17.06.2026 06:08

Bilans Sportu | Łukasz Strzelecki #33. Mundial bez Polski. Strata czy szansa dla polskiego sportu?

Dokładnie 11 czerwca 2026 roku rozpoczął się największy mundial w historii piłki nożnej. Po raz pierwszy w turnieju uczestniczy 48 reprezentacji narodowych, które rozgrywają 104 mecze w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. FIFA spodziewa się rekordowych przychodów przekraczających 13 mld USD przychodów w cyklu związanym z mistrzostwami świata 2026, czyli o wzroście o ok. 72% względem poprzedniego cyklu. Nigdy wcześniej mundial nie był tak duży, tak globalny i tak komercyjny.

Bilans Sportu | Łukasz Strzelecki #33. Mundial bez Polski. Strata czy szansa dla polskiego sportu?

W tym gronie zabrakło jednak Polski. Dla kibiców oznacza to przede wszystkim sportowe rozczarowanie. Warto jednak spojrzeć na tę sytuację z perspektywy ekonomii sportu. Czy brak awansu oznacza wyłącznie straty? A może część środków, uwagi sponsorów i zainteresowania mediów zostanie skierowana do innych obszarów polskiego sportu?

Mundial jako największy biznes sportowy świata

Raport Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej i Grant Thornton „Mundial 2026. Geopolityka, ekonomia i globalny biznes” pokazuje, że mistrzostwa świata są dziś czymś znacznie więcej niż turniejem piłkarskim. To globalny produkt medialny, marketingowy i polityczny.

Rozszerzenie turnieju z 32 do 48 reprezentacji oraz wzrost liczby meczów z 64 do 104 oznaczają nie tylko więcej sportowych emocji, ale przede wszystkim większy potencjał biznesowy. Więcej meczów oznacza więcej czasu reklamowego, więcej transmisji, więcej aktywacji sponsorskich i większą wartość praw medialnych.

Dodatkowo zdecydowana większość spotkań odbywa się w Stanach Zjednoczonych, które odpowiadają za około 40% wartości światowego rynku sportowego. To właśnie amerykański rynek jest dziś dla FIFA najważniejszym źródłem przyszłego wzrostu. Z tej perspektywy Mundial 2026 można uznać za największy projekt komercyjny w historii światowego sportu.

Co traci Polska?

Brak awansu Polski to nie tylko problem sportowy i wizerunkowy. To również bardzo konkretna strata finansowa. FIFA zwiększyła pulę środków dla uczestników mundialu do 871 mln dolarów. Każda z 48 federacji uczestniczących w turnieju otrzymuje co najmniej 10 mln dolarów za kwalifikację oraz 2,5 mln dolarów na przygotowania. Oznacza to, że sam udział w mistrzostwach świata jest dziś dla federacji wart minimum 12,5 mln dolarów, zanim jeszcze zostanie rozegrany pierwszy mecz.

Podczas poprzednich wielkich turniejów wokół reprezentacji powstawały dziesiątki kampanii angażujących sponsorów, handel detaliczny, gastronomię i media. Mundial jest jednym z niewielu wydarzeń sportowych, które przyciągają uwagę praktycznie całego społeczeństwa.

Jednocześnie ekonomia sportu rzadko jest tak prosta. Sponsorzy nie tracą automatycznie środków, które przeznaczyliby na działania związane z reprezentacją. Część tych budżetów pozostaje na rynku i może zostać wykorzystana przez inne dyscypliny sportowe, wydarzenia organizowane w Polsce czy nowych ambasadorów sportu. Brak Polski na mundialu nie oznacza więc automatycznie zniknięcia pieniędzy z polskiego rynku sportowego.

FIFA zarabia, miasta płacą

Jednym z najciekawszych wniosków raportu PIDS jest analiza podziału kosztów i korzyści związanych z organizacją mistrzostw świata. Choć mundial generuje miliardowe przychody, znaczną część kosztów ponoszą miasta-gospodarze i podatnicy. Finansowanie bezpieczeństwa, transportu publicznego, organizacji ruchu, służb miejskich, infrastruktury tymczasowej czy modernizacji obiektów pozostaje głównie po stronie samorządów. Jednocześnie najważniejsze źródła przychodów – prawa telewizyjne, sponsoring globalny, licencje oraz część sprzedaży biletów – pozostają w gestii FIFA.

Według raportu Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej i Grant Thornton „Mundial 2026. Geopolityka, ekonomia i globalny biznes” łączny deficyt finansowy amerykańskich miast związany z organizacją mistrzostw świata szacowany jest na co najmniej ok. 250 mln dolarów. Ten sam raport wskazuje, że koszt tzw. debrandingu stadionów może wynieść 15–30 mln dolarów, podczas gdy FIFA chroni w ten sposób prawa marketingowe warte ponad 1,78 mld dolarów.

Szczególnie interesujący jest przykład Kansas City. W jednym z dokumentów przygotowanych dla rady miasta przy pytaniu, czy projekt związany z mundialem przyniesie bezpośredni zwrot z inwestycji, urzędnicy odpowiedzieli jednym słowem: „Nie”. To pokazuje, że nawet największe wydarzenia sportowe świata nie zawsze oznaczają oczywiste korzyści ekonomiczne dla organizatorów lokalnych. Coraz częściej ekonomiści sportu analizują więc nie tylko wielkość imprezy, ale również sposób podziału kosztów i zysków pomiędzy organizatorów, sponsorów, mieszkańców i instytucje publiczne.

Czy piłka nożna daje Polsce największy zwrot z inwestycji?

To pytanie wydaje się dziś ważniejsze niż sam brak awansu reprezentacji Polski na mundial. W Polsce od lat przyjmuje się, że piłka nożna jest naturalnym liderem rynku sportowego: przyciąga największą uwagę mediów, sponsorów i kibiców. Skalę tej siły dobrze pokazują dane oglądalności. Mecz otwarcia mundialu 2026 w Telewizji Polskiej obejrzało średnio ponad 2,7 mln widzów, a w szczytowym momencie prawie 3,4 mln. To nadal bardzo dobry wynik, ale zupełnie inna skala niż w przypadku meczów reprezentacji Polski. Podczas mundialu w Katarze spotkanie Polska–Francja w 1/8 finału zgromadziło 11,8 mln widzów w telewizji i 3,6 mln online, a cały turniej miał w Polsce zasięg ponad 32 mln osób.

Te dane pokazują, że reprezentacja narodowa działa jak mnożnik uwagi. Mundial bez Polski nadal pozostaje wielkim wydarzeniem sportowym, ale traci lokalny kontekst emocjonalny, który zwykle napędza oglądalność, kampanie reklamowe, sprzedaż produktów związanych z reprezentacją i aktywacje sponsorskie. Brak awansu nie oznacza więc tylko sportowego rozczarowania. To także utrata części wartości komercyjnej, którą polski rynek mógłby wykorzystać wokół występu drużyny narodowej.

Właśnie dlatego warto zadać pytanie, czy środki inwestowane w piłkę nożną przynoszą Polsce proporcjonalny zwrot w postaci wyników sportowych, rozpoznawalności międzynarodowej i wartości dla sponsorów. Siatkówka regularnie zdobywa medale mistrzostw świata i Europy, tenis dzięki sukcesom Igi Świątek i Huberta Hurkacza zapewnia Polsce całoroczną obecność w światowych mediach, lekkoatletyka od lat dostarcza medali olimpijskich, a motorsport łączy sport z technologią, biznesem i globalnym marketingiem. Nie chodzi więc o przeciwstawianie tych dyscyplin piłce nożnej, lecz o bardziej świadome pytanie: gdzie polski sport generuje największą wartość w relacji do ponoszonych nakładów?

Raport „Poland: A Global Impact” pokazuje, że sport pozostaje jednym z najważniejszych elementów budujących markę Polski za granicą, ale wizerunek ten opiera się głównie na sukcesach pojedynczych sportowców. Dlatego brak Polski na mundialu powinien być impulsem do szerszej rozmowy o finansowaniu sportu. Nie przeciwko piłce nożnej, ale na rzecz bardziej dojrzałego modelu inwestowania w cały polski sport — takiego, który bierze pod uwagę nie tylko popularność, lecz także wyniki, potencjał międzynarodowy, promocję kraju, efekty społeczne i realną wartość dla sponsorów.

Amerykanizacja futbolu

Mundial 2026 może okazać się momentem przełomowym dla całego modelu biznesowego piłki nożnej. Przez dekady futbol rozwijał się głównie według europejskiej logiki organizacji sportu. Tymczasem FIFA coraz wyraźniej sięga po rozwiązania charakterystyczne dla amerykańskiego rynku sportowego.

Raport PIDS wskazuje między innymi na rozwój nowych formatów reklamowych, organizację widowisk wzorowanych na Super Bowl, wykorzystanie sztucznej inteligencji w sprzedaży i obsłudze kibiców oraz coraz szersze stosowanie dynamicznego modelu sprzedaży biletów. Dynamic pricing oznacza odejście od stałej ceny wejściówki. Cena biletu zależy od aktualnego popytu, popularności drużyn, etapu turnieju oraz zainteresowania kibiców. W praktyce oznacza to, że bilety na mecze gospodarzy lub spotkania największych gwiazd mogą kosztować wielokrotnie więcej niż wejściówki na mniej atrakcyjne mecze.

Podobne rozwiązania od lat stosują linie lotnicze, hotele oraz największe ligi zawodowe w Stanach Zjednoczonych. Z perspektywy ekonomii sportu jest to kolejny sygnał, że świat sportu coraz częściej odchodzi od tradycyjnego modelu sprzedaży na rzecz zaawansowanego zarządzania przychodami. Mundial 2026 może być pierwszym mundialem zaprojektowanym nie tylko według logiki sportowej, ale również według logiki amerykańskiego biznesu sportowego.

Co dalej?

Mundial 2026 będzie wydarzeniem rekordowym pod względem przychodów, oglądalności i znaczenia biznesowego. Polska nie będzie jego uczestnikiem. To fakt. Nie oznacza to jednak, że polski sport musi pozostać w tym czasie nieobecny. Przeciwnie. To dobry moment, aby zastanowić się, jak skuteczniej wykorzystywać potencjał innych dyscyplin, jak mierzyć efektywność inwestycji sportowych oraz jak budować trwałą wartość społeczną, gospodarczą i wizerunkową poprzez sport.

Być może najważniejsze pytanie nie brzmi dziś: „Ile straciliśmy przez brak awansu na mundial?”. Znacznie ciekawsze pytanie brzmi: Czy Polska potrafi inwestować w sport w taki sposób, aby przynosił on nie tylko sukcesy sportowe, ale również trwałe korzyści gospodarcze, społeczne i wizerunkowe? To właśnie odpowiedź na to pytanie może mieć większe znaczenie dla przyszłości polskiego sportu niż wynik pojedynczego meczu eliminacyjnego.

Udostępnij
Łukasz Strzelecki

Łukasz Strzelecki