07.09.2026 07:29

Max Verstappen kontra 100 gokartów. Kolejne spektakularne wyzwanie Red Bulla już wkrótce

16 września na torze Silverstone Max Verstappen stanie do wyścigu z setką amatorów w gokartach. To kolejny niecodzienny pomysł Red Bulla, który przyzwyczaił kibiców do stawiania swoim ambasadorom nietypowych i często ekstremalnych wyzwań. Do tego austriacki koncern będzie mógł dłużej korzystać z Verstappena, który przedłużył kontrakt z zespołem Formuły 1 do 2030 roku. 

Udostępnij
Max Verstappen kontra 100 gokartów. Kolejne spektakularne wyzwanie Red Bulla już wkrótce
Autor zdjęcia: PressFocus

Sto osób, jeden tor i jeden wybitny zawodowiec. Mowa w końcu o czterokrotnym mistrzu świata i niekwestionowanej legendzie królowej motorsportu. Żadnych handicapów, żadnego faworyzowania amatorów. Verstappen wsiada do gokartu i ściga się tak samo jak wszyscy. A przynajmniej takie jest założenie, bo każdy, kto widział Holendra za kierownicą dowolnego auta wyścigowego, wie, że na torze potrafi czynić cuda. 

Jak to będzie wyglądało? 

Verstappen wystartuje z końca stawki i następnie będzie musiał wyprzedzić 100 rywali, którzy ruszą przed nim. Wśród nich będą kompletni amatorzy, a także influencerzy, którzy naturalnie wpłyną na zasięgi wydarzenia.

Na papierze akcja ma w sobie wszystko, czego potrzebuje dobra kampania: rozpoznawalnego ambasadora marki, element rywalizacji, dużą skalę samego wydarzenia oraz widowiskowość. A do tego wszystko odbędzie się na Silverstone. Brytyjski tor tojedno z najbardziej kultowych miejsc w świecie motorsportu. To tam odbyło się pierwsze w historii Grand Prix Formuły 1.

Red Bull od dekad buduje markę w oparciu o spektakularne wydarzenia. Widowiskowe i spektakularne

Warto zauważyć, że gokarty mają tu szczególne znaczenie symboliczne. Verstappen, podobnie jak niemal każdy kierowca F1, zaczynał właśnie od kartingu. To środowisko, z którego się wywodzi.

Red Bull i mistrzowskie akcje, które zmieniły marketing

Żeby docenić to, co dzieje się 16 września, warto spojrzeć na poprzednie dokonania marki z bykiem w logo. Poniżej kilka spektakularnych przykładów działań.

Red Bull Stratos z 2012 roku to przykład, który do dziś cytują podręczniki marketingu. Felix Baumgartner wyskoczył ze stratosfery z wysokości 39 kilometrów, pobił barierę dźwięku podczas swobodnego spadania i wylądował bezpiecznie na ziemi. Transmisja na żywo przyciągnęła ponad osiem milionów widzów jednocześnie na samym YouTube – rekord, który stał przez lata. Koszt projektu? Szacowany na 30–50 milionów dolarów. Wartość medialna? Wielokrotnie wyższa.

Podobną logikę ma Red Bull Rampage – zaproszenie najlepszych freeriderów rowerowych do Utah, gdzie zjeżdżają trasami, które projektują sami, z pionowych ścian, w warunkach, w których przeciętny człowiek nie odważyłby się postawić stopy. Albo Red Bull Air Race – wyścigi samolotów przez tory zbudowane z pneumatycznych słupków nad wodą. Albo coroczny Flugtag, gdzie amatorzy konstruują latające pojazdy i skaczą nimi z rampy do jeziora.

Kontrakt do 2030. Verstappen zostaje

Akcja na Silverstone wpisuje się w szerszy kontekst, który w świecie F1 dyskutowano przez ostatnie miesiące. Verstappen przedłużył kontrakt z Red Bull Racing do 2030 roku. Wcześniej pojawiały się spekulacje, że Holender może opuścić zespół, z którym związany jest od początku kariery. Ostatecznie jednak czterokrotny mistrz świata pozostał w teamie z siedzibą w Milton Keynes.

Z perspektywy marketingowej to doskonała wiadomość dla marki. Długi kontrakt oznacza też możliwość planowania długofalowych kampanii – takich jak właśnie jak opisywany wyścig.

Co to wszystko mówi o Red Bullu jako marce

Red Bull wydaje rocznie około jednej trzeciej swoich przychodów na marketing i sponsoring. To kwota, która robi wrażenie, ale jeszcze większe wrażenie robi sposób, w jaki te pieniądze są wydawane. Nie na tradycyjne reklamy telewizyjne – lub przynajmniej nie przede wszystkim na nie.

Akcja na Silverstone to kolejny przykład dobrze zaplanowanego marketingu i umiejętnego wykorzystania ambasadora marki w akcji promocyjnej.

16 września na Silverstone sto osób będzie mogło powiedzieć, że ścigało się z Makse Verstappenem. Jedna lub dwie z nich może nawet zdołają dotrzymać mu tempa przez kilka zakrętów. Można się spodziewać, że wydarzenie będzie szeroko komentowane i wzbudzi ogromne zainteresowanie.

Udostępnij
Mateusz Tudek

Mateusz Tudek

Redaktor SportMarketing.pl. Zajmuje się przede wszystkim przenikaniem się światów sportu i social mediów. Viralowe historie, wpływ influencerów na popularyzację poszczególnych dyscyplin, działania organizacji sportowych w mediach społecznościowych – to tematy, które są mu najbliższe. Prywatnie pasjonat sportu wszelakiego, z naciskiem na piłkę nożną, boks, MMA, Formułę 1 i darta. Najbardziej ze wszystkich imprez sportowych wyczekuje letnich igrzysk olimpijskich.