28.08.2026 08:05

Ronaldinho wznowił karierę. Marketingowa akcja sezonu?

Kiedy akcja marketingowa wejdzie za mocno… Można się zaśmiać pod nosem, ale chyba właśnie tak należy stwierdzić. Zdobywca Złotej Piłki 2005 i jeden z najbardziej ikonicznych piłkarzy w historii futbolu, Ronaldinho, wylądował we Włoszech i… oficjalnie wznowił karierę!

Udostępnij
Powstanie nowy dokument o Ronaldinho
LinkedIn Follow Button – Article Embed


Marzenie biznesmena

To nie żart, chociaż dokładnie tak brzmi powyższa informacja. A jednak już pod koniec zeszłego tygodnia Brazylijczyk przyleciał do Italii, by następnie zamieszkać na najbliższy czas w Ravennie. Nad Adriatykiem ma nie byle jakie plany, bowiem postanowił odwiesić buty z kołka.

Nie chodzi o żaden mecz pokazowy, spotkanie gwiazd czy starcie legend. Ronaldinho został przez włoski klub zarejestrowany do gry w Serie C, a więc na trzecim poziomie rozgrywkowym. Właśnie w tej lidze na co dzień występuje Ravenna.

By zrozumieć, co właściwie się wydarzyło, należy wysunąć na pierwszy plan Ignazio Ciprianiego. To włoski biznesmen, który mieszka w Stanach Zjednoczonych i stamtąd kieruje imperium finansowym. Pod jego nazwiskiem prowadzone są między inny luksusowe hotele, a sam Włoch liczy swój majątek w setkach milionów dolarów.

W 2024 roku przebywając za oceanem stwierdził, że brakuje mu ojczyzny. Z tego powodu zainwestował w Ravennę. Pod jego rządami klub szybko awansował z Serie D do Serie C. Przedsiębiorca zapowiada, że nie zamierza się zatrzymywać i chce dojść nawet do Ligi Mistrzów.

Na to jeszcze poczeka, ale ewidentnie wyszedł z założenia, że jego szumny projekt potrzebuje rozgłosu. I tu na scenę wkroczył Ariedo Braida – 80-letni już działacz, który w latach dziewięćdziesiątych i na początku XXI wieku pracował w Milanie. Dyrygując jedną z największych ekip w historii piłki nożnej pozyskał zatem mnóstwo kontaktów, które mógł wykorzystać.

Ciprianiemu zamarzył się Ronaldinho. Ale nie w roli maskotki, ambasadora czy kogoś, kto będzie miał zapłacone za przyjechanie na mecz, pouśmiechanie się i zrobienie paru zdjęć z kibicami. Włoch zapragnął, żeby Brazylijczyk… podpisał normalny kontrakt piłkarski z jego drużyną.

Ronaldinho piłkarzem włoskiego trzecioligowca

I tak się właśnie stało. W czerwcu podczas konferencji prasowej zorganizowanej w Miami, gdzie 46-letni geniusz futbolu mieszka na co dzień, ogłoszono, że podpisze umowę z Ravenną. Sam zawodnik stwierdził, że podejmie się „romantycznej misji poszukiwania ostatniego gola w karierze”.

Możemy się tylko domyślać, jakie pobudki kierowały 46-latkiem – oczywiście te finansowe. Nie ma żadnych wiarygodnych doniesień wskazujących, po jaką kwotę musiał sięgnąć Cipriani, żeby namówić Ronaldinho do gry w Ravennie, ale na pewno nie były to byle jakie pieniądze.

Brazylijczyk oficjalnie karierę zakończył w 2018 roku, ale w praktyce już trzy lata wcześniej, bowiem od 2015 pozostawał bez klubu. W międzyczasie pojawiał się na różnych eventach jako legenda czy ambasador, popadł także w konflikt z prawem. Za podróż przy użyciu sfałszowanego paszportu spędził czas w paragwajskim zakładzie karnym.

W ostatnim czasie dwukrotnie gościł w Polsce – w 2025 roku przy okazji Ronaldinho Show, a przed czterema miesiącami jako uczestnik Galacticos Show. Tym razem jednak poszedł o krok dalej i zdecydował się oficjalnie wznowić karierę, co dla piłkarza jego kalibru, w takim wieku i okolicznościach, prezentuje się niesłychanie.

Marketing z każdej strony

W Rawennie, która położona jest o około dziesięć kilometrów od Morza Adriatyckiego, został przyjęty z wielką pompą. Zorganizowano powitanie na plaży, po części oficjalnej miała miejsce także uroczysta impreza.

Sam Cipriani wydaje się pękać z dumy i podkreśla, że chce zrobić z Ronaldinho także mniejszościowego udziałowca klubu. Na razie nie wiadomo, w którym dokładnie meczu Serie C Brazylijczyk ma wystąpić, ale wedle jego zapowiedzi zagra w co najmniej jednym oficjalnym spotkaniu i będzie chciał w nim zdobyć bramkę.

Oczywiście ze sportowego punktu widzenia to wszystko nie brzmi zbytnio poważnie, ale jednocześnie sprawia, że o Ravennie jest głośno na całym świecie. A o to właśnie włoskiemu biznesmenowi chodziło. Teraz jeśli będzie chciał przekonać jakiegoś gracza do transferu do swojego klubu, jest wysoce prawdopodobne, że nazwa zespołu obiła mu się już kiedyś o uszy.

Cała marketingowa operacja dotyczy także między innymi promowania linii odzieży sygnowanej przez Brazylijczyka, marki „R10”. Zarówno w mediach społecznościowych, jak i sprzedaży gadżetów, rozwoju marketingu czy popularyzacji klubu, ściągnięcie takiej legendy – nawet jeśli tylko na chwilę – wygląda jak majstersztyk.

Pozostaje jedynie poczekać, jak cała sytuacja się rozwinie, tym niemniej nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że jesteśmy świadkami czegoś historycznego.

Udostępnij
Marcin Długosz

Marcin Długosz

Dziennikarz sportowy zajmujący się przede wszystkim piłką nożną – zarówno w wydaniu krajowym, jak i zagranicznym. W Sportmarketing.pl często ukazuje finansowe i medialne oblicze futbolu. Prowadzi cykl "Sport i Pieniądze", który przedstawia wpływ ekonomiczny na różne dyscypliny. Mocno związany z ligą włoską, fan Milanu i długiego biegania