08.07.2026 08:56

Bilans Sportu | Łukasz Strzelecki #36. Czego PGE Projekt Warszawa, PGE Wybrzeże Gdańsk, Dziki Warszawa i Zagłębie Sosnowiec uczą o budowaniu wielkich organizacji sportowych?

Final Four Ligi Mistrzów jako potwierdzenie miejsca w europejskiej elicie. Dwadzieścia pięć lat czekania na powrót na podium jednej z najbardziej utytułowanych marek polskiej piłki ręcznej. Dziewięć lat od powstania klubu do medalu mistrzostw Polski. Trzydzieści sześć lat czekania na powrót historycznej hokejowej marki na podium…

Bilans Sportu | Łukasz Strzelecki #35. Mundial 2026. Największy biznes w historii piłki czy rachunek wystawiony miastom?

Te cztery liczby dobrze pokazują, dlaczego tegoroczne sukcesy PGE Projektu Warszawa, PGE Wybrzeża Gdańsk, Dzików Warszawa i hokejowego Zagłębia Sosnowiec są czymś więcej niż tylko sportową informacją o trzecim miejscu. Brązowy medal bywa czasem bardziej interesujący niż złoto, bo pokazuje nie tylko moment triumfu, ale cały proces dochodzenia do konkurencyjności. Za każdym z tych wyników stoi inna historia, inny punkt wyjścia i inny model budowania organizacji sportowej.

Od ponad dekady zajmuję się ekonomią sportu i zarządzaniem organizacjami sportowymi. Analizowałem modele finansowania klubów, badałem rolę sponsoringu, prowadziłem własne badania naukowe i rozmawiałem z wieloma osobami zarządzającymi sportem w Polsce. Im dłużej przyglądam się funkcjonowaniu klubów, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że pieniądze są w sporcie niezbędne, ale rzadko same wystarczają do zbudowania trwałego sukcesu.

O przewadze konkurencyjnej coraz częściej decyduje coś trudniejszego do skopiowania: jakość zarządzania, marka, zaufanie partnerów, konsekwencja i ludzie, którzy potrafią realizować wizję dłuższą niż jeden sezon.

Cztery historie, cztery punkty startowe

PGE Projekt Warszawa to historia konsekwentnej profesjonalizacji istniejącej organizacji. Klub odwołuje się do tradycji stołecznej siatkówki sięgającej 1954 roku, a od 2005 roku funkcjonuje jako samodzielna struktura. W ostatnich latach Projekt zbudował pozycję jednego z najważniejszych klubów PlusLigi: wicemistrzostwo Polski w 2019 roku, kolejne brązowe medale, triumf w Pucharze Challenge i udział w Final Four Ligi Mistrzów pokazują, że obecna pozycja klubu jest efektem procesu, a nie jednego sezonu.

PGE Wybrzeże Gdańsk to jedna z najważniejszych marek polskiej piłki ręcznej. Klub ma dziesięć tytułów mistrza Polski, a jego sukcesy przez lata budowały pozycję Gdańska na mapie szczypiorniaka. W sezonie 2025/2026 Wybrzeże wróciło na podium po 25 latach, zdobywając brąz ORLEN Superligi. Był to także sezon finału Pucharu Polski i rekordowej publiczności w ERGO Arenie na ligowym meczu piłki ręcznej.

Dziki Warszawa są najbardziej dynamicznym przykładem. Klub powstał w 2017 roku i w niespełna dekadę przeszedł drogę od projektu budowanego od podstaw do medalisty ORLEN Basket Ligi oraz zwycięzcy ENBL. W 2020 roku Dziki awansowały do I ligi, w 2023 roku do ekstraklasy, a następnie sięgnęły po triumf w ENBL i historyczny brąz ORLEN Basket Ligi po wygranej z AMW Arką Gdynia 92:78.

To tempo pokazuje, jak szybko nowy projekt może zacząć rywalizować z organizacjami mającymi dłuższą historię, większe doświadczenie i silniejsze przyzwyczajenia kibicowskie.

Zagłębie Sosnowiec to model odbudowy historycznej marki. Hokejowa sekcja klubu powstała w 1933 roku, a jej największe sukcesy przypadły na początek lat 80., gdy Zagłębie zdobyło pięć tytułów mistrza Polski. Ostatni medal przed współczesnym sukcesem przypadł na 1990 rok. Dlatego brąz zdobyty w 2026 roku po zwycięstwie z Unią Oświęcim był czymś więcej niż wynikiem sportowym — był powrotem na podium po 36 latach.

Cztery modele budowania organizacji

Patrząc na te przykłady z perspektywy ekonomii sportu, można wyróżnić cztery modele rozwoju organizacji sportowych.

Pierwszy to model profesjonalizacji, którego dobrym przykładem jest PGE Projekt Warszawa. Klub nie musiał zaczynać od zera, ale musiał konsekwentnie podnosić jakość działania w obszarze sportowym, organizacyjnym, marketingowym i biznesowym. To model oparty na stabilności, rozwoju marki, wzmacnianiu struktury i stopniowym budowaniu pozycji w kraju oraz Europie.

Drugi model można nazwać reaktywacją dawnej potęgi przez profesjonalizację i partnerstwa. Taką historię opowiada PGE Wybrzeże Gdańsk. To klub, który nie musiał tworzyć legendy, bo posiada ją od dawna. Musiał jednak sprawić, aby ta legenda znów zaczęła funkcjonować w realiach współczesnego sportu: z silnym partnerem tytularnym, nowoczesną komunikacją, sportową ambicją i organizacją zdolną przyciągać kibiców na mecze piłki ręcznej.

Trzeci to model przedsiębiorczy. Reprezentują go Dziki Warszawa. W tym przypadku największym wyzwaniem było zbudowanie niemal wszystkiego od podstaw: struktury klubu, marki, relacji z partnerami, społeczności kibiców i sportowej wiarygodności. Dziki nie mogły oprzeć się na wieloletniej tradycji ani historycznych sukcesach. Musiały stworzyć własną opowieść i własne miejsce na mapie polskiej koszykówki.

Czwarty to model odbudowy marki historycznej, który dobrze ilustruje Zagłębie Sosnowiec. Tutaj punktem wyjścia była ogromna tradycja, ale także wysokie oczekiwania i długa przerwa od medalowych sukcesów. Historia może być ogromnym kapitałem emocjonalnym i marketingowym, ale sama nie wygrywa meczów. Trzeba ją przełożyć na współczesną organizację, nowoczesne zarządzanie i realną konkurencyjność sportową.

Każdy z tych klubów startował z innego miejsca. Projekt profesjonalizował organizację aspirującą do europejskiej elity. Wybrzeże reaktywowało pamięć o dawnej potędze, nadając jej współczesny wymiar. Dziki budowały wszystko od początku. Zagłębie odbudowywało historyczną pozycję po wielu latach oczekiwania. Mimo różnic wszystkie cztery historie prowadzą do podobnego wniosku: trwały sukces sportowy jest efektem procesu, a nie jednego sezonu.

Liderzy, którzy nadają strategii realny kształt

W polskim sporcie zbyt często pytamy: ile klub ma pieniędzy? Zbyt rzadko pytamy: kto nim zarządza, jaką ma strategię i czy potrafi budować organizację dłużej niż przez jeden sezon.

Jeżeli mówimy o modelach rozwoju organizacji sportowych, nie możemy mówić wyłącznie o strukturach, datach i wynikach. Za każdą z tych historii stoją konkretni liderzy.

PGE Projekt Warszawa to przykład organizacji, w której ważnym elementem ostatnich lat była ciągłość i profesjonalizacja zarządzania. Piotr Gacek, były znakomity siatkarz, a następnie dyrektor sportowy i prezes zarządu, reprezentuje typ lidera, którego przewagą jest głębokie rozumienie sportu od środka, doświadczenie zawodnika oraz umiejętność przekładania tej perspektywy na decyzje organizacyjne. W przypadku Projektu szczególnie ważna wydaje się zdolność do łączenia ambicji sportowych z budową stabilnej i nowoczesnej marki klubowej.

W PGE Wybrzeżu Gdańsk kluczową rolę w procesie odbudowy pełni Jacek Pauba, prezes zarządu klubu. W przypadku Wybrzeża szczególnie ważne jest to, że sukces sportowy został połączony z pracą organizacyjną, wzmacnianiem partnerstw i odzyskiwaniem miejsca klubu w świadomości kibiców. Brąz po 25 latach nie jest więc wyłącznie sportową nagrodą. Jest potwierdzeniem, że dawna marka może ponownie stać się projektem o realnej sile organizacyjnej.

W przypadku Dzików Warszawa taką postacią jest Michał Szolc – założyciel i prezes klubu. To on od 2017 roku budował projekt, który często opisywany jest językiem bliższym startupom niż tradycyjnym klubom sportowym. Dziki nie próbowały jedynie dołączyć do istniejącego porządku w polskiej koszykówce. Od początku budowały własną tożsamość, własny styl komunikacji i własny sposób myślenia o kibicu, sponsorze oraz widowisku sportowym.

W Zagłębiu Sosnowiec interesującą postacią jest dr Adrian Pietrzyk – młody prezes hokejowej spółki, który objął funkcję w czasie odbudowy organizacji i wzmacniania jej relacji z miastem, kibicami oraz lokalnym otoczeniem. W jego przypadku ważne jest połączenie perspektywy zarządczej, marketingowej i lokalnej. Powrót Zagłębia na podium po 36 latach można więc odczytywać nie tylko jako sukces drużyny, ale również jako efekt odbudowy zaufania wokół klubu.

Piotr Gacek, Jacek Pauba, Michał Szolc i Adrian Pietrzyk reprezentują cztery różne typy liderów. Jeden profesjonalizuje organizację aspirującą do europejskiej czołówki, drugi przywraca dawną potęgę polskiej piłki ręcznej do gry o medale, trzeci buduje sportowy startup, a czwarty odbudowuje historyczną markę w trudnej i kosztownej dyscyplinie. Łączy ich jedno: zdolność do przekładania wizji na konkretne działania.

Sukces zaczyna się wcześniej niż wynik

Jako kibice najczęściej patrzymy na tabelę, liczbę punktów i miejsce na podium. Z perspektywy ekonomii sportu ciekawsze jest jednak pytanie o to, co wydarzyło się kilka lat wcześniej.

Za medalem stoją rozmowy ze sponsorami, praca nad marką, rozwój struktur organizacyjnych, pozyskiwanie partnerów, budowanie akademii, komunikacja z kibicami i setki decyzji, których nie widać w transmisji telewizyjnej. Badania nad zarządzaniem sportem i raporty dotyczące profesjonalnych klubów pokazują, że trwały sukces rzadko jest efektem jednego transferu czy jednorazowego wzrostu budżetu. Znacznie częściej wynika z długofalowej strategii, stabilnego przywództwa i konsekwentnego budowania relacji z otoczeniem.

To właśnie dlatego cztery tegoroczne brązowe historie są tak interesujące. Każda z nich jest widocznym efektem dłuższego procesu organizacyjnego.

PGE Wybrzeże Gdańsk jako powrót dawnej potęgi

Spośród tych czterech przykładów szczególnie mocno wybrzmiewa historia PGE Wybrzeża Gdańsk. Być może dlatego, że pokazuje ona, jak trudne jest przywracanie znaczenia marce, która ma wielką historię, ale przez wiele lat czekała na kolejny medalowy moment.

Dziesięć tytułów mistrza Polski to ogromny kapitał symboliczny. Ale w sporcie sama tradycja nie wystarczy. Kibice pamiętają sukcesy, ale jednocześnie oczekują współczesnej jakości: profesjonalnej organizacji, atrakcyjnego widowiska, stabilnych partnerstw, dobrej komunikacji i drużyny, z którą mogą się ponownie emocjonalnie związać.

Dlatego brązowy medal PGE Wybrzeża Gdańsk po 25 latach jest tak ważny. Nie jest tylko powrotem na podium. Jest sygnałem, że klub potrafi ponownie połączyć własną historię z aktualnymi realiami rynku sportowego. Finał Pucharu Polski, rekordowa publiczność w ERGO Arenie i medal ORLEN Superligi pokazują, że wokół Wybrzeża można budować nie tylko projekt sportowy, ale także szerszą opowieść o odrodzeniu jednej z najważniejszych marek polskiej piłki ręcznej. W tym miejscu warto oddać głos osobie, która od środka widzi, jak wygląda odbudowa klubu o takiej historii.

Jak podkreśla Jacek Pauba, Prezes PGE Wybrzeża Gdańsk, brązowy medal po 25 latach przerwy jest przede wszystkim potwierdzeniem wieloletniego procesu odbudowy klubu, którego naturalnym efektem stał się sukces sportowy. „Brązowy medal nie jest dziełem przypadku – to rezultat wielu lat konsekwentnej pracy nad rozwojem całej organizacji”. W jego ocenie Wybrzeże nie chce być klubem żyjącym wyłącznie wspomnieniami, mimo że historia i dziesięć tytułów mistrza Polski zobowiązują. Kluczowe było połączenie tradycji z nowoczesnym zarządzaniem: odbudową struktur, wzmacnianiem relacji ze sponsorami, budową sztabu szkoleniowego i konsekwentnym rozwojem drużyny. Pauba zwraca też uwagę na zasługi Damiana Wleklaka w odbudowę piłki ręcznej w Gdańsku, pracę trenera Rombla oraz stabilizację finansową i organizacyjną. Rekordowa publiczność w ERGO Arenie pokazała natomiast, że Gdańsk i Trójmiasto mają duży potencjał kibicowski, ale –  jak zaznacza prezes – „o widza i fana trzeba powalczyć”.

Dla Pauby najważniejszym warunkiem dalszego rozwoju PGE Wybrzeża Gdańsk jest stabilizacja rozumiana szerzej niż tylko finanse. „Mam na myśli stabilność finansową, organizacyjną i operacyjną. To fundament, na którym można budować ambitny klub sportowy. Bez niego trudno planować rozwój, inwestować w drużynę, akademię czy długofalowe projekty”. Ta perspektywa dobrze pokazuje, że medal jest dla Wybrzeża nie końcem drogi, ale kolejnym etapem odbudowy marki. Jak dodaje prezes, „przez ostatnie lata konsekwentnie udało nam się realizować założenia zrównoważonego rozwoju, ale w sporcie nic nie jest dane raz na zawsze”. Dlatego każdy kolejny sezon wymaga tej samej konsekwencji, odpowiedzialności i ciężkiej pracy, jeżeli klub chce utrzymać wysoki poziom i wyznaczać sobie coraz ambitniejsze cele.

Nie tylko medale

Patrząc na PGE Projekt Warszawa, PGE Wybrzeże Gdańsk, Dziki Warszawa i Zagłębie Sosnowiec, nie widzę wyłącznie czterech brązowych historii. Widzę cztery różne modele rozwoju organizacji sportowych.

Widzę klub, który dzięki profesjonalizacji stał się jedną z najważniejszych marek polskiej siatkówki. Widzę dawną potęgę piłki ręcznej, która po 25 latach znów potrafiła stanąć na podium. Widzę sportowy startup, który w dziewięć lat doszedł do medalu. Widzę historyczną organizację hokejową, która po 36 latach wróciła na miejsce odpowiadające jej tradycji.

Największym aktywem tych klubów nie są wyłącznie budżety, hale czy kontrakty sponsorskie. Są nim ludzie zdolni stworzyć wizję, zdobyć zaufanie partnerów i konsekwentnie realizować strategię przez wiele lat.

Dlatego te wyniki znaczą więcej niż tylko miejsce w tabeli. Są dowodem na to, że w polskim sporcie można budować trwałe organizacje na różne sposoby. Warunek jest jeden: potrzebne są kompetencje, cierpliwość i długofalowe myślenie.

Udostępnij
Łukasz Strzelecki

Łukasz Strzelecki