Virgin Media idzie na wojnę
Nadchodzi moment nowego podziału praw telewizyjnych do Premier League. Pojawia się także napięcie. Szczególnie że do akcji wkroczyli ludzie z Virgin Media.
Brytyjski operator płatnej telewizji poprosił Ofcom (organ państwowy istniejący w Wielkiej Brytanii kontrolujący i nadzorujący rynek mediów i telekomunikacji – przyp.) o wszczęcie dochodzenia w kwestii sprzedaży praw telewizyjnych.
Obecnie posiadaczami praw do transmisji rozgrywek w trzyletnim cyklu (2013/14, 2014/15, 2015/16) są płatni nadawcy BskyB i BT Sport. Ci pierwsi posiadają pięć pakietów na siedem możliwych za łączną kwotę 760 milionów funtów za sezon, z kolei BT Sport nabył pozostałe dwa pakiety za 246 milionów funtów.
Virgin uważa, że łamana jest ustawa o konkurencji z 1998 roku i podnosi, iż zachodzi „znaczna szkoda dla konsumenta wynikająca z eskalacji kosztów do praw”. Sugeruje przy tym, że rozwiązaniem będzie zmiana modelu sprzedaży.
– Szybko rosnące koszty praw do transmisji meczów Premier League na żywo oznacza, iż fani w Wielkiej Brytanii płacą najwyższe ceny w Europie za możliwość obejrzenia spotkania. Virgin Media zwróciła się do Ofcomu, aby zbadano w jakiś sposób prawa będą sprzedawane w następnym przetargu – przyznała Brigitte Trafford, dyrektor korporacyjny Virgin Media.
Cóż, kibice w Wielkiej Prytanii, aby obejrzeć wszystkie mecze rozgrywek, muszą zapłacić 51 funtów miesięcznie. We Włoszech ta kwota wynosi 25 funtów, w Niemczech 21, a w Hiszpanii 18. Z kolei we Francji tylko 10 funtów.
Oczywiście władze Premier League wydały oświadczenie, w którym zapewniono, iż prawa audiowizualne do rozgrywek zawsze były sprzedawane w sposób przejrzysty, w trakcie otwartego procesu.
Decyzji Ofcomu należy się spodziewać na przełomie października i listopada. Trzeba też dodać, że Virgin Media
Firma zapewniła także, że robi to dla dobra widzów, gdyż nie zamierza brać udziału w walce o prawa.
Bartosz Burzyński
Więcej Ze świata
Borussia Dortmund a odstawienie telefonów na stadionie. „Chodzi o przywrócenie właściwych proporcji”
A co gdyby za niepożądane rzeczy nie karać, ale nagradzać za odstąpienia od ich czynienia? Właśnie takim tropem podążyła Borussia Dortmund. Niemiecki klub wespół ze swoim sponsorem, Vodafone, zamierza gratyfikować kibiców, którzy na meczu skupiają się na grze, nie zaś na używaniu telefonów komórkowych.