Cracovia idzie na wojnę z mediami. Dziennikarz LoveKraków.pl zdradza szczegóły [TYLKO U NAS]
Decyzja Cracovii wywołała ogromne kontrowersje. Klub nie tylko odebrał akredytacje dziennikarzom portalu LoveKraków.pl, ale zapowiedział również podjęcie kroków prawnych przeciwko redakcji. Powodem mają być publikacje dotyczące klubu oraz ujawnianie nieoficjalnych informacji.
Cracovia poinformowała o swojej decyzji w oficjalnym komunikacie opublikowanym w serwisie X.
„Jako klub zawsze pozostajemy otwarci na współpracę z dziennikarzami i przedstawicielami mediów, doceniając ich ważną rolę w zapewnianiu Kibicom informacji na temat Cracovii. Jednocześnie nie możemy akceptować zachowań, które godzą w dobro Klubu i jego interes. Tego rodzaju działania nie będą przez nas tolerowane”.
Co doprowadziło do zwarcia?
Według władz klubu bezpośrednią przyczyną konfliktu były publikacje dotyczące planowanych zmian sponsorskich na koszulkach drużyny oraz przekazywanie nieoficjalnych informacji.
W komunikacie podkreślono, że „publikacja serwisu internetowego lovekrakow.pl pt. „Epokowa zmiana na koszulce Cracovii. Ofensywa bukmachera w Polsce”, treści zamieszczane przez dziennikarzy współpracujących z tym serwisem oraz przekazywanie do wiadomości publicznej nieoficjalnych informacji są działaniami na szkodę Cracovii”.
Kolejne reperkusje?
Klub poinformował również o zastosowanych sankcjach.
„Mając na uwadze dobro Cracovii i jej Kibiców, Zarząd klubu zdecydował o nieprzyznawaniu nowych akredytacji dziennikarzom i współpracownikom serwisu lovekrakow.pl oraz o cofnięciu wszystkich dotychczas wydanych akredytacji. Jednocześnie Zarząd Klubu podejmie wszelkie niezbędne działania prawne w celu ochrony interesów KS Cracovia S.A.”
Rzecznik prasowy Cracovii nie odpowiedział na nasze pytania dotyczące decyzji klubu. O komentarz poprosiliśmy dziennikarza LoveKraków.pl Michała Knurę, który przyznaje, że o cofnięciu akredytacji dowiedział się dopiero z komunikatu opublikowanego przez klub.
– Dowiedziałem się o tym po telefonie mocno zaniepokojonego taką decyzją klubu dziennikarza z szeroko rozumianych mediów kibicowskich. Dopiero potem zobaczyłem komunikat. Byłem zaskoczony, aczkolwiek ostatni napór kibiców Cracovii, związany z wysyłaniem informacji w sprawie odebrania mi akredytacji, a także decyzje władz Cracovii – jak obniżka cen biletów na mecz jubileuszowy po wyraźnym nawoływaniu stowarzyszenia do wstrzymania się z zakupem – wskazywały, że i to może się wydarzyć – mówi w rozmowie ze SportMarketing.pl Michał Knura.
Jak podkreśla lokalny dziennikarz, nikt z przedstawicieli Cracovii nie przekazał mu tej informacji osobiście.
– O odebraniu akredytacji nikt mnie osobiście nie informował. Dowiedzieliśmy się jako redakcja z komunikatu klubu. Z wiceprezesem Muratem Colakiem – na jego prośbę i rzecznikiem Kamilem Jagodyńskim spotkałem się półtora tygodnia wcześniej. Po tym spotkaniu zamieściłem oświadczenie dotyczące rozmowy i w tym samym, pozytywnym duchu skomentował je rzecznik. Po tym jak opisałem historię zniknięcia koszulki Ronaldinho, anonimowi kibice Cracovii na platformie X oskarżali mnie o uderzanie w klub. Tymczasem w tej sprawie to klub przez chwilę – do czasu oddania koszulki przez pracownika – był poszkodowany. W czasie tego spotkania wiceprezes Colak powiedział, że wykonałem swoją pracę i wszystko zrobiłem, jak należy. Pojawił się tam jednak wątek gaszenia, zamiast eskalowania emocji wśród kibiców: by im nie odpisywać, nie dolewać oliwy do ognia w mediach społecznościowych. Rozstaliśmy się w dobrej atmosferze – dodaje Michał Knura.
Nasz rozmówca zaznacza, nad czym ubolewa w tej sprawie:
– Trzeba powiedzieć, że anonimowe osoby potrafią zrobić zarzut z wszystkiego. Często irracjonalny. Bardzo często odnoszą się do Wisły – o której ogólnie media piszą częściej. Ich zdaniem większość dziennikarzy jest na „pasku Wisły”. Twierdzą, że treści na portalu, w którym pracuję, nie czytają, natomiast świetnie wiedzą, co i w jakiej liczbie się pojawia – także o Cracovii.
Inna sprawa to nieustanna żonglerka moimi tweetami, głównie sprzed pandemii. Nie spodobał im się mój wpis, odnoszący się do wyboru osób losujących skład grup mistrzostw Europy do lat 21. Odpowiedziałem jednemu użytkownikowi, który pytał, dlaczego nie ma nikogo z Cracovii, że ich legendy już nie żyją. Mam prawo nie uważać kogoś za legendę, ale to nie oznacza z mojej strony brak szacunku.
Zdaniem Knury decyzja władz klubu może mieć również podłoże w relacjach z najbardziej aktywną częścią środowiska kibicowskiego.
– Wiceprezes Colak miał ostatnio kilka sukcesów: ogłoszenie ciekawego rywala z okazji 120-lecia, koncert znanego zespołu przy okazji tego meczu. W ostatnich miesiącach przeżywał jednak wiele trudnych chwil. Z jego apelu „Pani odda nasza działka”, skierowanego do Elżbiety Filipiak, śmiało się pół internetu. Został też zwyzywany przez kiboli po zakończeniu sezonu. Następnie był chwilowy bojkot kupowania biletów na mecz z Sevillą i klub po spotkaniach z kibicami musiał obniżyć ceny. Decyzja o odebranie akredytacji wpisuje więc w proces przypodobania się części fanom, głównie aktywnym w internecie. Zapewnił im chleb i igrzyska, a sobie trochę świętego spokoju.
– W materiale i moich publikacjach w serwisie X nie padły poufne dane, jak długość kontraktu, wynagrodzenie dla klubu. W 99 procentach była to nieoficjalna informacja o potencjalnym sponsorze, którego nazwę na X-ie podał też dziennikarz Przeglądu Sportowego, a także przedstawienie sytuacji na rynku bukmacherskim – tłumaczy dziennikarz LoveKraków.pl.
Michał Knura zapewnia jednocześnie, że decyzja Cracovii nie wpłynie na jego dalszą pracę.
– Zakres moich obowiązków jest szeroki. Nie zajmuję się jedną dyscypliną, ani jednym klubem – jak niektórzy koledzy. Pod mój dział sportowy podlega także infrastruktura, więc przeważnie mam nadmiar tematów, a nie braki. Do Ekstraklasy, w której w poprzednim sezonie była tylko Cracovia, weszły Wisła i Wieczysta. Pracy będzie jeszcze więcej, ale bez względu na decyzję Cracovii zamierzam pisać o tym klubie i drużynie. Cieszy mnie, że po komunikacie klubu publicznie lub prywatnie ze wsparciem dla mnie i krytyką decyzji klubu odezwało się do mnie kilku byłych pracowników Cracovii, a także kibice, których znam osobiście, a nie dzięki nickowi w social mediach. Na koniec przypomnę, że w sierpniu minie rok od krótkotrwałego odebrania mi akredytacji przez… Wisłę. Stało się to po tym, jak LoveKraków.pl ujawnił problemu z prawem ówczesnego właściciela Jakuba M.

Bartłomiej Najtkowski
Więcej Media
Kierowcy Formuły 1 przenoszą się na Wyspy Brytyjskie. Gdzie transmisje kolejnego wyścigu F1?
Na początku lipca sporą atrakcją w Eleven Sports będzie rywalizacja na legendarnym torze Silverstone. Przed kierowcami Formuły 1 jeden z najważniejszych punktów sezonu – Grand Prix Wielkiej Brytanii. Stacja pokaże na żywo wszystkie sesje, a dzięki sprinterskiemu formatowi pierwsze istotne rozstrzygnięcia poznamy już w piątek i sobotę.