11.07.2026 09:30

Wystartowało letnie okno transferowe. Jest Anglia i długo, długo nic…

W najlepszych ligach europejskich, ale także w Ekstraklasie, rozpoczęło się letnie okno transferowe. Zapowiada się, że wiele klubów tradycyjnie już nie będzie trzymało węża w kieszeni i spróbuje pobić nowe rekordy.

Udostępnij
Sport i Pieniądze #5: rekordy transferowe, mecz okiem sędziego
LinkedIn Follow Button – Article Embed


Ekstraklasa

Choć okno transferowe w Polsce oficjalnie rozpoczęło się 1 lipca i potrwa do 9 września, to o ruchach kilku klubów bardzo głośno było już w czerwcu. Chociażby za sprawą przenosin Patrika Hellebranda z Górnika Zabrze do Korony Kielce, za którego klub ze Świętokrzyskiego zapłacił 1,7 miliona euro odstępnego. W kuluarach mówi się, że Czech otrzymał wynagrodzenie w okolicach 3 milionów złotych rocznie.

Fakt, że Kielczanie, którzy dotychczas stali w drugim szeregu jeżeli chodzi o sportowe aspiracje, dokonują takich ruchów, wiele mówi o całej lidze. Obraz rynku transferowego w Ekstraklasie wygląda już zdecydowanie inaczej niż choćby kilka lat temu, kiedy – oprócz nielicznych wyjątków – kluby często opierały się na wypożyczeniach czy pozyskiwaniu piłkarzy bez kontraktów.

Już teraz dwa z czterech najdroższych transferów do Ekstraklasy zostały przeprowadzone w tym roku. Mowa o ruchach Lecha Poznań – Kolejorz za 4,05 miliona euro wykupił Luisa Palmę z Cletiku oraz za 3 miliony euro pozyskał Terry’ego Yegbę z FC Metz.

Jeśli spojrzymy na najbardziej kosztowne ruchy transferowe polskich klubów jeżeli chodzi o sumę odstępnego, jakakolwiek operacja sprzed ostatnich trzech lat (czyli przed 2023 rokiem) przypada na… 20. miejsce. Wówczas Legia Warszawa zapłaciła Zagłębiu Lubin 1,5 miliona euro za Bartosza Slisza.

Ekstraklasa rozrasta się pod każdym względem – sportowym, marketingowym, ale także i finansowym. Widać to po sposobie przeprowadzania transferów przez polskie kluby i fakcie, że często nie czekają już one na okazje, ale są w stanie wyłożyć konkretne pieniądze, by osiągnąć swoje cele.

Premier League

Tradycyjnie największe pieniądze na transfery wydaje się w Anglii. Kluby Premier League są często poza finansowym zasięgiem jakichkolwiek innych lig, także tych czołowych europejskich. Już teraz Manchester City zakupił za 135 milionów euro Elliota Andersona z Nottingham Forest.

Podium najdroższych transferów w historii angielskiego futbolu zamykają zeszłoroczne ruchy Liverpoolu. The Reds ściągnęli wówczas Alexandra Isaka za 145 milionów euro oraz Floriana Wirtza za 125 milionów euro.

Sprowadzenie Elliota przez City nie jest jedynym ruchem o takiej skali, który miał miejsce w Premier League już tego lata. Za 108 milionów euro z Newcastle United do Tottenhamu przeniósł się bowiem Sandro Tonali.

Anglicy ponownie pokazują, że jeśli coś ich ogranicza, to tylko wyobraźnia, bo raczej nie pieniądze.

Reszta Europy

A jak to wygląda w pozostałych czołowych ligach Europy? Największe pieniądze zdołali już wydać w Barcelonie oraz Milanie. Blaugrana ściągnęła za 80 milionów euro Anthony’ego Gordona z Newcastle United, natomiast Milan pozyskał za 74 miliony euro Goncalo Ramosa z Paris Saint-Germain. Za 50 milionów euro Bayern Monachium sprowadził z kolei Ismaila Saibariego z PSV Eindhoven.

Choć również są to wielkie transfery, to jednak pod względem zainwestowanych pieniędzy z całą pewnością stoją półkę poniżej tych, które rozgrywają się w Anglii. Jeśli weźmiemy pod uwagę środki wydane przez kluby na nowych piłkarzy, na pierwszych czterech miejscach znajdują się oczywiście przedstawiciele Premier League:

– Tottenham, 275 mln euro,

– Manchester City, 160 mln euro,

– Chelsea, 119,4 mln euro,

– Liverpool, 103,6 mln euro.

Warto także posiłkować się tutaj liczbami z ubiegłego roku. W letnim okienku transferowym 2025, wydatki transferowe na poszczególne ligi przedstawiały się następująco:

– angielska Premier League, 3,56 mld euro,

– włoska Serie A, 1,19 mld euro,

– niemiecka Bundesliga, 856 mln euro,

– hiszpańska La Liga, 682,5 mln euro,

– francuska Ligue 1, 636 mln euro.

Chociaż we Włoszech, Niemczech, Hiszpanii czy Francji również wydano ogromne pieniądze, to nawet łączny rezultat tych krajów nie był w stanie zrównać się z dorobkiem Premier League.

Ruchy na świecie

Nie możemy zapomnieć również o dwóch potentatach pozaeuropejskich, którzy przyciągają do siebie gwiazdy – nie tylko na skraju ich karier – bogatymi kontraktami. Jeśli jednak chodzi o sumy odstępnego, to w Arabii Saudyjskiej oraz Stanach Zjednoczonych, bo o tych krajach mowa, aż tak wielkich kwot jak chociażby w Anglii się nie wydaje.

Saudyjczycy największą opłatę transferową w swojej historii przeznaczyli na Neymara, którego Al-Hilal ściągnęło w 2023 roku z Paris Saint-Germain za 90 milionów euro. Z powodu problemów zdrowotnych Brazylijczyka, transfer ten okazał się jednak dużą porażką.

Amerykanie z kolei nigdy w swojej historii nie przeznaczyli na żadnego zawodnika nawet 30 milionów euro. Nieco mniejszą sumę – 29,5 mln – wydali na Jhona Durana. Kolumbijczyka na początku 2023 roku z Aston Villi pozyskało Chicago Fire.

Klub z Wietrznego Miasta na zasadzie wolnego transferu pozyskał teraz Roberta Lewandowskiego. Polak ma mieć zagwarantowane około 20 milionów dolarów rocznego wynagrodzenia, co uczyni go drugim – po Lionelu Messim – najlepiej opłacanym graczem w USA.

A czy w Europie, którą „Lewy” opuścił po wielu latach znakomitej kariery, padną kolejne rekordy transferowe? O tym przekonamy się już na przestrzeni najbliższych dwóch miesięcy.

Udostępnij
Marcin Długosz

Marcin Długosz