26.05.2026 08:28

Przyszłość grafików sportowych w dobie rozwoju AI. „Ludzi przestanie obchodzić, czy coś stworzył artysta”

Sztuczna inteligencja coraz mocniej zaznacza swoją obecność w świecie grafiki sportowej. Dla jednych jest przede wszystkim ogromnym ułatwieniem codziennej pracy, dla innych także źródłem obaw o przyszłość zawodu i granice kreatywności.

Przyszłość grafików sportowych w dobie rozwoju AI. „Ludzi przestanie obchodzić, czy coś stworzył artysta”
Autor zdjęcia: Open AI
LinkedIn Follow Button – Article Embed

Choć AI potrafi dziś w kilka sekund wygenerować obraz, który jeszcze kilka lat temu wymagał wielu godzin pracy, większość grafików podkreśla, że technologia nadal pozostaje jedynie narzędziem, a nie pełnoprawnym zastępstwem człowieka. Artur Futyma z TVP Sport zwraca uwagę, że AI może realnie usprawniać pracę, szczególnie przy tworzeniu pojedynczych elementów projektu czy poprawianiu jakości materiałów archiwalnych. Podkreśla jednak, że kluczowe pozostają umiejętności zdobywane przez lata.

–  Sztuczna inteligencja pomaga w wielu aspektach pracy grafika, szczególnie gdy chcemy wygenerować pojedyncze elementy i później złożyć je w całość. To jest ułatwienie, ale pod warunkiem, że nadal wykorzystujemy własny warsztat i doświadczenie.

Istota pracy grafika

Futyma zaznacza jednocześnie, że nie utożsamia tworzenia pełnych projektów wyłącznie za pomocą promptów z pracą grafika. Jego zdaniem AI powinno wspierać proces twórczy, a nie go zastępować. Jako przykład podaje jedną ze swoich ostatnich realizacji przygotowaną dla TVP Sport, gdzie sztuczna inteligencja została użyta jedynie pomocniczo.

Przy ostatniej urodzinowej grafice dla Dariusza Szpakowskiego użyłem AI tylko w dwóch przypadkach, do poprawy jakości starego zdjęcia i jednego portretu. Reszta to był warsztat, lata nauki, studia na Wydziale Sztuki i doświadczenie zdobywane przez lata pracy.

Dominują schematy

Grafik TVP Sport przyznaje również, że obawia się momentu, w którym odbiorcy przestaną zwracać uwagę na to, czy dana praca została stworzona przez człowieka, czy wygenerowana przez algorytm. Według niego już dziś w mediach społecznościowych widoczny jest wysyp bardzo podobnych do siebie grafik generowanych przez AI.

Najwięcej czasu zawsze zajmowały grafiki kreatywne. Mam na myśli malowanie światła, budowanie kompozycji, ręczne dopracowywanie szczegółów. Dzisiaj AI potrafi wygenerować podobny efekt w kilka sekund i trochę mnie to boli, bo wcześniej człowiek uczył się tego latami. Grafiki tworzone przez AI często wyglądają bardzo podobnie. Widać powtarzalny styl, przepudrowane twarze czy charakterystyczne schematy. Dlatego wierzę, że nadal będzie potrzebna manualna praca i indywidualny styl grafika.

Etyczny wymiar działania AI

Artur Futyma, zastanawiając się nad tym, w którą stronę może pójść rozwój AI w przyszłości, ma pewne obawy.

Boję się, że w pewnym momencie zniknie granica etyczna i ludzi przestanie obchodzić, czy coś stworzył artysta, czy zostało to wygenerowane promptem. Już teraz widzimy falę grafik tworzonych praktycznie w całości przez AI. W TVP Sport nadal mamy dużą swobodę, co pozwala być kreatywnym. Oczywiście korzystamy z AI jako narzędzia pomocniczego, ale wciąż tworzymy klasyczne grafiki kreatywne, kolaże czy bardziej artystyczne projekty. AI nie jest u nas zamiennikiem grafika.

Co irytuje grafików sportowych?

Graficy sportowi, którzy przez lata zdobywali doświadczenie i kształcili się na prestiżowych uczelniach, teraz mogą czuć się rozgoryczeni, ponieważ próg wejścia dla osób bez fachowej wiedzy uległ zmianie na gorsze.

Kiedyś, żeby zostać grafikiem, trzeba było poświęcić mnóstwo czasu na naukę narzędzi, światła czy kompozycji. Dziś wiele rzeczy można po prostu wypromptować. Obawiam się, że kolejne pokolenie grafików może przestać rozwijać podstawowe umiejętności. Wejście do branży będzie coraz trudniejsze. Coraz więcej osób określa się mianem ‘AI artist’ czy ‘prompt artist’, mimo że wcześniej nie miały nic wspólnego z grafiką. Dla mnie to nie jest to samo, co bycie grafikiem – przekonuje Artur Futyma.

Podobne stanowisko zajmuje Magdalena Orpych, freelancerka współpracująca przy projektach sportowych. Jej zdaniem AI przede wszystkim znacząco przyspieszyło wiele technicznych procesów, które wcześniej zajmowały grafikom dużo czasu.

Te drobne rzeczy, które czasami zajmowały naprawdę sporo czasu, zostały uproszczone. Mam na myśli przede wszystkim narzędzia AI, choćby usuwanie sylwetek czy elementów, które dziś jest znacznie prostsze niż jeszcze dwa–trzy lata temu. Kiedy brakuje nam zdjęcia albo stockowego elementu do pracy, możemy go po prostu wygenerować.

Można się tym sugerować

Jednocześnie nasza rozmówczyni zaznacza, że sama nie jest zwolenniczką całkowitego zastępowania pracy grafika generowanymi obrazami.

Nie jestem zwolenniczką tego, żeby wszystko wygenerować i nic od siebie nie dołożyć. Bardziej traktuję AI jako sugestię albo narzędzie, które może podsunąć pomysł czy nakierować na jakieś rozwiązanie, a nie gotowy wzorzec.

Różne podejścia

Magdalena Orpych zwraca też uwagę, że podejście do sztucznej inteligencji bardzo często zależy od polityki konkretnej firmy czy organizacji sportowej.

Są firmy, które w ogóle nie akceptują użycia AI, nawet jeśli chodzi tylko o wygenerowanie brakującego elementu. Niemniej są też większe organizacje, które chcą coraz mocniej opierać się na generowanych grafikach i ograniczać korzystanie z klasycznych zasobów zdjęć.

W co zabrnął Fabrizio Romano?

Według freelancerki problemem może stać się przesyt treści tworzonych przez AI, szczególnie w mediach społecznościowych.

Nie można popadać w skrajności, bo niedługo może dojść do przesytu grafikami generowanymi przez AI. Widać już rosnący trend w mediach społecznościowych. Wszystko jest szkodliwe w nadmiarze i tutaj też potrzebny jest balans.

Jako przykład podaje działalność Fabrizio Romano, który coraz częściej wykorzystuje grafiki generowane komputerowo przy publikacji newsów transferowych. W zasadzie w pewnym momencie zaczął się posługiwać wyłącznie nimi.

Rozumiem, że to bardzo dynamiczna branża i czasem grafik nie jest w stanie przygotować czegoś w pięć czy dziesięć minut. Problem polega jednak na tym, że niektóre obrazy są już tak realistyczne, iż odbiorcy mogą mieć problem z odróżnieniem wizualizacji od prawdziwego zdjęcia.

Magdalena Orpych uważa również, że środowisko grafików sportowych patrzy na rozwój AI z mieszanką ciekawości i obaw.

Zagrożenia zawsze istnieją i byłoby naiwnością myśleć, że nikogo to nie dotyczy. Ale trzeba też pamiętać, że rozwój AI zależy od wielu czynników, kosztów utrzymania technologii, energii czy infrastruktury. Warto zachować dystans i traktować AI jako narzędzie, a nie całkowite zastępstwo człowieka. Musimy sobie uświadomić, że do doskonalenia AI trzeba zużyć ogromne ilości zasobów w związku z koniecznością chłodzenia serwerowni oraz wytwarzania prądu, a szacowane globalne zużycie energii i wody przez centra danych są ogromne.

Co daje radość?

Nasza rozmówczyni podkreśla też, że dla wielu twórców najważniejsza pozostaje kreatywność i satysfakcja z własnej pracy.

To, że wypromptuję sobie grafikę, osobiście nie daje mi wielkiej przyjemności. Ale czasami w pracy trzeba to zrobić. Z drugiej strony mam klientów, którzy dają mi pełną wolność artystyczną i wtedy mogę naprawdę tworzyć po swojemu.

Bez umowy o pracę?

Magdalena Orpych zwraca również uwagę na zmieniający się model pracy w branży sportowej, gdzie coraz większą rolę odgrywają freelancerzy.

Media i branża sportowa stały się bardzo elastyczne. Zamiast zatrudniać nowe osoby na stałe, firmy często dobierają freelancerów na kilka miesięcy albo do konkretnych projektów. Freelancerów jest dziś bardzo dużo, wręcz można mówić o przesycie rynku, ale jednocześnie większość i tak szuka stabilnego miejsca współpracy.

Trzeba iść z duchem czasu?

Paweł Baran, szef działów wideo i social mediów Weszło, uważa, że sztuczna inteligencja nie jest zagrożeniem dla grafików sportowych, lecz narzędziem, które wymusza dostosowanie się do nowych realiów.

Kluczowe jest to, jak się dostosujemy do narzędzi, które się zmieniają, bo to nie jest tak, że graficy stracą pracę. Stracą ją tylko ci, którzy nie będą chcieli się dostosować. Zmienia się wszystko wokół nas i tak samo zmienia się produkcja grafik. Kiedyś spędzało się na tym masę czasu, teraz jest z tym znacznie łatwiej. Uważam, że nie jest to zagrożeniem, tylko ułatwieniem.

Baran zwraca uwagę, że część środowiska podchodzi do AI z dużą rezerwą, głównie z powodów ambicjonalnych.

Tylko ci, którzy będą chcieli z tego korzystać, a nie będą tacy ortodoksyjni, wychodząc z założenia, że nie po to uczyli się Photoshopa przez 10 lat, żeby teraz przez 5 minut przygotowywać prompt i mieć coś wygenerowane, bo niektórym ambicja na to nie pozwoli. A to nie o to chodzi.

Czego nie przeskoczy AI?

Jednocześnie Paweł Baran podkreśla, że mimo rozwoju sztucznej inteligencji nadal kluczową rolę będzie odgrywać indywidualny styl twórcy.

Mam wrażenie, że poczucie estetyki to jest bardzo indywidualna rzecz. AI może przeanalizować tysiąc grafik i na bazie tego budować kolejne, więc może być wtórna. Czy będzie twórcza? Pewnie tak. Ale zawsze będzie widać ludzkie oko i własny styl. Łatwo jest to zauważyć u dużych grafików sportowych, mam na myśli np. Artura Futymę. Widać, że mają swój styl. Potrafię ocenić, kto zrobił daną grafikę po efektach, podbiciach kontrastów czy cieniach na postaciach. Sztuczna inteligencja na razie bardzo dobrze bazuje na tym, co już istnieje.

Paweł Baran uważa również, że wraz z rozwojem AI może pojawić się przesyt treściami tworzonymi przez algorytmy.

W pewnym momencie dojdziemy do takiego etapu rozwoju sztucznej inteligencji, że ludzie po tej fascynacji po prostu będą chcieli człowieka. Fajnie, że coś zrobi idealnie pode mnie, ale tego będzie tak dużo, że ludzie znów będą chcieli posłuchać człowieka. Dlatego uważam, że sztuczna inteligencja to ułatwienie, a niekoniecznie zagrożenie.

Szef działów wideo i social mediów Weszło przyznaje też, że sam korzysta dziś z modelu hybrydowego, łącząc AI z klasyczną pracą w Photoshopie.

Działam hybrydowo. Wykorzystuję sztuczną inteligencję, a po jej użyciu działam normalnie. Na przykład przy miniaturach na YouTube wycięcie postaci czy pokolorowanie nie stanowi dziś problemu. Najtrudniejsze bywa stworzenie ciekawego tła. Zamiast siedzieć nad nim godzinami, wolę przelać swoje myśli w prompt i wygenerować stadion czy odpowiednią teksturę dokładnie tak, jak chcę. Potem część robię w AI, a część normalnie w Photoshopie.

Udostępnij
Bartłomiej Najtkowski

Bartłomiej Najtkowski