Zapadła decyzja ws. wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Monako
Legendarny pojedynek kierowców Formuły 1 o Grand Prix Monako pozostanie częścią kalendarza aż do 2031 roku – ogłosiła Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA).
Nową umowę podpisały FIA oraz Automobile Club of Monaco (ACM). Wyścig uliczny w Monte Carlo odbywa się od 1955 roku i jest jednym z najbardziej prestiżowych wydarzeń w motorsporcie.
Pierwsza edycja, rozegrana w 1950 roku, zakończyła się zwycięstwem Argentyńczyka Juana Manuela Fangio, który prowadził Alfę Romeo. Po kilkuletniej przerwie wyścig powrócił w 1955 roku, a triumfatorem został Francuz Maurice Trintignant za kierownicą Ferrari.
Fangio ponownie zwyciężył w 1957 roku, tym razem w samochodzie Maserati. Grand Prix Monako nie odbyło się również w 2020 roku z powodu pandemii COVID-19, co było kolejnym wyjątkiem w jego bogatej historii.
Rekordzistą pod względem liczby zwycięstw w Monte Carlo jest Ayrton Senna, który sześciokrotnie stanął na najwyższym stopniu podium, w tym pięć razy z rzędu w latach 1989-1993. Brazylijczyk, uznawany za jednego z najlepszych kierowców w historii, zainaugurował swoje triumfy w 1987 roku.
Michael Schumacher oraz Graham Hill zdobyli po pięć zwycięstw. Schumacher triumfował w latach 1994-95, 1997, 1999 i 2001, reprezentując Ferrari, podczas gdy Hill odnosił sukcesy w latach 1963-65 oraz 1968-69.
W ostatnim, 81. Grand Prix Monako, rozegranym 26 maja, zwyciężył Francuz Charles Leclerc, reprezentujący Ferrari. Skorzystał z doskonałej znajomości toru, wyprzedzając Australijczyka Oscara Piastriego (McLaren) oraz swojego kolegę z zespołu, Hiszpana Carlosa Sainza Juniora.
Tegoroczna edycja Grand Prix Monako rozpocznie się 23 maja dwoma sesjami treningowymi. Dzień później odbędą się kolejne treningi i kwalifikacje, a główny wyścig zaplanowano na 25 maja.
Z kolei sezon Formuły 1 w 2025 roku wystartuje 16 marca w australijskim Melbourne.
Adrian Janiuk
Więcej Ze świata
Borussia Dortmund a odstawienie telefonów na stadionie. „Chodzi o przywrócenie właściwych proporcji”
A co gdyby za niepożądane rzeczy nie karać, ale nagradzać za odstąpienia od ich czynienia? Właśnie takim tropem podążyła Borussia Dortmund. Niemiecki klub wespół ze swoim sponsorem, Vodafone, zamierza gratyfikować kibiców, którzy na meczu skupiają się na grze, nie zaś na używaniu telefonów komórkowych.