Robert Lewandowski zaprezentowany w Chicago Fire. Klub nie wykorzystał „marketingowego złota”
Transfer Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire to bez wątpienia największe wydarzenie w historii klubu. Do MLS trafił jeden z najwybitniejszych napastników XXI wieku, piłkarz rozpoznawalny praktycznie na całym świecie. Wydawało się, że taka transakcja będzie początkiem wielodniowej kampanii promocyjnej, która pokaże nie tylko nowego zawodnika, ale również samo Chicago, klub i ligę. Tymczasem sposób przedstawienia Polaka w mediach społecznościowych pozostawił spory niedosyt.
Oficjalne kanały Chicago Fire ograniczyły się do kilku krótkich materiałów wideo. Nie było rozbudowanej historii, która budowałaby emocje wokół nowego rozdziału w karierze Lewandowskiego. Zabrakło pomysłu na storytelling, pokazania pierwszych godzin piłkarza w klubie, spaceru po mieście czy wykorzystania polskich akcentów, których w Chicago przecież nie brakuje. To wszystko mogło sprawić, że prezentacja byłaby czymś więcej niż tylko serią obowiązkowych postów.
– Chicago jest jednym z najbardziej charakterystycznych miast w Stanach Zjednoczonych i jednocześnie miejscem z ogromną polską społecznością. W przypadku transferu Roberta Lewandowskiego aż prosiło się o pokazanie tej historii szerzej – wyjście z kamerą w miasto, nawiązanie do polskich miejsc, kibiców czy sportowej tożsamości Chicago. Zamiast tego dostaliśmy kilka krótkich materiałów, które równie dobrze mogłyby dotyczyć praktycznie każdego innego transferu. Nie było narracji, która wyróżniałaby to wydarzenie – ocenia Katarzyna Przepiórka, która specjalizuje się w amerykańskiej piłce.
Jerzy Podbrożny, Tomasz Frankowski, Piotr Nowak, Krzysztof Król, Przemysław Frankowski, Roman Kosecki to polscy piłkarze, którzy na przestrzeni lat grali w drużynie Chicago Fire. Ten polski wątek, przyciąganie graczy z naszego kraju do Wietrznego Miasta, także można było uwypuklić. Tymczasem nic takiego się nie stało. Nikt nawet o tym nie pomyślał.
Najbardziej zaskakiwała jednak aktywność klubu już po konferencji prasowej. Ponad godzinę po jej zakończeniu na oficjalnych profilach Chicago Fire wciąż nie było zdjęcia Lewandowskiego z koszulką. Takie fotografie zdążyli opublikować obecni na miejscu dziennikarze i media, ale nie sam klub. Tymczasem właśnie pierwsze godziny po ogłoszeniu transferu generują największe zainteresowanie i zasięgi. To moment, którego nie da się odtworzyć kilka dni później.
Co ciekawe, Chicago Fire pokazywało już w przeszłości, że potrafi przygotować znacznie ciekawsze prezentacje nowych piłkarzy.
– Materiały towarzyszące transferom Roberta Bericia, Kacpra Przybyłki czy Xherdana Shaqiriego były bardziej dopracowane, szczególnie pod względem realizacji filmów i budowania atmosfery wokół nowych zawodników. Oczywiście przez lata zmieniły się osoby odpowiedzialne za komunikację i media społecznościowe, ale przy największym transferze w historii klubu trudno uznać to za wystarczające usprawiedliwienie – mówi Katarzyna Przepiórka.
I dodaje:
– Warto zauważyć, jak ogromnym zainteresowaniem ten transfer cieszył się w Polsce. Na konferencji pojawiło się sporo polskich dziennikarzy, a część z nich i tak była już w rejonie Chicago z uwagi na mundial. Chicago Fire dostało więc praktycznie bezpłatną promocję w polskich mediach. To był idealny moment, by publikować kolejne materiały, kulisy, zdjęcia i budować zainteresowanie z każdą godziną. Mam poczucie, że klub nie wykorzystał tej wyjątkowej sytuacji, choć podobna okazja może się już nigdy nie powtórzyć. To dziwne, że godzinę po konferencji prasowej w social mediach klubu nie było zdjęcia RL9 z koszulką. Publikowali je dziennikarze, ale klub pokpił sprawę – zaznacza Katarzyna Przepiórka.
Nasza rozmówczyni uważa, że od czasu transferu Leo Messiego do Interu Miami MLS nieco osiadła na laurach. Sama obecność wielkich nazwisk nie wystarczy, jeśli nie idzie za nią odpowiednia opowieść. Chicago Fire miało w rękach marketingowy skarb – piłkarza, który przyciąga uwagę milionów kibiców na całym świecie. Zamiast stworzyć wielowątkową historię i wykorzystać potencjał miasta, klubu oraz polskich akcentów, postawiło na zachowawczą komunikację. Efekt jest taki, że największy transfer w historii Chicago Fire został zaprezentowany w sposób zaskakująco zwyczajny.

Bartłomiej Najtkowski
Więcej Marketing
Arka Gdynia pokazała nowe stroje meczowe
Arka Gdynia zaprezentowała koszulki meczowe na sezon 2026/2027. Klub z Trójmiasta pozostaje wierny swoim tradycyjnym barwom, jednocześnie stawiając na nowoczesny design i dopracowane detale.