Atlas na mundialu, Edward Warchocki w polskiej piłce. Roboty trafiają do sportowego marketingu
Hyundai wysłał Atlasa na murawę mundialu, Toyota wpisała CUE7 do składu klubu koszykarskiego, a Edward Warchocki odwiedza mecze i treningi reprezentacji Polski. Robot może być atrakcją wydarzenia, maskotką sponsora i twórcą internetowym.
5 lipca, w przerwie meczu 1/8 finału mistrzostw świata między Brazylią i Norwegią, z tunelu New York New Jersey Stadium wyszedł Atlas. Humanoidalny robot Boston Dynamics odtworzył celebracje Harry’ego Kane’a, Erlinga Haalanda, Matheusa Cunhi i Sona Heung-mina, a następnie przekazał piłkę sędziemu przed rozpoczęciem drugiej połowy.
Był to pierwszy występ humanoidalnego robota podczas meczu mundialu. Za prezentacją stał Hyundai, właściciel Boston Dynamics i oficjalny partner robotyczny turnieju. Aktywacja była częścią kampanii „Next Starts Now”, w której producent samochodów połączył piłkę nożną ze swoimi inwestycjami w robotykę.
Atlas na mundialu, CUE7 w składzie klubu
Występ Atlasa poprzedziła seria „School of Football”, w której robot uczył się ruchów zawodników. Boston Dynamics dostosowało jego sposób poruszania się do trawy, a z powodu przeciążonego stadionowego Wi-Fi przygotowało osobne połączenie radiowe. Po meczu Hyundai opublikował film z treningów maszyny.
Hyundai showcased Boston Dynamics fifth-generation Atlas robot during the Brazil vs. Norway FIFA World Cup 2026 match.
— Space and Technology (@spaceandtech_) July 11, 2026
The humanoid entertained nearly 80,000 fans by recreating famous goal celebrations.
It then handed the ceremonial match ball to the referee before kickoff. pic.twitter.com/j7bO233waa
Atlas naśladował celebracje piłkarzy i przekazał piłkę sędziemu. Hyundai wykorzystał mundial do prezentacji technologii, która od 2028 roku ma wspierać pracowników fabryki koncernu w Georgii przy niebezpiecznych i powtarzalnych zadaniach.
12 kwietnia własnego robota pokazała Toyota. CUE7 wystąpił w przerwie meczu Alvark Tokyo z Shimane Susanoo Magic: wstał z siedzenia, podjechał do kosza, kozłował i trafił rzut wolny. Klub wpisał go do składu jako rzucającego obrońcę z numerem 97. Projekt CUE jest rozwijany od 2017 roku, a jego wcześniejsze wersje występowały m.in. podczas igrzysk w Tokio.
W 2025 roku do ekipy realizującej transmisje indyjskiej ligi krykieta IPL dołączył czworonożny robot z kamerą. Nagrywał zawodników z niskiej perspektywy, reagował na komentatorów i występował w materiałach z uczestnikami rozgrywek. Kibice wybrali dla niego imię Champak.
Roboty wykorzystał również sponsor NEC Nijmegen. Przed meczem z AZ Alkmaar w marcu 2025 roku czworonożna maszyna dostarczyła piłkę, a humanoid w koszulce gospodarzy przywitał widzów. Za jednorazową aktywację odpowiadała Nexperia, producent półprzewodników i główny partner klubu.
Edward Warchocki odwiedza polską piłkę
W Polsce najbliżej roli sportowego influencera znalazł się Edward Warchocki. Projekt wykorzystuje chińskiego robota Unitree G1, mierzącego 132 cm i ważącego około 32 kg. Nazwisko, głos, sposób mówienia oraz oprogramowanie powstały już w Polsce.
Właścicielem robota i pomysłodawcą projektu jest Radosław Grzelaczyk, a za oprogramowanie odpowiada Bartosz Idzik. System Edwarda składa się z dwóch oddzielnych modułów: jeden kontroluje ruch, drugi obsługuje rozmowy i reakcje na otoczenie. W prace organizacyjne, komunikacyjne i operacyjne włączają się również studenci Politechniki Warszawskiej – Leon Bednarski oraz Kamil Tański.
Edward może prowadzić rozmowy, gestykulować i reagować na wypowiedzi napotkanych osób. Nie oznacza to jednak, że pracuje bez ludzi. Zespół odpowiada za transport, przygotowanie występów, bezpieczeństwo, sprawność sprzętu, publikowanie nagrań i kontakty z partnerami. Oficjalna strona projektu oferuje wynajem robotów na wydarzenia oraz promocję w mediach społecznościowych.
Edward Warchocki obecny 😅👋 pic.twitter.com/xqF1SFjKbs
— Kanał Sportowy (@Sportowy_Kanal) May 2, 2026
Sport pojawił się w jego historii 22 marca podczas 20. Półmaratonu Warszawskiego. Edward znalazł się na trasie, biegł obok uczestników i rozmawiał z Pawłem Mejem, który pokonał dystans boso i tyłem. Tydzień później robot czekał z kibicami pod hotelem reprezentacji Polski przed meczem ze Szwecją. Wracający Robert Lewandowski zauważył go i pomachał w jego stronę.
8 kwietnia Edek pojawił się na półfinale STS Pucharu Polski między Zawiszą Bydgoszcz i Górnikiem Zabrze. Tańczył do przyśpiewek i wykonywał ruchy przypominające prowadzenie dopingu. Po spotkaniu kibice podchodzili do niego po zdjęcia i przybijali piątki. Materiały publikowali zarówno twórcy Edwarda, jak i widzowie na trybunach.
Przed finałem Górnik – Raków robot był obecny w kilku miejscach związanych z wydarzeniem. Edward:
- zadał pytanie podczas konferencji prasowej Rakowa Częstochowa;
- odwiedził studio Meczyków i typował wynik spotkania;
- nagrał zapowiedź transmisji Radiowej Jedynki;
- obserwował trening Górnika na PGE Narodowym;
- był gościem strefy STS w dniu finału.
30 maja robot otrzymał dostęp do oficjalnego treningu reprezentacji Polski na Tarczyński Arenie przed spotkaniem z Ukrainą. Witał zawodników wychodzących z tunelu. Oskar Pietuszewski podał mu rękę, a Lewandowski próbował namówić go na przybicie żółwika. Krótka scena trafiła później do serwisów sportowych i profili publikujących materiały o kadrze.
Atrakcja wydarzenia czy sportowy influencer?
Atlas, CUE7, Champak i Edward nie pełnią tej samej funkcji. Robot Hyundaia jest bohaterem globalnej kampanii. CUE7 pozostaje związany z Toyotą i Alvark Tokyo. Champak dostał zadanie w transmisji IPL. Maszyny Nexperii wykonały jeden gest przypisany do sponsora.
Edward przypomina tradycyjnego influencera najmocniej. Ma własne nazwisko, kanały społecznościowe i sposób mówienia. Może pojawić się na półmaratonie, meczu, konferencji prasowej albo treningu kadry, a później wykorzystać każdą wizytę w kilku publikacjach. Nie jest przypisany do jednej drużyny, dlatego może pracować dla klubów, organizatorów i sponsorów.
Robot może podczas wydarzenia:
- przyciągać ludzi do strefy partnera i pozować do zdjęć;
- rozmawiać z zawodnikami, trenerami i kibicami;
- dostarczać piłkę lub inny element ceremoniału;
- nagrywać obraz z niedostępnej wcześniej perspektywy;
- tworzyć materiały przed imprezą, w jej trakcie i po zakończeniu.
Deklaracje dotyczące zasięgów Edwarda wymagają jednak ostrożności. Oficjalna strona mówi o ponad 500 mln wyświetleń, natomiast jego twórcy podali „Financial Times”, że materiały zgromadziły 1,5 mld wyświetleń w 45 dni. Nie opublikowano metodologii tych wyliczeń. Część wyniku może pochodzić z kopii filmów zamieszczanych przez zagraniczne profile.
Największym ograniczeniem pozostaje efekt nowości. Gdy podobnych maszyn przybędzie, sam robot na stadionie przestanie wystarczać. Atlas dostał piłkarskie umiejętności, CUE7 numer na koszulce, Champak imię wybrane przez kibiców, a Edward nazwisko i własny charakter. Dopiero taki zestaw pozwala myśleć o maszynie nie jak o urządzeniu na wynajem, lecz jak o postaci, która może wracać na kolejne wydarzenia.
Joachim Stelmach
Więcej Marketing
Jak świętują Wisła i Cracovia? Dwa krakowskie jubileusze w różnych nastrojach
Wisła i Cracovia obchodzą w tym roku 120-lecie. Przy Reymonta rocznica nakłada się na awans do Ekstraklasy, przy Kałuży na zmiany właścicielskie i koniec wieloletniej obecności Comarchu.