Język polski na koncie FC Porto. Portugalczycy poświęcają dużo miejsca naszym rodakom
Jan Bednarek już jest ulubieńcem fanów FC Porto, a zdaniem ekspertów – liderem obrony. Jakub Kiwior wkrótce może zyskać również sympatię miejscowych kibiców. Póki co w social mediach potentata portugalskiej piłki jest sporo treści nt. Polaków.
FC Porto po raz kolejny zwróciło się do polskich kibiców. Te wpisy w mediach społecznościowych robią prawdziwą furorę. Jakub Kiwior dołączył do tego klubu na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu po sezonie. Łączna kwota transakcji to 27 milionów euro. Wcześniej Jan Bednarek został kupiony przez „Smoki” za 7,5 mln euro.
Wpis osiągnął ponadmilionowy zasięg, a polscy kibice odebrali go entuzjastycznie. A to nie wszystko, bo w ostatnim czasie w działaniach marketingowych FC Porto można dostrzec tendencję do pisania na temat polskich piłkarzy
Pamięć o Młynarczyku
Wpis ma już kilkaset tysięcy wyświetleń. Do tej pory Porto pochwaliło się też tym, że w jego szeregach grało kilku Polaków. Za legendę tego klubu uchodzi rzecz jasna Józef Młynarczyk, niemniej wydaje się, że teraz nastała moda na Bednarka i Kiwiora.
FC Porto zareagowało też na wpis Adama Delimata z „Łączy nas Piłka”, w którym pracownik PZPN zamieścił zdjęcia Jakuba Kiwiora i Jana Bednarka z Młynarczykiem, a zatem mogliśmy zobaczyć ludzi reprezentujących barwy tego klubu w różnych okresach.
Dawno nie widzieliśmy w mediach społecznościowych takiego zjawiska, czyli tak regularnego publikowania treści na temat polskich piłkarzy ze strony znanego, utytułowanego klubu z mocnego piłkarsko kraju. Na pewno możemy to docenić, że w Portugalii reprezentanci Polski są tak pozytywnie oceniani. A przecież to początek ich przygody z tamtejszym futbolem. Będą mieli jeszcze wiele okazji, by pokazać się z dobrej strony i zyskać jeszcze większą przychylność miejscowej publiczności.
Redakcja Sport Marketing
Więcej Ze świata
Borussia Dortmund a odstawienie telefonów na stadionie. „Chodzi o przywrócenie właściwych proporcji”
A co gdyby za niepożądane rzeczy nie karać, ale nagradzać za odstąpienia od ich czynienia? Właśnie takim tropem podążyła Borussia Dortmund. Niemiecki klub wespół ze swoim sponsorem, Vodafone, zamierza gratyfikować kibiców, którzy na meczu skupiają się na grze, nie zaś na używaniu telefonów komórkowych.