Nowe cła na kanadyjskie kije hokejowe mogą nie przynieść oczekiwanego efektu
Administracja Stanów Zjednoczonych zapowiedziała wprowadzenie 50-procentowych ceł na wybrane towary importowane z Kanady. Wśród produktów objętych nowymi regulacjami znalazły się również kije hokejowe. Zmiany mają wejść w życie po 30 dniach od ogłoszenia decyzji i stanowią element szerszej polityki handlowej wobec Kanady.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że nowe przepisy mogą nie uderzyć w segment rynku, który prawdopodobnie był głównym celem administracji. Współczesne kije używane przez zawodników NHL oraz większość młodych hokeistów są produkowane z kompozytów, a ich łańcuch dostaw koncentruje się przede wszystkim w Chinach i innych krajach Azji, a nie w Kanadzie.
Kto ucierpi?
Najbardziej odczuwalne skutki mogą ponieść niewielcy kanadyjscy producenci. Przykładem jest firma Roustan Hockey, uznawana za ostatniego dużego producenta drewnianych kijów hokejowych w Kanadzie. Zakład wytwarza około 400 tys. kijów rocznie, z czego około 100 tys. trafia na rynek amerykański.
Problem polega na tym, że drewniane kije od lat tracą znaczenie. Profesjonalni zawodnicy praktycznie z nich nie korzystają, a nawet wśród młodzieży dominują nowoczesne modele kompozytowe. Oznacza to, że taryfy obejmą przede wszystkim produkt, którego udział w rynku systematycznie maleje.
O co tu chodzi?
Zdaniem analityków nowe cła mają przede wszystkim wymiar symboliczny. Hokej pozostaje jednym z narodowych symboli Kanady, jednak w praktyce globalizacja produkcji sprawiła, że większość sprzętu wykorzystywanego na najwyższym poziomie powstaje poza granicami tego kraju. W efekcie planowane regulacje mogą mieć znacznie mniejszy wpływ na rynek, niż zakładali ich autorzy.
