zondacrypto nadal widoczna. Duża ekspozycja w koszykówce
Sezon Euroligi dobiegł końca, a AS Monaco Basket podsumowało swoją kampanię emocjonalnym komunikatem skierowanym do kibiców, dziękując za wsparcie, zaangażowanie i wspólne przeżywanie sportowych chwil. W przekazie dominowały wdzięczność wobec zawodników, sztabu oraz fanów, którzy – jak podkreślono – „nigdy nie przestali wierzyć”. Problem w tym, że poza warstwą sportową nad klubem wciąż unosi się cień kontrowersji związanych ze sponsorem widocznym na koszulkach zespołu – zondacrypto.
Monaco przez cały sezon występowało z logo tej platformy kryptowalutowej na froncie swoich trykotów i – co najbardziej zaskakujące – nie zmieniło tego nawet po wybuchu skandalu wokół firmy. Sprawa odbiła się szerokim echem w środowisku sportowo-biznesowym, ponieważ dotyczyła wiarygodności partnera oraz potencjalnych problemów regulacyjnych i wizerunkowych. W czasach, gdy kluby coraz bardziej dbają o reputację i transparentność współprac, utrzymywanie takiego sponsora staje się decyzją co najmniej ryzykowną.
Szkody wizerunkowe?
Warto zauważyć, że sponsoring w Eurolidze to dziś rynek wart dziesiątki milionów euro rocznie, a ekspozycja marki na koszulce jednego z czołowych klubów oznacza ogromny zasięg – zarówno w transmisjach telewizyjnych, jak i mediach społecznościowych. Szacuje się, że topowe drużyny mogą generować dla sponsorów wartość marketingową liczona w milionach euro w skali sezonu. Tym bardziej dziwi brak reakcji ze strony Monaco, które mimo narastającej presji nie zdecydowało się na zawieszenie lub ograniczenie współpracy.
Z biznesowego punktu widzenia taka decyzja może wynikać z kilku czynników: długoletniej umowy sponsorskiej, wysokiej wartości kontraktu lub potencjalnych kar za jego zerwanie. Umowy w sporcie często zawierają zapisy zabezpieczające interesy obu stron, a ich rozwiązanie bywa kosztowne i skomplikowane. Możliwe więc, że klub znalazł się w sytuacji, w której wizerunkowe ryzyko musi równoważyć z finansową stabilnością.
Niesmak pozostał
Nie zmienia to faktu, że dla kibiców i obserwatorów sytuacja pozostaje co najmniej niejednoznaczna. Z jednej strony klub dziękuje za emocjonujący sezon i buduje narrację jedności, z drugiej – nadal eksponuje markę, wokół której narosły poważne wątpliwości. To pokazuje, jak bardzo współczesny sport jest uzależniony od pieniędzy sponsorów i jak trudne decyzje muszą podejmować organizacje funkcjonujące na najwyższym poziomie.
Sezon się zakończył, emocje opadły, ale temat nie zniknął. AS Monaco Basket wciąż stoi przed wyborem: czy kontynuować współpracę z zondacrypto i ryzykować dalsze konsekwencje wizerunkowe, czy jednak postawić na bezpieczeństwo reputacyjne. Na razie wszystko wskazuje na to, że klub wybrał stabilność finansową – nawet jeśli oznacza to grę w cieniu kontrowersji.
Redakcja Sport Marketing
Więcej Sponsoring
Od lokalnych emocji, po Igrzyska Olimpijskie. Kulisy sportowej strategii firmy PROFBUD
Ta historia ma swój początek w przekonaniu, że warto budować coś razem, nawet jeśli na początku widać głównie potencjał, a nie mierzalny efekt. Z czasem z takich decyzji powstaje coś więcej. Powstaje sposób działania oparty na relacjach, zaufaniu i konsekwencji, który pozwala rozwijać się razem z ludźmi i inicjatywami, które…