na ofertę Trabzonsporu. Klub nie musi konkurować wyłącznie wysokością nominalnej pensji. Może konkurować tym, ile zawodnik rzeczywiście otrzyma po uwzględnieniu podatków. W przypadku Salaha ma to szczególne znaczenie, ponieważ mówimy o jednym z najlepiej zarabiających piłkarzy świata.
Podatki jako jeden z argumentów za Turcją
Na finansową atrakcyjność tureckiego kierunku zwraca uwagę w rozmowie dla SportMarketing.pl Kuba Lewandowski, doradca podatkowy:
– Po transferze Mohameda Salaha do Trabzonsporu, jego wynagrodzenie z tytułu gry w tureckiej Süper Lig będzie podlegało szczególnym zasadom opodatkowania przewidzianym dla zawodowych sportowców w Turcji. Od 2020 r. wynagrodzenia piłkarzy występujących w najwyższej klasie rozgrywkowej objęte są co do zasady 20% podatkiem pobieranym u źródła przez klub, lecz pozostałe dochody pozostają opodatkowane zgodnie z zasadami ogólnymi w zależności od rezydencji podatkowej danego zawodnika.
Dla zawodnika zarabiającego miliony euro rocznie różnica pomiędzy poszczególnymi systemami podatkowymi może oznaczać miliony euro w całym okresie obowiązywania kontraktu. Nie należy jednak sprowadzać całej historii do prostego porównania stawek. Salah nie będzie otrzymywał wyłącznie pensji za grę w piłkę. Jego działalność komercyjna to osobny, ogromny biznes.
Salah to nie tylko piłkarz. To globalna marka
Od momentu transferu do Liverpoolu w 2017 roku Salah stał się jedną z najważniejszych postaci światowego futbolu. W barwach angielskiego klubu rozegrał około 450 spotkań, zdobył 257 bramek i zanotował ponad 120 asyst. Czterokrotnie zostawał królem strzelców Premier League.
Jego wpływ na Liverpool wykraczał daleko poza statystyki. Egipcjanin był jednym z najważniejszych zawodników zespołu, który sięgnął po Ligę Mistrzów, a także dwukrotnie zdobył mistrzostwo Anglii. Takiej marki nie można rozliczać wyłącznie poprzez kontrakt sportowy.
Salah ma umowy sponsorskie, prawa do wizerunku i ogromną wartość dla sprzedawanych produktów. W umowie z Trabzonsporem znalazł się nawet wyjątkowy zapis dotyczący merchandisingu. Egipcjanin ma otrzymywać 20 proc. przychodów ze sprzedaży produktów związanych z jego osobą za pośrednictwem oficjalnej sieci TS Club. To rozwiązanie pokazuje, że Trabzonspor nie kupił wyłącznie zawodnika, ale również jego markę.
20 proc. od sprzedaży koszulek i produktów. Klub zarabia razem z Salahem
Wspomniane 20 proc. od sprzedaży produktów to jeden z najbardziej interesujących elementów całej umowy. W praktyce oznacza to, że klub ma możliwość monetyzowania globalnej rozpoznawalności Egipcjanina, a sam zawodnik uczestniczy w przychodach wygenerowanych dzięki własnemu nazwisku. Jest to model, w którym interesy piłkarza i klubu są ze sobą bezpośrednio powiązane.
Pierwsze efekty były widoczne niemal natychmiast. Brytyjskie media informowały, że w ciągu 24 godzin od przybycia Salaha Trabzonspor sprzedał ponad 17 tys. karnetów, generując około 11 mln funtów przychodu. Klub szacuje, że łączne wpływy z biletów, sponsoringu i merchandisingu w okresie obecności Salaha mogą zbliżyć się do 22 mln funtów. Z perspektywy marketingowej to niezwykle istotne. Transfer, który wygląda na bardzo drogi, może częściowo finansować się sam.
„Słabsza liga”? Turecka piłka właśnie przeżywa renesans
Argument o tym, że Salah wybrał słabszą ligę, również wymaga pewnego doprecyzowania. Oczywiście Süper Lig nie jest Premier League. Nie jest też obecnie ligą numer jeden w Europie. Ale turecki futbol przeżywa okres dużego zainteresowania gwiazdami i coraz mocniej przyciąga zawodników z największych europejskich rozgrywek.
Odnotujmy, że Leandro Trossard trafił do Besiktasu po mistrzowskim sezonie z Arsenalem, Victor Osimhen pozostaje liderem ataku Galatasaray, a w Fenerbahce od tego sezonu występują Nathan Ake i Mason Greenwood. Jednocześnie Turcja nadal produkuje graczy światowego formatu. Przykładami są Arda Güler w Realu Madryt i Ferdi Kadioglu w Brighton. To sprawia, że Salah nie trafia do ligi pozbawionej sportowej jakości, lecz do rozgrywek, które próbują odbudować swoją pozycję w europejskiej piłce.
Kibice byli ważniejsi niż luksusowa oferta z Arabii Saudyjskiej?
Wybór Turcji ma jeszcze jeden wymiar: kibicowski. Salah mógł wybrać Arabię Saudyjską, gdzie pieniądze mogłyby być równie atrakcyjne, a być może nawet wyższe. Mógł także przenieść się do MLS. Z punktu widzenia sportowego i finansowego oba kierunki były ciekawymi opcjami.
Jednak można pokusić się o tezę, że kultura kibicowska w tych rozgrywkach nie może być porównywana z atmosferą tureckich stadionów. Trabzon jest miastem, w którym klub stanowi wyjątkowo ważną część lokalnej tożsamości. Powitanie Salaha pokazało to w sposób spektakularny. Na lotnisku pojawiły się tłumy, a dziesiątki tysięcy kibiców uczestniczyły w prezentacji zawodnika. To dla Salaha może mieć znaczenie nie mniejsze niż wysokość kontraktu.
Jest przecież zawodnikiem, który przez dziewięć lat występował na Anfield. Przyzwyczaił się do gry przed jedną z najbardziej wymagających publiczności w światowym futbolu. Turcja pozwala mu zachować ten element kariery.
Rezydencja podatkowa może zmienić całą kalkulację
Jednocześnie sytuacja podatkowa Salaha jest bardziej skomplikowana niż sama pensja otrzymywana od Trabzonsporu.
– W przypadku Salaha, którego wynagrodzenie i premie kontraktowe prawdopodobnie sięgają wielu milionów euro rocznie, kluczowe znaczenie będzie miały również inne dochody. Tureckie przepisy przewidują bowiem możliwość opodatkowania najwyższych dochodów według progresywnej skali podatkowej, której najwyższa stawka wynosi 40% – mówi Kuba Lewandowski.
Znaczenie ma więc nie tylko to, ile Trabzonspor przeleje zawodnikowi z tytułu kontraktu piłkarskiego, ale także to, gdzie Salah będzie miał rezydencję podatkową i jak zostaną rozliczone jego pozostałe przychody.
– Jeżeli Salah stanie się tureckim rezydentem podatkowym, co może nastąpić w przypadku dłuższego pobytu i prowadzenia centrum interesów życiowych w Turcji, tamtejsze organy podatkowe mogą uzyskać prawo do opodatkowania nie tylko jego wynagrodzenia za grę w Trabzonsporze, ale również części innych dochodów uzyskiwanych na świecie. Może to dotyczyć w szczególności przychodów z umów sponsorskich, praw do wizerunku czy działalności reklamowej – podkreśla ekspert.
W przypadku gracza tej klasy jest to szczególnie ważne. Globalna marka Salah generuje bowiem pieniądze w wielu miejscach świata.
Turcja może zaoferować Salahowi coś, czego nie daje Arabia Saudyjska
Decyzję Egipcjanina można więc potraktować jako próbę znalezienia równowagi pomiędzy pieniędzmi a sportem. Arabia Saudyjska mogłaby zaoferować ogromny kontrakt. MLS mogłaby zapewnić atrakcyjny rynek i nowe możliwości komercyjne. Turcja daje natomiast coś innego: bardzo wysokie wynagrodzenie netto, europejską piłkę, intensywną kulturę kibicowską i możliwość pozostania w przestrzeni UEFA.
Do tego dochodzi podatkowa przewaga, którą tureckie kluby mogą wykorzystywać podczas rozmów z największymi gwiazdami.
– Z perspektywy samego zawodnika Turcja pozostaje jednak atrakcyjnym kierunkiem podatkowym dla piłkarzy. Specjalny system opodatkowania sportowców jest cały czas jednym z czynników pozwalających tureckim klubom konkurować o gwiazdy światowego futbolu poprzez oferowanie korzystniejszych wynagrodzeń netto niż w części zachodnioeuropejskich lig – zwraca uwagę Kuba Lewandowski.
To może być jeden z najważniejszych powodów, dla których tureckie kluby są w stanie przyciągać zawodników, których jeszcze kilka lat temu można było sobie wyobrazić wyłącznie w Premier League, LaLidze czy Serie A.
Najtrudniejsze będzie rozliczenie pieniędzy poza boiskiem
W przypadku Salaha najciekawsza część całej historii zaczyna się jednak wtedy, gdy przestajemy mówić o jego pensji.
– W praktyce największym wyzwaniem podatkowym dla Salaha nie będzie samo wynagrodzenie za grę na rzecz Trabzonsporu, lecz sposób rozliczania przychodów komercyjnych generowanych poza boiskiem. Jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy świata osiąga on znaczące dochody z kontraktów sponsorskich i wykorzystania swojego wizerunku, a zasady ich opodatkowania będą wymagały analizy zarówno tureckiego prawa podatkowego, jak i odpowiednich umów o unikaniu podwójnego opodatkowania i mogą podlegać opodatkowaniu na zasadach ogólnych, tj. 40% stawką podatku – mówi Kuba Lewandowski.
To szczególnie interesujące w kontekście umowy z Trabzonsporem. Klub nie tylko płaci Salahowi za grę, ale także dzieli się z nim przychodami z jego marki. W kontrakcie przewidziano również 5-procentową prowizję dla agenta od wynagrodzenia brutto oraz dodatkowe premie uzależnione od wyników. Wartość kontraktu nie kończy się więc na 10 mln euro pensji podstawowej.
Salah dostał więcej niż tylko kontrakt
Transfer do Trabzonsporu można zatem analizować na kilku poziomach. Sportowo Salah pozostaje w Europie i ma szansę na grę w Lidze Europy. Finansowo otrzymuje 17 mln euro netto rocznie w ramach podstawowej konstrukcji umowy. Podatkowo korzysta ze specjalnego reżimu przewidzianego dla zawodowych sportowców. Marketingowo zachowuje dostęp do ogromnego rynku kibicowskiego, a jednocześnie uczestniczy w przychodach generowanych przez sprzedaż produktów z jego nazwiskiem.
To bardzo dalekie od klasycznego transferu zawodnika, który po trzydziestce wybiera mniej wymagającą ligę wyłącznie po to, by zarobić.
– Podsumowując, Mohamed Salah będzie korzystał z relatywnie konkurencyjnego reżimu podatkowego dla zawodowych sportowców, choć jego całkowite obciążenia podatkowe będą zależeć nie tylko od pensji piłkarskiej, ale również od struktury jego globalnych dochodów i statusu rezydencji podatkowej – konkluduje Kuba Lewandowski.
Transfer, który ma sens także z perspektywy marki
Salah odszedł latem br. z Liverpoolu jako legenda. Dziewięć lat na Anfield, setki meczów, 257 bramek, ponad 120 asyst, cztery korony króla strzelców Premier League, Liga Mistrzów i dwa mistrzostwa Anglii stworzyły markę, której nie trzeba już budować od podstaw. Teraz można ją monetyzować na zupełnie innym poziomie.
Trabzonspor dostał zawodnika, który przyciąga globalną uwagę. Salah otrzymał kontrakt, który zapewnia mu ogromne wynagrodzenie netto, udział w przychodach z własnego wizerunku i pozostanie w europejskiej piłce.
Dlatego odpowiedź na pytanie, dlaczego Mohamed Salah nie wybrał „mocniejszej ligi”, może być prostsza, niż się wydaje. Nie musiał wybierać między sportem a pieniędzmi. W Turcji dostanie jedno i drugie…

Bartłomiej Najtkowski
Więcej Świat
Borussia Dortmund stawia na błyskawice. Tak wygląda wyjazdowa koszulka BVB na sezon 2026/27
Najbardziej charakterystycznym elementem projektu jest tonalna grafika pokrywająca całą powierzchnię materiału. Abstrakcyjny motyw błyskawicy jest widoczny dopiero z bliższej perspektywy, dzięki czemu koszulka zachowuje minimalistyczny i elegancki charakter. To wyraźnie bardziej stonowana propozycja niż klasyczne domowe stroje BVB.